„Doktor Żywago” Borys Pasternak

Nagrodzona literackim Noblem jedna z najpiękniejszych historii o miłości i wojnie

Powieść o nieprzemijającej sile wyrazu, przenikająca do szpiku kości historia indywidualnego i zbiorowego losu na tle wydarzeń zmieniających bieg dziejów, a przy tym jedna z najpiękniejszych w literaturze światowej opowieści o miłości. Tytułowego bohatera – lekarza, poetę, człowieka o wielkim sercu – porywa fala przetaczająca się przez Rosję: pierwsza wojna światowa, rewolucja lutowa i październikowa, wojna domowa. Jurij Żywago, w pełni świadomy upadku ładu społecznego i moralnego, zachowuje jednak wewnętrzną wolność.
 

(źródło: www.rebis.com.pl)

Dzisiaj chciałabym zabrać Was w podróż po pięknym i tajemniczym kraju, który rozciąga od wybrzeży Morza Bałtyckiego po wybrzeża Oceanu Spokojnego. To będzie nostalgiczna wyprawa do ojczyzny Dostojewskiego i Tołstoja, w czasie której zwiedzimy malutkie wioski zasypane śnieżnym puchem i monumentalną Moskwę straszącą swoją bezwzględnością. Naszym przewodnikiem będzie Borys Pasternak – człowiek, którego życie było równie barwne, co tragiczne.

To tylko w złych powieściach ludzie są podzieleni na dwa obozy i nie stykają się ze sobą. 

Pisanie o fabule tej powieści jest trudne, bo każde nieopatrznie wypowiedziane zdanie zdradza zbyt dużo i rodzi niepotrzebne oczekiwania. Jeśli powiem Wam, że Doktor Żywago opowiada o miłości, skupicie się na poszukiwaniu uczucia tam, gdzie go nie było. Zlekceważycie pierwszą część książki, w której kształtują się charaktery głównych bohaterów; zignorujecie ich dorastanie, błędy i potknięcia, a także wydarzenia, które doprowadziły do ich spotkania. Jeśli powiem Wam, że powieść Pasternaka mówi o wojnie, będziecie zawiedzeni brakiem wielkich bitew, spektakularnych zwycięstw i druzgocących porażek, po których w bohaterów wstępują nowe siły do walki. Myślę, że każdemu, kto rozważa przeczytanie tej książki, powinna wystarczyć świadomość, że opowiada ona o ludziach, których życie zostało skomplikowane przez ich własne decyzje oraz bieg historii.

Dużo więcej mogę Wam powiedzieć o tle historycznym, które w powieści Pasternaka jest czymś więcej, niż tylko przykuwającym wzrok pejzażem. Rosyjski pisarz czyni ze swojego kraju pełnokrwistego bohatera, dzięki czemu śledzimy jego losy z napięciem wymalowanym na twarzy. Na naszych oczach przez Rosję przetaczają się: I wojna światowa, dwie rewolucje i wojna domowa; do głosu dochodzą masy pozbawione autorytetu i rozsądku, a tysiące ludzi traci godność, bliskich i własne życie. Dla tych, którzy o wydarzeniach rozgrywających się w przededniu II wojny światowej wiedzą niewiele, Doktor Żywago będzie bolesną lekcją. Rewolucje opisywane przez Pasternaka przestają być jedynie dwiema datami i majaczącym w oddali cudem nad Wisłą, a stają się rozbitymi rodzinami, głodującymi ludźmi, niekończącymi się prześladowaniami i dziećmi wyrwanymi z domów na niezrozumiałą przez nich wojnę. Tak namalowany obraz można odebrać jako wołanie o litość i współczucie, ale dla mnie jest to prośba o pamięć. Bo historia lubi zapominać o wydarzeniach niewygodnych, które nie skończyły jeszcze zbierać swoich plonów. Bo tragedią, która dotknęła XX wiek nie jest jedynie II wojna światowa. Bo czasami ofiar należy szukać wśród oprawców.

Kochali się nie dlatego, że to było nieuniknione, nie był to "pożar zmysłów", jak się to fałszywie określa. Kochali się dlatego, że tak chciało wszystko dokoła: ziemia pod ich nogami, niebo nad głowami, obłoki i drzewa.

Wydawca nazywa Doktora Żywago jedną z najpiękniejszych historii o miłości, więc zdradzę Wam kilka sekretów. Lara i Jurij spotykają się po raz pierwszy jako dzieci i nie mają pojęcia, że kiedyś połączy ich uczucie. Każde kolejne spotkanie tych dwojga ludzi jest naznaczone przypadkiem i dopiero po osiągnięciu połowy powieści zaczynamy dostrzegać, że los popycha ich ku sobie. Czytanie o nich jest jak płynięcie przez ocean – wywołuje euforię i zachwyt, sprawia, że jesteśmy spragnieni każdego kolejnego „kroku”, ale czasami boleśnie przypomina, że piękno trzeba okupić strachem i cierpieniem. Miłość opisywana przez Pasternaka jest trudna, a na nieszczęście Jurija i Lary ma niejedno imię. I chociaż znajdą się tacy, którzy wydadzą szybki wyrok – ja nie należę do tego grona.

Tym, co zachwyciło mnie w Doktorze Żywago, jest mnogość powołanych do życia bohaterów. Każdy z nich miał swoją historię do opowiedzenia i chociaż początkowo wielu z nich było jedynie pozbawionymi znaczenia pionkami, to po kilkunastu albo kilkudziesięciu stronach wracali i okazywali się elementami układanki, których potrzebowałam. To zdumiewające, ale u Pasternaka każda wspomniana postać miała jakąś rolę do odegrania, jeśli nie od razu, to po 30, 150 albo nawet 300 stronach. I chociaż dla wielu ludzi taki pozorny chaos może stanowić dużą wadę, to w mojej ocenie jest to ogromna zaleta, która tylko potwierdza, że Doktor Żywago jest przemyślanym utworem, ujmującym nie tylko językiem, ale też formą. Jeśli już wspominam o języku Pasternaka to powinniście wiedzieć, że jest on niezwykle barwny i plastyczny. Dzięki temu opisy przyrody przywołują przed oczami żywe obrazy wiosek zasypanych śniegiem, a dialogi i wyznania miłości są pełne prawdziwych uczuć.

W Rosji przecież teatralność jest nie do pomyślenia. Bo to wszystko teatr, czyż nie?

Historia, o której Wam dzisiaj opowiedziałam, nigdy nie miała miejsca. Jej bohaterowie to tylko wytwory ludzkiej wyobraźni, a ich uczucia to gra wymyślona przez pisarza. Doktor Żywago nigdy nie spotkał Lary. Tonia nigdy się nie urodziła. Strielnikow nigdy nie podjął się walki niemożliwej do wygrania. Wszystko to jest jedynie fikcją literacką. Skoro tak, to dlaczego myślenie o tej książce wywołuje u mnie przygnębienie? Dlaczego wciąż zastanawiam się, czy bieg historii można było zmienić, a Lara i Jurij mogli uniknąć swojego losu? Dlaczego dalej mam przed oczami partyzanta mordującego swoją rodzinę? Spróbujcie zmierzyć się z powieścią Borysa Pasternaka, a przekonacie się sami.

8/10

15 komentarzy:

  1. Muszę w końcu przeczytać tę pozycję! Tak bardzo mnie kusi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się na niej nie zawiedziesz. :)

      Usuń
  2. Film na podstawie książki oglądałam kilka razy, ale powieści jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film, a właściwie filmy, jeszcze przede mną. Jestem ciekawa czy są tak dobre jak książka.

      Usuń
  3. Wiesz, że nie wiedziałam nawet o czym jest ta książka? Chyba każdy tytuł kojarzy, ale jakoś tak... ale zachęciłaś mnie. Nieco przeraża mnie ta część historyczna, ale nie raz już czytałam powieści, które pod tym względem właśnie historycznym mnie zachwyciły. Nie poprzestaje nic jak przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie byłam do końca pewna, o czym będzie opowiadać, ale wyszło mi to na dobre. Nie miałam żadnych oczekiwań i nie narzekam, że czegoś mi tutaj zabrakło. :) A o samym tytule słyszało wiele osób, chyba za sprawą filmów, i kojarzy książkę Pasternaka z wojennym romansem (przynajmniej ja spotkałam się z takimi opiniami).
      Część historyczna nie jest straszna, nie ma żadnych dat, nazwisk i suchych faktów. To bardziej opis sytuacji ludzi i wydarzeń, które były wtedy na porządku dziennym - coś jak nasze historie o PRL-u, z tym wyjątkiem, że Pasternak wprowadza wyjątkowo przygnębiający nastrój.

      Usuń
  4. Poznawanie powieści o tle wojennym nie jest łatwą i przyjemną sztuką, ale za to wdzięczna. Pomimo, ze wydarzenia opisane w książce nie wydarzyły się w rzeczywistości, to Twoje emocję świadczą o tym, że autor ma ogromny talent, skoro wywołał w Tobie tyle przygnębienia.
    Pozycja jak dla mnie obowiązkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talent Pasternaka jest dla mnie niezaprzeczalny, a w "Doktorze Żywago" można poczuć i zobaczyć, że jest nie tylko prozaikiem, ale też poetą. Udało mu się to, na czym zawiodłam się u Nabokova. :) A książka przygnębia dodatkowo, gdy pozna się jej genezę i życie Pasternaka.

      Usuń
  5. Klasyka... aż wstyd przyznać, że jeszcze jej nie przeczytałam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd, bo chociaż to klasyk, to zdecydowanie jeden z mniej znanych i popularnych różnych list krążących po Internecie. Sami Rosjanie nie chwalą się tą książką, a pewnie wielu z nich chętnie pozbyłoby się jej na dobre.

      Usuń
  6. Zamierzam słuchać! A zachwycił mnie film w Omarem Sharifem i Geraldine Chaplin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, który film powinnam oglądnąć jako pierwszy (starszy czy nowszy) i dochodzę do wniosku, że pomimo sympatii do Keiry Knightley, wolę zacząć od tego z 1965 roku. Miłość i wiara w stare kino są u mnie silniejsze. :)

      Usuń
    2. Nie oglądałam tej nowej wersji. W tych nowych wersjach często przeszkadza mi uwspółcześnianie i brak zdjęć panoramicznych. No a tak w ogóle to w tej starej wersji grają wspaniali aktorzy!

      Usuń
  7. Już od jakiegoś czasu bardzo intryguje mnie ta książka, muszę w końcu po nią sięgnąć....
    Pozdrawiam! włóczykijka z imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na opinię. :) Naprawdę mało osób ją czytało i nie mam z kim porozmawiać o jej treści, i samym autorze.

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.