„Piąta pora roku” N. K. Jemisin

Rozpoczął się czas końca.
Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem.
Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki.
Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran.
Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości.

Essun, kobieta z pozoru zwyczajna, za nic ma nadchodzącą zagładę. Jej mąż właśnie jedno z ich dzieci zabił, a drugie uprowadził. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę.

(źródło: wsqn.pl)


Nie przepadam za fantastyką. Elfy, trolle, ogromne krainy wykreowane na potrzeby powieści. Oczywiście zdarzało mi się takowe powieści czytać, oglądać. Nigdy jednak nic mnie nie zachwyciło. Wtedy dowiedziałam się o Piątej porze roku i stwierdziłam, że muszę to przeczytać. Czy warto było sięgać po gatunek, od którego się stroni?

Jesteś bronią, mogącą przenosić góry.

Początek jest trudny. Wystarczy kilka stron, aby zorientować się, że będzie  to lektura wymagająca pełnego skupienia i oddania fabule. Pierwsze pięćdziesiąt, sto stron jest dla czytelnika zupełną niewiadomą. Wkracza on do świata tajemniczego, na swój sposób mrocznego i całkowicie nieprzewidywalnego. Pojawiają się nowe rasy, społeczności i krainy. Niestety, sam początek męczyłam przez dobre kilka dni. Nie potrafiłam wczuć się w nietypowy klimat powieści, a niezrozumiałe dla mnie słowa wcale nie ułatwiały płynnego czytania. Na całe szczęście, kiedy przebrnęłam przez kilka pierwszych rozdziałów, byłam w stanie całkowicie oddać się fabule.

Świat górotworów, zjadaczy kamieni i ciągłych kataklizmów okazuje się niesamowicie fascynujący. Nigdy nie spotkałam się ze stworzeniem przez autora tak wyjątkowego i dopracowanego uniwersum. I przede wszystkim – jedynego w swoim rodzaju. W dobie powieści w typie Igrzysk śmierci rzadko spotyka się takie, które są naprawdę oryginalne. Najlepsze jest jednak to, że świat N. K. Jemisin momentami wydaje się tak realistyczny, że sprawia wrażenie namacalnego. Aż trudno uwierzyć, że ten świat naprawdę nie istnieje. Cóż, autorka ma umiejętność kreowania otoczenia i nawet jeśli pisze o stworzeniach nadprzyrodzonych, czytelnik ma wrażenie, że czyta o prawdziwych istotach. Powieść okazała się również zaskakująco dojrzała i nie poleciłabym ją młodszym osobom. Nie brak w niej brutalności oraz seksu, chociaż nie powiedziałabym, że są to elementy dominujące, a raczej ciągle obecne.

W końcu to ci, których kochamy, najbardziej nas krzywdzą.

Wyjątkowość Piątej pory roku polega również na stylu autorki – N. K. Jemisin ma niezwykłą umiejętność prowadzenia fabuły. Wydarzenia w powieści poznajemy z perspektywy trzech różnych kobiet, górotworów – dorosłej Essun, młodej Damayi oraz uczącej się o swojej mocy Sjenit. Każda z tych postaci jest na swój sposób różna, z zupełnie innymi doświadczeniami, całkowicie odmiennym charakterem. Jednak historie wszystkich są tak samo interesujące i nie sposób wybrać tę jedną, która wzbudza największą sympatię. Zaskakująco, główne bohaterki nie są kolejnymi sztampowymi postaciami w stylu Katniss (ileż to jest bohaterek, które nagle odkrywają swoją moc, buntują się przeciwko systemowi, a potem ratują świat?). Nie sposób nie wspomnieć o narracji pierwszoosobowej w drugiej osobie liczbie pojedynczej. Przez to, że narrator powieści kieruje słowa bezpośrednio do czytelnika, ma on wrażenie, że sam jest częścią tej historii i, co więcej, bierze udział w wydarzeniach! Pozwala to również na większą identyfikację z bohaterem, a w tym przypadku, z Essun.

Gdybym miała opisać tę powieść jednym słowem, byłaby to szczerość. N. K. Jemesin jest bezpośrednia, w jej powieści nie ma miejsca na podniosłość lub przepych, a wydarzenia nie są przesłodzone i przerysowane. Dlatego też Piąta pora roku wydaje mi się tak prawdziwa – mimo obecności nadnaturalnych wydarzeń oraz postaci. Jest wypełniona prawdziwymi emocjami, bez względu na to, czy mówimy o wzbudzających niepokój Stróżach, górotworach, czy zwykłych ludziach. Autorka nie boi się pisać otwarcie o homoseksualizmie oraz samej seksualności, która w obliczu (kolejnego) końca świata wygląda trochę inaczej. Podoba mi się ta autentyczność – przez ciągłe zniszczenia i zupełnie inny, narzucony mieszkańcom Ziemi tryb życia, człowieczeństwo, społeczność oraz jednostka całkowicie zmieniły swoje znaczenie. Pokazuje również, jak ludzie zachowują się w obliczu zagrożenia. Nawet tego spodziewanego.

Wprawdzie jesteś potworem, ale jesteś też wielka.

Piąta pora roku to jedyna swoim rodzaju, wyjątkowa powieść fantastyczna. Pełna wielu interesujących, nierzadko przyspieszających bycie serca, wydarzeń oraz ciekawych postaci. Z niesamowicie wykreowanym światem, który zaskakuje czytelnika na każdym kroku. Mroczna, chociaż jednocześnie dająca nadzieje, z postaciami z krwi i kości. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i zadowolona, że postanowiłam ją przeczytać. Co więcej, jest to jedyna książka, jaką czytałam, której znaczenie dotarło do mnie dopiero po jej ukończeniu. Kiedy wszystkie elementy układanki połączyły się w całość, wracałam kilka rozdziałów wstecz i mówiłam "Teraz rozumiem!". To naprawdę ciekawe doświadczenie, które utwierdza mnie w przekonaniu, że powinnam ponownie przeczytać całą powieść. Poleciłabym tę książkę wszystkim tym, którzy od powieści fantastycznych stronią. Jestem pewna, że zachwyci ona nie jedną osobę. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejną część, bo zakończenie pozostawiło mnie z wielką pustką w sercu i szeroko otwartymi ustami...

8+/10


Piąta pora roku | Wrota obelisków | The Stone Sky

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu SQN


http://www.wsqn.pl/

10 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że już od dłuższego czasu recenzenci kuszą mnie swoimi pozytywnymi opiniami na temat tej książki i to wcale nie pomaga mi, osobie pozbawionej środków pieniężnych, która nie jest w stanie zafundować sobie tej świetnie zapowiadającej się przygody. Może początek byłby tak samo ciężki, jak dla Ciebie, ale ta obietnica tego świetnie wykreowanego świata... Hmm... Mogę ci ukraść tę książkę? Tylko podaj adres! ;)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam taka pewna, że dam radę się oprzeć wszystkim pozytywnym opiniom, a tu się okazuje, że wyjdzie jak zwykle i znowu przepadnę w kolejnej książce. Mam nadzieję, że mi się spodoba

    Zostaję na dłużej i obserwuję!

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobne odczucia co ty. Na początku ta historia wydawała mi się trochę poplątana, ale kiedy przyszło zakończenie i wszystko zaczynało nabierać sensu, wtedy dopiero doceniłam w pełni tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzieś już o tej książce słyszałam, ale gdzie - nie mam pojęcia :D W każdym razie Twoja recenzja mi przypomniała, że koniecznie muszę to przeczytać! Ja akurat od fantastyki nie stronię, zarówno od tej sztampowej, jak i bardziej wymagającej, dlatego "Piąta pora roku" wydaje mi się obowiązkową pozycją. Wszystko przemawia na jej korzyść: styl, fabuła, ciekawi bohaterowie i właśnie ta brutalność, brak "cackania" się z akcją. Muszę nadrobić :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam i będę niedługo czytała:) Bardzo jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma opcji, żeby komuś się nie podobała :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już kilka jej pozytywnych recenzji, a z każdą kolejną mój apetyt na nią tylko wzrasta. Obawiam się co prawda tego początku, ale mam nadzieję, że gdy już po nią sięgnę, to w miarę szybko przez niego przebrnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka bardzo dobra, ale też cięzka w czytaniu. Chociaż wciągnełam się w historię którą napisała autorka, to musiałam na jakiś czas odkładać "Piątą porę roku", aby odetchnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Stronię od tego gatunku, chociaż od czasu do czasy robię wyjątki. Wspominasz o tym, że książka wydaje się taka prawdziwa. Ten argument mnie przekonuje. Nie mówię więc nie. Może po nią sięgnę. Przynajmniej czuję, że powinnam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś stroniłam od fantastyki, a teraz, mimo że nie sięgam po nią bardzo często, to czasami znajduję coś dla siebie :) "Piąta pora roku" mnie intryguje, bo lubię dopracowaną przestrzeń, ciekawych bohaterów i unikanie schematów. Może się skuszę jeśli będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.