„Echo” Henry James

Trzyosobowa amerykańska rodzina, pan Dosson z dwiema córkami, Delią i Francie, przyjeżdża do Paryża zakosztować wielkiego świata. Podczas rejsu poznają George’a Flacka, młodego korespondenta amerykańskiej gazety, który zna to miasto na wylot i oferuje się zostać ich przewodnikiem, nie kryjąc przy tym zauroczenia jedną z córek. Któregoś dnia los stawia na ich drodze Gastona Proberta, który zakochuje się z wzajemnością w wybrance dziennikarza i prosi ją o rękę. Ale pan Flack ma swoje plany i próbuje pokrzyżować im szyki…

„Echo”, niewydana dotąd w Polsce nowela Henry’ego Jamesa, po raz pierwszy ukazała się w odcinkach w „Macmillan’s Magazine” w 1888 roku. To pełna uroku komedia sytuacyjna, kąśliwa satyra na snobizm europejskich wyższych sfer, przedstawiony na tle naiwnej, bezpretensjonalnej postawy głównej bohaterki, która nieświadomie pakuje się w kłopoty, skuszona wizją zaistnienia w wielkim świecie.

(źródło: www.proszynski.pl)

Dzisiejszy dzień jest dla mnie wyjątkowy, ponieważ opowiem Wam o książce, której autor ukształtował mój gust czytelniczy i pokazał, że najciekawsze jest to, co niewypowiedziane. Pisarz, o którym mowa to Henry James – krytyk i teoretyk literatury, przedstawiciel realizmu psychologicznego, a w moich oczach, jeden z najlepszych portrecistów kobiecych charakterów. To dzięki niemu zaczęłam poszukiwać w książkach złożonych i niejednoznacznych bohaterów, i przestałam zadowalać się płaskimi postaciami, których osobowości są jedynie szeregiem przymiotników. Najpopularniejszym dziełem Jamesa jest Portret damy – obszerna powieść, która doczekała się świetnej ekranizacji oraz licznych adaptacji teatralnych, jednak to nie na niej postanowiłam skupić Waszą uwagę. Chciałabym, abyście w ten wakacyjny poranek, przenieśli się ze mną do Paryża i spacerując jego ulicami zakosztowali smaku intryg i splendoru.

Może się mylimy, może jesteśmy pretensjonalni i próżni, może nie znamy się na wielu sprawach, ale jedno jest pewne: nie możemy żyć z pospolitymi ludźmi.

Echo to zabawna i zdecydowanie zbyt krótka opowieść o uroczej Amerykance, dwóch pretendentach do jej ręki i intrydze tkanej grubymi nićmi. Nie brakuje tutaj piekielnych knowań ambitnego dziennikarza, misternych planów starszej siostry, drobnych oszustw zakochanego młodzieńca i manipulacji prawdziwych lwów salonowych. Na kartach tej powieści niewinność zderza się z wyrachowaniem, naiwność z przebiegłością, Ameryka z Europą, a nam pozostaje ocenić, kto wyszedł z tego pojedynku zwycięską ręką. Bo Henry James nie słynie z udzielania jednoznacznych odpowiedzi i często to, co wydaje się być oczywistością, nabiera innego znaczenia po zmianie perspektywy. I tak Echo jest satyrą na życie wyższych sfer – obnaża ich zakłamanie i obłudę, kąśliwą opowieścią o uległości, podporządkowaniu i sile tradycji oraz celną odpowiedzią na działania prasy – ich szaleńczą pogoń za tanią sensacją i czynienie z ludzi zabawek. To też, a może przede wszystkim, opowieść o różnicach, które dzieliły Amerykanów i Europejczyków w XIX wieku.

Historia opisana w Echu jest prosta, ale inteligentna. To dopracowana w każdym calu miniatura, która udowadnia, że diabeł tkwi w szczegółach, a naprawdę dobremu pisarzowi nie potrzeba wielu stron do stworzenia absorbującej i przenikliwej powieści. Tym, co wyróżnia Jamesa spośród innych pisarzy jest bowiem nadzwyczajna dbałość o język i zdolność tworzenia wielowymiarowych bohaterów. O jego stylu mogłabym pisać elaboraty, ale myślę, że żaden z nich nie oddałby umiejętności tego człowieka. Bo James to autor, który nie rzuca słów na wiatr, dba o najdrobniejsze szczegóły i detale, przywiązuje wielką wagę do budowanych przez siebie zdań i potrafi wciągnąć czytelnika w intelektualne gry odbywające się na różnych poziomach. W jego niekończących się zdaniach można się zakochać, bo są pełne elegancji i wytworności, a dygresje, których w Echu jest niewiele, nie służą zapełnieniu dodatkowej ilości stron, ale dopełniają całości. To jeden z niewielu pisarzy, których chciałam i przeczytałam w oryginale, bo nie potrafiłam wyjść z podziwu nad pięknem jego języka. I tak, oryginały pokochałam jeszcze mocniej.

Nie sposób zerwać z tradycjami w godzinę, zwłaszcza jeżeli nie są takie złe.

Bohaterowie Henryego nigdy nie są płascy i pozbawieni charakteru. Ich losy zawsze angażują emocjonalnie, niejednokrotnie rodzą tysiące pytań, a często pozostają w naszych głowach na długo po odłożeniu książki. Pewnie powiecie, że znacie wielu takich autorów. A jak wielu z nich potrafi nakreślić ludzką osobowość i uczucia bez używania przymiotników? Jak wielu z nich potrafi oddać smutek i żal, rozczarowanie i gniew bez uciekania się do tanich sztuczek? Bohaterowie Echa mają wyraźnie nakreślone charaktery, co pozwala na zagłębienie się w ich psychikę i zrozumienie kierujących nimi pobudek. Naszym oczom ukazują się słodka i naiwna Amerykanka, w której podświadomość każe szukać inteligencji oraz jej starsza siostra - pozbawiona złudzeń młoda kobieta kierująca losem całej rodziny. Towarzyszą im ambitny i cyniczny dziennikarz, który nie cofnie się przed niczym, co stoi mu na drodze do celu oraz zagubiony Europejczyk, który został zamknięty w potrzasku, a bieg życia każe mu wybierać pomiędzy obłudną rodziną a miłością. Jednak tym razem James rezygnuje z rozległych opisów na rzecz skondensowanych i prostych zdań. To ciekawy zabieg, chociaż miłośnicy autora mogą poczuć się lekko zawiedzeni, bo przez to literacka uczta, którą zawsze rozkoszowali się przez wiele wieczór, trwa tutaj zaledwie dwieście stron.  

Echo nie jest najlepszą powieścią Henry`ego Jamesa, jednak to w dalszym ciągu literatura najwyższych lotów, której warto posmakować. Gorąco polecam ją jako przystawkę osobom, które nie znają jeszcze twórczości amerykańskiego pisarza, ponieważ pozwala ona na zanurzenie się w świecie widzianym jego oczami przy zachowaniu bezpiecznej głębokości. W Echu James nie odstrasza zdaniami wielokrotnie złożonymi i snutymi przez wiele stron dygresjami, ale kładzie duży nacisk na motywy i charakterystykę postaci. A to tylko przedsmak tego, co czeka na wytrwałych czytelników w Złotej czarze. I niech Was nie zniechęca to, że to książka XIX wieku. Gwarantuję, że po jej przeczytaniu będzie zadziwieni aktualnością poruszonych w niej tematów oraz trafnością uwag poczynionych przez mojego ukochanego pisarza.

7/10

8 komentarzy:

  1. Z racji tego, że nie znam twórczości Henry'ego Jamesa, koniecznie muszę sięgnąć po jakąkolwiek książkę jego autorstwa. Tym bardziej, że piszesz o nim z takim szacunkiem. :) Mam nadzieję, że mi się spodoba.

    Pozdrawiam,
    Czytanie Naszym Życiem

    OdpowiedzUsuń
  2. buuuuu ciągle się nie mogę do niej zabrać

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zainteresowana poznaniem tej historii, choć nie jest najlepsza w dorobku autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przeczytać coś tego autora, bo niestety nie znam go. A piszesz bardzo interesująco

    OdpowiedzUsuń
  5. No proszę, intrygowała mnie okładka, ale nie potrafiłam się przekonać do tej książki. Teraz to już wiem, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, ostatnio kupiłam "Rodericka Hudsona" tego autora (czytałaś? Jeśli tak, to co myślisz?), ale tak mnie zainteresowałaś "Echem", że nie wiem czy nie zacznę poznawania twórczości autora właśnie od tej pozycji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze "Rodecika", ale mam go w planach na najbliższe miesiące, bo to w końcu debiut Jamesa. Dodatkowo pojawia się tutaj bohaterka, która dostała potem swoją własną książkę, bo tak zafascynowała autora. A to jedyny taki przypadek, bo James nie miał w zwyczaju pisać o tych samych postaciach po raz kolejny. Jeśli przeczytasz "Rodericka" to bardzo chętnie poznam Twoja opinię. :)

      Usuń
    2. O, nie wiedziałam, że to debiut ani że pojawia się bohaterka, która bardzo zafascynowanowała autora, teraz książka zaciekawiła mnie jeszcze bardziej. :D Przeczytam książkę na pewno, ale pewnie w tym roku się z nią nie wyrobię, dlatego to raczej Ty będziesz pierwsza. :D

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.