#gorącatrójka: Split, Gra, Spirited Away: W krainie Bogów

Cześć! Niestety przez dłuższą przerwę oraz chęć nadrobienia zaległych oraz bieżących recenzji, cykl mini-recenzji filmowych na moment się zatrzymał. Filmów jednak oglądam sporo, więc jeśli cierpicie na niedobór opinii o filmach (jakby ktokolwiek cierpiał...) to właśnie jestem! Dzisiaj o dwóch rozczarowaniach i jednym zaskoczeniu.

Split (2016) reż. M. Night Shyamalan


James McAvoy. To dla niego wybrałam się na ten film. Tylko i wyłącznie. Czy żałuję? I tak, i nie. Ale od początku. Split to historia człowieka o dwudziestu czterech osobowościach. Mężczyzna porywa trzy nastolatki. Wydaje mi się, że tyle powinien wiedzieć widz przed seansem. Jaki problem mam z tym filmem? Zanim obejrzałam produkcję, widziałam zwiastun przynajmniej dwa razy. Każdy ma jakieś wyobrażenie o filmie na podstawie takich zapowiedzi. Split okazał się taki, jakim go sobie wyobraziłam. Przewidziałam każdy element, większość rozwojów akcji i ostatecznie samo zakończenie. Nie było w nim nic odkrywczego, ciekawego. Szkoda, że ten film okazał się ostatecznie rozrywką na pijańśki wieczór ze znajomymi. A nie czymś inteligentnym, intrygującym. Tutaj wszystko podane jest na tacy. Wydawało mi się, że Split będzie bardziej psychologicznym obrazem, a był... nieco fantastyczny. I dlatego żałuję, że go obejrzałam. Bo był zwyczajny, momentami nierealistyczny i zwyczajnie nie wniósł nic nowego do mojego życia. Z drugiej strony James McAvoy pokazał się w całej klasie. Jego rola jest warta tej politycznej nagrody w postaci Oscara. Jego kreacje (w filmie widzimy ich około siedmiu) są niesamowite, wielowarstwowe i fascynujące. Szkoda tylko, że cała reszta obrazu taka nie była. Chociaż miło patrzyło się również na Anyę Taylor-Joy. Chętnie zobaczę ją w kolejnych filmach, bo pokazała wiele.

★★★★★☆☆☆☆☆

Gra (1997) reż. David Fincher


W dniu 48. urodzin Nicholas Van Orton zostaje zaproszony do tajemniczej gry, która odmienia jego monotonne życie. Tak brzmi opis z Filmwebu. Bardzo lubię filmy psychologiczne, surrealistyczne i niecodzienne. Widziałam wiele świetnych filmów Davida Finchera (m.in. Zodiac, Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, Siedem), więc byłam przygotowana na to, że Gra będzie równie fascynująca. No cóż. Początek jest mocny. Widz jest zdezorientowany, nie wie, co jest prawdą, a co nie. Niestety im dalej, tym film jest co raz to głupszy i absurdalny. Trudno mówić o tym filmie bez spoilerowania. To trzeba po prostu zobaczyć. Oczywiście po to, aby mieć zdanie. Bo nie poleciłabym go absolutnie nikomu. Ta produkcja to bajeczka, z tak wieloma lukami fabularnymi i błędami, że aż głowa boli od samego patrzenia. Ostatecznym ciosem jest zakończenie, które wywołało u mnie śmiech. Wiem, że Gra ma wielu fanów i jest uważana za najlepszy thriller wszech czasów. Dla mnie była to niesamowita męczarnia. Dawno żaden film mnie tak nie zmęczył i nie zdenerwował. Ale widocznie dla innych to inne doświadczenie, skoro jest tak popularny i tak zachwalany
.
★★★☆☆☆☆☆☆☆

Spirited Away: W krainie Bogów (2001) (reż. Hayao Mizayaki)



Postanowiłam, że w tym roku zacznę oglądać animacje ze studia Ghibli. Przyszedł więc czas na klasyk, czyli Spirited Away. Historia skupia się na osobie młodej Chihiro, która przypadkiem dostaje się do magicznego świata i stara się ocalić swoich rodziców. Od czego? Lub kogo? O tym powinniście się sami przekonać. Och, jak ja lubię te japońskie animacje. Są tak różne od tych codziennych bajek, które oglądamy. Uwielbiam to, że w takim świecie nie ma barier. Są tak różne postaci i tak kuriozalne wydarzenia! Ale to tworzy ich wyjątkowymi. Spirited Away ma w sobie to wszystko. Ciekawą główną bohaterkę, której kibicuje się od początku aż do samego końca. Nie ma płaskich bohaterów –  każdy jest skomplikowany i ma mocne motywacje. Nie zabrakło również tak wielu przygód! Nie wiem, czy pozwoliłabym obejrzeć swojemu dziecku tę animację. Momentami jest naprawdę przerażająca i wywołuje ciarki na całym ciele. Wydaje mi się, że dorosły odnajdzie się w tej historii lepiej niż kilkuletni widz. Co mogę powiedzieć więcej? Spirited Away to niezwykle kreatywna, barwna i pomysłowa historia, którą przeżywa się całym sobą. Bawi, uczy i wzrusza... tak, dwudziestojednoletnia baba płakała na zakończeniu... Ale nie zamierzam się tego wstydzić. I z wielką chęcią obejrzę kolejne animacje tego reżysera.

★★★★★★★★☆☆

***

Widzieliście któreś z tych filmów? Lubicie japońskie animacje? I czy coś Was ostatnio rozczarowało?

6 komentarzy:

  1. Co do płakania na filmach: ja mam już 30, a dwa dni temu płakałam w kinie na Loganie. Dwa razy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Spirited Away to dla mnie jeden z tych filmów, które widziało się w dzieciństwie i wrył się w pamięć na zawsze. Co jakiś czas do niego wracam i robi na mnie równie niepokojące, piorunujące wrażenie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa byłam "Split", bo reżyser jakoś podupada na jakości z filmu na film. Ale i tak pewnie w końcu obejrzę, bo McAvoy ;D
    Za to "Spirited Away" uwielbiam całym sercem! Chociaż dla mnie numerem jeden Miyazakiego jest "Howl's Moving Castle" (jak nie widziałaś to nadrabiaj jak najprędzej - nie pożałujesz). No i "Mój sąsiad Totoro", to już taka klasyka anime <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam w Krainie Bogów! :D Oglądałam dziesiątki razy! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widziałam żadnego z tych filmów i raczej mnie do nich nie ciągnie. Choć w zasadzie to chciałabym zobaczyć „Split” - oczywiście ze względu na McAvya *.*
    „Spirit Away” polecała mi znajoma bardzo wkręcona w tego typu klimaty, ale to raczej nie dla mnie :/

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.