„Zdrajca tronu” Alwyn Hamilton

Zaledwie kilka miesięcy temu Amani Al-Hiza, pragnąc wolności, uciekła z domu położonego na końcu świata i zaczęła przemierzać bezkresne piaski magicznej pustyni w towarzystwie tajemniczego obcokrajowca, Jina.

Teraz jednak sytuacja diametralnie się zmienia. Kiedy Amani wbrew własnej woli trafia do epicentrum reżimu – pałacu sułtańskiego – przyświeca jej jeden cel: obalenie tyrana.

Zapomnij o wszystkim, co wiesz o Miraji, o rebelii, o dżinach i Jinie oraz Niebieskookiej Bandytce. W Zdrajcy tronu jedyne, czego możesz być pewien, to to, że nic nie jest pewne.

(źródło: czwartastrona.pl)

Czekałam na premierę tej książki. Mimo że pierwszy tom nie zwalił mnie z nóg, z przyjemnością wspominam wyjątkowy i pełen magii świat, którego częścią powoli stawała się Amani. Czy drugi tom sprostał moim wymaganiom? I tak, i nie.

Umieranie to coś, co jest wam pisane. To jedyna rzecz, jaką wszyscy robicie bezbłędnie.

Rzadko czytam serie kilkutomowe – zazwyczaj kolejne części nie są w stanie dorównać pierwszej. Niestety, było tak i też w tym przypadku. Zdrajca tronu z całą pewnością jest inny od poprzedniego tomu. Bardziej miarowy, bogaty w więcej szczegółów i jeszcze większą ilość nazwisk i imion, których czasem nie sposób spamiętać. Co najbardziej wyróżnia tę część, to polityka. Brzmi groźnie, prawda? Jednak to ten element napędza całą fabułę i najciekawiej rozwija się w trakcie całej powieści. Z równie dużym zaciekawieniem czytałam o sułtańskim pałacu oraz Sułtanie, który mimo nacechowania negatywnego intryguje i fascynuje.

Momentami miałam wrażenie, że w książce dzieje się jednocześnie zbyt wiele i nic. Tom ten wcale nie jest krótki (ponad pięćset stron), ale niektóre wątki wydawały mi się zbędne i zdarzało mi się nudzić. Po co rozpisywać się o kimś, o kim za chwilę zapomnimy? Z drugiej strony w powieści ma miejsce wiele intryg, kłamstw i szybkich zwrotów akcji. Wyjątkowo lubiłam przebywać w obrębie sułtańskiego pałacu... tam trudno było o nudę! Mimo to książka wydaje się czasami przegadana i nieco zbyt patetyczna... Amani jakby nagle pozjadała wszystkie rozumy. No tak, jest i Amani. Denerwująca Amani!

Lubiłam główną bohaterkę w pierwszym tomie. Była wybuchowa, czasami być może infantylna, ale porywcza i umiała o siebie zadbać. Bardzo cenię rozwój charakteru bohaterów, ale tutaj coś poszło nie tak. Z wybuchowej dziewczyny Amani stała się nagle kimś, kto uważa się za najlepszego. Zawsze powinno jej się coś należeć. Odniosłam wrażenie, że autorka chciała zmienić tę postać, ale jej charakterystyka ostatecznie okazała się zbyt odmienna od tego, co zdążyliśmy już poznać w pierwszym tomie. To samo dotyczy Jina, który... no cóż, rzadko tak naprawdę jest. Trochę nie fair w pierwszej części bazować na relacji dwójki bohaterów, budować pomiędzy nimi chemię, a następnie jednego z nich się pozbywać. Niby było wspomniane, co Jin robił, ale średnio mnie to satysfakcjonowało.

(...) czas odmierzają tylko ci, których dni są policzone.

Z całą pewnością nie jest to książka fatalna. Cała ta seria bywa jednak często wadliwa i niedopracowana, a to hamowało mój entuzjazm i przyjemność z czytania. Alwyn Hamilton wykreowała niesamowity i zadziwiający świat, który ponownie zaskakuje w drugim tomie. Nie można jednak bazować na samym otoczeniu. Wprawdzie podobały mi się wątki polityczne oraz postaci raczej negatywne, ale cała reszta bohaterów albo wydawała mi się zbędna, albo działała mi na nerwy. Poza tym trudno wybaczyć brak Jina, który w pierwszej części dodawał książce uroku. Trochę akcji, trochę patosu i zbyt dużo Amani należymisiętocochcębotak. Jeśli lubicie coś niewymagającego – proszę bardzo, ale w innym przypadku możecie się rozczarować. Albo zwyczajnie zapomnieć o tej książce na drugi dzień.

5/10

Buntowniczka z pustyni | Zdrajca tronu | Hero to the fall


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

7 komentarzy:

  1. O tej serii ostatnio ciągle słyszę i jestem nawet skłonna dowiedzieć się o co w niej chodzi ;) A jak zanudzi, to rzucić w kąt, o!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie czytałam żadnej książki z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłem na opinie, że kontynuacja jest lepsza od pierwszego tomu, a tutaj taka negatywna ocena. Oczywiście mogło być o wiele gorzej no ale cóż... widocznie nie wszystkie zmiany są dobre. Poza tym to znam to uczucie, kiedy jednocześnie dzieje się mnóstwo rzeczy, a tak naprawdę czujemy jakby nie działo się kompletnie nic...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam pierwszego tomu, ale o nim słyszałam i mówiono, że dobry nie jest. Nie wiem, mam mieszane uczucia.
    pozdrawiam
    http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/07/trzy-i-po-sekundy-to-bardzo-mao-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie pierwszy tom był lepszy, tutaj zabrakło mi duetu Jin i Amani, która w pojedynkę okazała się wkurzającą postacią :) Mimo wszystko lubię tę serię i jestem ciekawa zakończenia :)
    Zakochałam się w Twoim nagłówku! Jest śliczny <3
    Pozdrawiam serdecznie
    Gaba

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle osób kusiło mnie tymi dwoma częściami, że chyba żadna negatywna recenzja nie zmieni mojego zdania. A co do zmiany na Twoim blogu... To wybacz, ale będę czytać tylko Twoje wpisy. To Twój blog i wiem, że będą one od czasu do czasu się pojawiać (wpisy), ale mimo wszystko. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie miałam się zabieram za lekturę pierwszego tomu, ale widzę, że dobrze iż wstrzymałam się z zakupem części drugiej :) Można będzie poświęcić czas na coś innego, a książki poszukać za jakiś czas w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.