„Stulecie winnych. Ci, którzy wierzyli” Ałbena Grabowska

W roku 1971, nieopodal Brwinowa, w Pruszkowie na świat przychodzą kolejne w rodzinie Winnych bliźniaczki, córki Basi – Julia i Urszula. Dziewczynki dorastają w kraju ogarniętym kryzysem. Polskie „tu i teraz” oznacza, że wszystko od mięsa począwszy, poprzez słodycze, na przyborach szkolnych skończywszy, trzeba zdobywać – „kombinować” lub „wystawać” w kilometrowych kolejkach. Tu dewizy kupuje się od cinkciarzy, kwiaty od badylarzy, a produkty zza żelaznej kurtyny – w Peweksie.

Nasze młode bohaterki dorastają z Jeremim, chłopcem, który przyszedł na świat tego samego dnia, co bliźniaczki, a którego skomplikowane losy już na zawsze wpiszą się w historię rodziny Winnych. Szczególnie mocna przyjaźń wiąże go z Julią.

Nadchodzą czasy ciekawe, ale i trudne dla tysięcy polskich rodzin, w tym także dla Winnych – budzą się dążenia niepodległościowe, na które odpowiedzią są represje władz skierowane przeciw opozycji. Razem z Winnymi przeżyjemy wprowadzenie stanu wojennego, pierwsze wolne wybory. W tle – skoro życie Winnych toczy się w Pruszkowie – obserwujemy narodziny mafii, z którą już zawsze miasto to będzie się kojarzyć. Czy nowa, kapitalistyczna rzeczywistość będzie przyjazna Winnym?

(źródło: lubimyczytac.pl)


Rzadko czytam serie, a jeszcze rzadziej zdarza mi się czytać je od początku do końca. Z sagą o rodzinie Winnych jest zupełnie inaczej. Pierwszy tom przeczytałam w styczniu tego roku. Z jednej strony wciągnięta w historię, z drugiej chciałam smakować każdy tom spokojnie i wyczerpująco. Niecały rok później kończę ostatni tom z serii. Jak wypadł finał o rodzinie Winnych?

W obliczu zagrożenia każdy pokazuje prawdziwą twarz. Niezależnie od tego, czy zagrożenie to niezapowiedziana klasówka czy wywózka na Syberię.

Miałam niemały problem z ilością bohaterów w tym tomie. Kilkadziesiąt lat, kilkanaście różnych postaci i jeszcze więcej wydarzeń oraz sytuacji. Niestety aż do połowy książki niejednokrotnie gubiłam się w wirze wydarzeń, nie pamiętałam kto jest kim i jaka była historia danej osoby. Zastanawiam się tylko, czy nie jest to moja wina? Trzeci tom przeczytałam ponad sześć miesięcy od ukończenia ostatniego, drugiego. Chociaż pierwsza i druga część zrobiły na mnie wielkie wrażenie, tak bardzo chciałam poznać dalsze losy Winnych, tak samo nie chciałam się z nimi rozstawać na dobre...

Skoro to już ostatni tom, wiele historii (ale i też żywotów) wręcz należało zakończyć. Każda postać musiała otrzymać swoje własne oraz zasłużone zakończenie. Niestety, z tego powodu tom stracił na dynamice. Poprzednie części czytało się z zapartym tchem. Tą, między innymi przez ogrom informacji o kilkunastu postaciach, przeżywało się w mniejszym stopniu, z mniejszym zaangażowaniem. Na całe szczęście na końcu książki można znaleźć drzewo genealogiczne, które nie raz mnie uratowało i pozwoliło załatać kilka dziur fabularnych, które nagromadziły się w mojej głowie przez ostatnie kilka miesięcy.

Mniej-więcej do połowy książki... po prostu ją czytałam. I nic więcej. Brakowało mi tej magii i urokliwości, które pozwoliły mi się zakochać w poprzednich tomach. Kiedy jednak większość postaci albo (niestety) umiera ze starości lub przestaje być w centrum uwagi, autorka skupia się na życiu dwóch bliźniaczek – Julii i Urszuli. Ku mojemu zaskoczeniu, ciągle żyjący członkowie rodziny Winnych są nadal obecni w życiu swoich bliskich. Za sprawą tego odniosłam wrażenie, że to w tym tomie rodzina naprawdę jest rodziną. Pomimo że porozrzucana po całej Polsce, czasami i po całym świecie... pozostaje kompletna.

Chociaż jest to najbardziej – powiedziałabym – spokojna i miarowa z części, wcale nie brakuje jej zaskakujących i ciekawych elementów. Jednym z nich jest szczegółowo opisana działalność mafii z Pruszkowa. Jest to oczywiście powiązane z jednym z bohaterów. Tak czy inaczej, ten wątek, podobnie jak sama postać Julii najbardziej przypadły mi do gustu. Wydarzenia z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych są mi najbliższe ze wszystkich dekad, jakim dotychczas poświęcano uwagę w całej serii. Nawet jeśli niektóre wydarzenia znam tylko z opowieści moich rodziców, ciągle jestem dzieckiem lat dziewięćdziesiątych. Przyjemnie było więc czytać o tych czasach, chociaż wydaje mi się, że w tym tomie poświęcono mniej uwagi historii Polski, a więcej samym postaciom.

O ile połowę książki czytało mi się przeciętnie to im dalej szłam, tym było lepiej. Z czasem powieść zyskiwała na tym, czego brakowało mi od samego początku. Jak już wspomniałam, prawie cała rodzina była razem, miała ze sobą stały i bliski kontakt. Samo zakończenie... no cóż, lepiej nie mogłabym sobie tego wymarzyć. Przyprawiło mnie o szybsze bicie serca, o smutek, radość i naprawdę wiele, wiele łez. I za to pokochałam tę serię. Za możliwość przeżywania życia bohaterów razem z nimi. Nawet jeśli w przypadku tego tomu było gorzej, środek oraz koniec książki wszystko uratował.

(...) - A nasz dom, tam, gdzie nasze szczęście. Jeśli ktoś urodził się w stodole, to wcale nie znaczy, że jest koniem.

Ci, którzy wierzyli to zdecydowanie najsłabszy tom z serii o Winnych. Nie oznacza to jednak, że jest to książka zła. Raczej inna, wymagająca pewnych zabiegów, które sprawiły, że powieść stała się mniej ekscytująca. Być może wina leży też po mojej stronie – zbyt długo czekałam z przeczytaniem ostatniego tomu; wszystkie imiona, historie zwyczajnie mi się mieszały i nierzadko czułam się w tym wszystkim pogubiona. A jednak było sporo emocji, były ciekawe postaci i interesujące wątki. Stulecie winnych to jedna z lepszych serii, jakie czytałam. I chociaż trzeci tom nie wywołuje takich uniesień jak poprzednie tomy, jest idealnym zakończeniem dla całej serii. Uśmiałam się, popłakałam i ze smutkiem odłożyłam tę powieść na półkę. Chętnie powrócę w przyszłości do rodziny Winnych. Tak samo, jak w trakcie czytania, jak i już po – nadal czuję się jedną z nich.

7/10

9 komentarzy:

  1. Muszę w końcu poznać całą serię. Jestem do niej bardzo pozytywnie nastawiona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta autorka interesuje mnie już od dawna ;)
    Spojrzenie Em

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie skuszę się. Nie jestem nastawiona dobrze do polskich realiów.
    Serdecznie zapraszam na nowy projekt, Fuzja Recenzentów Książek http://fuzja-recenzentow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem do tyłu z tą serią, ale kiedyś może ją przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, chyba nie dla mnie ta seria. Czuję, że bym przez nią nie przebrnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno dokupiłam sobie trzeci tom i mam nadzieję, że w końcu przeczytam całość.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam skłonności zachwycania się oprawą graficzną, a że jestem tutaj po raz pierwszy to muszę powiedzieć - piękny nagłówek! Co do książki to brzydka okładka (nie zachęca) i choć polskie realia jakoś mnie nie gryzą to jednak nie mam zamiaru sięgać po tę powieść.
    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  8. Ałbena-jakie oryginalne imię. Ja książkę chyba odpuszczę jakoś mnie nie zachwyciła poza tym mam za długą listę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam nigdy o tej serii, brzmi ciekawie, ale serie (nowe, których jeszcze nie zaczęłam) mnie zniechęcają. Może dlatego, że tyle książek, których nie mogę się doczekać, czeka na mnie w kolejce...

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.