"Gorące mleko", Deborah Levy


Andaluzja. Idylliczne plaże, kłębiące się emocje. Dla Sofii i jej matki to podróż ostatniej szansy – Rose cierpi na trudny do zdiagnozowania paraliż. Gomez – lokalny lekarz, podejmuje próbę leczenia. Uśpiony bunt, lęk przed wolnością, chęć odnalezienia własnej drogi buzują w Sofii, przywiązanej do wózka inwalidzkiego matki. Czy cudowne uzdrowienie może oznaczać zerwanie więzi?
Ta intrygująca, wypełniona zmysłowymi obrazami i niepokojącą symboliką, tocząca się w wolnym rytmie powieść jest medytacją nad bliskością, wolnością, tożsamością i macierzyństwem. Mistrzowskie pióro Deborah Levy oddaje całe bogactwo relacji córka – matka, od czułości po okrucieństwo.

(źródło: znak.com.pl)

Bardzo się bałam tej książki. Trudne relacje matki i córki są doświadczeniem chyba każdej kobiety. Po obu stronach jest wiele lęków i trosk, które utrudniają porozumienie. A sytuacja może stać się wyjątkowa bolesna, kiedy jedna z nich boi się, że zostanie porzucona. Często tą stroną jest matka, która za wszelką cenę chce zatrzymać dorastającą i co raz bardziej samodzielną córkę przy sobie. „Gorące mleko” to nie jest przyjemna książka. Jest o strachu, bezradności, szukaniu swojej drogi, ale także o tym, że warto zaryzykować i kochać. I jest napisana z dystansem i niebywałym poczuciem humoru. Nie żałuję, że napiłam się gorącego mleka.

Sofia Papastergiadis jest Brytyjką, córką Angielki i Greka, ma 25 lat, pracuje w kawiarni. Jej matka, Rose, nie chodzi, to znaczy - czasami nie chodzi. Matka i córka przyjechały do Hiszpanii do doktora Gómeza, światowej sławy specjalisty, który jest ostatnią deską ratunku dla Rose, chociaż niektórzy uważają go za szarlatana (również z powodu wysokich rachunków, jakie wystawia za swoje usługi), ale o nim za moment. Wracając do Sofii, skończyła studia z antropologii, mogłaby robić doktorat w USA, ale zajmuje się matką. Jej ojciec tymczasem otrzymał duży spadek, nawrócił się, porzucił Rose i Sofię (w tej kolejności – to ważne) i mieszka ze swoją drugą żoną i maleńkim dzieckiem w Atenach. Ciężar opieki nad Rose spadł w całości na Sofię, póki doktor Gómez nie zaczął leczenia, którego, jak się okazało, wymagały obie - i matka i córka.

„Nie mogę zaprzeczyć, że jej objawy są dla mnie ciekawe z kulturoznawczego punktu widzenia, mimo że ciągną mnie razem z nią na dno. /.../ Czasem łapię się na tym, że utykam. Tak, jakby moje ciało przypominało sobie, jak chodzę z matką. Pamięć czasem zawodzi.”

Co do doktora Gómeza, jest to postać interesująca i kontrowersyjna. Nie udało mi się dociec, jakiej specjalności jest lekarzem. Prowadzi luksusową klinikę mieszczącą się w budynku z białego marmuru, poza miastem. Razem z nim pracuje jako pielęgniarka jego córka, którą nazywa Siostrą Światło Słońce a jego największą miłością jest  kotka Jodo. Domyślam się, że w wielu z Was po zaledwie tych kilku zdaniach opisu, obudzi się brak zaufania do tego człowieka. Powiem Wam jednak od razu, że jesteście w błędzie. Doktor Gómez zdiagnozuje przypadek Rose bezbłędnie, zaleci prawidłowe leczenie i właściwie usunie problem. Nie oznacza to szczęśliwego zakończenia, ale wszystko w swoim czasie. Lekarz jest najbarwniejszą postacią tej historii: pełen absurdów, jakby nie do końca rzeczywisty, inteligentny i skuteczny.
"Co jest nie tak z moją matką? /.../
Ja bym postawił inne pytanie: co jest nie tak z panią?
Nie wiem, czy moja matka jest żywa czy martwa.
Tak, wszystkie dzieci smutnych matek się tego boją. Każdego dnia zadają sobie to pytanie. Dlaczego ona jest martwa, skoro żyje? Zostawiła pani matkę na środku szosy. Być może zaakceptuje wyzwanie, przed którym ją pani postawiła: ocalić własne życie. To jest jej życie. To są jej nogi. Jeśli chce żyć, ujdzie przed niebezpieczeństwem. Ale pani będzie musiała zaakceptować jej decyzję.”
Doktor Gómez, poświęcając czas na badania Rose, dał Sophie okazję, by skupiła się na sobie. Sophie pływała, poznawała ludzi, wdawała się w romanse, leczyła co raz to nowe oparzenia po spotkaniach z meduzami, kradła ryby, by nabrać odwagi (zalecenie lekarza), a jej matka w tym czasie, z pomocą Gómeza i jego córki, powoli rozpoznawała źródła swoich problemów. To nie jest łatwa książka dla kogoś, kto wciąż leczy rany po toksycznej relacji z matką, albo nadal w niej tkwi. To nie jest też łatwa książka dla matek – Rose jest tu jednym z głównych winowajców, chociaż ma wiele na swoje usprawiedliwienie. To nie jest poradnik, który podpowie rozwiązanie problemów. To intrygująca opowieść o relacjach między ludźmi, które bywają bardziej bolesne niż oparzenia przez meduzę. Ma w sobie jakąś świeżość, która mnie urzekła, mimo ciężaru historii. Polecam!

8/10

10 komentarzy:

  1. Fabuła niby schematyczne ale ma coś w sobie. Zapisuję sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, nie myślałam o tym. To prawda. Tym bardziej doceniam sposób, w jaki została napisana, bo nie nudzi.

      Usuń
  2. W takim razie byłaby to trudna lektura i dla mnie. Może kiedyś sięgnę, na pewno dopiszę do listy, ale póki co raczej nie chciałabym stawiać jej czoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię. Miałam podobne obawy, lecz ja może jestem już dalej

      Usuń
  3. Z jednej strony podobnie jak Ty - miałabym obawy co do sięgnięcia po tę książkę, a z drugiej strony pewnie właśnie ta trudna tematyka by mnie do niej przyciągnęła. Po Twojej recenzji tym bardziej myślę, że może się na nią skuszę. :)

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby nic nowego, ale ciągnie mnie do tej książki strasznie. Przyznam, że też za sprawą okładki... :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja akurat nie miałam nigdy problemów przy relacji matka-córka. Jednak uważam, że warto będzie po nią sięgnąć, może kiedy sama będę po tej drugiej stronie relacji :P

    OdpowiedzUsuń
  6. To jedna z tych książek, po które z pewnością muszę sięgnąć ze względu na to, że trudne relacje są czymś bardzo interesującym, ale i z powodu moich własnych relacji z mamą. ;) I chyba z tego powodu przeczytam ją szybciej niż myślałam, ale nadal nie w jakieś bliskiej przyszłości - na razie mam przesyt nowościami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Tak, znam ból sterty do przeczytania, która ciągle rośnie!

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.