„Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku” Morten A. Strøksnes

Śmiała wyprawa, szaleńczy pomysł, wielkie wyzwanie, groźny żywioł i piękna natura. Dwójka przyjaciół – Morten i Hugo – pakuje sprzęt, wsiada do małego pontonu i wyrusza w misję, która ciągnąć się będzie przez cały rok, w tempie zmieniających się pór roku. Jaka to misja? 

W głębinach morskich w pobliżu Archipelagu Lofoty, uznawanego za jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, żyje wielki rekin polarny. Dorasta do 8 metrów długości, waży ponad tonę i dożywa pięciuset lat. Jego mięso zawiera toksyny, przyprawiające ludzi o halucynacje. Morten i Hugo postanawiają na niego zapolować.

Zarzucając przynęty, walcząc ze sztormem, mijając mielizny i szkiery, rozmawiają o życiu, polowaniu, ucieczce od cywilizacji i morzu – jego tajemnicach, niezwykłości, istotach zamieszkujących głębiny. I owszem, nie stronią też od alkoholu.
(źródło: wydawnictwoliterackie.pl)

Chociaż nie jestem entuzjastą ciągłego przebywania poza domem, zawsze niesamowicie cieszę się na wiosnę. Na całe szczęście niektóre książki pozwalają mi zaczerpnąć świeżego powietrza bez opuszczania czterech kątów. Zaledwie kilka dni temu opublikowałam recenzję tomiku o roślinach; dzisiaj zabieram Was w krainę nie zieleni, a błękitu. Błękitu, który może przybierać różne barwy. 

Ktoś kiedyś napisał, że ta planeta nie powinna nosić nazwy Ziemia. To jasne, że powinna nazywać się Ocean.

Nigdy nie czytałam takiej książki. O ile zdarza mi się (i to bardzo chętnie) sięgać po reportaże, zazwyczaj nie były to osobiste przeżycia autorów. Jak w takim razie połączyć fakty z własnymi doświadczeniami? Morten A. Strøksnes udowadnia, że nie jest to tylko wykonalne; kiedy czyta się Księgę morza, odnosi się wrażenie, że jej napisanie przyszło autorowi z niesamowitą łatwością. I chociaż książka jest przepełniona niebywałą liczbą faktów oraz odniesień, w głębi duszy widzę Norwega, jak kończy swoją powieść w kilka dni. Miałam to wrażenie nie bez powodu.

Rekin polarny, czyli greenland shark. Brzydal, a jaki fascynujący!

Kiedy otworzyłam książkę i przeczytałam zaledwie kilka stron, byłam świadoma, że nie będzie to książka lekka, na godzinę, może dwie. Autor z dokładnością prowadzi swoją historię, często odbiega od tematu i snuje własne refleksje. Do wielu słów autora istnieją przypisy tłumacza. Kiedy otworzyłam książkę na ostatnich stronach, byłam zaskoczona ilością wyjaśnień. Przypisy tłumacza zawarte są na (!) kilkunastu stronach! Za co szczerze dziękuję, bo o ile czasami omijam komentarze, w tym przypadku nie mogłam postąpić podobnie. Nawet jeśli autor wielokrotnie zbacza z głównego tematu wyprawy, każda jego opowiastka oraz przemyślenie jest interesująca. Styl jest niesamowity i zakochałam się w nim już na pierwszych stronach. Strøksnes wciąga w swój wodny świat, opowiada o nim z niesamowitą lekkością, a całym zwieńczeniem jest jego świetny humor.

Rekin polarny odpływający po wypuszczeniu ze statku badawczego

Jednak przy całej tej płynności akcji, nie nazwałabym Księgi morza niezobowiązującą. Jak już wspomniałam, książka pełna jest przypisów nie tylko tłumacza, ale też samego autora. Oczywiście, w postaci wyjaśnień. Czytałam tę powieść, mając ciągle pod ręką komputer. Jak tylko przeczytałam o czymś interesującym, otwierałam przeglądarkę i czytałam jeszcze więcej. Na samym początku skończyło się to dwugodzinnym pobytem na stronach dotyczących rekina polarnego. Mimo to nie czułam jakbym miała styczność z literaturą naukową. Autor sprawia, że każdy najdrobniejszy plankton w Oceanie jest dla czytelnika fascynujący. Prowadzi swoją historię z niesamowitym zaangażowaniem, które szybko pojawiło się również u mnie. Nie ma tutaj żadnych suchych faktów – tylko fascynująca przygoda z elementami rzetelnej i wiarygodnej wiedzy.

Czy można się wczuć w świat takiego rekina?

Nastawiłam się na coś niesamowitego i właśnie to otrzymałam. Nie chcę pisać treści faktów lub informacji o życiu autora. Tę przygodę trzeba doświadczyć samemu, przeżyć ją razem z Norwegiem. Norwegiem, który jest jednym z ciekawszych narratorów, o jakim czytałam. Jego zaangażowanie, oddanie oraz pasja wydaje się niemal namacalna. Zachwycił mnie swoją dużą wiedzą oraz świetnym sposobem opowiadania. W końcu kto nie lubi słuchać historii bezpośrednio z ust swojego przyjaciela? Księga morza to wyjątkowa publikacja. Chociaż nie czytam ani nie interesuje się morskim życiem, teraz już się to zmienia. Lubię czytać książki, które dają mi możliwość lepszego poznania siebie samej. Musiałam zwyczajnie zaczekać na taką powieść jak ta. Polecam nie tylko entuzjastom Oceanu oraz jego nadal tajemniczego i nieodkrytego wnętrza. Czytanie tej książki to była sama przyjemność, którą będę przeżywać jeszcze przez dłuższy czas.

9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackie

10 komentarzy:

  1. Książka czeka w kolejce. Wiem że to nie będzie lektura lekka, na wieczór, ale bardzo chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. To z całą pewnością wartościowa lektura. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale jak tylko znajdę trochę więcej czasu, żeby nad nią posiedzieć, to chętnie ją przygarnę :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już o tej książce i jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju, naprawdę się zainteresowałam. Bardzo chciałabym ją przeczytać.

    czytu-czytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Z jednej strony nie moja tematyka i przyznam, że nigdy nie miałam okazji czytać podobnej książki. Z drugiej może właśnie powinnam się do niej przekonać, bo może się okazać, że tracę szansę na poznanie czegoś, co naprawdę przypadnie mi do gustu. Twoja recenzja, ta ocena - zdecydowanie mnie zachęcają. Chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na program dokumentalny w telewizji zapewne bym się skusiła. Na książkę nie za bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka spodobała mi się od momentu, w którym tylko zobaczyłam ją gdzieś w zapowiedziach (no i ta okładka!) - i oczywiście od razu byłam przygotowana do zamawiania, jednak jakimś magicznym cudem portfel mi to wyperswadował. Teraz, po tak pozytywnej ocenie, to już nic mnie nie trzyma od zakupu, więc... :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie do mnie dotarła, więc nie mogę się doczekać, aż się za nią wezmę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie w moim guście czytelniczym, ale dla fanów podwodnych klimatów na pewno lektura obowiązkowa. Przede wszystkim przyciąga wzrok piękną okładką! :)

    PS. Można spytać o numer szablonu z WioskiSzablonów? Jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę: http://wioskaszablonow.blogspot.com/2016/01/1289-kingdom-of-pastels.html :)

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.