O wielkiej książce. Relacja z Big Book Festiwalu 2017

Pojechałam na Big Book Festiwal 2017, ponieważ ludzie, którym w każdej kwestii związanej  z książką ufam bezgranicznie, byli rok wcześniej i powiedzieli, że jest super. Na luzie, bez czerwonych dywanów i krawatów. Byłam, zobaczyłam, było mi tam dobrze. Żałuję tylko, że nie mogłam się sklonować i wziąć udziału we wszystkich wydarzeniach, w których chciałam. Bo tam było tak, jakby tych wszystkich statystyk o nie-czytaniu nie było. Mała przestrzeń: szkoła, boisko, dziedziniec. Gdzieś tam Warszawa, Dworzec Centralny, korki i opóźnione pociągi. Tu tylko książki. 


Tematem przewodnim była Jane Austen. Bo to jej rok, dwusetna rocznica śmierci. Moja znajomość z Jane jest szorstka. Dziennikarzowi Łukaszowi Wojtusikowi na potrzeby krótkiej rozmowy dla TOK FM powiedziałam, że był w moim życiu taki czas, kiedy byłam jej wielką fanką, jak chyba każda kobieta. Dziś szanuję po prostu jej rolę w rozwoju literatury. Festiwal zainaugurował spektakl pt. „Miłość” oparty na tekstach z „Dumy i uprzedzania” autorstwa Austen właśnie i fragmentach powieści Jeanette Winterson, brytyjskiej pisarki i feministki. I chociaż twórczyni przedstawienia, Anna Król, bardzo mocno skupiła się na warstwie wizualnej – większość działa się nie na scenie, której rolę pełnił szkolny dziedziniec, a za pośrednictwem projekcji video na ścianach szkoły wokół (których odbiór niestety utrudniał deszcz) – i muzyce – dobrej, oklaski dla Leskiego - dla mnie najciekawszy był tekst. Dobrze znane popkulturze frazy z powieści Austen skontrastowane zostały z „postfeministycznymi”, że użyję określenia z opisu spektaklu, tekstami Winterson. I okazuje się, że język panny z Steventon iskrzy się od złośliwości a sama autorka ukrywa nutę kpiny we frazach takich jak, „że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony”. Mnie się ta interpretacja bardzo podoba.

Big Book to walka z czasem – program wypełniony po brzegi spotkaniami, debatami, wykładami. Wybierałam sercem. Na Okrągły stół o odwadze cywilnej zajrzałam, by przez chwilę posłuchać i mieć dowód dla świata, że można dyskutować kulturalnie, merytorycznie i z szacunkiem do pozostałych rozmówców, nawet (!) jeśli myślą inaczej niż my. Dyskutowali Katarzyna Bonda, Jacek Dehnel, Marcin Kącki, Justyna Kopińska, Sylwia Kubryńska, Tomasz Łubieński, Katarzyna Tubylewicz, Magdalena Tulli, Krzysztof Varga, Wojciech Widłak, rozmowę prowadziła Renata Kim.


Ponieważ Kazuki Sakuraba, autorka „Czerwonych dziewczyn”, miała spotkanie o tej samej porze, co Matthew Kneale'em, o nim za moment więcej, zajrzałam na spotkanie z japońską pisarką tylko na chwilę. Jak powiedziała po nim jedna z moich znajomych, to abstrakcyjna osóbka i mogłaby zostać bohaterką swojej własnej książki. A Matthew Kneale, brytyjski pisarz, wydawany jest przez wydawnictwo Wiatr od Morza, które polubcie, obserwujcie i bez wahania czytajcie wszystko, co wydadzą. Każda książka, którą sprowadzają nad Bałtyk, warta jest lektury. Dzięki nim poznałam i pokochałam Michaela Crummeya . Matthew Kneale jest autorem m. in. „Rzymianami bendąc” – błąd w tytule jest zamierzony, ponieważ historię opisaną w książce poznajemy z perspektywy małego chłopca, którego rodzice się rozstali, matka w rozsypce, przedstawia ojca jako wroga, przed którym trzeba uciekać właśnie do Rzymu. To powinna być obowiązkowa lektura dla każdego rodzica, któremu wydaje się, że dziecko nic nie wie i nie rozumie. Kneale jest też autorem „Anglików na pokładzie”, która to książka była tematem spotkania. Prowadzący, Wojciech Orliński, już na wstępie zaznaczył, że będzie pytał o rzeczy poważne, jak ludobójstwo i przemoc wobec ludności Tasmanii, gdzie dzieje się znaczna część akcji powieści, ale sama książka napisana jest z dużą dawką humoru. I podczas spotkania publiczność wiele razy się uśmiechnęła, bo Kneale jest nie tylko sprawnym pisarzem, ale i ciekawym rozmówcą. I cudownie się słuchało jego brytyjskiego akcentu! I tu raz jeszcze ukłon dla wydawnictwa Wiatr od morza – książka „Anglicy na pokładzie” opowiada historię wyprawy morskiej z perspektywy 21 narratorów a wydawca poprosił, by każdy rozdział przetłumaczył inny tłumacz. To godny i piękny hołd dla tego trudnego zawodu. „Anglicy” są moim typem na wakacyjną lekturę. 



A później był mecz koszykówki! „/…/Charytatywny pojedynek pisarzy i dziennikarzy. Best Selery kontra Powolni Strzelcy. Stawką są książki, które pozwolą utworzyć biblioteki w ośrodkach opiekuńczych dla młodzieży. Przyjdź, kibicuj, dopinguj! Grają: Sylwia Chutnik, Wojciech Chmielarz, Anna Dziewit-Meller, Sylwia Kubryńska, Paweł Potoroczyn, Marta Perchuć-Burzyńska, Marcin Meller, Agnieszka Obszańska, Agata Passent, Łukasz Wojtusik” – zapowiadano. Emocji było mnóstwo. Wygrali dziennikarze. Cel szczytny. Brawa za pomysł dla organizatorów a dla pisarzy i dziennikarzy za zaangażowanie. I dla komentatora: „Jak ooooni rzucają tęęęę piłkęęęę!” 


I jedyne rozczarowanie – niezależne od organizatorów, prowadzącej Magdy Mołek, która z klasą wytrwała mimo niekomfortowej sytuacji i Huberta Klimko-Dobrzanieckiego, dla którego poszłam na debatę pt. „BĄDŹ MĘŻCZYZNĄ. O twardzielach, wrażliwcach i amantach, męskich ideałach w literaturze i dobrze opisanych facetach”. Panowie Ignacy Karpowicz i Marcin Kącki przed spotkaniem musieli spędzić sporo czasu na słońcu albo podziałał na nich klimat szkoły, gdzie festiwal się odbywał, bo zachowywali się przez większość czasu jak dzieciaki, przekomarzając, przerywając sobie nawzajem i innym, rzucając niewybrednymi żartami. Szkoda, bo to był ciekawy temat i ważny, jak widać po uczestnikach.

A na podsumowanie tego intensywnego dnia zasiadłam w gronie osób, które przysłuchiwały się audycji „Poczytalni” nadawanej na żywo z bigbookowego boiska. TOK FM był na festiwalu z relacjami na żywo i rozmowami z autorami przez cały czas trwania festiwalu. 

I nadszedł dzień drugi, w którym pierwszy raz brałam udział w biciu rekordu świata. Czytaliśmy przez ponad pół godziny „Dumę i uprzedzenie”. Każdy chętny mógł się zarejestrować, pobrać numerek i przeczytać do mikrofonu fragment powieści. Nie wiem, czy pobiliśmy rekord świata, ale bawiliśmy się świetnie.

Jak już pisałam, kluczem do wyboru spotkań były moje własne sympatie, więc wybrałam dwa spotkania głównie ze względu na prowadzących. Marcin Wilk rozmawiał z Magdaleną Parys i Olafem Kühle o bohaterach polskich i niemieckich powieści i Magdę Parys muszę w końcu zacząć czytać! Łukasz Wojtusik dyskutował z outsiderkami: Gają Grzegorzewską i Leonie Swann, autorkami kryminałów. Tych nie czytam, horrorów też nie oglądam, bo nie lubię się bać, ale ciekawie jest posłuchać o ciemnej stronie ludzkich dusz. 

W ramach festiwalu nie uczestniczyłam w: Ćwiczeniach terenowych, czyli Literackich spacerach przez Warszawę; Domowych pieleszach, Wyprawach do domów, w których czekają ulubieni autorzy. Kameralnych salonach literackich; Zajęciach fakultatywnych, Interdyscyplinarnych ćwiczeniach ze słuchania, patrzenia, recytacji i argumentacji, w ramach których można było posłuchać fragmentów wybranych powieści i obejrzeć projekcje ekranizacji filmowych nowych polskich tekstów teatralnych i lekcjach gotowania. Nie uczestniczyłam, mimo że chciałam. Przyjedziemy za rok, ja i mój klon.





6 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Ci uczestnictwa w takim evencie :) Co do Jane Austen o której była mowa na początku, to nie miałem pojęcia, że w tym roku przypada 200 rocznica jej śmierci. Żyła tak dawno, a jej książki czyta się o wiele lepiej niż jakiekolwiek dzisiejsze bestsellery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie trochę zazdroszczę ;) Jeśli będziesz kiedyś miał okazję się wybrać, gorąco polecam! A podczas Big Booka dyskutowano też o Jane i jej roli w literaturze. Myślę sobie, że skoro jest nadal czytana i budzi emocje, to to jest dobra literatura :)

      Usuń
  2. Czytając Twoją relację mam wrażenie, że w tym roku omijają mnie wszystkie ciekawe wydarzenia książkowe. Najpierw WTK, na które nie pojechałam, bo miałam egzaminy, teraz Big Book Festiwal, o którym po prostu zapomniałam. Na szczęście są jeszcze Krakowskie Targi Książki. :) Zazdroszczę Ci spotkania z Kazuki Sakurabą, nawet przelotnego. Może nie czytałam jeszcze jej książek, ale lubię literaturę japońską i każda możliwość poznania pisarza z mojego wymarzonego kraju jest dla mnie wielkim przeżyciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a terminowo w tym samy czasie, co Targi także Conrad Festival! I taka perełka: http://miedziankafest.pl/ :)

      Usuń
  3. Czytając opis całego wydarzenia coraz bardziej żałowałem, że mnie tam nie było. Co prawda twórczość Jane Austen jest mi obca, jednak liczba nazwisk gości zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Tym sposobem coraz bardziej myślę o tym, żeby nie przegapić kolejnej edycji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam! Jane była motywem przewodnim, ale nie tylko o niej toczyły się rozmowy :)

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.