„Nielubiana” Nele Neuhaus

W sierpniowy niedzielny poranek policja znajduje zwłoki prokuratora. Na miejsce przybywa komisarz Oliver von Bodenstein i jego nowa współpracowniczka, Pia Kirchhoff, by już po godzinie udać się na miejsce znalezienia kolejnych zwłok. U stóp wieży Atzelberg w Kelkheim leży kobieta. Początkowo funkcjonariusze nie wiążą ze sobą obu spraw, lecz wkrótce wychodzą na jaw pewne niepokojące fakty. Śledztwo doprowadza policję do luksusowej stadniny koni na obrzeżach Kelkheim, a kolejne pikantne wątki z życia ofiar sprawią, że śledztwo nie oszczędzi rodzin, znajomych, ważnych akcjonariuszy i biznesmenów oraz ich zazdrosnych żon.

(źródło: lubimyczytac.pl)


Kryminały były w moim życiu od zawsze. To od nich tak naprawdę zaczęła się moja fascynacja literaturą. Niestety, oprócz znanych mi autorów, dawno nie czytałam dobrej książki w tym gatunku. Z tego powodu miało też miejsce przeczytanie Krucyfiksa Chrisa Cartera, który totalnie mnie rozczarował. Pod lupę postanowiłam wziąć kolejną zachwalaną, tym razem niemiecką, autorkę.

Długo o nią walczyłem.

Autorzy kryminałów chyba często darzą sympatią konie i obsadzają je w roli narzędzi lub nawet ofiar tak jak uczynił to Bernard Minier w Bielszym odcieniu śmierci. Nele Neuhaus ma historię związaną ze szkoleniem koni, więc nie bez powodu stały się one częścią jej debiutu. W końcu protagonistkę, Pię Kirchoff, poznajemy po raz pierwszy właśnie w stadninie. Uwielbiam, kiedy tło książki gra dużą rolę i tak właśnie dzieje się i w tym przypadku. Konie mają w powieści ścisły związek z wpływowymi ludźmi i to właśnie na nich skupia się autorka. Wprowadza czytelnika w świat brudnych pieniędzy, seksu, narkotyków. Cóż, skłamałabym, gdybym stwierdziła, że nie interesują mnie tego typu postaci w książkach. Jest coś fascynującego w bogatych i zepsutych ludziach. Przynajmniej ja lubię o nich czytać.

Jaki miałam największy problem z tą książką? Taki, że wszystkiego było tutaj po prostu za dużo! Autorka naprawdę umiejętnie prowadzi akcję i świetnie buduje napięcie. W tej kwestii idealnie sprawdza się jako autorka kryminału. Dlaczego tylko momentami wszystko było przedobrzone? Pojawia się jedna postać. Potem druga, trzecia, dziesiąta i piętnasta... Każda z różnego środowiska, z innego kręgu, o innym zawodzie. I oczywiście każda nagle ma motyw. Co z tego, że postaci były ciekawe, skoro czasami traci się orientację, czy ta osoba jest naprawdę ważna. Co więcej, powieść często zbacza z głównego toru. Czasami zapominałam, że akcja skupia się na morderstwie próżnej kobiety. Natłok zdarzeń, ilości podejrzanych oraz zbyt wiele zwrotów akcji to stanowczo za dużo. Nie sposób było się połapać w tym wszystkim. Kilka dni po ukończeniu książki nie potrafię sobie przypomnieć choćby imienia ofiary...

To nieco dziwne, zważywszy na to, że jej postać została bardzo dobrze scharakteryzowana i nakreślona. Lubię, kiedy autor przykuwa uwagę do tego, kim był zamordowany. To pozwala czytelnikowi przeprowadzić dokładniejszą analizę tego, co i dlaczego się stało. Rozczarowałam się jeszcze jedną rzeczą – ostatecznym rozwiązaniem. Lubię, kiedy kryminał dostarcza mi dawkę emocji i wprowadza mnie w stan osłupienia. Nielubiana przez cały czas miewała zwroty akcji, ale w pewnym momencie było ich tak dużo, że finał okazał się zwyczajny i przeciętny.

Żenujące, prawda? Dwa pobite psy pocieszające się nawzajem.

Z całą pewnością nie nazwałabym Nielubianą kryminałem złym i nieudanym. Powieść czyta się bardzo przyjemnie, angażując w śledztwo oraz w życie prywatne głównych śledczych. Niestety, autorka nieco przedobrzyła. Nadmiar postaci, ilości wątków pobocznych oraz motywów był momentami naprawdę przytłaczający. Kryminał nie może być typową zapchajdziurą, ponieważ skutkuje to dekoncentracją u czytelnika. Zwroty akcji w trakcie całej historii były niezłe, ale kiedy dochodzi do rozwiązania zagadki, czuje się niedosyt. Mimo to bardzo podobał mi się styl, a poza tym nie potrafiłam się od niej oderwać. Charakterystyka postaci jest za wysokim poziomie, a tło społeczno-obyczajowe naprawdę ciekawe. Bardzo chętnie sięgnę po kolejne części z cyklu, bo słyszałam, że im dalej się idzie, tym lepsze one są. Mam nadzieję, że i mnie zachwycą.

6/10

Nielubiana | Przyjaciele po grób | Głębokie rany | Śnieżka musi umrzeć | Kto sieje wiatr | Zły wilk | Żywi i umarli | W lesie |

8 komentarzy:

  1. Z tym natłokiem wydarzeń/bohaterów - miałam podobnie podczas czytania (a raczej prób czytania :D) "Wszystkiego, co lśni" Catton, więc doskonale wiem, o co Ci chodzi ;)
    Uwielbiam książki, w których są konie i całkiem lubię kryminały, więc może sięgnę i po ten. Chociaż - oczywiście! - priorytetem wciąż jest Minier ;)

    Pozdrawiam ciepło (czy u Ciebie też tak leje? :o),
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mi nie mów... Mam pokój na poddaszu i jak słyszałam to bębnienie o szyby to ledwo wstałam do pracy dzisiaj. Żyć się odechciewa przez ten miesiąc...

      Usuń
  2. Najgorsze dla mnie w książce to natłok wydarzeń i bohaterów. Strasznie tego nie lubię, dlatego też będę omijać tę książkę szerokim łukiem. A szkoda, bo uwielbiam kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  3. Łatwo jest przedobrzyć i niestety tak jest i w tym przypadku. Wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  4. jakoś ta seria mnie nie uwiodła, muszę ją skończyć, bo chyba połowę serii już przeczytałam, ale zrobię to bez zachwytu. Śnieżka musi umrzeć jest najlepsza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie książki, w którym pojawia się zwrot akcji.. No, ale może, co za dużo, to niezdrowo? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Natłok postaci rzeczywiście jest wyraźny, ale intryga mi się naprawdę podobała. Mam w planach przeczytać cały cykl Nele Neuhaus. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jedna autorek znajdujących się na mojej liście do poznania :) Ciekawa jestem jak ja bym odebrała mnogość bohaterów, bo zazwyczaj mi to nie przeszkadza, ale wiadomo, że jest tak do pewnego momentu :) Tak czy inaczej mam zamiar kiedyś się o tym przekonać :)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.