O tym jak każdy może wydać książkę. Przecież może, prawda?

33 | dodaj
Żyjemy w takich czasach. które dają możliwość zabłyśnięcia w mediach nawet na pięć minut. Krótki, zabawny filmik i BUM! – niespodziewanie jesteśmy znani na cały świat, zapraszani do amerykańskich talkshow, a nasza twarz dzięki temu staje się rozpoznawalna. Takie momenty sławy dla większości są krótkoterminowe; w przeciągu kilku dni, tygodni, pojawia się kolejna osoba, zabawny mem lub nagranie, które tym razem będzie cieszyć się popularnością.

Przez ostatnie kilka lat równie popularny stał się fenomen YouTube. Każdy może zacząć zarabiać dzięki tworzeniu filmików o danej tematyce. Jak dla mnie to świetna rzecz; sama oglądam kilku zagranicznych oraz polskich youtuberów. Niestety, jak to bywa w Internecie, kanał YouTube pełen bezwartościowej treści. Każdy ogląda to, co lubi, ale też każdy ma prawo do oceny jakości danej treści oraz sposobu jej przekazywania. Istnieje wiele kanałów, które moim zdaniem są tylko i wyłącznie nastawione na popularność oraz przede wszystkim zarobek.

Ale dlaczego piszę o YouTube, jeśli miałam pisać o wydawaniu książek? Kilka dni temu zauważyłam w zapowiedziach wydawnictwa Znak książkę napisaną (dokładnie: współtworzoną z dziennikarzem) przez Angelikę Muchę, znaną bardziej jako littlemooonster96. Nie chcę się rozpisywać tutaj nad jej kanałem i tym, co reprezentuje. Napiszę tylko, że dla mnie dziewczyna nie zasługuje na swój rozgłos, popularność oraz korzyści jakie z tego odnosi.

Jeśli chcecie zobaczyć dokładny opis książki, należy kliknąć w okładkę – zostaniecie przeniesieni na stronę wydawnictwa.
Może w skrócie, czym jest ta książka? Sama tak naprawdę nie wiem. Z zamierzenia ma nam pokazać, cytuję: za co kochamy Justina. Myślę, że przemilczę fakt, wokół czyjej osoby skupia się ta książka. Już dawno wyrosłam z oceniania gustów muzycznych innych ludzi i podobnie jest z książkami – niech każdy słucha/czyta to co go interesuje. Podejrzewam jednak, że osoba Justina Biebera do dzisiaj budzi kontrowersje i być może ta "książka" wywoła więcej szumu niż w przypadku jakiegoś mniej znanego artysty, lub zwyczajnie bardziej lubianego.

Powiedzcie mi dlaczego jakaś mniej lub bardziej znana dziewczyna z Polski pisze o znanym gwiazdorze? Czy kiedykolwiek go spotkała, być może spędzała z nim dzieciństwo lub towarzyszyła w ważnych dla niego chwilach? Jeśli nie, to dlaczego takie coś powstaje? I co czyni to wiarygodnym źródłem na równi z biografią tej osoby? Co taka osoba ma ciekawego do powiedzenia na temat życia znanej osoby? Wiem, że niektórzy są bardzo zaangażowani w życie swoich idoli, członków zespołu, wokalistów, czy aktorów. Ale czy fascynacja daną osobą jest powodem do pisania o niej książki, która dla wiernego fana nie będzie niczym zaskakującym?

Moglibyście teraz powiedzieć, że przecież napisałam, że każdy może sobie czytać, co chce. Ale to nie o tutaj chodzi. Chodzi o to, że jest mnóstwo ludzi, którzy pracują na swój sukces wiele lat, marzą o wydaniu książki i nie zawsze im się to udaje. A nawet jeśli, ile z takich osób ma szansę żeby jego lub jej powieść odniosła taki sukces i rozgłos jak książka jakiejś znanej youtuberki? Kto wie, może ta książka jest tylko reklamowana jej wizerunkiem i wydawnictwo to wykorzystuje. Patrząc na współprace tej dziewczyny z ostatnich lat, jest to bardzo prawdopodobne. Boli mnie to, że wydawnictwa odrzucają propozycje innych autorów, a wydają takie coś, co z całą pewnością przyniesie im dopływ gotówki. A nie jest pozbawione wartościowej treści. Później dobre powieści giną w morzu tych, które są reklamowane na szeroką skalę.


Oczywiście książka nie mogłaby zostać wydana przez zwykłą, szarą fankę. I szczerze powiedziawszy, nie mam żadnego problemu z youtuberami wydającymi książki. Wręcz przeciwnie, uważam, że to naprawdę świetne, że kręcenie filmików może pomóc danej osobie zrealizować marzenia. Dobrym przykładem jest Ewa Grzelakowska-Kostoglu, znana jako RedLipstickMonster. Można ją lubić lub nie, ale ogrom pracy jaki włożyła w swoją książkę widać na pierwszy rzut oka. Jej poradnik jest nie tylko bardzo dobrze skonstruowany i z całą pewnością będzie pomocny dla początkujących. Estetyka tej książki zwyczajnie robi wrażenie i widać, że włożono w nią całe serce.

To o czym w tej chwili piszę to oczywiście spekulacje, bo w końcu nie miałam tej książki jeszcze w rękach. Podejrzewam jednak, że będzie to kilkanaście, może kilkadziesiąt stron obfitych przede wszystkim w ilustracje oraz tekst, prawdopodobnie napisany zbyt dużą czcionką. Mogę się mylić i pewnie kiedy ta książka zostanie wydana chętnie zobaczę ją na własne oczy w księgarni. Może wtedy coś dopiszę, zmienię... ale wątpię.

Najgorsze jest w tym wszystkim to, że gdyby taka rzecz się nie sprzedawała, to nikt nie zajmowałby się jej projektem. Widocznie popyt na tego typu książki jest, co strasznie mnie smuci. Ktoś może powiedzieć, że tego typu lektury są skierowane głównie dla dzieci, nastolatków. Ale wiecie co? Ja w wieku trzynastu lat poszłam do biblioteki i z polecenia mamy wybrałam półkę z horrorami i kryminałami. W podstawówce zaś czytałam namiętnie Opowieści z Narnii oraz cieniutkie nowelki Witch (był taki komiks o czarownicach, nie wiem, czy jeszcze jest). Były to książki, które kształtowały moją wyobraźnię, moje poglądy oraz mnie samą. I pewnie w jakimś stopniu wpłynęły na to, jakie książki wybieram teraz i czym się interesuję. Jak dla mnie dawanie dziecku, nastolatkowi do czytania zbiór ciekawostek o piosenkarzu, którego lubi jest niczym innym jak pójście na łatwiznę.

Mimo wszystko jestem osobą, która cieszy się z sukcesów innych, nawet jeśli nie przepadam za daną osobą. Bo przecież to świetnie, kiedy dzieciak, który jeszcze rok temu nagrywał covery na YouTube, teraz jest znany na cały kraj, kontynent, a nawet świat. Niestety promowania bezwartościowej treści oraz osób, którym zależy tylko i wyłącznie na wzbogaceniu się nigdy nie będę tolerować. Jak widać, nie każdy może napisać (chociaż w tym przypadku to słowo to i tak za dużo powiedziane) książkę. Wystarczy, że jesteś popularny, a media oraz reklama mogą wykorzystać twój wizerunek do zarobku. Tylko tyle. Przecież to takie łatwe, prawda?

***

Nie wiem, czy ten post wywoła oburzenie, czy nie. Czułam, że muszę się na ten temat wypowiedzieć, więc to zrobiłam. Dajcie znać, co o tym sądzicie.
Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.