#gorącatrójka: Rekiny wojny, Legion samobójców i Sausage party

Ostatnim razem w #gorącejtrójce recenzowałam dwa filmy polskie oraz jeden brazylijski. Każdy z nich należał raczej do tej poważnej części kina. Dzisiaj przychodzę do Was z dwoma komediami i jednym filmem czysto rozrywkowym. Jak zaraz się przekonacie, nawet taki film można zepsuć.

Rekiny wojny (2016) reż. Todd Phillips


Rekiny wojny to nic innego jak mniej rozbudowana wersja Wilka z Wall Street. Tym razem na ekranie poznajemy dwóch znajomych ze szkoły, którzy postanawiają... handlować bronią. Ciekawa narracja, interesujące ujęcia, niespodziewane zwolnienia tempa i inne tego typu zbiegi. To już było. Rekiny wojny są po prostu powtarzalne, ale w cale nie złe. Największym atutem filmu jest Jonah Hill. Dawno nie widziałam tak barwnej, intrygującej i jednocześnie przerysowanej kreacji aktorskiej. Serdecznie życzę mu jeśli nie wygranych, to kilku nominacji do tych ważniejszych nagród. Ten film powinno się obejrzeć bez żadnych oczekiwań. A nawet jeśli, radzę nastawiać się bardziej na komedię niż na poważny film. Ponieważ tego czasami mu brakowało – powagi, która zrównoważyłaby humor (swoją drogą, niezły). Nie zachwyca, ale jeśli jest traktowany jako rozrywka to zadowala jak najbardziej. Na wyróżnienie zasługuje ciekawy montaż, rewelacyjny Jonah Hill oraz niezła muzyka. Jako komedia – bardzo dobry, jako dramat – niestety trochę rozczarowujący. Brak mu swego rodzaju głębi oraz tego czegoś, co sprawiłoby, że byłby wyjątkowy. Co więcej, główny bohater wypada dość słabo przy swoim partnerze. Może dzieje się to za sprawą Milesa Tellera, który wydaje mi się nijaki. Filmy o młodych gniewnych, którzy nagle się wzbogacają już były. Być może gdyby nie te poprzednie produkcje, inaczej patrzyłabym na tą. Mimo wszystko, film warty obejrzenia, ale głównie dla Jonah Hilla i jego przedziwnego śmiechu.

★★★★★★★☆☆☆

Legion samobójców (2016) reż. David Ayer


Wysokobudżetowa produkcja. Najgorętszy film roku. Niesamowita akcja oraz duże napięcie. Jared Leto jako zupełnie nowy, ale jakże zaskakująco świeży i niesamowity Joker. Po prostu rewelacja. Tak właśnie powinnam ja oraz wiele innych osób nazywać ten film. A co z tego wyszło? No cóż, jak dla mnie jedno wielkie nic. Od początku seansu odnosiłam wrażenie, że twórcy filmu kompletnie się pogubili. Zaczyna się krzykliwie, barwnie (przedstawianie postaci), następnie całkiem poważnie, a wszystko to jest przerywane niezbyt śmiesznymi żartami (sala pełna, nikt się nie śmiał). To tak jakby nie potrafili się zdecydować jaki ten film naprawdę ma być – zabawny, w stylu Spider-Mana, czy mroczny jak trylogia Nolana. Przez to produkcja jest niezbyt spójna. Raz złoczyńcy zostają przedstawieni psychopaci bez serca, raz jako zabawni kumple, z którymi chcielibyśmy się spotykać, a raz jako płaczki i ludzi z najprawdziwszymi uczuciami i zwykłymi pragnieniami. Całościowo nic nie trzyma się kupy: ani obraz, ani przesłanie tego filmu, ani fabuła. Jeden wielki miszmasz. Jak dla mnie ten film, z taką samą obsadą, i podobną fabułą, trzeba by było zrobić całkowicie od podstaw. Wywalić głupie dialogi, zdecydować się JAKI ma być ten film i CO ma tak naprawdę przedstawiać (oni są w końcu źli czy dobrzy?), zatrudnić nowych ludzi od montażu. I wywalić Jokera, albo nadać mu jakieś ciekawe cechy, a nie spłycać go do jednej roli – szaleńca. Może gdyby było go więcej, było lepiej. Poza kilkoma wątkami Suicide Squad oglądało się niestety bez większych emocji, czasami podśmiewając się z żarcików, ale za to z uwielbieniem patrząc na Margot Robbie, która zachwyca w każdej scenie. Film jest dla mnie po prostu nijaki. Niczym się nie wyróżnia i niczym nie zachwyca.

★★★★★☆☆☆☆☆


Sausage party (2016) reż. Conrad Vernon, Greg Tiernan


Jak w jednym zdaniu opisać ten film? Nie ma nic prostszego – to w końcu tylko animacja dla dorosłych o jedzeniu, które... mówi, ma uczucia... i duże potrzeby seksualne. Tak, ten film jest sprośny. Jest chamski, rasistowski, zboczony, prześmiewczy i momentami naprawdę niesmaczny. Ale wiecie co? Bez wstydu przyznaję się do tego, że taki właśnie jest mój humor. Wiedziałam na co się piszę już przed seansem – znam poczucie humoru Setha Rogena, dlatego otrzymałam to czego się spodziewałam. Dlatego jeśli nie bawią Cię niesmaczne żarty, zdecydowanie odradzam Ci ten film. To jedna z tych komedii, przy której można się bezkarnie odmóżdzyć. Tylko, że poza tymi żartami i niektórymi przedobrzonymi scenami... animacja jest świetna. Jest naprawdę ciekawie zrobiona, mimika kiełbasek i bułek momentami wręcz przeraża (ze względu na realizm), a aktorzy udzielający głosu produktom spożywczym spisali się na medal. Co więcej, Sausage party jest niezwykle pomysłowa. Na tym filmie nie da się nudzić – dzieje się tyle rzeczy na raz i jest tak wiele wątków! Niektóre naprawdę zaskakują swoim nowatorstwem. Scenarzyści się popisali, bo wymyślili coś naprawdę oryginalnego. Chcesz obejrzeć? Śmiało – ale na własną odpowiedzialność.

★★★★★★★★☆☆

***

Lubicie komedie i filmy czysto rozrywkowe? Przyznaję się, że to najrzadziej oglądany przeze mnie gatunek.

12 komentarzy:

  1. O tej "bajeczce" nie słyszałam, ale chętnie to zmienię :D
    A na "Legion" miałam iść, ale w końcu zrezygnowałam i nie wiem czy mam czego żałować :)
    A opowiadając na Twoje pytanie, to wolę komedie :D

    Pozdrawiam! ♥
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  2. Legion mi się w sumie podobał, chociaż wiadomo - chciałoby się czegoś więcej. Ale Sausage Party to moim zdaniem jakieś nieporozumienie - ten pomysł był tragiczny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że żaden film mnie nie zainteresował. Ale komedie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam dwa ostatnie. I "Legion samobójców" to taki zwykły, niewymagający film, rozrywkowe widowisko i nic poza tym. Nie spodziewałam się po nim niczego szczególnego.
    Natomiast co do "Sausage party", to nastawiłam się na coś innego, albo sama nie wiem na co liczyłam... nie do końca mi się podobało. Lubie taki humor - prześmiewczy, szyderczy, wulgarny, ocierający się o groteskę, ale film jako całość do mnie nie trafił.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. przedwczoraj oglądałam Legion Samobójców, bo bardzo polubiłam Heathens Twenty one pilots, ale... no właśnie mam podobne odczucia. Joker wyszedł strasznie, a pod koniec nie chciało mi się już nawet oglądać. przyjemnie patrzyło mi się jedynie na Margot Robbie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Legion samobójców" mnie zauroczył - szkoda, że u Ciebie było inaczej :(
    Sausage Party może być ciekawe, bo jeszcze przede mną, ale zachęciłaś mnie :)
    MÓJ BLOG - zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, że "Sausage Party" również mnie kupi, bo lubię ten typ sprośnego i chamskiego humoru. Szkoda tylko, że twórców samej animacji komputerowej potraktowali tak źle (przez to omijałam kina, żeby nie dać im zarobić :D ).
    Co do "legionu samobójców" to moje zdanie jest niemal identyczne jak Twoje, chociaż mi przedstawienie poszczególnych bohaterów też się nie podobało (takie typowe i proste w środkach). I tylko Margot Robbie świeciła na ekranie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Również uwielbiam komedie i to je oglądam najczęściej :) Tych akurat nie kojarze zbyt dobrze...

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bardzo lubię takie filmy właśnie :D Co do Legionu samobójców - muszę się z poniekąd zgodzić :D Poniekąd, gdyż mnie ostatecznie ten film przypadł do gustu :P Ale rzeczywiście - trochę wyszedł z tego taki misz-masz i ten Joker... no to było żałośnie śmieszne po prostu. Ale Margot chociaż super była <3 ^_^
    Do rekinów wojny mnie nie ciągnie :P
    A Sausage party.... nie wiem właśnie, czy to jest moje poczucie humoru :D Pewnie trochę tak... w sumie powinnam właśnie to obejrzeć, by przekonać się, czy mnie to bardziej śmieszy czy żenuje xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię komedie, choć też nie oglądam ich za dużo, zdecydowanie bardziej wolę chociażby dramaty :) "Legion samobójców" to kompletnie nie moja bajka, może kiedyś obejrzę z ciekawości, ale same rozczarowujące opinie (serio, wśród moich znajomych nie ma osoby, która nie byłaby tym filmem zawiedziona) niezbyt mnie zachęcają. "Sausage party"... nie, po prostu nie. Uprzedziłam się jakoś na samym początku. Moje poczucie humoru też bywa naprawdę zboczone i żenujące (serio XD), ale nie jestem pewna, czy ten film zniosę. Co do "Rekinów wojny", muszę nadrobić, chociażby ze względu na obsadę :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Legion samobójców koniecznie musze obejrzeć, bo nawet moja koleżanka z klasy zachwalała, a ta ostatnia kiełbaskowe party... Brzmi dość zabawnie, może dlatego chce go obejrzeć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj rozważałem, czy obejrzeć Rekiny wojny, ale ostatecznie postawiłem jednak na Snowden :) Co do dwóch pozostałych filmów, to oba widziałem i moje oceny są odwrotne :) Skład samobójców mimo banalności bardzo mi się spodobał jako kino antybohaterów, a Sausage Party mimo dobrych animacji i pokazania różnych kultur na przykładzie produktów, kompletnie do mnie nie trafił :)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.