„Myszy i ludzie” John Steinbeck

George Milton i Lennie Small to niezwykły tandem przyjaciół. George jest silnym mężczyzną, a podążający w ślad za nim Lennie – upośledzonym gigantem o umysłowości małego dziecka. Niezdarny i nieświadomy własnej siły fizycznej nie potrafi dostosować się do społecznych norm i co chwila sprowadza na siebie i George’a mniejsze lub większe nieszczęścia. Nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca, przyjaciele przemierzają pogrążone w Wielkim Kryzysie Stany w poszukiwaniu zarobku i akceptacji. Ich marzeniem i celem, do którego dążą, jest własna farma, na której mogliby wspólnie hodować króliki.

(źródło: lubimyczytac.pl)

Wydaje mi się, że większość zapalonych czytelników kojarzy Johna Steinbecka – nagradzanego oraz wychwalanego pisarza amerykańskiego. Kilka lat temu próbowałam przeczytać Na wschód od Edenu, jednak z marnym skutkiem. Postanowiłam dać autorowi drugą szansę. A raczej jego zaledwie stu-stronicowej powiastce...
Człowiek musi mieć kogoś bliskiego. Dostaje fioła, jak nikogo nie ma (...) Nieważne, kim jest ten drugi, byleby tylko był.

Zawsze twierdziłam, że o talencie pisarza nie świadczy to, ile stron napisał. Nie trudno stworzyć jest historię rozwleczoną na kilkuset stronach; pełną bezsensownych rozważań, przydługich opisów i zwykłego lania wody. Umiejętności danego pisarza można ocenić na podstawie jego krótkich powieści. Dlatego tak bardzo lubię Agathę Christie – za to, że na zaledwie dwustu stronach potrafi wykreować zadziwiającą i fascynującą intrygę. O swoim talencie, a raczej o jego ubytkach, uświadomił mnie również Jorn Lier Horst. Pisarz zupełnie nie sprawdził się w krótkiej formie – jego Gdy mrok zapada wydaje się pozbawiony stylu oraz ubogi w szczegóły. Mając więc świadomość, że John Steinbeck znany jest mi z samych cegieł, byłam niemało zaintrygowana, co z tego wyjdzie. 

Autor płynnie i bezproblemowo wprowadza czytelnika w świat ciężkiej, brudnej pracy. Umiejętnie kreuje skomplikowany świat prostych ludzi, bez swojego miejsca na świecie. Zarówno same Stany Zjednoczone, jak i jego obywatele, w czasach Wielkiego Kryzysu charakteryzowało ubóstwo. Mimo to, klimat wsi oraz jego mieszkańców wydaje się niezwykle urokliwy oraz zachęcający. Topografię farmy oraz pobliskich terenów wiejskich można poczuć niemalże namacalnie. Jednak mimo ważnego dla całej powieści środowiska, to ludzie są tytułowym, powiedziałabym zbiorowym, jej bohaterem.

Nigdy nie spotkałam się z tak niesamowicie wykreowanymi postaciami. W książce jest ich około dziesięciu, czyli dość sporo jak na taką cieniutką powiastkę. Mimo to autor nadał każdej postaci cechy, historię wraz z bogatą przeszłością oraz własne ja. Nie brak tutaj wielu refleksji, ale też metafor. Każdy czytelnik odbierze tę powieść inaczej, zinterpretuje ją dowolnie i zależnie od własnych doświadczeń oraz przeżyć. Myszy i ludzie zaskakuje wielowarstwowością – to imponujące, że na zaledwie stu stronach znalazło się tyle wartości, tyle historii i wydarzeń. Nigdy się czymś z takim nie spotkałam i nadal pozostaję pod ogromnym wrażeniem. Tego nie da się opisać słowami.

My mamy przyszłość. Mamy do kogo otworzyć gębę, mamy kogoś, kto się choć trochę nami przejmuje (...). Ja mam ciebie, a ty masz mnie.

Myszy i ludzie to fascynująca lektura – króciutka, ale pozostająca w pamięci na bardzo długo. John Steinbeck odzwierciedla typowe problemy dla ludzi w latach 30. XX wieku. Z drugiej strony powieść wydaje się niezwykle ponadczasowa oraz oryginalna. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać ,chociaż nie jest to lektura, która mną wstrząsnęła i całkowicie zawładnęła sercem. Niemniej jednak zakończenie bardzo mnie wzruszyło, a nie zdarza się to często w przypadku książki. Powieść nie zachwyca, a jednak ujmuje i zabiera czytelnika w zupełnie inny niż znany dla niego świat. Wiem, że dla wielu osób jest to arcydzieło. Dla mnie jednak historia była zbyt prosta, by całkowicie mnie uwieść. Być może potrzebowałam dojrzeć do prozy pisarza. Teraz wiem, że z wielką chęcią sięgnę po inne jego książki. Jakie Wy będziecie mieli refleksje związane z książką? O tym już musicie przekonać się sami.

7/10

10 komentarzy:

  1. Tej książki autora jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest na liście BBC, więc planuję ją kiedyś przeczytać. Twoja recenzja z pewnością mnie do niej zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba nie książka dla mnie. A przynajmniej na razie jest zbyt ambitna. Ale może kiedyś... ;)

    Pozdrawiam,
    Koneko z Recenzje Koneko

    OdpowiedzUsuń
  4. Nachodzące refleksje, ciekawi bohaterowie... Przyznam, że trochę obawiam się książek, w skład których wchodzi tak duża liczba istotnych postaci, bo często trudno potem w tym wszystkim mi się połapać. A jednak zachwalasz, więc może warto dać tej książce szansę. Zastanowię się i być może po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam i nie jest to raczej ksiażka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobne jak Twoje, zdumiała mnie i zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
  7. A jaka okładka..
    Brałabym w ciemno!
    Teraz po twojej recenzji to nawet nie w ciemno ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od jakiegoś czasu zewsząd słyszę i czytam o tej książce, więc nie ukrywam, że bardzo mnie ten tytuł intryguje i, że chce również poznać tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytam w wolnym czasie, miam ją w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do Jorn Lier Horst i Gdy mrok zapada - mam takie same wrażenie, jednak dam mu jeszcze jedną szansę Ślepy trop mam w planach poznać i mam nadzieję, że poprawi się jakoś, bo niestety czuję się mega zawiedziona. Steinbecka kojarzę, ale jeszcze nic nie czytałam, teraz już wiem, za co się zabrać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.