Najgorsze książki przeczytane w 2016 roku

Cześć! Było miło, był post o najlepszych książkach przeczytanych w tym roku. Niestety, w tym roku przeczytałam też sporo złych książek. Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że wszystkie książki z tej listy są romansami... To chyba znak, że powinnam zostać przy Colleen Hoover i Elle Kennedy, a innych autorów powieści miłosnych zostawić w spokoju. Bo tylko się przy nadenerwuję... I, proszę, nie bijcie!

PROMYCZEK KIM HOLDEN



RECENZJA

Oj, jak tylko sobie przypomnę jaka byłam podekscytowana tą książką! Kiedy zobaczyłam ją w zapowiedziach, miałam przeczucie, że to będzie TA książka. Która mnie wzruszy, wstrząśnie mną i sprawi, że zakocham się w bohaterach. No cóż... było zupełnie odwrotnie. Promyczek to historia o wyjątkowo pogodnej Kate, która w pewnym momencie swojego życia poznaje Kellera. Miało być romantycznie, pięknie... a wyszło nudno, niezwykle powtarzalnie, a momentami bardzo nielogicznie. Autorka włożyła do książki wszystkie znane mi popularne motywy z książek miłosnych i stworzyła taką... którą może nazywać swoją. Chyba.


O KROK ZA DALEKO ABBI GLINES



RECENZJA

Z tym tytułem jest jeszcze gorzej, bo prawie nic z niego nie pamiętam... W każdym razie, historia skupia się nastoletniej Blaire, która niejedno już w życiu przeszła. I spotyka chłopaka – buntownika, bad boya. Co było z nią nie tak? Chyba wszystko – począwszy od głównej bohaterki, która dokonywała tak niemądrych i nielogicznych decyzji, kończąc na bardzo ubogim stylu autorki. Denerwujący bohaterowie, sceny erotyczne które wywołują prędzej zażenowanie niż rumieńce... Ot, taka luźna, niewymagająca historyjka na jeden wieczór. Ale nic więcej.


BEZ SŁÓW MIA SHERIDAN



RECENZJA

Powieść Mii Sheridan miała duży potencjał, aby stać się arcydziełem w typie miłosnych książek. Dlaczego? Miała oryginalnego bohatera – Archera, odludka, który jest... niemy. Niestety, nie mogło obejść bez niesamowicie denerwującej (głównej!) bohaterki – Bree, która na każdym kroku powtarza jaki to Archer nie jest piękny. I która żyje i oddycha miłością do tego chłopaka. Dosłownie, bo czytelnik nie dostaje żadnych informacji na temat zwykłych czynności. Co do tego? Zbyt wiele dramatyzowania, zrzucanie na barki postaci milion problemów no i to zakończenie... Nie, nie i jeszcze raz nie.


UTRATA RACHEL VAN DYKEN




RECENZJA

Ale paskuda, nie? Dałabym wiele za to, żeby tylko mówić o okładce... Utrata opowiada o Kiersten, której przeszłość jest pełna tajemnic. Pewnego dnia poznaje macho uczelni – Wesa. I kiedy wpada na niego, to liczy jego "paki" na klacie. Ale uwaga, uwaga! To tylko jedno z wielu absurdalnych wydarzeń w tej książce. Płascy bohaterowie, sporo błędów logicznych, niezbyt autentyczne uczucie oraz dziwna patetyczność wypowiadanych przez postaci słów, zdań. Męczyłam się bardzo, co chwilę wywracałam oczami... Ta książka to nic innego jak parodia historii miłosnej, dodatkowo strasznie przesłodzona.

OBIETNICA POD JEMIOŁĄ RICHARD PAUL EVANS




RECENZJA

Mamy podium, a raczej już pierwsze, jakże zasłużone miejsce. Obietnica pod jemiołą to historia Elise i Nicholasa  którzy nawiązują między sobą swego rodzaju umowę. Cofam, to z tą książką wszystko jest nie tak. Dlaczego? Była niesamowicie przewidywalna, przesłodzona i płaska. Nigdy nie czytałam książki pozbawionej tak bardzo wyrazu. Tutaj wszystko jest nijakie. Bohaterzy, ich zachowania oraz wyjątkowo płaskie dialogi. Nie wiem jak ta książka może zbierać tak wysokie recenzje i jak inni mogą opisywać ją jako romantyczną. W tej książce nie było... zupełnie nic. Ot, taka historyjka (swoją drogą, w ogóle nie oryginalna), podczas której jedyne emocje to zdenerwowanie. Na to w jaką stronę idzie i jak bardzo słaba jest...

***
Powtarzam – nie bijcie. Każda z tych książek była w pewien sposób ogromnym rozczarowaniem. Cóż, ludzie mają różne gusta. Jakie są Wasze typy?

33 komentarze:

  1. Mam w planach "Bez słów" i jak zobaczyłam tę książkę w tym zestawieniu, to autentycznie się przestraszyłam. W sumie już od dawna czeka na mojej półce, więc pewnie prędzej czy później po nią sięgnę.. ale teraz mam spore obawy.
    Natomiast "O krok z daleko" czytałam zaraz po wydaniu i wtedy bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bywa. "Promyczka" czytałam, dość przeciętna książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie czytalam ani jednej i chyba: dobrze? xD ciesze sei ze dalas znac o tych zlych skiazkach to tez bardzo wazne! zapraszam an moje podsumowanie roku :) pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Promyczka" bardzo chcę przeczytać i żadna negatywna opinia mnie nie zniechęci ;) "Utratę" uwielbiam, chociaż druga część była już ciut gorsza. "Bez słów" to również i moje rozczarowanie tego roku- nie tyle zła książka, co kompletnie bez sensu jak dla mnie. Wyliczyłabym jej te same wady co Ty ;) "O krok za daleko" swego czasu bardzo mi się podobało, ale druga część zweryfikowała moją opinię o serii, skutkiem czego zauważyłam błędy w tomie numer jeden, dlatego chyba się rozstaniemy na zawsze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy był ten cały szał na ,,Promyczka'' miałam mało czasu i wolałam czytać książki nieco krótsze, później jakoś mi przeszło i teraz całkowicie nie chcę mi się czytać tej pozycji. Wystarczy mi, że ,,Małe życie'' czeka na mnie od sierpnia :D Widząc tu powieść Mii Sheridan nieco się zaskoczyłam. Już tak dużo osób mówiło mi jak to ta autorka cudownie pisze, dlatego od dłuższego czasu mam w planach przeczytanie czegoś spod jej pióra - głównie myślę o ,,Bez słów'' albo ,,Bez winy''. Moje rozczarowanie? Na pewno ,,Wszystkie jasne miejsca''. Wiele osób zachwalało, a ja przeczytałam, odłożyłam -koniec. Rozczarowaniem był After, bo kiedy myślisz o czymś co wydostało się z internetu i zaistniało jako namacalna książka mówisz sobie ''to pewnie było dobre'', a później czytasz i dostajesz taki placek... Rozczarowanie spotkało mnie także przy ,,Ukrytej łowczyni'', a po części także przy ,,Świetle, którego nie widać''. Nie była to książka zła, ale nie współmierna do zachwytów no i czegoś mi brakowało. Niestety.
    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie z Światło, którego nie widać. Przy tych wszystkich zachwytach oczekiwałam czegoś więcej. Czytałam ją w rok temu, w okolicach premiery. I jak zamknęłam książkę tak o niej zapomniałam od tamtego czasu. Zła nie była, ale nie miała tego "czegoś".

      Usuń
    2. W końcu nie ja jedna, której "Światło, którego nie widać" się nie podobało. :o A z tych książek, które wymieniłaś na całe szczęście żadnej nie czytałam i nawet nie planowałam. No może "Promyczka" przez malutką chwilkę. :D

      Usuń
  6. "Promyczka" jeszcze nie czytałam, ale zdania są dość podzielone. Jeżeli chodzi o Evansa, to pisze on proste, przewidywalne powiesci, jednak od czasu do czasu lubię sięgnąć po takie "odmóżdżacze" z pozytywnym przesłaniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Żadnej nie czytałam. To chyba dobrze, bo nie przepadam za new/young adult. Pamiętam, jak chyba w czerwcu wszyscy zachwycali się "Promyczkiem", a ja, mimo że nie czytałam książki, za Chiny Ludowe tych zachwytów zrozumieć nie mogłam.
    Pozdrawiam,
    Helena z ksiazkinocy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurde a mi "Bez słów" się podobało :D Widać ilu czytelników, tyleż opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Promyczek mi się podobał, ale nie ze względu na fabułę bo nie było to nic oryginalnego. Po prostu książka przypomina, że ma się jedno życie i warto je wykorzystać w pełni.

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha, właśnie widziałam ,,Bez słów'' w zestawieniu najlepszych książek 2016 roku. Ja jednak myślę, że chyba po nią nie sięgnę. A jak sięgnę to wiedz, że coś się dzieje haahah :D
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie zaskoczę Cię pisząc, że nie przeczytałam żadnej z tych książek. Dla mnie najwiekszym rozczarowaniem tego roku było Shantaram, książka chwalowa, a ja ją wymęczyłam. Przegadana i przereklamowana. Ale ile ludzi tyle opinii, nie wszystko musi nam się podobać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzy pierwsze czytałam i mi się podobały... Znaczy Promyczka nadal czytam, bo dziś zaczęłam, więc zobaczymy jeszcze, jaki będzie końcowy efekt.
    Mnie zawiodły szczególnie: Katarzyna Kebernik - Wściekły, John Green - Gwiazd naszych wina, Anna Łajkowska - Szepty gwiazd, Jodi Picoult - To, co zostało, Charles Cumming - Ukryty człowiek, seria Kathryn Taylor związana z Daringham Hall... wprawdzie nie czytałam trzeciej częsci, ale wątpię, by pojawiły się fajerwerki... I nie wiem, czy mam cie dołować i wypisywać dalej, bo jednak trochę ich było. ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie, co mi zależy :D
      Co jeszcze mi się nie podobało? Paula Hawkins - Dziewczyna z pociągu, Marta Osa - I po cholerę mi to było! (dosłownie xd) , Rainbow Rowell - Fangirl, Natsume Soseki - Wrota, Parnaz Foroutan - Dziewczyna z ogrodu, Tess Gerritsen - Prawo krwi, Anna Klejzerowicz - List z powstania, Boris Akunin - Kochanek śmierci, Agata Kołakowska - Niewypowiedziane słowa, Agata Haidi - Służąca, Amy Ewing - Klejnot i Biała róża, Cassandra Clare - trylogia Diabelskie Maszyny, Stefania Jagielnicka - AMfetamina... Jak jakies pominęłam, wybacz ;d

      Usuń
  13. "Bez słów" bardzo mi się podobało, ale do tego, bym wychwalała tę książkę na prawo i lewo, czegoś po prostu zabrakło. Koniec też był strasznie lukrowy. Nie lubię takiego słodzenia ;/.
    U mnie na liście najgorszych książek znalazłaby się inna powieść Mii Sheridan, a mianowicie "Eden. Nowy początek". To był dopiero lukier. Nie mam pojęcia, po co napisała tę część, bo teoretycznie niczego ciekawego nie wnosiła do pierwszego temu. Taki trochę zapychacz dla hajsu.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Promyczkiem" zachwyca się 3/4 blogosfery, a ja jakoś straciłam ochotę na tę książkę. Po prostu jak o czymś słyszę za dużo, to odnoszę coraz większe wrażenie, że się tym rozczaruję. Poza tym "Promyczek" kojarzy mi się bardzo z "Zanim się pojawiłeś", które wprawdzie mi się podobało, ale właśnie dlatego wątpię, jakoby dzieło Kim Holden miało być czymś nowym i oryginalnym. Tym bardziej, że wydaje mi się, że zakończenie też mnie nie zaskoczy, bo w sumie to warianty są tylko dwa.
    Dla mnie ogromnym rozczarowaniem było "After", które jest też jedną z najgorszych książek przeczytanych w tym roku :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam "Promyczka i całkiem nieźle się przy nim bawiłam, choć rozumiem twoje negatywne odczucie. Co do "Utraty" to mnie również ta część nie przypadła do gustu, ale kolejne okazały się o lepsze, dzięki bardziej skomplikowanej fabule. Dla mnie największym rozczarowaniem była trylogia "Ostatnia spowiedź", "After" i "Chłopak, który zakrada się do mnie przez okno".
    Pozdrawiam
    biblioteka-wspomnien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. "O krok za daleko" to totalny gniot. "Bez słów", "Promyczek" i "Utrata" jeszcze przede mną. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam całkowicie takie samo zdanie odnośnie książki „O krok za daleko”. Brrrr... Tak się zraziłam, że nie mam na razie ochoty sięgać po inne pozycje autorki. Natomiast przede mną jeszcze „Promyczek”, chociaż staram się podejść do niej z pewną rezerwą, by nie mieć później takiego rozczarowania jak Ty.
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie czytałam zadnej, ale słyszałam o nich.

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam tylko "promyczka" z twojej listy i mam całkiem inną opinię na jej temat ^^
    A reszta ... już wiem czego się wystrzegać :)
    MÓJ BLOG - zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  20. Richard Paul Evans taki jest. Można go albo kochać, albo nienawidzić. Nie ma nic pośrodku. Sięgając po niego wiemy, że będzie przewidywalnie i ze szczęśliwym zakończeniem. Za to kochają, go jednak miliony.

    OdpowiedzUsuń
  21. Więc tak... Martwi mnie Twoja negatywna ocena "Promyczka", bo mam go w planach przeczytać. Tak samo zresztą "Utratę". Co do "O krok za daleko" zdanie mamy chyba takie samo...

    OdpowiedzUsuń
  22. Nieźle ;P U mnie "Promyczek" na liście najlepszych książek 2016 roku :) "Bez słów" też prawie, ale jednak zrezygnowałam z niej na korzyść innego tytułu. "O krok za daleko" to faktycznie nic szczególnego. Zwykła powieść NA z nieco denerwującą główną bohaterką.
    "Utrata" mocno schematyczna, oklepana i faktycznie przesłodzona, ale dla mnie nie było tragedii. Kolejne tomy tej serii są bardziej mroczne i tajemnicze :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Mi natomiast "Bez słów" bardzo się podobało :)
    Oj, "Promyczka" kupiłam, ale jeszcze się do niego nie zabrałam. Wydawało mi się, że będzie to dobra lektura. Tyle zachwytów... Wydawało mi się to tylko? :(

    OdpowiedzUsuń
  24. "Promyczek" - wiedziałam, że o nim wspomnisz :D Cóż, akurat tu mam odmienne zdanie, bo ja tę książkę bardzo lubię, chociaż zdaję sobie sprawę, że ma (duuużo) wad. Za to w 100% popieram umieszczenie w tym rankingu "Bez słów". To chyba moje największe rozczarowanie tego roku. Piszesz, że nie wspomina się w niej o zwykłych,codziennych czynnościach...No hej, a przejażdżki Bree? :D :D
    "Utratę" mam w planach, chociaż po Twojej opinii troszkę zaczynam się jej bać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, przejażdżki Bree... tak :D Miałam raczej na myśli, że poza Archerem czy jak on się tam nazywał, dziewczyna nie miała żadnych zainteresowań. A te opisy jej jeżdżenia, mycia się, jedzenia.. to było takie bez sensu.

      Usuń
  25. Już wiem, że słusznie nie wybrałam żadnej z tych książek xD

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam z tej listy tylko "Bez słów" i mnie ona się bardzo podobała, mimo iż końcówka sprawiła, że rzuciłam książką. :D To Archer był jej jasnym punktem. :) Rozumiem jednak, czemu mogła się nie spodobać. :)
    Na półce mam "Promyczka", jestem ciekawa, jak ja go odbiorę. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dla mnie Promyczek jest numer 1. Utrata również. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja ,,Promyczka" nawet polubiłam. Gniot, który przeczytałam w tym roku, to okropny ,,Król Kruków"...

    OdpowiedzUsuń
  29. Wyobraź sobie, że nie przeczytałam ani jednej ksiązki z Twojej listy! Jednakże mam w planach [Promyczka], bo współprowadząca ze mną bloga bardzo go wychwalała. Za to ja mogę ci powiedzieć, że u mnie literackimi niewypałami okazały się książki, takie jak: [Pocztówka z Toronto] Dariusza Rekosza, [gloria] pani Błądek (wybacz, że tytuł z małej, ale nie działa mi literka "g" na klawiaturze i ją wiecznie kopiuję, a ta systemowa przycina netbooka) oraz [Kamyk] pani Jodełki. Cóż... raz jest lepiej, a raz gorzej. Takie życie! :)
    Pozdrawiam!
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.