Koniec bloga? Kilka słów wyjaśnienia.

Cześć! Kto by pomyślał, że kiedyś pojawi się taka notka? O samym pomyśle, chęci całkowitego zakończenia działalność bloga myślałam już od dawna. I tak samo od jakiegoś czasu o tym wspominam  czy to na blogu przy okazji poprzedniej notki, czy to na fanpage'u. Nie wiedziałam co zrobić aż do teraz.

Decyzje. Trudne decyzje.

Decyzję już podjęłam, więc postanowiłam z szacunku do Was, czytelników, poinformować o tym, co będzie działo się teraz z blogiem.

Ale zanim do tego przejdę, chcę powiedzieć dlaczego. Nigdy nie lubiłam mieszać prywaty z blogiem i wielokrotnie spotkało się to z negatywnym nastawieniem. Mimo wszystko czuję, że skoro moje życie osobiste ma wpływ na bloga... to musi zostać wspomniane. W każdym razie w moim życiu zaszły zmiany. Być może nie spore, spektakularne, ale jednak. Zmienił się mój tryb życia – doszła praca, znacznie więcej obowiązków. I nagle zaczęłam panikować. Jak ja teraz pogodzę czytanie ze swoim życiem prywatnym? Nagle uderzyła mnie jedna myśl – przecież wiele blogerów pracuje, ma rodziny, wiele obowiązków i jakoś sobie radzi. Czy ja też nie mogę?

I wtedy dotarło do mnie jedno – w tej chwili nie chcę czytać. Kiedy mam wolny czas, wolę zająć się czymś innym. Czy to filmem, serialem, a nawet sprzątaniem. Chyba od bardzo dawna nie miałam aż tak niskiej potrzeby czytania. Być może intensywne czytanie książek w ekspresowym tempie w pewnym momencie mi się przejadło. Niedawno sięgnęłam po książkę pierwszy od miesiąca. I przeczytałam zaledwie 22 strony, a następnie ją odłożyłam.

Kolejnym powodem, dla którego chciałam opuścić bloga była jego niska popularność. Może nie tyle popularność, ale brak zainteresowania. Nie należę do osób, które zamęczają swoich czytelników postami o samych nowościach. Czytam to, na co mam ochotę. Nie zawsze są to nowości. I takie też powieści recenzuję. W poprzednim poście wiele osób napisało – przecież wchodzę, odwiedzam, Twój blog jest odwiedzany, komentowany. Być może kiedy nie ma się dostępu do tych nieszczęsnych liczb to tego nie widać. W stosunku do pierwszych trzech miesięcy działalności bloga, zainteresowanie czytelników spadło o 50%. To smuci, a wcale nie chodzi tutaj o liczby. A o to, żeby ktoś docenił to, co piszę. Zainteresował się książką albo napisał coś więcej o swoim zdaniu. Ostatnio czytelnicy co raz rzadziej odwiedzają i komentują recenzje. Co ciekawe, posty okołoksiążkowe cieszą się ogromną popularnością. Wtedy tworzą się rozmowy, zażarte dyskusje, czasami burzliwe wymiany zdań. Czyli jednak gdzieś tam czytelnicy są. Tylko recenzje nie są już dla nich takie interesujące.

Tak się czułam czytając komentarze z poprzedniego postu!

Niemniej jednak nie chcę zamykać tego rozdziału. Ten blog... dał mi naprawdę wiele. Nie tylko satysfakcji, ale też nerwów, nie ma co ukrywać. Jednak lubię to miejsce. Lubię tu przebywać, nawet jeśli jest tutaj ze mną kilka osób. Tak sobie ponarzekałam o tych czytelnikach, ale jak miło mi się zrobiło czytając komentarze pod poprzednim postem. Naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyliście. Dziękuję, że jesteście. Piszę dla siebie, ale dla innych daje dwa razy więcej radości.

Od dawna myślałam też o kanale na YouTube. Tylko wtedy kiedy wpadłam na ten pomysł, podobnie pomyślało kilkanaście innych osób. A nie wiem czy jest sens. Tak samo jak uwielbiam pisać, mam chęć wizualizacji swoich pomysłów. Niektórych nawet nie jestem w stanie zrobić bez użycia kamery (jak na przykład post o najładniejszych książkach na mojej półce, który chodzi mi po głowie od dobrych kilku miesięcy). Dajcie znać co o tym uważacie, bo kanał byłby przede wszystkim dla innych.

Co dalej? Podejrzewam, że ta moja przerwa w czytaniu musi się w pewnym momencie skończyć. Nie wiem jednak kiedy. Jest też problem mojego trybu życia, który ciągle nie jest stabilny i ułożony. Nie zostawiam ani tego bloga, ani moich czytelników. Będę zamieszczać posty nieregularnie, a być może z czasem powrócę na stałe. Myślę, że jednak szkoda byłoby zaprzepaścić ponad rok pracy nad nim. W końcu czuję, że to takie moje całkiem osobiste miejsce, gdzie mogę być całkowicie sobą.

Pozdrawiam i do zobaczenia :)

25 komentarzy:

  1. Jeśli podjęłaś taką decyzję, to nie będę Ci odradzać, ale życzę, by pasja czytania wróciła! Powodzenia.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też przeżywam takie chwile, gdy wręcz nie potrafię czytać. To minie. :)
    Będę czekać, aż wrócisz. :D Bo wiem, że to zrobisz. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakakolwiek by nie była Twoja decyzja, ja ją szanuję. Aczkolwiek mam nadzieję i mocno trzymam kciuki za to, by udało Ci się jakoś wszystko ze sobą pogodzić i nadal tutaj zaglądać. Dlaczego? Bo zwyczajnie lubię czytać Twoje posty. Też dołączyłam do blogosfery książkowej ponad rok temu i byłaś jedną z pierwszych osób, do których zaczęłam regularnie zaglądać. I zobacz, ile w porównaniu ze mną masz wyświetleń, obserwatorów! Wiem, że to są tylko liczby, jednak jestem przekonana, że sporo jest ludzi, którzy kojarzą Twoją stronę, Twoje recenzje, którzy już nie raz i nie dwa zainspirowali się do przeczytania jakiejś książki, bo Ty ją poleciłaś. Wiem, że nie jest łatwo godzić wszystko z blogowaniem - ja też przechodzę teraz pewien zastój, bo nie umiem się przestawić na tryb studiów - ale przecież nikt od Ciebie nie wymaga, być codziennie dodawała posta, wprost przeciwnie, jak za często się dodaje, to mnie to osobiście nieco odstrasza. Tak czy siak, powodzenia, kochana! I mam nadzieję, że będziesz tutaj z nami, bo ja bardzo sobie cenię Twoją opinię.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy ma w swoim życiu chwile, kiedy musi zrobić sobie przerwę. Nie każdy, i też nie w tych samych etapach życia. Bardzo dobrze cię rozumiem. Ja na przykład w weekendy mało czytam, a niegdyś prawie nie rozstawałam się z książkami. Co do klejenia vlogów... Mam szczerze mało czasu na takie rzeczy. Jednak zdarza się, że oglądam np. Abstrachui, Beksów, 5 sposób na, Sprytne babki czy kanał Malczyńskiego. A dwa dodatkowo kanały związane z książkami oglądam sporadycznie. Myślę, że dla każdego chwila wytchnienia od książek nic nie zrobi. Ja w każdym razie będę czekać i jakk pojawi się nowy post zawitam jakk zwykle. :) Trzymaj się kochana!

    OdpowiedzUsuń
  5. Odejście wydaje się być wielką decyzją, tym bardziej, że jednak miałaś swój wkład w blogosferze książkowej. Przy okazji Twojego poprzedniego postu już o tym mówiłam, że starsze pozycje cieszą się mniejszą popularnością i recenzowanie nowości jest w pewnym stopniu pójściem na łatwiznę - bo więcej osób zajrzy wtedy na bloga.
    Wydaje mi się, że to ten moment, w którym powinnaś się zastanowić, czy prowadzisz bloga dla siebie czy dla kogoś. Oczywiście nie chcę być nachalna i mówić Ci co masz robić, bo tu nie o to chodzi. Wiem, że miło jest, kiedy inni doceniają Twoją pracę, zostawiają cudowne komentarze i często wchodzą na bloga, doszukując się czegoś nowego, ale pomyśl nad tym dlaczego zaczęłaś blogować. Powinnaś mieć radochę z prowadzenia bloga, a nie czuć ciągłą presję - muszę czytać, muszę pisać. Może to dobry moment na chwilę przerwy i zastanowienie się nad tym co dalej? Jesienny klimat dopadł i mnie - straciłam ochotę na cokolwiek, poza leżeniem brzuchem do góry, więc myślę, że po części Cię rozumiem.
    Trzymam kciuki, żebyś jednak nie zostawiała nas tak definitywnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Doskonale rozumiem Twoją decyzję. Sama potrzebowałam takiej przerwy - od pisania, czytania, by nabrać dystansu i popatrzeć na wszystko z boku. Szanuję Twoją decyzję i mam nadzieję, że jeszcze do nas wrócisz :) Odpocznij, nadrób seriale/filmy! Trzymaj się ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem Cię. Myślę, że każdy czasami potrzebuje takiej przerwy. Mam jednak nadzieję, że kiedyś jeszcze tu wrócisz na stałe. Pozdrawiam i życzę, byś podczas tej przerwy zregenerowała swoje siły ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem Cię, życie realne ważniejsze jest od bloga, a spadająca liczba osób odwiedzjących blog zawsze daje w kość. Ja jeszcze nie jestem na tym etapie, ale coraz mniej czasu poświęcam blogu i cóż może kiedyś sama będę zmuszona napisać taki post, bo studia, mgr, praktyki, praca w końcu zajmą cały mój czas. Mam nadzieję, że jeszcze wrócisz :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie czytanie i pisanie o tym powinno sprawiać Ci radość, a nie być obowiązkiem. Jeśli tego potrzebujesz - zrób sobie przerwę na tydzień, miesiąc, dwa, pół roku... Oderwij się od monotonii i zacznij robić coś innego, a być może zatęsknisz za tym wszystkim i wrócisz.

    Wiadomo, angażowanie się czytelników sprawia radość i daje motywację do działania, ale niestety (lub stety) różnie to bywa. Z recenzjami tak już jest, że jedne są bardziej popularne od drugich, a posty okołoksiążkowe to już inny wymiar. Jednak moim zdaniem nie powinnaś całkowicie rezygnować z bloga, bo naprawdę szkoda by było całego Twojego wkładu. Zawiesić - jak najbardziej jeśli tego potrzebujesz, usuwać - cóż, zrobisz jak zechcesz, ale na twoim miejscu po prostu zostawiłabym to tak, jak jest.

    W każdym razie niezależnie od tego czy postanowisz odejść na zawsze, czy jeszcze do nas wrócisz, wiedz, że każda decyzja będzie dobra, bo będzie Twoja własna.

    Pozdrawiam cieplutko ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieję, że uda ci się to wszystko poukładać i jednak do nas wrócić :) A co do popularności bloga to mój też nie jest wcale taki rozchwytywany. Od początku września popularność również spadła o jakieś 50%. Przejęłam się tym, ale w sumie to nie będę rezygnować z czegoś co lubię, bo ludzie nie mają czasu albo nie podoba im się to co, robię. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie likwiduj bloga, wierzę że jednak wrócisz, a kanał na YT to świetny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, że jeszcze do nas wrócisz! :) Póki co życzę Ci, by ta przerwała pozwoliła Ci zapanować nad chaosem i ustabilizować uczucia, by móc ze spokojem wrócić i cieszyć się z tego co robisz :)
    Natomiast jeśli chodzi o kanał- to ja z przyjemnością bym Cię oglądała, więc mojego suba już masz na starcie! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie gdzieś od początku tego roku zaczęła się tendencja spadkowa i trochę mnie to przeraża, jednak nie jest jeszcze aż tak źle, bym zaczynała mocno panikować. Czuję niepokój, ale nie chcę rezygnować z bloga, który dość mocno zaczął się wpisywać w moją rzeczywistość i codzienność. Cieszę się, że ty również postanowiłaś zostać i mam nadzieję, że uda ci się jakoś unormować swój czytelniczy proces :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  14. Wrócisz, kiedy wrócisz. Jeśli ktoś był wiernym "fanem" to będzie cierpliwie czekał. Kanał na yt nie jest taki zły. Nie musiałabyś od razu wszystkiego nagrywać, ale np. co drugi post to byłoby jakieś urozmaicenie :)
    Mam nadzieję, że chęć na czytanie powróci, pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymam kciuki za Ciebie! Mam nadzieję, że wszystko sobie wkrótce uporządkujesz. :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak większość osób szanuję twoją decyzję. Oczywiście życie prywatne jest najważniejsze a nie ma się co zmuszać do czytania...ja czytam bo to mnie odpręża, gdy nie mam ochoty coś oglądam. Bloga to nie przymusowa praca :) Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli potrzebujesz przerwy to ją zrób i nie patrz na nas. Niestety nie da się ominąć takich spraw, więc mam po prostu nadzieję, że kiedyś, w niedalekiej przyszłości uda Ci się do nas powrócić ☺ Ja też zniknęłam na troszkę z blogosfery i dopiero zaczynam znowu działać - poprawka zacznę, jutro 😊 Także rozumiem i będę czekać cierpliwie ❤

    Pozdrawiam cieplutko!
    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. O szkoda... ale jeśli tak czujesz to zrób jak podpowiada Ci serce. Jeśli chodzi o liczby, to u mnie też ostatnio zainteresowanie spadło, może to po prostu taki czas. Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że szybko wrócisz :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo śmiała decyzja! Podziwiam Cię, że potrafisz taką podjąć i absolutnie nie będę Cię namawiała do jej zmienienia. Dobrze, że nie likwidujesz bloga, bo pewnie jeszcze do niego wrócisz. Pomysł z kanałem na YT jest świetny i na pewno bym wpadała, bo uwielbiam filmy o książkach.
    Pozdrawiam
    The-only-thing-i-love-are-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Och, no cóż... ja może wpadałam na Twojego nieregularnie, ale zawsze starałam się odwiedzać ^_^ Cóż, akurat bardzo dobrze rozumiem brak chęci do czytania - nie ma co się zmuszać ^_^ Także życzę Ci jak najlepiej i jak coś, będę czekać ^_^

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytanie na siłę kłóci się z samą ideą czytania - nie chcesz, nie czytaj; nie chcesz recenzować - nie recenzuj ;) Blog nie powinien kolidować z życiem osobistym, w końcu nie jest on najważniejszy. Trzymam kciuki byś sobie wszystko poukładała i czasem jednak coś tu naskrobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda że odchodzisz, ale może przerwa? Każdy ma taki zastój, czytanie na siłę nie jest przyjemne, ale może odpocznij chwilę, a potem wróć? :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tytuł postu mnie przeraził. W każdym razie rozumiem Twój punkt widzenia i cóż mogę napisać... będę oczekiwać Twojego powrotu, możesz mi wierzyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Boże... Po prostu muszę Ci to napisać.
    Wiem, nie było mnie na blogsferze od ponad dwóch tygodni. Zbieram się do napisania podobnego posta, co Ty opublikowałaś i choć pewnie powtórzę w nim wiele takich samych aspektów, narzekając na spadek popularności i frekwencji... czuję, jakby ktoś mnie nareszcie zrozumiał. Bo nie jest tak, że przestałam lubić czytanie, że znudził mi się blog i sobie odchodzę, bo chcę; robię to z wielkim bólem, Truskawkowy przez rok i troszkę był jak część mnie i wiele mnie nauczył. Skąd poznałabym tajniki odpowiedzialności, systematyczności, cieszenia się tym, co mam? Gdzie poznałabym ludzi, którzy mają tę samą pasję co ja, z którymi mogę pogawędzić na tematy nie tylko książkowe? Dlatego mimo że pomysł blogowania na razie napawa mne leciutkim wstrętem, to jestem wdzięczna za ten rok, przede wszystkim za odkrycie w sobie pokładów energii i pasji. Życzę Tobie, abyś kiedyś tu wróciła. Bo warto <333

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.