„Opowieść o miłości i mroku” Amos Oz

Opowieść o miłości i mroku Amosa Oza (ur.1939) to historia kilku pokoleń jego rodziny na Litwie i Ukrainie oraz po przybyciu do Palestyny.Tłem sagi jest dramatyczny okres w historii narodu żydowskiego: druga wojna światowa, mandat brytyjski nad Palestyna, narodziny państwa Izrael. Przede wszystkim jednak jest to opowieść o latach dzieciństwa, które autor spędził wraz z rodzicami na przedmieściach Jerozolimy. Ojciec, pedantyczny racjonalista, i tajemnicza, sentymentalna matka stanowili nie najlepiej dobrana parę. Miłość rodziców ginęła w mroku wzajemnych rozczarowań i frustracji, nostalgii za Europa, z którą wiązały ich równie silne , co ambiwalentne uczucia.To opowieść-wyznanie. Amos Oz po raz pierwszy odsłania niezabliźnioną ranę, jaką było dla niego samobójstwo matki, które popełniła, gdy miał dwanaście lat. To także opowieść o życiu w kibucu: tam ukształtował się światopogląd pisarza, tam podejmował pierwsze próby literackie, zdobywał pierwsze doświadczenia erotyczne i poznał swoja przyszłą żonę. Jest to jedna z najważniejszych i najbardziej cenionych książek Amosa Oza, klucz do zrozumienia całej jego twórczości.


(źródło: lubimyczytac.pl)

Jestem czytelnikiem odkrywcą. Lubię zapuszczać się w nieznane rejony, poznawać pisarzy z odległych zakątków świata i badać miejsca, które są dla mnie jedynie plamami na mapie. Nigdy nie spędzam zbyt dużo czasu w jednym kraju, czuję ciągłą potrzebę przemieszczania się i poszukiwania ukrytych pereł, bo wiem, jak wiele mam jeszcze do poznania. Podróżowałam już po Indiach i Chile, Kolumbii czy Australii, a że wyjątkową sympatią darzę Azję, to w czasie wakacji postanowiłam do niej powrócić. Nie zastanawiałam się długo nad krajem, do którego chciałabym trafić, niemal od razu wybrałam Izrael i Amosa Oza – pisarza, który rokrocznie jest stawiany w gronie kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla.

(...) cały świat bez przerwy mówi o miłości, lecz jej się wcale nie wybiera, zaraża się nią jak chorobą, popada się w nią jak w nieszczęście.

Opowieść o miłości i mroku to wyjątkowa autobiografia, która pozwala nam spojrzeć na świat widziany oczami dziecka i starego człowieka. Za pozwoleniem autora śledzimy losy małego geniusza i rozkochanego dziadka Aleksandra, przypatrujemy się szaleństwom babki Szlomit i dziwactwom Josefa Klausnera, a najczęściej podglądamy życie dwójki ludzi, których marzenia i aspiracje zostały boleśnie zgniecione przez rzeczywistość. Z kolejnych stron książki wyłania się obraz trudnej rodziny, doświadczonej przez historię i bieg wydarzeń, na które nie mieli wpływu, a które ukształtowały wszystkich jej członków. Zarówno dziadkowie, jak i rodzice Amosa Oza byli świadkami burzliwych wydarzeń poprzedzających wybuch II wojny światowej, a rosnąca fala nienawiści do Żydów wygnała ich do Jerozolimy, gdzie byli zmuszeni zbudować swoje życie na nowo i skonfrontować wyobrażenia o ziemi obiecanej ze smutną rzeczywistością.

Historia Amosa Oza wprawiła mnie w niemy zachwyt i zdziwienie już od pierwszych stron, bo jej forma była daleka od tego, czego spodziewałam się po autobiografii. Myślałam, że dostanę fakty, daty i nazwiska pomieszane z przemyśleniami i wspomnieniami, a moim oczom ukazała się najprawdziwsza powieść. Pisarz zamienił się w tutaj w starego gawędziarza, który siedząc przy ognisku opowiedział mi o pierwszej miłości, o bitwach, które stoczył w zaciszu swojego pokoju, o przyjaźniach, których nigdy nie zawarł i ogródku, który próbował stworzyć obok domu. Zamiast dręczyć mnie faktami, które wyleciałyby z mojej głowy po kilku dniach, podarował mi niesamowitą ilość anegdot i dygresji, dziecięcych marzeń i zachwytów, a także prawdziwą porcję smutku i nostalgii. Jednak w pewnym momencie pojawiły się zgrzyty, które sprawiły, że mój entuzjazm nieco opadł. Autor zaczął powtarzać historyjki i fakty dobrze mi już znane z poprzednich stron, a do tego dołożył kilka potężnych opisów, które niewiele wnosiły do opowieści, a były napisane w taki sposób, że nie zachęcały do dalszego czytania. Tym sposobem poznałam dokładny rozkład domu Klausnerów i jego umeblowanie, a także zgłębiłam wszystkie tajemnice skrywane przez szafę babki Szlomit. Czy były to ważne informacje, bez których nie mogłam się obejść? W pewnym sensie tak, bo pokazywały, jak wiele jest różnic pomiędzy światem widzianym oczami dziecka a dorosłego, ale nie potrafię pozbyć się wrażenia, że można je było przedstawić w dużo lepszy sposób. Amos Oz jest erudytą, potrafi pisać naprawdę pięknie i żywo, podrywając wyobraźnię i malując obrazy przed oczami czytelników, więc dlaczego nie wykorzystał tego przy opisywaniu zakamarków starej szafy?

Kto sedna powieści doszukuje się w przestrzeni pomiędzy utworem a tym, kto go napisał – ten błądzi.

Opowieść o miłości i mroku jest naszpikowana fascynującymi dygresjami i przemyśleniami, chociażby tymi dotyczącymi różnicy pomiędzy kiepskim a wytrawnym czytelnikiem, ale znajdziemy tu także całe morze akapitów, przy których oczy aż się proszą o zamknięcie ich. Niektóre fragmenty nużą i męczą, inne wzbudzają irytację i wewnętrzny sprzeciw nakierowany na tezy stawiane przez autora, a jeszcze inne są jakby urwane w połowie i nie dają satysfakcji z poznania myśli tego, czy innego bohatera. Tym, na co naprawdę nie mogę narzekać, są bohaterowie. Każdy z nich jest żywym człowiekiem nie tylko dlatego, że osoba o tym imieniu i nazwiska kiedyś stąpała po tej samej ziemi co my, ale dlatego że odczuwają oni prawdziwe emocje, popełniają błędy kosztowne w skutkach i są dalecy od ideału. Najciekawszą postacią była dla mnie matka Oza – tajemnicza kobieta targana wspomnieniami Europy, rozczarowaniami i marzeniami, która nie potrafiła odnaleźć się w nowym świecie – i bardzo żałuję, że autor nie poświęcił jej jeszcze więcej miejsca, niż ma to miejsce w książce. Nie twierdzę, że inni bohaterowie są niewarci uwagi, jednak to Fania intryguje każdym swoim gestem i słowem.

Nie mogę nazwać tej książki arcydziełem, ale niesprawiedliwością byłoby namawianie Was do omijania jej szerokim łukiem. W Opowieści miłość jest okupiona mrokiem i bólem, niespełnione marzenia rodziców kładą się cieniem na życiu dziecka, a samobójstwo stanowi punkt zwrotny w życiu całej rodziny. Autobiografia Amosa Oza przybliża lata, gdy państwo Izrael było jedynie nadzieją tysięcy Żydów, ale równocześnie uświadamia, że nie tylko oni zapłacili za nie najwyższą cenę. Pokazuje, że racja nigdy nie stoi po jednej stronie, a najważniejsze decyzje musimy podejmować sami. To też wyjątkowo przejmująca galeria ludzkich charakterów, tym boleśniejsza, że nie są oni jedynie figurami powstałymi na papierze. 

6/10

12 komentarzy:

  1. Jakiś czas temu napaliłam się na tę pozycję. Zrobiło się o niej głośno za sprawą ekranizacji z Natalie Portman w roli reżysera, scenarzysty i aktora ;) I tak walczę z sobą, żeby nie oglądać filmu przed przeczytaniem, ale właśnie obawiam się, że to dość ciężka pozycja (te długie i żmudne opisy) i nie wiem czy nie przeskoczę kolejności i najpierw obejrzę jednak ekranizację. Ale to się jeszcze okaże.
    W każdym razie dzięki za przestrogę - teraz nastawię się na porządną literaturę, ale chwilami przydługą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa filmu Portman, bo lubię tę aktorkę i zastanawia mnie, czy podołała ciężarowi, który na siebie wzięła. Poza tym cieszy mnie, gdy kobiety biorą się za reżyserowanie - może w końcu dojdzie do jakiegoś przełomu w przemyśle filmowym. Sam film jest dość krótki - w porównaniu z objętością książki - dlatego myślę, że skupia się głównie na matce autora, czyli tym, co w książce było najbardziej intrygujące. Będę czekała na Twoją opinię. :)

      Usuń
  2. Lubię Oza, przeczytałam kilka jego książek, a ta jeszcze przede mną. Ciekawi mnie, jaka według autora jest różnica pomiędzy kiepskim a wytrawnym czytelnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie napisałabym na temat spostrzeżeń Oza coś więcej, bo właściwie nie zdradzają one fabuły książki, są tylko wstępem do właściwej historii. A z ich trafnością trudno się nie zgodzić. ;)

      Usuń
  3. Muszę kiedyś przeczytać coś Amosa Oza, to zdecydowanie literatura z wyżwszej półki, która rozwija czytelnika. Będę jednak wiedziała, żeby nie nastawiać się na arcydzieło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze nic tego pisarza, ale zamierzam, mam nawet w domu jego "Judasza". Niemniej "Opowieść o miłości i mroku" wydaje się interesująca pomimo pewnych wad i na pewno przeczytam - lubię historie rodzinne, zwłaszcza gdy wzbogacone są o przemyślenia i dygresje, a dodatkowo jeszcze są interesujący bohaterowie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Judasza" też zamierzam kiedyś przeczytać, właściwie to od niego miałam zamiar rozpocząć poznawanie twórczości Oza, ale będąc w bibliotece trafiłam na "Opowieść" i zachęcił mnie tytuł, i objętość, bo lubię grubaski. ;)

      Usuń
  5. Czytelnik odkrywca <3
    Niesamowicie lubię książki z intrygującymi tytułami, a ten jest SZALENIE intrygujący. Na tyle, że bardzo chętnie sięgnę po tę książkę.

    PS. Gratuluję 100 tysięcy wyświetleń! ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie przypuszczałam, że czytelnik odkrywca tak dobrze brzmi. ;)
      Masz rację, tytuł jest naprawdę kapitalny, a do tego idealnie pasuje do treści książki.

      Usuń
  6. Właśnie z tej książki pochodzi mój ulubiony cytat o czytaniu - fragment dygresji na temat relacji pisarz-książka-czytelnik. Cieszę się, że w tej recenzji znalazło się dla niego miejsce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiało się znaleźć, bo ta dygresja zrobiła na mnie ogromne wrażenie i naprawdę trudno jest mi się nie zgodzić z tym, co napisał Oz. Trzeba umieć wejść w książkę i zobaczyć świat oczami jego bohaterów, a dopiero potem doszukiwać się gotowych odpowiedzi.

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.