#gorącatrójka: Zwierzęta nocy, Wehikuł czasu i Złap mnie, jeśli potrafisz

12 | dodaj
Cześć! Dzisiaj w #gorącejtrójce na panel idą trzy filmy: jeden z nich to premiera obejrzana dwa tygodnie temu, a dwa pozostałe to filmy, które już miałam okazję oglądać parę dobrych lat temu. 

Zwierzęta nocy (2016) reż. Tom Ford


Susan Morrow, bogata właścicielka galerii, otrzymuje od swojego byłego męża powieść. Tak, to tyle co musicie widzieć o fabule tego filmu. Nie chcę i nie będę zdradzać Wam więcej. Fabuła toczy się równolegle – śledzimy jednocześnie historię dorosłej już Susan oraz wizualizowaną powieść jej byłego męża. Cholera, nie wiedziałam, że ten film tak mną wstrząśnie. Nie byłam przygotowana na to, że aż tak rozbije mnie emocjonalnie, niemalże zniszczy. I również na to, żeby nie móc powstrzymać się od płaczu, a na koniec siedzieć i gapić się w ekran kinowy nawet jeśli skończyły się napisy... Film ten jest niesamowity w każdy calu. Zarówno ze strony technicznej, jak i fabularnej. Jeśli ktoś nie kojarzy nazwiska reżysera to już spieszę z pomocą – Tom Ford to znany projektant mody. Wydawać by się mogło, że filmy wyjdą mu kiepsko? Nic bardziej mylnego. Bardzo ciekawą estetykę, swego rodzaju surowość, nawet pozy aktorów – to wszystko jest ewidentnie odwzorowaniem stylu bycia reżysera. Piękna sceneria, zapierające dech w piersiach ujęcia... Wisieńką na torcie jest ścieżka dźwiękowa, która świetnie oddaje klimat całego filmu. Ale oprócz tego są też same wydarzenia. Tak pochłaniające i tak wciągające! Zwierzęta nocy to mieszanka thrilleru i dramatu – tak bardzo trzymającego w napięciu. Wspomnienie o wysokim poziomie gry aktorskiej wszystkich aktorów to tylko formalność (Michael Shannon, Amy Adams oraz Jake Gyllenhaal). Zdaję sobie sprawę, że nie jest to film dla każdego. Ale mnie zauroczył i nie daje o sobie zapomnieć już od kilku tygodni... Zdecydowanie najlepszy film obejrzany w 2016 roku.

★★★★★★★

Wehikuł czasu (2002) reż. Simon Wells


Koniec XIX wieku, Nowy Jork. Alexander Hartdegen to inteligentny naukowiec. Pewnego dnia jego życie całkowicie się zmienia – w dniu zaręczyn jego narzeczona zostaje zabita przez rabusia. Zrozpaczony wynalazca postanawia ukończyć pracę na wehikułem czasu, który pomoże mu zmienić tragiczną przeszłość. I na tym skończymy. Niektóre opisy mówią o kolejnym wydarzeniu, ale pozwolę sobie o nim nie mówić. Obejrzałam ten film po raz pierwszy dobre parę lat temu, chyba w okolicach pierwszej w nocy. Na pierwszy rzut oka widać, że Wehikuł czasu nie jest filmem wysokobudżetowym, zaplanowanym i zrealizowanym z wielką dbałością. A mimo wszystko nie jest produkcją nieudaną. Być może dzieje się to za sprawą głównego bohatera lub innego ciekawego elementu (o którym zaraz wspomnę), ale film śledzi się z wielkim zaangażowaniem. Co wyróżnia go na tle innych filmów sci-fi? Alexander w trakcie eksperymentowania z wehikułem czasu przenosi się aż 800 tysięcy lat na przód. Jak dla mnie to całkiem dobra odmiana – zazwyczaj w wizjach przyszłości, widz przenosi się maksymalnie sto lat do przodu. Zastanawialiście się kiedyś co stanie się z naszą planetą, z naszym gatunkiem, za tyle lat? Ten film naprawdę umiejętnie i interesująco odpowiadania na to pytanie. Nie brak przy tym oczywiście kilku refleksji na temat naszej rasy oraz tego, jakie decyzje podejmowaliśmy w przeszłości i jakie możemy podjąć w przyszłości. Wehikuł czasu nie jest wybitnym filmem, ale niegłupim, ciekawym i trzymającym w napięciu. Zdecydowanie wartym obejrzenia.

★★★★★★★☆☆

Złap mnie, jeśli potrafisz (2001) reż. Steven Spielbierg


Wydaje mi się, że o tym filmie słyszeli już wszyscy. Ale jeśli nie to już przybliżam fabułę. Złap mnie, jeśli potrafisz to biografia Franka Abignale'a Jr., który w latach 60, jeszcze przed ukończeniem osiemnastu lat, zdołał wyłudzić od Stanów Zjednoczonych ponad 2,5 miliona dolarów. Uwielbiam filmy, które oprócz bycia biografią, są również humorystyczne. I tego nie można tej produkcji odmówić. Sposób opowiadania historii, niektóre wydarzenia, dialogi... są niesamowicie śmieszne. Oczywiście nie brakuje tutaj również elementów czysto dramatycznych... No cóż, na tym filmie zawsze zdarzy mi się zapłakać dwukrotnie. Niesamowitym jest to, że przy tak długim filmie (2 godziny 20 minut!) nie jest sposób się nudzić. Nie ma żadnych scen-zapychaczy, żadnych nudnych scen. Wszystko wydaje się mieć swoje miejsce  – film ma chyba jeden z lepszych scenariuszy, jakie kiedykolwiek powstały. Co więcej, wyważenie pomiędzy elementami humorystycznymi oraz poważniejszymi jest naprawdę dobre. Mimo wszystko o filmie pod koniec myśli się pozytywnie. Dzieje się to między innymi za sprawą trzech aktorów. Christophera Walkena, który wciela się w ojca Franka. Uwielbiam tę postać za jej prostotę i za oddanie względem syna. Jest też duet Hanks-DiCaprio. Chemia pomiędzy nimi, dialogi... wszystko jest tak świetnie zagrane, tak dobrze, że ma się ochotę na więcej i więcej. Złap mnie, jeśli potrafisz to nie tylko dobry film rozrywkowy, ale naprawdę dobry kawał kina, rewelacyjna biografia oraz opowieść o rodzinie i potrzebie bycia kochanym. Resztę wniosków pozostawiam już Wam. W każdym razie polecam, to jeden z tych filmów, które trzeba zobaczyć.

★★★★★★★★★☆

***
Widzieliście któreś z tych filmów? Jakie są Wasze odczucia?
Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.