O tym jak każdy może wydać książkę. Przecież może, prawda?

Żyjemy w takich czasach. które dają możliwość zabłyśnięcia w mediach nawet na pięć minut. Krótki, zabawny filmik i BUM! – niespodziewanie jesteśmy znani na cały świat, zapraszani do amerykańskich talkshow, a nasza twarz dzięki temu staje się rozpoznawalna. Takie momenty sławy dla większości są krótkoterminowe; w przeciągu kilku dni, tygodni, pojawia się kolejna osoba, zabawny mem lub nagranie, które tym razem będzie cieszyć się popularnością.

Przez ostatnie kilka lat równie popularny stał się fenomen YouTube. Każdy może zacząć zarabiać dzięki tworzeniu filmików o danej tematyce. Jak dla mnie to świetna rzecz; sama oglądam kilku zagranicznych oraz polskich youtuberów. Niestety, jak to bywa w Internecie, kanał YouTube pełen bezwartościowej treści. Każdy ogląda to, co lubi, ale też każdy ma prawo do oceny jakości danej treści oraz sposobu jej przekazywania. Istnieje wiele kanałów, które moim zdaniem są tylko i wyłącznie nastawione na popularność oraz przede wszystkim zarobek.

Ale dlaczego piszę o YouTube, jeśli miałam pisać o wydawaniu książek? Kilka dni temu zauważyłam w zapowiedziach wydawnictwa Znak książkę napisaną (dokładnie: współtworzoną z dziennikarzem) przez Angelikę Muchę, znaną bardziej jako littlemooonster96. Nie chcę się rozpisywać tutaj nad jej kanałem i tym, co reprezentuje. Napiszę tylko, że dla mnie dziewczyna nie zasługuje na swój rozgłos, popularność oraz korzyści jakie z tego odnosi.

Jeśli chcecie zobaczyć dokładny opis książki, należy kliknąć w okładkę – zostaniecie przeniesieni na stronę wydawnictwa.


Może w skrócie, czym jest ta książka? Sama tak naprawdę nie wiem. Z zamierzenia ma nam pokazać, cytuję: za co kochamy Justina. Myślę, że przemilczę fakt, wokół czyjej osoby skupia się ta książka. Już dawno wyrosłam z oceniania gustów muzycznych innych ludzi i podobnie jest z książkami – niech każdy słucha/czyta to co go interesuje. Podejrzewam jednak, że osoba Justina Biebera do dzisiaj budzi kontrowersje i być może ta "książka" wywoła więcej szumu niż w przypadku jakiegoś mniej znanego artysty, lub zwyczajnie bardziej lubianego.

Powiedzcie mi dlaczego jakaś mniej lub bardziej znana dziewczyna z Polski pisze o znanym gwiazdorze? Czy kiedykolwiek go spotkała, być może spędzała z nim dzieciństwo lub towarzyszyła w ważnych dla niego chwilach? Jeśli nie, to dlaczego takie coś powstaje? I co czyni to wiarygodnym źródłem na równi z biografią tej osoby? Co taka osoba ma ciekawego do powiedzenia na temat życia znanej osoby? Wiem, że niektórzy są bardzo zaangażowani w życie swoich idoli, członków zespołu, wokalistów, czy aktorów. Ale czy fascynacja daną osobą jest powodem do pisania o niej książki, która dla wiernego fana nie będzie niczym zaskakującym?

Moglibyście teraz powiedzieć, że przecież napisałam, że każdy może sobie czytać, co chce. Ale to nie o tutaj chodzi. Chodzi o to, że jest mnóstwo ludzi, którzy pracują na swój sukces wiele lat, marzą o wydaniu książki i nie zawsze im się to udaje. A nawet jeśli, ile z takich osób ma szansę żeby jego lub jej powieść odniosła taki sukces i rozgłos jak książka jakiejś znanej youtuberki? Kto wie, może ta książka jest tylko reklamowana jej wizerunkiem i wydawnictwo to wykorzystuje. Patrząc na współprace tej dziewczyny z ostatnich lat, jest to bardzo prawdopodobne. Boli mnie to, że wydawnictwa odrzucają propozycje innych autorów, a wydają takie coś, co z całą pewnością przyniesie im dopływ gotówki. A nie jest pozbawione wartościowej treści. Później dobre powieści giną w morzu tych, które są reklamowane na szeroką skalę.


Oczywiście książka nie mogłaby zostać wydana przez zwykłą, szarą fankę. I szczerze powiedziawszy, nie mam żadnego problemu z youtuberami wydającymi książki. Wręcz przeciwnie, uważam, że to naprawdę świetne, że kręcenie filmików może pomóc danej osobie zrealizować marzenia. Dobrym przykładem jest Ewa Grzelakowska-Kostoglu, znana jako RedLipstickMonster. Można ją lubić lub nie, ale ogrom pracy jaki włożyła w swoją książkę widać na pierwszy rzut oka. Jej poradnik jest nie tylko bardzo dobrze skonstruowany i z całą pewnością będzie pomocny dla początkujących. Estetyka tej książki zwyczajnie robi wrażenie i widać, że włożono w nią całe serce.

To o czym w tej chwili piszę to oczywiście spekulacje, bo w końcu nie miałam tej książki jeszcze w rękach. Podejrzewam jednak, że będzie to kilkanaście, może kilkadziesiąt stron obfitych przede wszystkim w ilustracje oraz tekst, prawdopodobnie napisany zbyt dużą czcionką. Mogę się mylić i pewnie kiedy ta książka zostanie wydana chętnie zobaczę ją na własne oczy w księgarni. Może wtedy coś dopiszę, zmienię... ale wątpię.

Najgorsze jest w tym wszystkim to, że gdyby taka rzecz się nie sprzedawała, to nikt nie zajmowałby się jej projektem. Widocznie popyt na tego typu książki jest, co strasznie mnie smuci. Ktoś może powiedzieć, że tego typu lektury są skierowane głównie dla dzieci, nastolatków. Ale wiecie co? Ja w wieku trzynastu lat poszłam do biblioteki i z polecenia mamy wybrałam półkę z horrorami i kryminałami. W podstawówce zaś czytałam namiętnie Opowieści z Narnii oraz cieniutkie nowelki Witch (był taki komiks o czarownicach, nie wiem, czy jeszcze jest). Były to książki, które kształtowały moją wyobraźnię, moje poglądy oraz mnie samą. I pewnie w jakimś stopniu wpłynęły na to, jakie książki wybieram teraz i czym się interesuję. Jak dla mnie dawanie dziecku, nastolatkowi do czytania zbiór ciekawostek o piosenkarzu, którego lubi jest niczym innym jak pójście na łatwiznę.

Mimo wszystko jestem osobą, która cieszy się z sukcesów innych, nawet jeśli nie przepadam za daną osobą. Bo przecież to świetnie, kiedy dzieciak, który jeszcze rok temu nagrywał covery na YouTube, teraz jest znany na cały kraj, kontynent, a nawet świat. Niestety promowania bezwartościowej treści oraz osób, którym zależy tylko i wyłącznie na wzbogaceniu się nigdy nie będę tolerować. Jak widać, nie każdy może napisać (chociaż w tym przypadku to słowo to i tak za dużo powiedziane) książkę. Wystarczy, że jesteś popularny, a media oraz reklama mogą wykorzystać twój wizerunek do zarobku. Tylko tyle. Przecież to takie łatwe, prawda?

***

Nie wiem, czy ten post wywoła oburzenie, czy nie. Czułam, że muszę się na ten temat wypowiedzieć, więc to zrobiłam. Dajcie znać, co o tym sądzicie.

52 komentarze:

  1. Ta książka, to będzie takie kopiuj-wklej z Internetu, bo Mucha nawet nie spotkała na żywo Justina i nie rozmawiała z nim. Śmiech na sali :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój Boże. Nawet nie miałam pojęcia, że ona napisała (no właśnie, "napisała" -_- ) książkę. Nie mam nic przeciwko podtykania dzieciom ciekawostek o ich idolu - o ile ciekawostki te są napisane przez samego idola lub bliską mu osobę. Boli mnie zachowanie niektórych wydawnictw... I nie mówię już tylko o wydawaniu takich "książek", ale ogólnie o byciu nastawionym jedynie na zysk. Wydawać by się mogło, że dla osób zawodowo zajmujących się literaturą ważna jest treść, merytoryczny przekaz - zaczynam jednak w to wątpić, gdy widzę, co jest publikowane na rynku albo komu wysyłane są książki do recenzji... Zastanawiam się czy takie wydawnictwo w ogóle czyta taką recenzję? Czy nie zauważa setek rażących błędów - interpunkcyjnych, logicznych i ortograficznych? Czy ta pogoń za pieniądzem serio jest najważniejsza...?
    Wiesz co jest najgorsze? Że zaślepione tą "gwiazdą" (i mówię tu o lm96) dzieci i tak kupią tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem właśnie, że to się sprzeda, bo jak napisałam - skoro to wydają to jest popyt. Ale to też jest smutne, bo ja jako dziecko bym czegoś takiego nie kupiła. Jak powiedziałam, miałam zupełnie inne zainteresowania... Ech :(

      Usuń
  3. Ogólnie zawsze uważam, że łatwiej jest krytykować wszystko i wszystkich dookoła, niż samemu zrobić coś konstruktywnego... Ale jak zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach wydawniczych (dobre kilka dni temu, podobnie zresztą pewnie jak Ty) czułam się jakby ktoś wybił mi w głowie dziurę młoteczkiem neurologicznym. Znak się dorobi, znajdą się dzieciaki, które kupią jej książki, ale czy wydawanie byle śmieci pozytywnie wpłynie na wizerunek wydawnictwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też trochę zmieniłam zdanie o tym wydawnictwie. Wiadomo, że w takiej firmie pracuje sporo ludzi, ale chyba odpowiedzialność jest jednak zbiorowa ;)

      Usuń
  4. Zadawałem sobie takie same pytania jak ty: czy ta dziewczyna spędziła z Bieberem choć kilka dni, żeby pisać o nim? Poza tym, to takie nieoryginalne, napisać o kimś sławnym. Nie kupię i nie popieram takiej szmiry.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię czegoś takiego, tak samo jak nie lubię książek pisanych przez "gwiazdy" o czymś na czym słabo się znają lub nie znają wcale. Ich jakość zwykle jest mierna, a sprzedają się tylko dzięki znanemu nazwisku na okładce po czym i tak lądują w koszu "przecenione", bo nikt czytający tego kijem nie tknie, bo poziom nie ten. Pewnie - są wśród nich książki dobre i pisane na tematy, na których autorzy się znają. Jeżeli ktoś jest znany z tego, że go gotuje, to książka kucharska może być świetna, walczący o prawa kobiet pewnie ma coś ciekawego w temacie do powiedzenia. Ale prezenter telewizyjny piszący o treningu lub fan o swoim idolu, którego osobiście nie zna? Proszę, litości...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Tobą, to trochę smutne, że w ogóle wydawnictwo się zgodziło na publikacje tego czegoś. To samo tyczy się samej "autorki" no ale czego się nie zrobi żeby wykorzystać super okazję po to aby jeszcze trochę się wzbogacić na małolatach, które uważają ją za swoją "idolkę" :)
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  7. Idę pisać o Maxie Verstappenie. Mało kogo obchodzi, kim jest i co robi (czyli jak z Bieberem), nigdy go nie spotkałem, czuję, że to będzie hit. Roboczy tytuł już mam: "Czemu nie znamy Maxa, który się ściga na maxa?". Kupicie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemku, przynajmniej się dowiedziałam kto to jest. A i tytuł lepszy niż ten "autorstwa" Angeliki!

      Usuń
  8. Pomjając fakt, że zaczynam rozpaczać, ze wgl ktoś zechciał to wydać to na pewno masz rację, co do jednego - ta "autorka" nie ma pojęcia kim właściwie jest Biber. I cytując opis ,,A do tego wciąż jest szczerym, otwartym i wrażliwym chłopakiem, którego kochają beliebers na całym świecie!" jedyne, co mi chodzi po głowie to pytanie skąd do diaska ona ma taką informację. Z Pudelka? Ręce opadają...

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem tak: "Jak hajs się zgadza, można mieć wszystko"...
    Po co komu książka o Bieberze, zresztą chyba już kolejna..
    Mało jest książek, które trafiają do wydawnictwa, są dobre, ale są odrzucane i nigdy nie wydawane? A takie coś zostanie wydane...
    Do tego wydawnictwo Znak? Serio. Myślałam, że chociaż oni są "porządni"..

    OdpowiedzUsuń
  10. O tej osóbce słyszałam już kilka razy, ale jakoś nigdy mnie ona nie interesowała i nawet filmików jej nie znam. Wiem tylko, że będzie można kupić(albo już są w sklepach) zeszyty z jej twarzą no i "wyda" tą książkę (dramy na twitterze mnie uświadomiły). Gdyby jeszcze ona z nim porozmawiała, gdyby spędziła z nim trochę czasu - to ok! rozumiem, można napisać na tej podstawie coś. A tak? Co ona czy ten dziennikarz w niej napisze? Kochamy go za muzykę? Za to jak dba o fanów? Lub to co każdy fan czuje do niego? Przecież tego nie kupi ktoś, kto nie lubi Justina. Fanki same wiedzą za co go kochają...
    Takie książki powstają tylko po to, by zrobić szum wokół osoby, która ją pisze. Justina ludzie znają na całym świecie - a ją? Część osób, które gdzieś tam o niej słyszały czy oglądały jej filmiki. Co najlepsze - fanki Biebera wyśmiewają ten pomysł i te bardziej ogarnięte tego nie kupią.
    A co do samych książek o idolach to mając 18/19 lat kupiłam dwie książki o One Direction, ale są one oficjalne, nie napisane przez kogoś kto ani razu w życiu ich nie widział. Nadal lubię je przeglądać i czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama jako nastolatka kupiłam biografię Johnny'ego Deppa, książkę o utworach Eminema i biografię po angielsku Leo DiCaprio :). I nie dziwię się, że fanki wyśmiewają ten pomysł. Bo gdyby ktoś taki wydał tego typu książkę o moim ulubionym artyście to też by mnie to bawiło.

      Usuń
  11. Skomentowałabym... ale ręce mi opadły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poza tym trochę wstyd, bo jednocześnie Znak wydał jednego z moich ukochanych autorów. Ale co tam, po co komu wizerunek, skoro będą piniondze!

      Usuń
  12. Zobaczyłam to na twitterze. Potratowałam jako żart. No bo serio? Chwilę później napisała do mnie koleżanka... I serio, ja do tej pory zbieram szczękę z podłogi. Ile się słyszy o autorach, którzy rzeczywiście mają talent a nie mogą się wybić. Wysyłają książki do miliona wydawnictw, a oni odmawiają wydania. A tu proszę, wystarczy walnąć Biebera na okładkę i wiadomo, że się sprzeda. Nie zdziwiłabym się, gdyby książka składała się w większości ze zdjęć... Chyba nawet szkoda mi o tym mówić, bo dla mnie to już dno dna jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też podejrzewam, że będą to głównie zdjęcia...

      Usuń
  13. Powiem szczerze, że jak dowiedziałam się ze snapów Klaudii z bloga totallbooknerd7, że ta cała Andzia wydaje książkę, to opadła mi szczena. I ja również uważam, że nie zasługuje na tą popularność i korzyści. Ona już chyba nie robi filmików z pasji tylko dla kasy. I to widać. Eh, szkoda słów na to co ona robi.
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  14. O nie, my z tą panią bardzo się nie lubimy. Nie rozumiem tego całego fenomenu zdobywania sławy poprzez nagrywanie filmów na YouTube. Oczywiście nie mam nic przeciwko takim kanałom, znam kilka które lubię i oglądam, a osoby które je prowadzą jak najbardziej dają po sobie poznać że robią to tylko i wyłącznie z pasji i przyjemności. Jednakże osoby takie jak ta przedstawiona powyżej, po prostu działają mi na nerwy. Nie dosyć że decyduje się wydać książkę, to jeszcze wybiera temat o innej "pustej gwiazdce" której zależy jedynie na zdobyciu sławy. Na samą myśl, że niedługo będę musiała patrzeć na tę książkę usadowioną pośród innych bestsellerów (bo tak zapewne niestety będzie), aż przechodzi mnie dreszcz.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja się zastanawiam skąd ona "skopiuje" tekst, bo skoro go nigdy nie spotkała to o czym tu pisać i co nowego odkryć? No trochę ręce opadają...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zwróciłam uwagę na tę okładkę jakieś dwa dni temu, nie wiem tracę poczucie czasu kiedy mam wolne, ale myślałam, że to fake. I jak teraz sobie to czytam to mnie tak troszkę krew zalewa. Ja nie mam nic do tej dziewczyny czy do chłopaka, o którym ma być owy twór. Ja po prostu nie toleruje takiej promocji, gdzie głównego przekazu jest praktycznie brak, gdzie widać nacisk na komercję, rzygać się chcę i nic więcej. Szkoda tylko, że to będzie pewnie 100% bestseller..

    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja nadal nie mogę uwierzyć że to prawda. I również wydaje mi się że ta książka będzie się opierała w większości na zdjęciach. Ona pewnie opowie jaka to z niej fanka, jak jeździ na jego koncerty itp. Coś podobnego jak kiedyś była w Pytaniu na śniadanie albo Dzień Dobry TVN.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dowiedziałam się o tym przedsięwzięciu przez przypadek i potraktowałam jako kiepski żart. Niestety okazuje się, że książka naprawdę powstaje, ale to co razi mnie w tym wszystkim najbardziej, to jak sama wspominasz, zachowanie wydawnictwa! Nie chcę oceniać Angeliki ani jej twórczości, bo nie śledzę jej kariery w Internecie, ale wydawnictwo powinno dbać o swój wizerunek, a nie tylko liczyć na łatwy zarobek, co bez wątpienia jest główną przyczyną wydania tego tytułu. Gdyby to jeszcze było jakieś małe, słabo prosperujące wydawnictwo... Brak mi słów, ale poczekajmy na samą książkę. Może za bardzo się wszyscy nakręcamy (używam liczby mnogiej po przejrzeniu powyższych komentarzy), a książka okaże się... wartościowa? Hm. :)

    Pozdrawiam. ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Dowiedziałam się o tym kilka dni temu i do tej pory nie mogę uwierzyć. Spodziewałam się czegoś więcej po tym wydawnictwie, no ale cóż... Przecież pieniądze muszą się zgadzać. To prawda, książka może okazać się inna, niż nam wszystkim się wydaje, jednak chyba każdy zauważy, że zdecydowano się ją wydać, ponieważ można będzie na niej dużo zarobić.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja to jestem ciekawa czy ''autorka'' napisze, że tak bardzo kochała idola, że przez rok czy tam dwa dzień w dzień malowała ''tatuaże'' po rękach cienkopisem.. (czego ostatecznie nie skomentuje, bo nie wiem czy się śmiać czy płakać). Jeśli jesteś ciekawa: http://www.cda.pl/video/54102393 , sama gwiazda to usunęła. Ja ją kojarzę głównie z tego filmu i innych badziewnych typu ''co mam w piórniku''. To jedyna youtuberka, która tak bardzo działa mi na nerwy przez pokazywanie się wszędzie. Dosłownie.. Nie wiem za co ma tylu fanów, ale nie oceniam ich. Co do samej książki? Nie wiem jak bardzo nisko można upaść by pisać o kimś. Zrozumiałabym książkę o niej i jej ''sławie i rozgłosie''. Tego nie rozumiem. A myślałam, że wydawnictwo jest porządne. Teraz zmieniam zdanie..

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja również nie mam nic przeciwko książkom napisanym przez youtuberów, ale tylko, jeśli faktycznie mają jakąś merytoryczną wartość. W sumie nie znam nikogo, kto byłby autentycznym fanem littlemooonster96 - wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że wszyscy mają z niej "bekę", ale... faktycznie musi być popyt na jej twórczość (?), skoro jej popularność rośnie. To troszkę smutne, że niektórzy nigdy nie zostaną tak wyróżnieni, chociaż wkładają (mam wrażenie) więcej pracy w to, co robią. Naprawdę się zastanawiam, jaki wkład w tę książkę będzie mieć Angelika, bo, jak wspomniałaś, raczej nie pochodzi ona ze środowiska Biebera, a tak na dobrą sprawę jest tylko fanką.

    OdpowiedzUsuń
  22. "Wydamy każdy chłam, pod warunkiem że na tym zarobimy" - to teraz dewiza większości wydawców. Oni już nie chcą krzewić kultury, poszerzać horyzontów, zaciekawiać czymś oryginalnym. Chcą ZARABIAĆ. Dlatego nie wydaje się książek ambitnych, trudnych, zmuszających do myślenia. Takie rzeczy mogą pisać tylko autorzy "z nazwiskami", debiutant nie ma szansy przebić się z ambitnym tekstem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłeś w punkt, Anonimie. Niestety...

      Usuń
  23. Wiedziałam, że pojawi się taki post :) całkowicie się z Tobą zgadzam, czytałam z bananem na twarzy. Nie wnikam w sens wydawania czegoś takiego, ani w tematy poruszane na różnych kanałach, ale dla mnie jest to literatura bez większej wartości, chociaż może piszę tak dlatego, że za sama osobą Biebera nie przepadam.
    P.S.Bardzo lubiłam Witch'e jak byłam mniejsza! Piona!

    OdpowiedzUsuń
  24. Cholera, zgadzam się z Tobą tak bardzo, że to aż boli. Cieszę się, że o tym napisałaś i bardzo Cię za to szanuję, naprawdę. Usłyszałam dopiero dzisiaj, że ta dziewczyna wydaje książkę - przez kilka dni nie miałam internetu i kompletnie byłam odcięta od typowych, "sieciowych" nowinek. Ale jak tylko się o tym dowiedziałam, witki mi dosłownie opadły, zwłaszcza jak odkryłam, co to w ogóle za książka... Absolutnie nie mam nic przeciwko Youtuberom czy jakiejkolwiek innej działalności internetowej (w końcu blogerzy też się do tego zaliczają) i jeśli dzięki swojej popularności mogą osiągać kolejne sukcesy, to świetnie. Ale littlemooonster96 naprawdę niczego sobą nie reprezentuje i nie mam zielonego pojęcia, z jakiej paki ona jest sławna? Przecież nie przekazuje swoim widzom żadnej wiedzy, jej filmiki to przede wszystkim pokazywanie, co sobie kupiła/dostała, gdzie pojechała, co robiła. Gdyby się zajęła na dobre np. ciuchami, to dałoby się to podciągnąć pod vloga modowego, ale większość jej twórczości to pierdu-pierdu o niczym. I szczerze, szlag mnie trafia na myśl, że ktoś taki wydaje książkę, zwłaszcza przez takie wydawnictwo (smutne to, że nasz rynek łapie się już dosłownie CZEGOKOLWIEK, byleby zarobić), bo jest mnóstwo utalentowanych osób, jak sama napisałaś, które marzą o swoim debiucie i wielu z nich nigdy się nie przebije. Ale to samo dotyczy się naiwnych historyjek z Wattpada, blogów opowiadaniowych, czegokolwiek - pełno błędów, mnóstwo seksu i byle czego, ale nastki to czytają, więc potem genialna autoreczka wpada na to, żeby to wydać. Tymczasem w odmętach Wattpada i innych portali ginie mnóstwo naprawdę wartościowych historii, niewiele z nich może zaistnieć na większą skalę, taką poza blogowym światkiem. Ale cóż my możemy zrobić? Nic tak naprawdę. Sądzę, że sporo widzów Angeliki z czasem się jeszcze przekona, że ich mała idolka ma niewiele do zaoferowania, choć robi wokół siebie taki szum. Nie hejtuję, niech sobie prowadzi ten kanał, skoro sprawia jej to radość, niemniej irytuje mnie, kiedy ktoś dostaje coś, na co absolutnie nie zasługuje.
    Rozpisałam się, ale na ten temat mogłabym naprawdę jeszcze dłuuugo... I wiesz, ja też Justina nie znam, jednak wydaje mi się, że uśmiałby się z tego, że jakaś dziewczynka pisze o nim książkę :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzisiaj się dowiedziałam o tej książce i jestem takiego samego zdania jak ty. Nie mogę powiedzieć, że jestem pisarką. Bo nią nie jestem. Ale piszę swoje teksty i marzę o wydaniu własnej książki. Wiem, jakie to trudne i zapewne niedługo się przekonam o tym na własnej skórze, jak straszne będzie dokopanie się przez skrzynkę meilową wydawców, żeby choć zerknęli na mój tekst, nie mówiąc już o chęci wydania jej, bo to byłoby naprawdę spełnienie marzeń. Najbardziej bulwersuje mnie to, że taka książka zostaje wydana bez problemów, bo Znak to dość rozpoznawalna marka i nie sądzę, żeby wydawała to z braku innych powieści, a takiego Harrego Pottera nikt nie chciał wydać. To jest naprawdę smutne i chociaż tak jak ty, nie mam nic do piszących youtuberek, tak pisanie faktów o idolu, którego się nie zna, jest trochę nielogiczne.

    ksiazki-recenzje-czytelnicy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Oesu. Zastanawiam się z czego ta dziewczyna zrobi jeszcze maszynkę do robienia pieniędzy. To naprawdę obraz nędzy i rozpaczy dla polskiego rynku wydawniczego. Dziewczyny wręcz nie trawię i tak jak cała reszta kompletnie nie rozumiem jej fenomenu, ale chyba wiem dlaczego. Tak jak już ktoś wspomniał Angelika na swoim kanale dodaje jedynie zakupowe haule oraz sklejki z podróży. Młodsze pokolenie niestety, ale jest wychowane na tym by czerpać jedynie korzyści materialne, bo zarówno internet jak i media udowadniają, że jedynie życie w bogactwie, chudości i pięknie jest czegoś warte. Ogłupiona młodsza część społeczeństwa łyka to wszystko, szuka inspiracji i znajduje w postaci Angeliki, która upublicznia dosłownie każdy swój ruch. Podobno, choć nie wiem czy to prawda jest rozpieszczoną dziewczynką bogatych ludzi z Warszawy. Pokazując swoje wyjazdy, dostatnie życie szybko załapała jak można się na tym dodatkowo wzbogacić, nie robiąc praktycznie nic szczególnego. Winę niestety ponoszą za to rodzice, bo zamiast wpajać swoim dzieciom prawdziwe wartości życiowe, pozwalają na to by targała nimi żądza posiadania jak najdroższych, najmodniejszych rzeczy. Przeraża mnie myślenie tych ludzi i przeraża mnie życie w przyszłości w takim społeczeństwie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ona robi wszystko, żeby być wszędzie :) nawet u mnie w mieście była na otwarciu galerii, a zbyt blisko do niej nie ma.. przy okazji zabrała swojego kolege, który mimo tego, że jego pobyt nie był "reklamowany", również zrobił wielką furorę, a ja do tego czasu nie wiedziałam kim ona jest.

    OdpowiedzUsuń
  28. Trafiłaś w punkt z tą notką. Zgadzam się ze wszystkim. Andżelika szuka uwagi i zrobi wszystko, żeby o niej mówiono. Nie zdaje sobie chyba sprawy, że to po prostu żałosne.
    Akurat siedzę z gorącym kubkiem herbaty i bardzo mi miło czytać to, co piszesz. Od razu dodaję się do obserwatorów i będę zaglądać.
    zapraszam na Polecam GoodBook http://want-cant-must.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę się najpierw dowiedzieć kim ona jest - stare pokolenie nie łapie wszystkich youtuberów.
    Niestety, takie mamy czasy, że wystarczy na chwilkę pojawić się w TV lub mieć sporą ilość wyświetleń na YT i najwyraźniej dla wydawnictwa jest to lepsza renoma niż studia, inteligencja lub umiejętność pisania o czymś istotnym.
    Wiecie, że jest nawet biografia kapitana Sowy, który swego czasu wylądował samolotem? Nie neguję jego wyczynu, który był naprawdę bohaterski, ale, no sorry, miesiąc później już biografia? Przesada.
    Ale o ile potrafię zrozumieć Kapitana Sowę, który na pewno ma ciekawe życie i warte opisania to już książki pisanej przez fankę, która gwiazdora nigdy nie spotkała? Wiadomości, których użyła musi być zbiorem informacji z wiadomości i innych książek. Dla mnie to TRAGEDIA i zapaść, bo jeżeli to się sprzeda to inne wydawnictwa pójdą za ciosem. Juz widzę te tytuły: "Za co kocham Rihanę", "Katy Perry ma moje serce" itp. Dno dna!

    A tak przy okazji zapraszam do grupy dyskusyjnej na FB - Dyskusje o książkach i okolicach. Myślę, że dzisiaj będziemy rozmawiać o tym artykule!
    https://www.facebook.com/groups/160958560977625/

    pozdrawiam
    Norsevia (ogryzki.blox.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie, dołączyłam do grupy :) Masz rację, nie pomyślałam o tym, że mogą znaleźć się naśladowcy.

      Usuń
  30. Nie dałam rady przeczytać tej recenzji, bo te wiadra jadu wylane na początku mnie zniechęciły. Powiedzmy sobie coś szczerze. W życiu nie istnieje coś takiego jak "zasłużyć", ale na pewno na wszystko trzeba sobie zapracować. Nie oglądam tej dziewczyny, nie odpalam jej contentu, bo mnie nie interesuje. I nie wątpię, że zarówno ona jak i wydawnictwo wydali książkę dla kasy. Nie wątpię też, że ta książka może być nawet zła. Wkurza mnie jednak podejście "bo ona nie zasłużyła, bo inni się starają i nikt ich nie chce". Jeżeli nagrywanie filmików na youtubie przyczynia się do wydawania książek od pstryknięcia palcem, to idź, zrób kanał z setkami tysięcy widzów i potem uderzaj do wydawnictw o wydanie swojej książki, skoro to takie proste. Boże. I umówmy się, przyrównywanie youtuberów do gwiazd jednego śmiesznego klipu jest co najmniej śmieszne. Zgadzam się, że wielu z nich prowadzi kanały dla kasy. Jednak póki ludzie to kupują, to nie można się pieklić, że oni z tego korzystają. Wygraną na loterii też byś odrzuciła, bo sobie na to nie zapracowałać urabiając ręce po łokcie? No właśnie. A jednak zrobić nawet najgłupszy, najmarniejszy filmik na youtube jest jednak trochę ciężej niż puścić los :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ja nigdy nie miałam w planach wydania książki, więc dlaczego miałabym to robić? Jadu? Postarałam się, żeby jak najlepiej uzasadnić moje ZDANIE, które nie jest bezsensownym rzucaniem obelg w stronę tej dziewczyny. Nigdzie nie porównałam youtuberów do autorów filmików "jednego przeboju". Użyłam to jako wstępu, pokazania, że wystarczy tylko chwila, czasem nieuważna, żeby zaistnieć. Gdybyś doczytała dalej (swoją drogą, to nie recenzja) dowiedziałabyś się, że bardzo cieszy mnie to, jakie możliwości YouTube otwiera przed ludźmi i jakie to świetnie. Ale jeśli coś wartościowego robią, a dla mnie ta dziewczyna tego nie robi. A z takimi możliwościami jak ona, jeśli tak już doczepiłaś się mojej osoby i tego, czego umiem, a czego nie - z całą pewnością wykorzystałabym to w inny sposób. Widziałam YouTuberów, którzy zakładają własną linię ubrań, kosmetyków, kręcą pełnometrażowe filmy, odwiedzają szpitale i schroniska, organizują zbiórki. To byłby ten los, który ja bym wykorzystała :)

      Usuń
    2. Jeżeli nagrywanie filmików na youtubie przyczynia się do wydawania książek od pstryknięcia palcem, to idź, zrób kanał z setkami tysięcy widzów i potem uderzaj do wydawnictw o wydanie swojej książki, skoro to takie proste. Boże.
      I to Ty twierdzisz, że Ewelina wylewa wiadra jadu? Więc powiedz mi, jak sama określiłabyś swoją wypowiedź? A nie, nie odpowiesz, bo innym łatwo zwrócić uwagę, a samemu jest się świętym i ma się rację nad racjami. :)
      Gratuluję podejścia. :)
      Pisząc Nie chcę się rozpisywać tutaj nad jej kanałem i tym, co reprezentuje. Napiszę tylko, że dla mnie dziewczyna nie zasługuje na swój rozgłos, popularność oraz korzyści jakie z tego odnosi. Ewelina się powstrzymała, bo jak widać, ona ma szacunek do innych, chociaż ta aŁtoreczka-jutubereczka zasługuje co najwyżej na ten minimalny. Ty, Hanayome, najwyraźniej go nie masz, atakując czyjąś opinię.
      Ty masz swoją, ona ma swoją - w czym tu, kurna, problem? Co człowiek, to inna opinia. To raczej powszechnie znany fakt. W Twoim komentarzu jest więcej jadu, niż we wstępie postu (ja osobiście go nie widzę), więc naprawdę, Twoje pieklenie się o czyjąś opinię jest tu zupełnie nie na miejscu. Tak samo jak nie można porównać wydania czegoś tak bezsensownego z wygraną na loterii. :) Kiepskie porównanie, doprawdy. ;)

      {Sorcia, Insane, ale naprawdę, jak to zobaczyłam, to musiałam się wtrącić, no bo ej, fakt że umiejętność czytania ze zrozumieniem powoli zaczyna zanikać, strasznie mnie przeraża. Podobnie jak nadinterpretowanie czyichś słów na swoją korzyść, zazwyczaj nie mając racji. Działałam w dobrej wierze! xd}

      Usuń
  31. Ja w ogóle nie znam ani autorki, anie tego "artysty". Cóż, takie mamy czasy. Każdy może napisać, co chce...

    OdpowiedzUsuń
  32. Właśnie. Ta "gwiazdka" wie,że ta książkę będzie wzbudzać kontrowersje. Ona ją wydała,dzięki swojej "sławie". Chociaż dla mnie to nie jest sława. Pokazywać to co sie kupiło,bo ma się pieniadze z filmików oraz prezentów znajomych lub kosmetyki testuje. Chociaż tak na prawdę przez kilka tygodni nie widziałam,żeby je testowała na swoim kanale. Moim zdaniem to jest zapaść wydawnicza. Zamiast wydawać to co ktoś napisał. Starał się,pisał to dniami i nocami a potem dowiaduje się,że lepszy jest chłam niż jego pracowitość i po prostu dążenie do jego celu. Moze to jest jakiś cel tej książki o tym Justinie. Nie wiem. Ja nie widzę żadnego celu tylko,żeby zganiać kasę od małolatów. Jest w tych czasach różna młodzież oraz różne gusta muzyczne. Rozumiem to,że można słuchać jego piosenek. Parę razy je przesłuchałam. Ale nie rozumiem jak można napisać książkę,jeżeli nawet nie miało się styczności realnej z tym piosenkarzem. Moje zdanie jest takie. Ta księgarnia po prostu zamiast myśleć o jakieś wartościowej książce woli pchać pieniądze w chłam,który budzi duże kontrowersje. Pozdrawiam. Ciekawy post,który potwierdzam. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Szczerze mówiąc w ogóle nie wiem kim ta dziewczyna jest, ale jak zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, to się załamałam. Pytam; "Po jaką cholerę?!"

    Nie mam pojęcia jak Znak może dopuścić się do wydania "tego czegoś"...

    Juliana Bookworm

    OdpowiedzUsuń
  34. Dla mnie to wszystko jest śmiechu warte. Jest wiele osób, które mają wielki talent do pisania, do tworzenia fabuły, do popudzania wyobraźni czytelnika i nie wydają swoich powieści, a taka Angelika Mucha tylko dzięki popularności na yt może napisać książkę o Justinie Bieberze, którego nigdy nie spotkała, nie poznała osobiście i z nim nie rozmawiała. Wie o nim tyle, co każda największa fanka tego piosenkarza. Nie rozumiem, gdzie jest sens powtarzania informacji, które każdy może znaleźć w internecie. No ok, ktoś może powiedzieć, że tutaj będzie miał wszystko zebrane. W dzisiejszych czasach jest wiele oficjalnych blogów różnych celebrytów i mogę się założyć, że o Justinie też jest.
    To tak jakby ja teraz (bo jestem w jej wieku) miała napisać książkę o swoim idolu/idolach. Dla mnie cały ten pomysł jest bez sensu i mogę jedynie przypuszczać, że średnia wieku osób, które kupią jej książkę będzie wynosić 10-11 lat.
    Ja gdy zobaczę tę książkę w księgarni, zajrzę do niej jedynie z ciekawości. Nie mam zamiaru jej kupować.
    A co do postu - zgadzam się z Tobą i bardzo dobrze, że wyraziłaś swoje zdanie na ten temat.
    Pozdrawiam :)
    Alicja w Krainie Książek

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. Szczerze mówiąc, jak zaczęłam czytać twojego posta myślałam, że żartujesz... Wydawanie książki o idolu nastolatek i to pisanej między innymi przez jakąś vlogerkę... serio? Osobiście lubię niektóre utwory Justina Biebera (chłopak ma na prawdę spory talent i nadal jestem pełna podziwu, że za sprawą filmików umieszczanych na youtube udało mu się wypłynąć na szczyt i zostać jedną z największych aktualnych gwiazd muzyki) i do jego osoby nic nie mam, jednak wydawanie takiej książki i to z perspektywy dziewczyny, która tak jak mówisz jest tylko jego fanką i tak na prawdę wie tylko to, co przeczytała o nim czy w sieci, czy w innych książkach? Szkoda, że wydawnictwa decydują się na taką współpracę, a nie chcą wydawać powieści, które na prawdę na to zasłużyły. Oczywiście, jeśli ktoś chce sobie czytać taką książkę to proszę, mi nic do tego, w końcu komuś może się ona podobać, jednak uważam, że jest to tylko skok na kasę. Smutne jest to, że teraz będą ciągnąć tą vlogerkę wszędzie, gdzie tylko się da, byle tylko zyskać na niej jakieś pieniądze, a osoba (mówię tu o autorach książek) ze wspaniałym talentem i świetnym pomysłem na książkę, nie będzie miała raczej możliwości jej wydać. No cóż, wygląda na to, że tak właśnie teraz to wszystko działa...
    Świetnie, że poruszyłaś ten temat. Post wyszedł ci fantastycznie! :)
    Pozdrawiam!
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  37. Cytując Paulinę Mikułę: "Dno. I dziesięc metrów mułu". Nie no, jak dla mnie to totalna żenada. Nie toleruję ani Biebera, ani żadnych vlogerek, które nie przekazuja niczego, co mogłoby mi pomóc się rozwijać... Nie będę więcej komentował tego pomysłu – już każdy próbuje żerowac na bezmózgich nastolatkach, tyle w temacie. Pozdrawiam i podziwiam za to, że tak głęboko poruszyłaś ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  38. Hm, chciałam jakoś skomentować, ale chyba nie mam do końca ukształtowanego zdania :/ Ja osobiście takich książek nie czytam i nie znam nikogo, kto czyta, dlatego zawsze mnie zastanawiało, kto to kupuje... taaaak, gdyby ta dziewczyna chociaż znała Biebera... no nie wiem, niech sobie wydaje, jak chce, ale przykre jest to, że zapewne książka będzie bez żadnej porządnej treści :/ przykre jest też to, że taki właśnie teraz jest ten nasz kochany świat - tylko pieniądze się liczą :/

    OdpowiedzUsuń
  39. Jedni czytają książki o Bieberze. Inni o One Direction. Jeszcze inni o bo ja wiem, kimkolwiek. Życie tej dziewczyny zupełnie mnie nie obchodzi, jeśli chce, niech wydaje pierdyliardy książek. Bo kto bogatemu zabroni.
    Żal mi jedynie wydawnictwa Znak, które zgodziło się tę książkę wydać. Bo ugh... Po co. To największe pytanie.
    POCO wydawać kolejną książkę o Bieberze. Chociaż... nie... mniejsza, jest mi to obojętne.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ale się z tego zrobił wielki, głośny temat! Ale wcale mnie to nie dziwi. Jak tylko pojawiła się zapowiedź, czy to na priv, czy na czaty grupowe, zawsze ktoś wrzuca linka i leci wiązanka. Temat mnie śmieszy. Sytuacja mnie śmieszy. aŁtoreczka mnie śmieszy.
    Może nieco odbiegnę od tematu, ale jest taki serwis Wattpad, gdzie można publikować swoje opowiadania i chociaż do niedawna było to spoko miejsce, teraz jest oblężone przez napalone dwunastolatki, piszące opowiadania o idolach-tatusiach-gwałcących-własne-dzieci itd. Dlaczego o tym wspominam? Bo ostatnio wiele książek z Wtt zostaje wydanych. I może nie są one na poziomie. Może i aŁtoreczki na to nie zasługują. Może i te opowiastki to totalny chłam, napisany bez znajomości podstawowych zasad interpunkcji czy zapisu dialogów i z kulawymi konstrukcjami zdań. Może i serio są do niczego, ale wychodzimy z założenia, że każdy ma prawo do swoich pięciu minut. I mimo chęci śmiania się głośno na wieść, że takie coś zostaje wydane, jakoś mam do tego większy szacunek niż do tej... książki?
    No przepraszam, ale wystarczy wejść do Empiku/Matrasu/innej księgarni i spojrzeć na półki. Ile znajdzie się tam książek o Bieberze? Mnóstwo. Więc po co kolejna, skoro znajdzie się w niej to samo, ale z nowszymi zdjęciami? Może kilka informacji będzie bardziej aktualnych, no ale halo!, mamy czasy Internetu. Kto jest ciekawy, ten sobie znajdzie wszystko na stronie JB, przejrzy fanowskie twittery informacyjne, cokolwiek. Po co więc kolejny chłam "napisany" przez osobę, która tak naprawdę nic o nim nie wie? To, że się interesuje jego życiem - OK, ale to wcale nie znaczy, że ma tyle wiedzy, żeby o nim pisać. Jest mało wiarygodna. Nigdy z nim nie rozmawiała, więc co ona może mieć do powiedzenia? Oprócz tego, co przeczytała w tych innych książkach i w Necie? NIC. I taka jest prawda.
    Nie wiem, czym kierował się Znak, ale... No błagam! Dobra, jeszcze reklamę Fanty w TV z jej wizerunkiem przeżyję (nie piję Fanty ;p), no super reklama, ok... Ale żeby tak wydawać książkę, która na dobrą sprawę nie jest książką, a zwykłą publikacją?
    Zrozumiałabym, gdyby książka była zapisem jej wywiadu z Justinem - na przykład. Ale coś takiego - dla mnie to nie jest książka. To nawet nie jest godne uwagi.
    A jutubereczka, która nic sobą nie reprezentuje (albo inaczej: reprezentuje tylko to, co najgorsze) tym bardziej nie jest godna uwagi. Zawsze, jak gdzieś o niej usłyszę, zastanawiam się, jakim cudem ona się tak wybiła? Leciało "kom za kom", czy co? Jakby miała więcej męskich obserwatorów, mogłabym się pokusić o "polecieli na ładną buźkę, w końcu chłopcy lubią rude", ale no... Jak widać dziewczyna potrzebuje być w centrum zainteresowania, szkoda tylko, że kosztem dobrego wydawnictwa.

    Dobra, rozpisałam się za bardzo. XD
    Ale to chyba nic, co? Mam nadzieję, że to u góry ma chociaż trochę ładu i składu. Jest ósma rano, wstałam o szóstej i z lekka nie ogarniam życia, ale naprawdę się cieszę, że o tym napisałaś. :D
    Buziaczki! xx

    OdpowiedzUsuń
  41. Szczerze, to nawet nie wiem, jak skomentować tę książkę. Nie rozumiem, dlaczego wydawnictwo chce wydać akurat to, zamiast innej, ciekawszej powieści, napisanej przez kogoś, kto faktycznie ma coś wartościowego do przekazania i pracował nad tym przez długi czas. Książka ta na pewno zyska duży rozgłos i wywoła wiele kontrowersji i myślę, że właśnie na tym zależy Andżelice. Niestety, jak widać w dzisiejszych czasach każdy może napisać dosłownie co chce, byleby były z tego pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  42. Widział zapowiedz tej książki kilka dni temu i nie do końca rozumiałam o co chodzi. Dziewczyny nie znam, za Justinem nie przepadam. Totalnie podzielam twoje zdanie. Nie mam pojęcia o czym będzie ta książka, ale w życiu jej nie kupię. Troszkę smutno, że lepsze książki się nie sprzedadzą, a to pewnie pójdzie jak świeże bułeczki...

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.