Pokaz japońskiej ceremonii parzenia herbaty oraz premiera książki „Czerwone dziewczyny” w Księgarni pod Globusem: (foto)relacja

Cześć! Na początku tego miesiąca otrzymałam wiadomość mailową od Pani zajmującej się promocją w Wydawnictwie Literackim z zaproszeniem do Księgarni Pod Globusem znajdującej się w Krakowie przy ul. Długiej 1. Spotkanie odbywało się z okazji Weekendu Księgarń Kameralnych oraz Światowego Dnia Książki. Zaproszenie otrzymali różni blogerzy oraz osoby uczestniczące w wyzwaniu czytelniczym #52BookChallengePL. Zapraszam na przydługą relację wraz ze zdjęciami.



Spotkanie miało odbyć się o 16:30, ale wyjechałam z mojego miasta odrobinę wcześniej i w niecałą godzinę dotarłam na miejsce. Nie zabrakło więc miejsca na mają przechadzkę po rynku, wypicie gorącej czekolady i zakupienia obwarzanka. Lubię to miasto i żałuję, że nie byłam tam całego dnia...






Kiedy przyszłam na miejsce, księgarnia powoli zapełniała się. Na miejscu otrzymałam swój finalny egzemplarz „Czerwonych dziewczyn” oraz kilka gadżetów, o których wspomnę pod koniec postu. Księgarnia pod Globusem to wyjątkowe miejsce – wewnątrz prezentowała się świetnie. Rzadko odwiedzam mniejsze księgarnie, więc taki widok tylko cieszył moje oczy. 



Na samym początku wypowiadał się dyrektor ds. promocji Wydawnictwa Literackiego, pan Marcin Baniak oraz pan Marcin Gnat, organizator akcji #52BookChallengePL. Mówili o samej książce, ale też ogólnie o literaturze i o nas, blogerach. Naprawdę miło wszystkich ugoszczono, a atmosfera była bardzo miła, czułam się bardzo komfortowo. Wraz z książką i innymi gadżetami każdy otrzymał kartkę, na której miał zapisać swoje preferencje (widoczne na zdjęciu powyżej), a na drugiej stronie krótką recenzję „Czerwonych dziewczyn”. Tak sobie siedziałam sama bez żadnego znajomego na krześle i spytałam dziewczyny obok jak jej się podobała książka, bo widziałam że coś tak skrobie i że zerka na moją kartkę... A ona odpowiedziała, że jeszcze nie czytała. No cóż, bywają i tacy ;) Pozdrawiam, kimkolwiek jesteś. Tak czy inaczej, to bardzo fajna forma poznania nas, ale nie tylko – pod koniec wydarzenia recenzje brały udział w konkursowym losowaniu. Niestety musiałam iść, więc się go nie doczekałam, ale do wygrania były książki, prebooki oraz vouchery do księgarni.





W końcu nadeszła wyczekiwana przeze mnie chwila, czyli pokaz ceremonii parzenia japońskiej herbaty. Fascynuje mnie ta kultura i chociaż miałam już okazję pić taką herbatę, z ciekawością oglądałam proces jej tworzenia. Jeden z panów mówił o samym "zabiegu", a w tym czasie pani wykonywała wszystkie czynności. Mam nadzieję, że miłe dziewczyny ochotniczki nie mają nic przeciwko zamieszczeniu zdjęć z nimi :)



Zaraz potem sami dostaliśmy do degustacji herbatę. Przed jej wypiciem należało skosztować słodkości – z powodu gorzkości napoju, może ona być nieprzyjemna w smaku dla niektórych. Mimo że słodzę swoje herbaty ogromną ilością cukru, herbata japońska tego nie potrzebuje. Jest inna i może wielu osobom nie smakować, jest specyficzna.


Po ukończeniu degustacji było piętnaście minut przerwy. Można było przechadzać się po księgarni i kupić książki. Wszyscy uczestnicy wydarzenia mieli 30% zniżkę na cały asortyment książek. Jak się okazało przy kasie, nawet przecenione już książki obejmowała zniżka. Można też było zrobić sobie zdjęcie z książką. Zdjęcia będą brały udział w konkursie, w którym do wygrania są książki Wydawnictwa Literackiego. Po tych kilkunastu minutach przyszedł czas na spotkanie z Gają Grzegorzewską oraz Anną Dziewit Meller, która ciągle gdzieś widziałam, nawet nieświadomie ujęłam ją na tym zdjęciu. Ja niestety nie byłam zainteresowana tymi spotkaniami, a poza tym musiałam wracać do domu. 




Na pierwszym zdjęciu widzicie to, co otrzymałam, czyli: finalny egzemplarz książki, kilka zakładek, naklejka UNESCO Kraków, rabat do sklepu Wydawnicwa Literackiego oraz pocztówkę. Na drugim zdjęciu prezentują się już moje zakupy. Jak wspomniałam, na cały asortyment obowiązywał 30% rabat. Za dwie książki i jedną zakładkę zapłaciłam 38 zł (Brud był przeceniony i kosztował mnie 7 zł)

Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolona z tego wydarzenia, szkoda tylko, że nie mogłam zostać dłużej. Organizacja była bardzo dobra, czekanie na podanie herbaty trochę się przedłużało, ale koniec końców dostałam swoją smaczną porcję. Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie i sami miejcie na oku takie wydarzenia. W końcu mogły w nim uczestniczyć osoby biorące udział w #52bookchallengePL.

PS. W następnym miesiącu możecie spodziewać się konkursu, w którym będzie można wygrać „Czerwone dziewczyny”!

***
Za zaproszenie dziękuję Pani Marcie Bartosik z Wydawnictwa Literackiego ♥

4 komentarze:

  1. Ale piękna księgarnia! Bardzo klimatyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba też dostałam to zaproszenie, ale z racji tego że mieszkam na końcu świata, nie mogę przyjrzeć się tej ceremonii. A chciałabym.
    Fajne książki. Pocztówka ciekawa. Wysłałabym znajomej z Goodreads z Australii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Japonię i wszystko, co związane (planuję też iść na japonistykę), więc żałuję, że mnie tam nie było :(
    A książkę może przeczytam :D

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tego, co widzę "Czerwone dziewczyny" mają świetną promocję, ale tym lepiej, bo książka jest bardzo dobra (a przynajmniej ta pierwsza połowa, którą na razie przeczytałam ;)). Pokaz picia japońskiej herbaty z pewnością był bardzo ciekawy, zresztą to miły gest w stronę blogerów, że zaprasza się ich na takie wydarzenie :)
    Zaksiążkowana

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.