„Dwoje do pary” Andy Jones

Przewrotnie romantyczna powieść. Fisher i Ivy są parą od dziewiętnastu (!) dni czują, że są dla siebie stworzeni. Poza tym wiedzą o sobie niewiele, ale któż by się przejmował błahostkami? Szczególnie że za kilka miesięcy ich życie ma się diametralnie zmienić… Przez ten czas Fisher i Ivy odkrywają, że zakochanie się to jedno, a wytrwanie w uczuciu to zupełnie coś innego.
(źródło: swiatksiazki.pl) 

Dwoje do pary to powieść, dla której zrobiłam wyjątek. Nigdy bowiem nie zdarzyło mi się sięgnąć po książkę ze względu na blurb. W końcu polecenie to tylko polecenie. Zaintrygowało mnie jednak porównanie powieści do Jednego dnia, który należy do moich ulubionych książek. No cóż, chyba zrobiłam to po raz pierwszy i po raz ostatni.

Przecież na początku tak to właśnie wygląda, nie? Nie można oderwać od siebie rąk.

Nie wiem, jak ubrać to w słowa, ale Dwoje do pary jest, a jednocześnie nie jest książką w typie komedii romantycznej. Z jednej strony pojawia się wiele elementów, które rzadko zdarzają się w życiu codziennym (lekkie wypadki, jakieś "śmieszne" incydenty w dużej ilości). Znowu z drugiej, powieść ta nie jest pretensjonalna, czy też naiwna. Połączenie tych dwóch stylów daje ostatecznie mieszankę słodko-gorzką. Czasami czytelnik jest zalewany dużą dawką humoru, a zaraz potem obserwuje przykre wydarzenia w życiu bohaterów.

Ja, niestety, w ogóle tego nie kupiłam. O ile postawienie mężczyzny w roli narratora i zarazem głównej postaci wydaje się świetnym pomysłem, Fisher nie wzbudzał mojej sympatii. Wydawał mi się zbyt kluchowaty, wylewny, a jego poczucie humoru... było kiepskie. Nastawiałam się na naprawdę zabawną powieść. Niestety wszystkie żarty, anegdotki i wplatane historyjki (których było sporo) zupełnie do mnie nie przemawiały; wywoływały tylko sporadycznie uśmiech na ustach. Chociaż nie nazwałabym Fishera najbardziej denerwującą postacią, to Ivy zdecydowanie tak. Wydawała się w moim odczuciu za mało konkretna, zbyt znudzona wszystkim i wszystkimi.

Podobnie jak z niezbyt zabawnym stylem, miałam problem z chemią pomiędzy bohaterami. Zwyczajnie tego nie czułam. Mam świadomość, że to nie ckliwe uczucie powinno być w tej powieści na pierwszym miejscu. Jednak duet Fisher i Ivy nie sprawiał, że serce było mi szybciej. Mimo to podobała mi się autentyczność większości wydarzeń (jakby wyrzucić niektóre głupawe wstawki). Miłość tutaj nie jest piękna, nie jest cudowna. Bohaterowie nie zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, nie kąpią się w lukrze i nie wysyłają do siebie ciągle wyimaginowanych buziaków. Dwoje do pary pokazuje, jaka naprawdę jest miłość – pełna wyrzeczeń, przy towarzystwie wielu zwyczajnych czynności dnia codziennego. I pełna smutku.

Zdecydowanie przyjemniej czytało mi się o przyjacielu głównego bohatera. El to homoseksualista, który cierpi na pląsawicę Huntingtona. Wyjątkowo polubiłam nie tylko jego postać, ale też jego partnera, Phila. Wydawać by się mogło, że w powieściach zostało powiedziane już wszystko w kwestii choroby. Okazuje się, że pisarze powinni po prostu przestać pisać o jednym i tym samym (wydaje mi się, że np. nowotwór występuje w książkach nadzwyczaj często). Dialogi Ela i Phila naprawdę mnie bawiły i uśmiechałam się na sam widok ich imion. To zdecydowanie jeden z większych plusów powieści. Czytać o takich bohaterach drugoplanowych to sama przyjemność!

Jesteś na mnie skazany, prawda?

Nie ukrywam, że miałam spore oczekiwania względem tej powieści. Myślałam, że będzie to naprawdę przezabawna historia o miłości. Niestety, przez większość czasu pozostawałam obojętna na żarty oraz anegdoty opowiadane przez bohaterów. Podobnie było z głównymi postaciami oraz uczuciem pomiędzy nimi – zwyczajnie tego nie czułam i nie kupowałam. Z całą pewnością nie można nazwać Dwoje do pary książką pretensjonalną lub cukierkowatą. Spodoba się ona osobom, które są zmęczone przesłodzonymi historiami o miłości. Andy Jones pokazuje miłość taką, jaka w rzeczywistości jest – trudna, czasami bardzo zwyczajna i obfita w niepowodzenia. Jestem pewna, że historia Fishera i Ivy spodoba się wielu czytelnikom. Mnie zabrakło jakiejś iskierki wyjątkowości, tego czegoś, co sprawiłoby, że oddałabym się tej historii całkowicie.

6/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Świat Książki
http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

7 komentarzy:

  1. Zaciekawiła mnie ta książka nie ze względu na tego blurba, a imię Ivy, które jest mi bardzo bliskie, ale kiedy tak czytałam Twoją recenzję to łapałam się za głowę! Jakoś nie czuję potrzeby zapoznawania się z [Dwoje do pary]. Niech ona sobie uprzyjemnia życie innym czytelnikom, ja grzecznie podziękuję.
    Pozdrawiam. :)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że książka która miała być lekka i zabawna była dla Ciebie niemal obojętna. Nie znam gorszego uczucia, nie znoszę takich historii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorsze są te książki, po których spodziewamy się wiele, a dostajemy... coś nijakiego. Dlatego właśnie ja staram się podchodzić do każdej książki z nutką rezerwy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta okładka...Streszczenie...Sam tytuł...Zanim przeszłam w ogóle do Twojej recenzji od razu wiedziałam, że to nie dla mnie. Ty po prostu jeszcze bardziej utwierdziłaś mnie w tym przekonaniu :D Na kilometr zalatuje harlequinem :/
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli komedia nie jest śmieszna to ja podziękuję, jak już sięgam to chcę płakać ze śmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, że też kocham "Jeden dzień" i właśnie przez wzmiankę o nim kupiłam tę książkę. Trochę słabo, że okazała się tak... Słaba. Może trochę poczekam, nim po nią sięgnę, teraz mój apetyt na nią znacznie zmalał.

    Trzymaj się! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze mówiąc porównanie do "Jednego dnia" też by mnie przyciągnęło. I chociaż miałaś wobec tej książki mnóstwo zarzutów - co do których czuję, że są uzasadnione - po przeczytaniu recenzji i tak mam ochotę na tę powieść :D Nie wiem, chyba sama chciałabym się przekonać, jak podziała na mnie, bo faktycznie na samym początku zapowiada się nieźle, a później... Różnie może być. Dlatego muszę sprawdzić, jakie będą moje wrażenia :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.