„Egzorcysta” William Peter Blatty

Georgetown w Ameryce, lata 70. XX wieku, dwunastoletnia Regan bawi się spirytystyczną tabliczką ouija. Nawiązuje kontakt z bytem przedstawiającym się jako Kapitan Howdy. Wkrótce w jej otoczeniu dochodzi do paranormalnych zjawisk, a dziewczynka przejawia objawy opętania. Zaniepokojona drastycznymi zmianami w zachowaniu córki oraz niewytłumaczalnymi zdarzeniami Chris MacNeil, uwielbiana gwiazda filmowa, zabiera Regan do lekarza. Ponieważ ani ten, ani kolejni lekarze niczego nie potrafią ustalić, zdesperowana Chris prosi o pomoc znajomego duchownego, przechodzącego poważny kryzys wiary młodego ojca Damiena Karrasa. Ten podejmuje się odprawienia egzorcyzmów. Pomocy udziela mu doświadczony, schorowany ojciec Lankester Merrin, dla którego spotkanie z demonem okazuje się nie być pierwsze. Rozpoczyna się walka o uwolnienie dziewczynki z rąk demona…

(źródło: vesper.pl)

Nigdy nie zapomnę swojego wrażenia po przeczytaniu Miasteczka Salem Stephena Kinga. Miałam zaledwie trzynaście lat, ale fascynowały mnie horrory oraz ich tematyka nie tylko w literaturze. Minęły jednak lata, odkąd przeczytałam ostatnią książkę z tego gatunku. Jeszcze nie tak dawno wróciłam do tego przerażającego świata dzięki Frankensteinowi Mary Shelley. Z ogromnym podekscytowaniem zabrałam się również za Egzorcystę.

Dlaczego człowiek musi umrzeć?

Wydaje mi się, że tę historię zna każdy. Nawet jeśli nie czytał książki, czy też ekranizacji, ma pojęcie o opętaniach i egzorcyzmach. Ten przerażający akt przez wiele lat pojawiał się i nadal pojawia w literaturze, filmie oraz malarstwie. Nie mówiąc o tym, ile udokumentowanych lub udowodnionych opętań miało miejsce. Jednak to nie o tym będę dzisiaj mówić. Jak więc wyglądał jeden z prekursorów gatunku? William Peter Blatty powoli wprowadza nas w świat Chris, znanej aktorki, oraz jej nastoletniej córki, Regan. Początek może wydawać nieco przydługi, ale warto przez niego przebrnąć. Dzięki temu wstępowi czytelnik jest bardziej współczujący dla bohaterów. Przeżywa każde wydarzenie razem z nimi, tak samo, jak oni nie dowierza w sytuacje, które mają miejsce w domu MacNeilów.

Chociaż trudno mi określić, dlaczego, autor skutecznie mnie przeraził. Być może za sprawą wyjątkowego stylu lub samego doboru słów. Obrazy, jakie pojawiały się w mojej głowie podczas czytania... cóż, nie da się tego nazwać. Egzorcysta jest brutalny, niesmaczny, momentami naprawdę perwersyjny. Mimo że dobrze znam fabułę z ekranizacji, silnie odczuwałam narastający niepokój z każdą przewracaną stroną. Co więcej, nieustannie czułam się nieswojo. Nie jestem osobą wierzącą i niezbyt często zastanawiam się nad dobrem, złem, Bogiem oraz Szatanem. A jednak przerażała mnie wizja niewinnej dziewczynki, której ciało opętał wściekły i morderczy twór.

Niektóre powieści, takie jak Dziewczyna z sąsiedztwa nie mają w sobie nic oprócz dobrego pomysłu oraz brutalności. Egzorcysta to nie tylko świetny horror, ale naprawdę ciekawa powieść psychologiczna. Lubiłam czytać o matce Regan oraz mieszkańcach ich domu. Jak reagowali na wiadomość, że dziewczynka jest opętana? Kto z nich i jak bardzo mocno przeżywał te wydarzenia? Czytelnik czyta również sporo o samych księżach, a zwłaszcza Damienie Karrasie. Wyjątkowo spodobała mi się postać jezuity. Autor stworzył postać, którą nie charakteryzuje tylko profesja, jaką się zajmuje. Pokazał, że ksiądz to też zwykły człowiek, z wadami, wątpliwościami i nałogami.

Czemu, czemu mi to robisz?
Dobrą literaturę grozy nie tworzy się za pomocą kilku przekleństw i wylewu krwi. Przynajmniej nie w moim odczuciu. Autorowi udało się za pomocą naprawdę sugestywnych obrazów, ciekawie nacechowanych postaci oraz niesamowitego klimatu napisać powieść, którą można przypisać już do klasyków. Mimo przydługiego wstępu, który pozwala nam poznać bliżej postaci, Egzorcystę czyta się z zapartym tchem, nie mogąc się od niego oderwać. Książka czasami obrzydza, gorszy i wzbudza negatywne emocje. Właśnie takie powinny być horrory – pełne niepokoju, strachu oraz smutku. Na pewno zapamiętam tę książkę na bardzo długo. I podobnie jak Miasteczko Salem, przez wiele lat na wspomnienie o niej poczuję przeszywający mnie dreszcz.

8+/10


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Vesper

https://vesper.pl/

6 komentarzy:

  1. Myślę, że ta książka przypadłaby mi do gustu. Uwielbiam takie klimaty ^^
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno przeczytam niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ekranizację, jednak trochę boję się sięgnięcia po jej literacki pierwowzór.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam na mój kanał na YT

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapisuję na liście do przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja wciąż się zastanawiam - kupić czy nie.

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.