Czy warto ufać poleceniom innych blogerów? + ankieta

Cześć! Jakiś czas temu, kiedy przeglądałam recenzje innych blogerów, naszła mnie pewna refleksja. Czy tak naprawdę warto ufać blogerom? Może wydawać się to śmieszne, bo w końca sama nim jestem. Piszę recenzje dla siebie, dla innych, aby coś polecić, zareklamować lub odradzić. Mimo wszystko czasami zastanawiam się – czy ktokolwiek sięgnął po książkę dzięki mojemu poleceniu? Czy po ukończeniu książki ktoś z Was chciał mnie wyściskać z radości? A może przeklinaliście mnie za to, że poleciłam coś, co Wam nie przypadło do gustu?

Oprócz bycia blogerem, jestem też czytelnikiem. Przeglądam zapowiedzi, felietony i przede wszystkim recenzje. Sama nie raz sięgnęłam po książkę tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś ją polecił. Zrobiłam to z różnych powodów. Czasami opinia danej osoby wpłynęła na ostateczną decyzję, ale bywało też tak, że dana recenzja tak bardzo mnie zachęciła. Postanowiłam więc zrobić zestawienie książek, które przeczytałam dzięki poleceniom innych blogerów/booktuberów. Czy warto? Czy to ma sens? Zostawiam te pytanie otwarte, zachęcam Was do dyskusji i wypełnienia ankiety, do której link znajduje się pod koniec postu :)



KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY PRZEJŚĆ DO OPISU KSIĄŻKI

Blog Marty jest jednym z moich ulubionych. Cenię sobie jej szczerość i to, że można u niej znaleźć recenzje nie tylko bestsellerów. Miałam już podejście do autora, a konkretnie próbowałam przeczytać Na wschód od Edenu. Niestety nie umiałam przez nią przebrnąć. Słyszałam wcześniej co nie co o Myszy i ludzie. Jednak dopiero recenzja Marty pchnęła mnie do tego, aby ją przeczytać. Mimo że książka mną nie wstrząsnęła, była dla mnie naprawdę ciekawym doświadczeniem. Wielowątkowość zawarta na tak małej ilości stron robi wielkie wrażenie. Poza tym... cóż, popłakałam się. Cieszę się, że po nią sięgnęłam i chętnie przeczytam inne książki autora.

CZY BYŁO WARTO?: TAK



KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY PRZEJŚĆ DO OPISU KSIĄŻKI

Chyba każdy recenzent ma przynajmniej taką jedną książkę, o której opowiada non-stop. Daria z Literackiego (dawniej – Więcej Książków) mówiła tak o Dziewczynie z pomarańczami. Książce wydanej tak przepięknie! Jeśli chodzi o treść... no cóż. Nie jest to pozycja, która spodoba się każdemu. Jest bardzo filozoficzna i refleksyjna. Chociaż w trakcie czytania byłam zaangażowana, po jakimś czasie już o niej zapomniałam. Na pewno spodoba się wielu osobom, ale nie jeden czytelnik się zawiedzie. Czy ostatecznie było warto ją przeczytać? Raczej tak, chociaż nie zapadła mi w pamięci.


CZY BYŁO WARTO?: NIE, bo już o niej zapomniałam...

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY PRZEJŚĆ DO OPISU KSIĄŻKI

Każdy ma swoją ukochaną książkę... i Weronika ma swoją. Swoją drogą, bardzo lubię i jej bloga i kanał YouTube. Dziewczyna niby młodziutka, ale tak dojrzała i zwyczajnie sympatyczna :) W każdym razie, ciągle się wahałam i to film Weroniki zadecydował o tym, że postanowiłam przeczytać książkę. I nie zrobiłam tego. Owszem, kupiłam, otwarłam, przeczytałam chyba z 70 stron... i nic. Wiem, że czasami potrzeba i nawet 200 stron, aby całkowicie oddać się historii, bo i to mi się zdarzało. Jednak mimo mojej ogromnej chęci polubienia tej książki nic ekscytującego się między nami nie wydarzyło. Odłożyłam ją więc i na razie nie mam planów, aby do niej powrócić. Może kiedyś.


CZY BYŁO WARTO?: NIE, bo na półce leży ;)


KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY PRZEJŚĆ DO OPISU KSIĄŻKI

Blog Asi zawsze przypomina mi o tym, że warto czytać obyczajówki. Mimo że książkę Moyes miałam już na półce to kiedy przeczytałam recenzję Asi to zrobiłam to jeszcze szybciej. Nie każdy jest fanem stylu autorki, ale pierwsze spotkanie z autorką w postaci tej książki było jak najbardziej udane. Co tu powiedzieć więcej? Być może gdyby nie ta recenzja to leżałaby sobie do dzisiaj na półce... A tak bawiłam się przy niej po prostu świetnie.

CZY BYŁO WARTO?: TAK


KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY PRZEJŚĆ DO OPISU KSIĄŻKI

Premiera tej książki jakoś mnie... ominęła. Widziałam okładkę, podejrzewałam – fantasy. Czyli gatunek, po który sięgam rzadko. Jednak dwie recenzje (między innymi zrecenzujemy) sprawiły, że zapragnęłam ją przeczytać. Głównie ze względu na wątek nieco post-apokaliptyczny, a ja takie uwielbiam. No i stało się! Jedno, wielkie wow! Byłam pod takim wrażeniem stworzonego świata... i w ogóle zachwycona każdym elementem tej powieści. Tak bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam!

CZY BYŁO WARTO?: TAK



KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY PRZEJŚĆ DO OPISU KSIĄŻKI

Maja K. wspominała o tej książce przy każdej możliwej okazji. Zapowiadała ją jako przezabawną, uroczą i osobliwą. No cóż, ja naprawdę oczekiwałam czegoś tak śmiesznego, że będę się zwijać ze śmiechu. Tymczasem humor głównego bohatera niezbyt mi odpowiadał. To nie było to, czego oczekiwałam. Czytało mi się dobrze, ale zabrakło mi tego czegoś. Książka nie była zła, ale spodziewałam się, że chwycie mnie za serce. A tak się nie stało. To była po prostu jedna z wielu książek, które można by było opisać jako ok. I nic więcej.

CZY BYŁO WARTO?: NIE

*

Jak sami widzicie, różnie to bywa. Nie kwestionuje samego kierowania się czyjąś opinią (bez tego nie byłoby tylu kanałów poświęconych wielorakim recenzjom, opiniom itp.). Tylko, czy warto ignorować swój gust i swoje przeczucie po to, aby sięgać po coś poleconego? Zachęcam Was gorąco do dyskusji, do podzielenia się własnych historii związanych z rozczarowaniami lub wręcz przeciwnie. Czy zdarzyło Wam się przeczytać książkę, którą ja poleciłam? Jakie były Wasze odczucia? 

Koniecznie napiszcie, a jeśli nie chcecie dzielić się tym publicznie to zachęcam do wypełnienia ankiety własnie na ten temat: KLIK. To tylko parę minut, a mnie wiele pomoże :)

***

22 komentarze:

  1. Ankieta już dawno uzupełniona. :D
    Nie mam czasu czytać tego co lubię, a c dopiero polecanych. Jednak czasem się na nie pokuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się pomysł na post! Sama niejednokrotnie kojarzę konkretne książki z blogerami czy vlogerami i to jest taki znak rozpoznawczy :) Czy sięgam po książki z poleceń? dawniej rzadko, teraz staram się robić to częściej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam blog "Życie między wierszami" już kilka razy zdarzyło mi się zwrócić uwagę na jakąś książkę dzięki recenzji Marty ;) Generalnie różnie to bywa, zdarza mi się sięgnąć po książkę dzięki czyjejś recenzji, czasem są to strzały w dziesiątkę, czasami odwrotnie, ale blogi często pozwalają jakoś się w pewnym sensie nakierowować, może znaleźć tytuł, o którym wcześniej nie słyszałam. Wtedy również w jakimś stopniu kieruję się własnym przeczuciem, jeśli spojrzę na opinię myśląc "ta książka może mi się spodobać" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem rzeczywiście warto skorzystać z czyjegoś polecenia, bo można odnaleźć prawdziwą perełkę albo nowy ulubiony gatunek ;) Jednak czasami warto się zastanowić, czy naprawdę mamy podobny gust to danej osoby i czy nam również może się to spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że odpowiedź czy warto wierzyć, jest bardzo trudna. Zależy od blogera, są tacy którzy nie skrytykują książki od wydawnictwa. Są tacy którzy mają inny gust. Grunt to znaleźć taką grupę któa ma podobny gust, wtedy szansa na dopasowanie jest większa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie to jest dosyć dyskusyjna kwestia... Każdy bloger, a przynajmniej znaczna większość, wyraża swoją subiektywną opinię o jakiejś książce. Ale nie powinniśmy obwiniać blogera o to, że polecił książkę, która z naszego punktu widzenia jest po prostu gniotem. Swego czasu wszyscy zachwycali się "Dziesięcioma płytkimi oddechami", a ja nadal uważam, że straciłam czas przy tej książce. I nie mam do nikogo żalu! :) Ludzie są naprawdę bardzo różni, mają różne opinie o książkach. Czasami jest to wadą, a czasami zaletą - bo uczymy się szanowania cudzych poglądów i mamy okazję wymienić się doświadczeniami. Dlatego blogosfera to takie ciekawe miejsce. :) Moim zdaniem to czy zaufamy jakiemuś blogerowi czy nie, to indywidualna kwestia. Faktycznie, niektórzy wychwalają wszystkie książki pod niebiosa i to nie jest zbyt wiarygodne. Ale nikt nas nie zmusi do czytania takich blogów! :D

    Dobra, kończę moje wywody, bo nikt tego nie przeczyta. :D
    Pozdrawiam,
    Czytanie Naszym Życiem ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja takie wywody bardzo lubię! Jeśli chodzi o mnie to zdarzało mi się mieć zbyt duże oczekiwania wobec książki ze względu na pochlebne recenzje innych. Jednak tak napisałaś, to że jakaś książka nam się nie spodobała nie jest niczyją winą :)

      Ewelina (z innego komputera :))

      Usuń
  7. Każdy bloger ma swój gust, wątki, które on sam lubi, dlatego jeśli znasz już gust jakiegoś blogera to możesz spokojnie na podstawie jego recenzji wiedzieć czy ci się spodoba, czy nie - czasami nawet niezależnie od recenzji danej osoby. Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że nie powinniśmy ślepo wierzyć opiniom innych, ale każdy z nas czyta blogi, których autorzy mają gust podobny do naszego. Ja głównie właśnie podobieństwem gustów się kieruję. Dlatego np. nie ciągnie mnie do Dziewczyny z pomarańczami, bo czytamy z Darią inne książki i z tego, co zauważyłam mamy różne upodobania. Ale już np. ufam poleceniom Alicji z Sióstr w bibliotece czy Gosi z Tu czytam. I jeszcze wielu innym osobom, rzecz jasna :)

    Cieszę się, że znalazłam się w tym zestawieniu i mimo wszystko nie zawiodłaś się na Myszach i ludziach. Ja również mam ochotę na więcej książek Steinbecka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ufam niektórym - sprawdzonym - blogerkom :) szczególnie co do kosmetyków :) Co do tych książkowych to różnie to bywa - nie lubię większości książek, którymi reszta się zachwyca, więc jest ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdarza mi się, że sięgam po książki, które ktoś mi poleca, no i niestety, nie zawsze jestem zachwycona :D Tak też było z serią "Król kruków", uwielbianą przez cały tłum blogerek/vlogerek. Strasznie mnie rozczarowała i znudziła. Za to "Wybacz mi, Leonardzie" poleciły mi dwie osoby i był to strzał w dziesiątkę.
    Wydaje mi się, że grunt to znaleźć osoby z podobnym do naszego gustem czytelniczym, będziemy wtedy pewni, że taka rekomendacja nie pchnie w nasze objęcia książkowego potworka :D
    Btw, z Tobą mam tak, że niemal każda książka, którą krytykujesz, potem (to jest po tym, jak już ją przeczytam) faktycznie okazuje się zła :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wyznaję jedną zasadę - kierować się opiniami blogerów, którzy mają bardzo podobny gust do mojego albo wręcz odwrotnie. Wówczas wiem, czego nie czytać, bo gdy dana osoba stwierdza, że książka X była świetna, to ja ni cholery jej nie kupię. Taka zasada :)
    Pozdrawiam ciepło! :)
    Recenzje Kasi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zazwyczaj jak czytam jakąś recenzję, to ją przeczytam i już. Przez 3 lata blogowania, tylko ze książek udało mi się przeczytać, poprzez recenzje jakiejś osoby. Zazwyczaj sama wybieram książki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja raczej biorę pod uwagę opinie większej liczby osób niż jednej, chyba że to ktoś, z kim naprawdę mam wspólny gust czytelniczy - ale i tak zawsze zostawiam margines, bo w końcu wszyscy jesteśmy różni. Ostatecznie chwytam za te książki, które wiem, że raczej mi się spodobają. W końcu jakieś młodzieżówki i romanse też zbierają dobre oceny, a u mnie nie ma szans, by przeszły. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem szczerze - nadziałam się kilka razy na beznadziejną książkę, która u dość popularnych blogerów była wychwalana pod niebiosa. Nie mam jednak pretensji, bo dobrze wiem, że każdy z nas jest inny i każdemu podoba się coś innego. Z czasem jednak doszłam do tego, że mam pewien krąg ,,moich" blogów i blogerów, którym ufam najbardziej i tam wyszukuję interesujące mnie książki, czytam opinie, porównuje i wtedy decyduję się daną książkę kupić. Bardzo często sięgam po książki właśnie ,,z polecenia" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tu chyba za bardzo nie mam co pisać, bo Ty dobrze wiesz, że parę razy czytałam coś tylko dlatego, że Ty to polecałaś. <3 Ankietę też wypełniłam, mam nadzieję, że moje odpowiedzi Ci chociaż troszkę pomogą. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawy pomysł na post. :) Ja również przeczytałam "Myszy i ludzi" dzięki poleceniu Marty i nie żałuję. A do "Obcej" mam nadzieję, że kiedyś wrócisz, bo podobnie jak Weronika uważam, że warto. :) W każdym razie moim zdaniem najważniejsze jest poznać dobrze gust osób, których blogi czytamy. Ja np. zanim zaobserwuję jakiegoś bloga czytam kilka recenzji lub postów, w których autor/ka pisze o książkach, których lekturę mam już za sobą i dzięki temu choć trochę wiem, czy i co oceniamy podobnie. :)

    Pozdrawiam! ♥
    pokulturzony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest bardzo skomplikowana kwestia. W moim przypadku jeszcze nigdy nie było tak, aby jakiś bloger zdołał mnie namówić na książkę, której jeszcze niedawno w ogóle nie chciałam przeczytać, bo aż tak nie sugeruje się recenzjami. Musi się na to zebrać kilka czynników. Nie sięgnę po książkę, której fabuła mnie nie zaciekawiła nie ważne ile ochów i achów zebrała. Kogoś pochlebna opinia może mnie zmotywować do tego, aby w końcu przeczytać książkę, którą i tak miałam w planie. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma książki, która podobałaby się wszystkim. Ja mogę się zachwycać jakimś tytułem, a ktoś inny uważa, że to jedna z najsłabszych książek, jaką przeczytał w życiu i w porządku. Każdy ma inny gust, ale na pewno nie należy mieć pretensji do osoby polecającej. Trzeba się liczyć z tym, że to tylko subiektywna opinia. Każdemu podoba się co innego i odbiór książki zależy od różnych czynników. Nie ma dwóch osób z takim samym gustem czytelniczym. Można się sugerować i przeczytać coś poleconego, ale robi się to na własną odpowiedzialność - jak złowieszczo to zabrzmiało ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja dosyć często sięgam po książki z polecenia

    OdpowiedzUsuń
  19. Uważam, że nie należy jedynie ślepo kierować się recenzjami innych blogerów. Ja mam na to taką metodę, że jeśli recenzja faktycznie mnie zainspiruje, to dodaję do "Chcę przeczytać" na LC... a że jest to dość obfita półka, a i ja sama co rok przynajmniej ją nieźle "przetrząsam", to często książki, które już mnie nie przekonują, wyrzucam.
    Nieco inaczej sytuacja się ma, kiedy jakaś książka jest już na mojej półce i czeka, aż ją przeczytam, wtedy, rzeczywiście, pozytywna recenzja zaufanego blogera może mi pomóc.
    Uważam, że warto też patrzeć na to, czy gust z danym blogerem nam się pokrywa. Na przykład, nie wiem, czy znasz, u Kitty Ailli na Biblioteczce Ciekawych Książek, jest mnóstwo recenzji książek, które są niesamowcie pochlebne, ale wiem, że nie przypadną mi do gustu, bo z Darią mamy zupełnie inny gust.
    A co do Twojego bloga - wielokrotnie właśnie z niego książki trafiały do mojego LC :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mimo, że sama jestem blogerem, to innym blogerom średnio ufam. Mam kilka blogów, które bardzo lubię i czuję, że wraz z osobą, która go prowadzi mamy podobny gust literacki. W takim przypadku przy wybieraniu książki biorę zdanie takiej osoby pod uwagę. Jednak większość osób zachłysnęło się współpracą z wydawnictwami i czuć, że ich teksty nie zawszę są szczere. Jeśli zraziłam się raz, to już nigdy nie zmienię zdania o autorze takich recenzji. :(

    OdpowiedzUsuń
  21. No cóż, kilka z tych blogów znam i odwiedzam. Ale jak można nie pamiętać Dziewczyny z pomarańczami? Ja ją uwielbiam. Mimo iż czytałam ją bardzo dawno temu. :(

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.