PRZEDPREMIEROWO: „Buntowniczka z pustyni” Alwyn Hamilton

Bezkresne piaski pustyni przemierzają tajemnicze bestie, w których żyłach płynie czysty ogień. Krążą pogłoski, że istnieją jeszcze takie miejsca, w których dżiny wciąż parają się czarami. Lud Miraji coraz mocniej występuje przeciwko tyranii Sułtana. Każda noc pośród wydm pełna jest niebezpieczeństw i magii. Jednak osada Dustwalk nie jest ani magiczna, ani mistyczna – to zabita deskami dziura, którą nastoletnia Amani pragnie opuścić przy najbliższej okazji.

Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec spod opieki despotycznego wuja. Podczas zawodów strzeleckich poznaje Jina – tajemniczego i przystojnego cudzoziemca, który może jej pomóc w realizacji planów. Amani nie przepuszcza jednak, że jedna, ryzykowana decyzja, sprawi, że będzie musiała uciekać przed armią Sułtana, ramię w ramię ze zbiegiem oskarżonym o zdradę stanu.

(źrodło: czwartastrona.pl)


Kiedy dowiedziałam się o planowanym wydaniu książki w Polsce, byłam wniebowzięta. Tak wiele naczytałam się o niej dobrego! Zagraniczne portale książkowe wręcz o niej huczały. Rzadko zdarza mi się sięgać po tego typu powieści w obawie przed rozczarowaniem, ale zwyczajnie nie mogłam się jej oprzeć. Jak ostatecznie wypadło to spotkanie?

Czy nigdy nie chciałeś czegoś tak bardzo, że stało się to czymś więcej niż zachcianką?

Alwyn Hamilton zaczyna swoją powieść w barze, gdzie mają miejsce zawody strzeleckie. Amani, główna bohaterka, przebrana za chłopca, stara się wygrać pojedynek, aby za wygrane pieniądze udać się do Izmanu. Dziewczyna nie bez powodu chce uciec. Jej życie nie należy do wesołych, a miasto w którym dorastała... no cóż, nie jest i nigdy nie było dobrym dla dziecka. Środowisko otaczające Amani jest brutalne, bezwzględne i nie pozwala jego mieszkańcom godnie żyć. Autorka nie bawi się w ckliwe opisy, a wykreowana przez nią przestrzeń wydaje się namacalnie ostra i krzywdząca. Nie po raz pierwszy główna postać musi mierzyć się z trudnym otoczeniem. Ale po raz pierwszy przyszło mi czytać o tak wyjątkowym świecie.

Buntowniczka z pustyni to połączenie Dzikiego Zachodu z magicznym światem dżinów oraz Alladyna. Choć ta mieszanka może brzmieć absurdalnie, w książce wypada jak najbardziej udanie. Mam wrażenie, że niektórzy pisarze fantasy bywają zbyt wygodniccy osadzając powieści w otoczeniu, jakim znają. Autorka stworzyła swój świat od całkowitych podstaw. Otoczenie robi wrażenie, a zgrabnie napisane opisy potęgują uczucie autentyczności fikcyjnego uniwersum. Jednym z najciekawszych tworów są Buraqi, czyli magiczne, piaskowe konie... Stworzenia tak skomplikowane i niesamowicie intrygujące. Chociaż sama nie miałabym odwagi stanąć oko w oko ze zwierzęciem, wyczekiwałam aż bohaterowie natkną się na nie podczas swojej podróży.

Książka nie jest pozbawiona pewnych wad oraz schematów. Jak na książkę o buntowniczce przystało, jest również on – chłopak o niebieskich oczach. Amani ciągle napotyka Jina i chociaż bronią się tego jak tylko mogą, ostatecznie wyruszają wspólnie w podróż. Wątek romantyczny okazał się zaskakująco... delikatny. Było go tak naprawdę tyle, ile powinno być. Główni bohaterowie prowadzą ze sobą wiele rozmów, powoli poznają się, a na końcu... o tym musicie przekonać się już sami. O ile charakterystyka tej dwójki jest zadowalająca, różnie bywało to w przypadku bohaterów drugo– lub trzecioplanowych. Wydaje mi się, że można było wyciągnąć z nich więcej. Chociaż ja podczas czytania bawiłam się świetnie, mam świadomość, że wiele osób będzie rozczarowanych. Książka przez większość stron ma dość miarową, czasami nawet powolną akcję. Tak naprawdę dopiero sam koniec obfituje w zaskakujące zwroty akcji oraz samą magię. Bo pojawia się ona właściwie pod sam koniec. Emocje dodatkowo potęguje sam finał, który sprawia, że jak najszybciej chce się sięgnąć po kontynuację...

Byłam dziewczyną z pustyni. Myślałam, że wiem, co to żar.

Oczekiwałam, że Buntowniczka z pustyni zapewni mi chwilę dobrej rozrywki i właśnie to otrzymałam. To wyjątkowa historia o sile przetrwania i chęci zwalczenia zła. Pełna przygód, drobnych miłosnych oraz młodzieńczych rozterek i z malutką szczyptą magii. Debiut Alwyn Hamilton ma swoje wady – czasami akcja staje się zbyt powolna, a charakterystyka niektórych postaci kuleje. Mimo to czytało mi się ją świetnie. Duże wrażenie robi wykreowany przez autorkę świat. Nigdy nie czytałam podobnej książki, a teraz nie chciałabym rozstawać się z piaskami oraz zagubioną Amani. Wiem, że wiele osób będzie rozczarowanych. Nie jest to książka idealna, niezwykle napisana. Bardzo dobrze spełnia jednak funkcję oderwania się od smutnej rzeczywistości i dostarczenia wielu emocji. Ja zauroczyłam się tym niezwykłym światem i bardzo chętnie powrócę do niego w kontynuacji.

7+/10

Buntowniczka z pustyni | Traitor to the trone


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

11 komentarzy:

  1. Przepiękna okładka już przyciąga wzrok!
    Szkoda, że nieco w środku jest schematycznie (ostatnio jestem na to bardzo wyczulona), ale no cóż ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czaję się na tę książkę, też skuszona pozytywnymi opiniami zagranicznych czytelników. Może niedługo uda mi się ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak wspomniałaś, chociaż takie połączenia brzmią absurdalnie, często sprawdzają się bardzo dobrze :) Nie wiem akcja oparta na jednym tempie by mnie zadowoliła, ale zawsze warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio sporo jest książek z pustynią w tle, jednak coś mnie do nich ciągnie, w tym właśnie do Buntowniczki. Połączenie Dzikiego Zachodu i Alladyna rzeczywiście brzmi dość absurdalnie :D Jestem ciekawa, jak autorce udało się to połączyć :)

    Pozdrawiam,
    SzumiąBooki

    OdpowiedzUsuń
  5. E tam czemu sądzisz, że wiele osób może się rozcarować bo. np akcja zwalnia - ja lubie też takie książki i zdecydowanie jestem bardzo zainteresowana. Jakoś wcześniej nie wpadła mi ta zapowiedź w oko. No i piękna okładka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna okładka <3
    Może przeczytam, bo taki dualizm światów będzie ciekawy :)

    Zaczytanego!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę nie moje klimaty. Choć... ten świat dżinów brzmi intrygująco. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że książka wzbudziła w tobie emocje. Nie przeszkadzają mi drobne schematy, za to kusi mnie świat od podstaw stworzony przez autorkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedna z najpiękniejszych okładek, jakie w życiu widziałam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Retellingi znanych baśni ostatnio stały się bardzo popularne, mam nadzieję, że uda mi się przeczytać również "Buntowniczkę z pustyni". Słyszałam tylko od niektórych, że główna bohaterka jest bardzo egoistyczna, ale że jest to wręcz zaletą, tak więc jeszcze bardziej interesuje mnie teraz ta książka :)
    Zaksiążkowana

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszyscy zaczynają mnie kusić tą historią i chyba nie będę miała wyjścia i będę musiała ją przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.