Dlaczego wszyscy blogerzy czytają to samo?

56 | dodaj
Męczy mnie coś od dłuższego czasu. Nie wiem, czy czasem nie wywołam jakiejś gównoburzy. A nawet jeśli jesteś jedną z tych osób, do których się odnoszę – bardzo chętnie poznam Twoje powody, Twoją odpowiedź na moje (być może) bezsensowne narzekania. I tym razem wypowiadam się jako czytelnik, nie bloger.

Na czym polega (zakładam, że mój, bo mnie przeszkadza) problem? Blogerzy książkowi czytają to samo. A przynajmniej to samo recenzują. Ale od początku. 

Mam świadomość, że w okolicach premiery – chcąc czy nie chcąc – widzę daną książkę dosłownie wszędzie. Wiele blogerów, zwłaszcza tych popularnych, współpracuje z wydawnictwami, które oferują przeczytanie świeżutkich nowości. Sama niejednokrotnie publikuję recenzję książki, którą widać na co drugim blogu. Ale taka jest kolej rzeczy. Kiedy otrzymuję propozycję zrecenzowania tytułu od wydawnictwa jestem zobowiązana opublikować recenzję w okolicach premiery, czasami nawet przedpremierowo. Jak najbardziej rozumiem ten proces, chociaż przyznaję, że jako obserwator kilkudziesięciu różnych blogów, nie czytam każdej recenzji na temat tej samej książki – zwłaszcza, jeśli jej nie przeczytałam.

Dobrym przykładem na to, że blogerzy czytają to samo jest, nazywany przeze mnie, tak zwany szał. Niespodziewanie jakaś powieść robi się tak popularna (z różnych przyczyn) i każdy chce ją przeczytać – już, teraz. Czym to skutkuje? Wchodzę sobie dzień jak co dzień na bloggera, przeglądam recenzje i co widzę? Co drugi post jest o tej samej książce. TEJ SAMEJ. Niedawno było tak z Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes. Książkę bardzo lubię, przeczytałam ją zresztą zanim był na nią cały ten szał. I wiecie co? Miałam jej zwyczajnie dość. Mogłam screena zrobić, ale wiem, że nie tylko ja to zauważyłam. Osobiście, jeśli przeczytałam jakąś książkę, lubię czytać o niej opinie, nawet wielokrotnie. Zawsze interesuje mnie to, co inni sądzą o danej powieści. Ale lubię robić to w pewnym odstępie czasowym. Nie czytając recenzji jednej i tej samej książki po kilka razy dziennie. Bo ileż można?


Jako osoba, która na bieżąco śledzi nowości, czasami nie mogę się im oprzeć. Ja postępuję różnie – czasami kupuję taką nowość w okolicach premiery, a potem czeka na mnie na półce kilka tygodni. Czasami czytam daną powieść zaraz po tym, jak wpadnie w moje ręce. Sami wiecie, że czasami nie można się powstrzymać! I zdarza się, że jestem jedną z tych, która publikuje kolejną recenzję tej samej książki (pamiętam, że było tak z Promyczkiem Kim Holden, o którego sami prosiliście na fanpage'u). Mimo wszystko staram się, aby publikacje na moim blogu były różnorodne. Oczywiście, czytam tylko i wyłącznie to na co mam ochotę. Mam jednak na uwadze to, że moi czytelnicy są zainteresowani również tymi nowościami, tymi "bombami", które niespodziewanie stają się popularne. Ale jak to tak, zapomnieć o tych wszystkich fajnych książkach, które zostały wydane zaledwie kilka miesięcy, lat wcześniej?

I właśnie tak to wygląda. Obserwuję wiele blogów, głownie z tych względów, że ciągle szukam kolejnych książek do przeczytania. Szukam tej książki idealnej, która mnie zachwyci. Czasami jednak nie ma pośród czego szukać. Widzę jedne i te same powieści, same nowości (tudzież te popularne). Nierzadko też zaskakuje mnie to, jakie książki zyskają na popularności, kiedy inne – również z nowości – są pomijane. Czasami nie ma ani jednej przedpremierowej recenzji, a ja byłabym jej ciekawa.

Mam wrażenie czasami, że niektórzy idą na łatwiznę. Nie czytają niczego ciekawego, niszowego, nie są zainteresowani w odkrywaniu nowych autorów. Wiem, że czytanie oraz recenzowanie się różni; mnie samej zdarza się nie recenzować wszystkich książek, jakie czytam.  Widzę jednak niejednokrotnie stosy książek, które są obfite tylko i wyłącznie w nowości albo te same książki, które widzę na co dzień. To jest po prostu nudne. Niektórzy blogerzy, mniej czy bardziej popularni, decydują się na publikacje ciekawe, o książkach, których jeszcze nigdzie nie słyszałam. rude recenzuje., Biblioteczka Suomi, Recenzje Ami., 97 books, Ciekawy cytat o książkach, Życie między wierszami, Niebieska zakładka, Rude Pióro. To jedne z tych blogów, u których mam pewność znalezienia czegoś ciekawego. Recenzują również i nowości, ale dla nich, dla ich interesującego pisania, zawsze wejdę.

Wydaje mi się, że wyszło mi to trochę chaotycznie i nie jestem pewna, czy dobrze przekazałam swoje myśli. Dajcie koniecznie znać co o tym sądzicie, a jeśli jesteście jednym z tych, którzy czytają tylko i wyłącznie te popularne książki – napiszcie dlaczego. Być może w zaciszu domowym decydujecie się na inne lektury, których w ogóle nie recenzujecie, ponieważ mogą one nie cieszyć się popularnością na blogu? Czemu większość recenzji poświęcone są książkom, na które jest tak zwany hype? Jak napisałam, wypowiadam się w imieniu czytelnika. Czytelnika, który lubi odkrywać, poznawać i ekscytować się jakąś perełką, nowo poznanym autorem.

***
Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.