„Wielki marynarz” Catherine Poulain

Wzięła małą wojskową torbę i przyjechała na Alaskę. Na wyspie Kodiak jako jedyna kobieta zaokrętowała się na statek rybacki Rebel i wyruszyła w morze. Lili uciekła z rodzinnego Manosque w Prowansji, bo nie chciała umrzeć z nudów, chciała żyć „na zewnątrz”, samotnie, na dalekiej północy, za „ostatnią granicą”. Chciała prawdziwego życia, zarezerwowanego dla mężczyzn, takiego, na które zarabia się siłą własnych mięśni. Pracowała więc za pół stawki, nie dosypiała, znosiła docinki, zimno i ból zranionej ręki oraz połamanego żebra. A potem włóczyła się z kumplami rybakami po knajpach i zaprzyjaźniła z portowymi bumami. Każdy dzień był dla niej nowym wyzwaniem. W tym męskim świecie, nieprzepuszczalnym dla kobiet, Lili spotkała przygodę i kogoś, kogo wcale nie szukała. Kogoś, kto stanął jej na drodze do wymarzonego Point Barrow.

(źródło: wydawnictwoliterackie.pl)

Coraz częściej sięgam po tego typu książki – w większej części biograficzne, ale pozbawione suchych, rzeczowych faktów. Fascynują mnie barwne postaci z równie barwnym życiem. Być może z tego względu, że sama nigdy tak ciekawego życia prowadzić nie będę. Tak więc sięgnęłam po historię Catherine, spodziewając się wielu przygód zapisanych na kartach książki. Jaka ostatecznie się okazała?

Znalazłam to, czego szukałam.

Z całą pewnością nie mogę odmówić autorce uroku. Mimo że do olśniewających urodą kobiet nie należy, nadrabia charyzmą oraz ciekawą osobowością. Francuzka to książkowy przykład kobiety niezależnej. Nie raz mamy ochotę rzucić wszystko w kąt i wybyć na drugi koniec świata. Ale kto z nas byłby tak naprawdę w stanie porzucić swoje dotychczasowe obowiązki dla życia na wodzie? Historia Catherine robi wrażenie, momentami zmusza do refleksji i pozwala się zrelaksować. Żałuję, że nie czytałam tej książki w cieple słońca, przy akompaniamencie świerszczy nad wodą...

Catherine Poulain, autorka książki © http://bibliobs.nouvelobs.com

Niestety, charyzmy bohaterki brakowało mi w jej stylu. Spodziewałam się po tej powieści czegoś podobnego do Księgi morza Mortena A. Strøksnesa. Ten tytuł mimo wielu podręcznikowych zagadnień czarował zabawną oraz barwną narracją. Wielki marynarz przypomina bardziej hołd w stronę dumnych i samodzielnych kobiet aniżeli pełną adrenaliny podróż. Nie brak tutaj wielu momentów wyciszenia, w których nie każdy czytelnik się odnajdzie. Podobnie było i ze mną. Nie poczułam żadnej iskierki, swego rodzaju fascynacji tą historią. Bywała przyjemna, momentami magiczna, ale często też po prostu nudna. Wiele wydarzeń dłużyło mi się, a za najciekawszą część mogę uznać sam początek.

Oryginalna historia, ale zbytnio przedłużona. Refleksyjne powieści nie są mi obce, ale fabuła często bywa monotonna i zapętlająca. Tej powieści brakuje zwyczajnie czegoś oprócz samego materiału, który mógłby być opowiedziany w inny sposób. Catherine często opisuje szczegółowo sytuacje lub osoby, które pojawiają się w książce na chwilę. Z jednej strony nazbyt wydumany język pełen przepięknych zwrotów mnie męczył, ale z drugiej bez niego powieść pozbawiona byłaby uroku.  Słona woda, lekki wiatr i zapach ryb. Z tym kojarzyć mi będzie się ta książka i właśnie tak bym ją opisała – jako ciepłą.

Jestem niepokonana

Catherine Poulain to niespotykana osobowość. Kobieta, która zamarzyła o trudnym i pełnym wzlotów życiu rybaka. Fascynują mnie ludzie pełni odwagi oraz samozaparcia. Decyzje podjęte przez autorkę zaskakują i robią wrażenie, ale w formie książki niezbyt zachwycają. Wielki marynarz bywa powtarzalny i jednostajny, mimo obecnych w nim przygód. Być może sama autorka jest zadowolona z takiego efektu. Mnie, jako czytelnika, nie zdołała wystarczająco zainteresować. Powieść ta nie spełniła moich oczekiwań, ale jestem pewna, że znajdzie swoich odbiorców. Kogoś, kto, przeżywając samotne przygody, czuje się najszczęśliwszy, najbardziej spełniony.

6/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackie

15 komentarzy:

  1. Będę czytała. Też miałam nadzieję, że to kobiece wydanie "Księgi morza", ale skoro: "Słona woda, lekki wiatr i zapach ryb. Z tym kojarzyć mi będzie się ta książka i właśnie tak bym ją opisała – jako ciepłą.", to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo wszystko zostanę wierną fanką Księgi morza :)

      Usuń
    2. Wiadomo, podręcznik łowienia rekina polarnego, tak, żeby nie złowić rekina polarnego ;)

      Usuń
  2. Ja również oceniłabym tę książkę jako 6/10. Spodziewałam się czegoś lepszego skoro książka została tak obsypana nagrodami. Moim zdaniem nie jest to pozycja "Must read"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też tacy ludzie fascynują. To musi być ciekawa książka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam ani Księgi morza ani Wielkiego marynarza, jednak na obie te pozycje mam ochotę, mimo że Twoja recenzja tej drugiej książki nie jest tak entuzjastyczna. Nie nastawiam się na coś wyjątkowego, ale chętnie przeczytam, by ocenić i wyrobić sobie opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwróciłam uwagę na tę książkę z powodu okładki ( 😄 ), ale - szczerze mówiąc - nie mam teraz ochoty na monotonne, przegadane historie, zwłaszcza z bohaterką, której brakuje ikry. Za to zaciekawiła mnie "Księga morza", o której wspominasz i bardzo możliwe, że wkrótce po nią sięgnę ;)

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie gustuję w książkach biograficznych, jednak lubię te, które oprócz suchych faktów zawierają zalążek fabuły. Może kiedyś ją przeczytam, jednak chyba zacznę od wspomnianej przez Ciebie "Księgi morza".

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tej książce, ale mimo wszystko chcę teraz ją przeczytać. I ta okładka <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka cosik mnie przyciąga, ja też coraz chęniej sięgam po taki książki, zwłaszcza gdy się ochładza.

    OdpowiedzUsuń
  9. Już trzeci dzień czytam i podziwiam fascynację autorki łowieniem ryb. Każdy ma marzenia, a niektóre są dziwne. Ale styl jest bardzo dobry.
    Bardzo eufemistycznie ubierasz myśli w słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego odbierasz je jako eufemistyczne?

      Usuń
    2. 'Z całą pewnością nie mogę odmówić autorce uroku. Mimo że do olśniewających urodą kobiet nie należy, nadrabia charyzmą oraz ciekawą osobowością'.

      Usuń
    3. Przed przeczytaniem książki zrobiłam mały research i czytałam o autorce książki. Poza tym z samej treści wydaje się osobą ciekawą, po prostu :) Wybacz, jeśli nie wyraziłam się jasno.

      Usuń
  10. Jakoś... nie mam na nią szczególnej ochoty. Nie przyciąga mnie.

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.