„Miłość i kłamstwa” Cecelia Ahern

Zapomniane dzieciństwo. Odkryte na nowo życie.

A jeśli masz tylko jeden jedyny dzień, żeby dowiedzieć się, kim naprawdę jesteś?

Kiedy Sabrina Boggs przypadkiem natrafia na tajemniczą kolekcję, która znajdowała się w posiadaniu jej ojca, odkrywa prawdę tam, gdzie nigdy nie podejrzewała istnienia kłamstwa. Człowiek, przy którym spędziła całe dzieciństwo, nagle staje się kimś zupełnie obcym.

Niespodziewany przełom w monotonnym, rutynowym rozkładzie dnia pozostawia jej tylko jeden dzień na poznanie sekretów mężczyzny, którego rzekomo tak dobrze znała. Dzień, który wydobywa na światło dzienne wspomnienia, historie i ludzi, o istnieniu których nie miała dotąd pojęcia. Dzień, który na zawsze zmieni ją i wszystkich wokół niej.

(źródło: lubimyczytac.pl)

Próbuję przypomnieć sobie w trakcie pisania tej recenzji, co sprawiło, że sięgnęłam po ten tytuł. Romanse lubię, ale staram się wybierać je ostrożnie. Tak czy inaczej okazało się, że książka romansem nie jest. Czytałam już wcześniej zachwalane Love, Rosie autorki, ale książka w ogóle nie mi się nie podobała. Być może chciałam dać autorce drugą szansę? Nie wiem, ale napisaniem tej nijakiej książki ją zmarnowała.

Może to prawda, że człowiek nigdy nie zna siebie do końca, dopóki prawdziwie nie pozna go ktoś inny.

Zacznijmy od tego, że okładka sugeruje powieść miłosną, prawda? Cóż, guzik prawda. Nie mam pojęcia, do kogo się ona odnosi i dlaczego wydawcy zdecydowali się na coś takiego. Być może, żeby zmylić czytelnika i przyciągnąć jego uwagę złotymi napisami? Sama nie wiem. Na czym w takim razie skupia się fabuła? No cóż... sam opis zapowiada historię pełną kłamstw, tajemnic i zawiłych wydarzeń. Nie mam pojęcia, gdzie to się wszystko w tej książce podziało. Retrospekcje wyjątkowo mnie ciekawiły, ale ostatecznie okazały się tak samo nijakie jak cała reszta fabuły. 

Lubię powieści refleksyjnie, ale w tej było za dużo patosu i rozmyślań, a za mało samej akcji. Jak się tak zastanowić, to tej powieści brakuje wszystkiego. Ciekawej historii, dobrze wykreowanych postaci, wyjątkowego stylu lub czegokolwiek, co przyciągnęłoby moją uwagę! Zamiast tego przez całą książkę autorka rozwodzi się nad zasadami gry w marmurkowe kulki. Element według mnie tak całkowicie zbędny, nudny i pozbawiony sensu... Co z główną bohaterką, która odkrywa prawdę? No, zupełnie nic. Sabrina jest bezpłciowa i charakteryzuje się jedną (nawet nie) cechą — chce odkryć prawdę o ojcu. W dodatku odnosiłam wrażenie, że tylko narzeka i rozmyśla zamiast coś w końcu ze sobą zrobić. 

Ludzie nie wiedzą jaką krzywdę wyrządzają innym ludziom, robiąc rzeczy, których nie powinni robić.

W książce brak jak dla mnie miłości, ale są tytułowe kłamstwa. Niestety, nie ma w nich nic ciekawego. Postać Fergusona w ogóle nie intryguje, a czytanie o kulkach do gry lub przemyśleniach Sabriny doprowadzało mnie do szewskiej pasji. W tej książce nie ma kompletnie nic ciekawego. Jest nudna, bezosobowa i pozbawiona czegokolwiek wyrazistego. Tak naprawdę nie widzę żadnego sensu, dla którego została napisana. Taka nijaka książka jest nawet gorsza od złej... nawet nie da się o niej dyskutować, jakby się chciało. Żałuję, że poświęciłam jej czas.

3/10


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza SA


12 komentarzy:

  1. Serce mnie boli kiedy czytam takie krytyczne opinie. Nie czytałam tego (i uwierz mi, nie zamierzam), ale książki Cecelii Ahern to jedne z lepszych romansów jakie czytałam, także przykro mi słyszeć takie rzeczy na temat jej powieści.
    Buziaki kochana!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że książka zawiodła. Sama więc raczej po nią nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie planuję jej czytać, bo wiem, że moja opinia będzie identyczna. Ogólnie Ahern dawno temu, jeszcze w podstawówce (oj, ponad 7 lat temu :o) zachwyciła mnie swoim PS. Kocham Cię, ale czytanie Love, Rose (już w liceum, ha) to była katorga, więc uczucia mam mieszane. Do tego stopnia, że wolę sięgnąć po romanse od innych autorek, nawet jeśli nie wiem, czego się spodziewać. No cóż... Bywa. XD

    Recenzje Koneko

    PS. Gościu z okładki wygląda trochę jak William ze SKAM :o
    PS. 2 Kurde, dawno mnie tu nie było :o Obiecuję, że się poprawię! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jeszcze nie czytałam nic tej Autorki, mam w planach, ale zacznę jednak od innego tytułu

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie również "Love, Rosie" się nie podobało i nie mam zamiaru sięgać po inne książki tej autorki. Po twojej recenzji widzę, że niczego nie tracę ;).

    www.literynapapierze.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. "Love, Rosie", te kilka lat temu, kiedy to ją czytałam... podobało mi się - epistolarna forma, urocza, zabawna historia, naprawdę przyjemna lektura. Nie sądzę jednak bym kiedykolwiek jeszcze sięgnęła po inne dzieło tej autorki. Twoja recenzja tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu!

    Pozdrawiam oraz życzę miłego dnia,
    dziewczyna z książkami

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tę książkę rok temu i byłam nią wprost zażenowana XD pani Ahern lubię jedynie "PS. Kocham Cię" i już nie będę sobie psuła bardziej o niej opinii :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż z tak nijaką i tak złą pozycją jeszcze się nie spotkałam. Nie przepadam tak już odbiegając nieco od tematu, za twórczością tej autorki, więc wątpię aby jakiekolwiek okoliczności zmusiłyby mnie do przeczytania "Miłość i kłamstwa".

    OdpowiedzUsuń
  9. Generalnie Ceclię Ahern bardzo lubię - kilkakrotnie jej książki przypadały mi do gustu. Niestety, ale "Miłość i kłamstwa" to lektura, jaka niestety mnie rozczarowała i śmiało mogłabym podpisać się pod Twoją recenzją. Przemęczyłam ją totalnie i do mnie nie trafiła.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. A właśnie się zastanawiałam nad przeczytaniem, chyba jednak się nie skuszę ;(
    Zapraszam do mnie - https://theloveanea.blogspot.com/
    Buziaczki, loveanea ;

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja czytałam. Pomysł na książkę moim zdaniem najgorszy nie był, ale sama autorka nie poradziła sobie z tą powieścią i też nie bardzo przypadła mi do gustu. Mam jednak kilka zaległości z jej nowościami wydanymi po tej pozycji i mam nadzieję, że są o wiele lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmmm.. Nie czytałam do te pory żadnej z książek Cecelii Ahern i Twoja opinia mocno ostudziła moje zapędy, żeby poznać jej twórczość. Brak sensu, celu powieści to chyba dla mnie również najgorszy mankament, jaki może się zdarzyć :(


    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.