PRZEDPREMIEROWO: „Pierwsza przychodzi miłość” Emily Giffin

Josie i Meredith to siostry. Meredtih jest mężatką i matką dwójki dzieci, Josi bezdzietną singielką – ale żadna z nich nie jest szczęśliwa. Josi robi to, co chce, a Meredith to, co należy – ale żadna z nich nie ma tego, o czym marzy. Kiedyś miały brata. „Miały”, dlatego wszystko jest teraz takie pokręcone. Wydaje Ci się, że znajdziesz szczęście, spełniają c swoje marzenia? A może będziesz szczęśliwa, jeśli naprawdę pokochasz? Miłość nie zawsze przychodzi pierwsza, ale jest najważniejsza.

(otwarte.eu)

Książki Emily Giffin są mi bardzo dobrze znane z czasów gimnazjum. Mimo iż nie traktują one o miłości nastolatków, a dorosłych ludzi, bardzo przypadły mi do gustu. Ciągle pamiętając o świetnym Coś pożyczonego, bardzo ucieszyłam się, że znowu mam okazję wrócić do jakże prostego, ale urokliwego świata pióra autorki.

Miłość ma to do siebie, że pokonuje przeciwności. Nawet te największe.

Życie wielu osób zmienia się diametralnie w przeciągu jednego wieczoru – Josie i Meredith tracą brata, ich matka syna, ojciec cząstkę siebie, Nolan przyjaciela, a Sophie narzeczonego. Każda z tych osób w inny sposób przeżyła śmierć Daniela i przeżywa przez kolejne kilkanaście lat. Niesamowite jest to, jak wiele może się zmienić w przeciągu jednego wieczora i jakie konsekwencje jedna chwila mieć dla tak wielu różnych ludzi. Autorka zwraca uwagę na to, jak mniejsze i większe problemy tracą ważność w obliczu wielkiej tragedii, a w tym przypadku nagłej śmierci.

Historia opowiadana jest naprzemiennie z perspektywy dwóch sióstr – Josie i Meredith. Obydwie są różne, mają inne zainteresowania i priorytety, a mimo to łączą ich więzy krwi. Chociaż to Josie ciągle była kreowana na tą złą siostrę, to właśnie ona zyskała najwięcej mojej sympatii. Nieokrzesana, trochę nierozgarnięta, ale jednocześnie pewna siebie i oddana swojej pracy jako nauczycielka. Meredith natomiast odznaczała się spokojem, byciem tą rozważną i zawsze odpowiedzialną. I chociaż starałam się szybko przebrnąć przez narrację Meredith, która częściej działała mi na nerwy niż powodowała uśmiech na twarzy, jest ona równie ważna dla tej historii jak różna od niej siostra. Obydwie narracje bardzo dobrze się uzupełniają i nadają różnorodności powieści.

Emily Giffin jak zwykle zachwyca lekkością oraz barwnością swojego stylu. Świat do którego wprowadza swojego czytelnika nie jest skomplikowany, a problemy z jakimi mierzą się bohaterowie są całkiem przyziemne. Mimo to historię czyta się z pasją i z wielkim zaangażowaniem – autorka dzięki swojemu niezwykłemu darowi opowiadania niesamowicie wciąga czytelnika w swój świat. Autorka również nie zawodzi, jeśli chodzi o przedstawienie emocji, które wręcz emanują z czytanych przez czytelnika stron. Być może Emily Giffin ma jakiś niesamowity dar, który brakuje tak wielu pisarzom? Autorka świetne prezentuje emocje towarzyszące głównym bohaterom – skupia się na ich refleksjach, potrzebach, ale też i zachciankach. Jako czytelnik doświadczamy wszystkich obaw, ale też chwili szczęścia i euforii jak na własnej skórze.

Ku mojemu zaskoczeniu, powieść okazała się czymś więcej niż głupiutkim romansem. Chociaż mogłoby się wydawać, że książka o takim tytule jest poświęcona głównie miłości w stylu młodzieńczego zauroczenia – nic bardziej mylnego. Pierwsza przychodzi miłość skupia się na trudnych relacjach nie tylko w rodzinie, ale też poza nią. Mówi przede wszystkim o uczuciu, które wymaga wiele oddania, zaangażowania, pasji oraz poświęcenia.

Zabawne, jak każdy człowiek inaczej przeżywa żałobę.

Pierwsza przychodzi miłość nie jest zachwycającą powieścią, ale świetnie sprawdzi się jako przerywnik od typowo trudnych i cięższych lektur. Czyta się ją z oddaniem; świat stworzony przez autorkę pochłania czytelnika i nie chce go z siebie wypuścić. Napisana bardzo dobrze i z niesamowitym wyczuciem historia o tym, jak jedna chwila potrafi całkowicie zmienić życie wielu ludzi. O bólu i tragedii, które zaskakująco z czasem dla jednych tracą na sile, a dla innych wręcz przeciwnie. Ale też o tym, że pomimo wielu przykrości oraz dziwnych trafów, życie potrafi zaskoczyć każdego przede wszystkim pozytywnie.

7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Otwarte


19 komentarzy:

  1. Uwielbiam Emily i z niecierpliwością czekam na jej najnowszą książkę :) Jeśli chodzi o "Coś pożyczonego" to uważam, że druga część, "Coś niebieskiego", była zdecydowanie lepsza ;)
    No i bardzo Ci zazdroszczę, że mogłaś ją przeczytać przedpremierowo. OGROMNIE! :P :D

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie. Nie czytuję dużo tego typu książek, ale dobra ocena i interesujący opis zadziałały na mnie i teraz właśnie bym po coś takiego sięgnęła. Dzięki za polecenie!
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Dworu cierni i róż"! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę czytać. Książka jest już u mnie. Uwielbiam prozę tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż będę musiała sprawdzić :) bardzo fajna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam i oceniam podobnie, właśnie skończyłam pisać recenzję:) Bardzo lubię tę okładkę, niebieski zawsze dobrze na mnie działał:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach zapoznać się z tą autorką!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest to jedna z moich obowiązkowych,wakacyjnych lektur, więc mam wielką nadzieję,że również i mnie przypadnie do gustu :) Pozdrowienia!!

    OdpowiedzUsuń
  8. PO pierwsze to podoba mi się nazwa twojego bloga :D. Uwielbiam herbatę i czytanie przy herbacie! Po drugie... recenzja. Książki, które widzę dosłownie wszędzie! Fajnie, że w końcu mogę o nich poczytać :D.
    Ja też wolałabym Josie. Wierzę ci, że Meredith cię irytowała. Czasem każdy potrzebuje trochę szaleństwa ;). Muszę kiedyś sięgnąć po książkę. Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię powieści Emily Giffin, dlatego z pewności po nią sięgnę :) Będzie idealną lekturą na wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm, muszę poważnie rozważyć mój wakacyjny TBR i dodać tę książkę do niego! JA SIĘ PYTAM JAK CZYTAĆ, gdy nie ma czasu? tyle książek, tak mało czasu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka już do mnie dotarła więc zapewne niedługo sama przekonam się o losach bohaterów. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak się składa, że nie czytałam jeszcze żadnej powieści Emily Giffin, muszę to koniecznie nadrobić :) Naprawdę wiele dobrego słyszałam już o tej autorce, dlatego muszę się sama wreszcie przekonać, o co tyle szumu. "Pierwsza przychodzi miłość" brzmi naprawdę interesująco i powiem szczerze, że nie miałabym nic przeciwko, gdyby nawet to był głupiutki romans. Sam fakt, że książka skupia się na tragicznej śmierci i jej konsekwencjach dla bliskich mnie poruszył i sprawił, że na pewno po ten tytuł sięgnę. Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja niestety nie czytałam jeszcze żadnej powieści tej autorki, ale bardzo chciałabym to nadrobić, bo chyba mam czego żałować. Na dłuższą metę raczej nie lubię takich klimatów, ale od czasu do czasu można sobie pozwolić, w wakacje zwłaszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi ciekawie, ale chyba to nie moja bajka. Może nie że "wyrosłam", ale kluczenie wokół "jednego i słusznego" tematu jest jak dla mnie troszkę oklepane. Ale może kiedyś się zdecyduje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurczę, muszę sięgnąć po tę książkę.
    Akurat dla mnie gimnazjum było terrorem, nienawidziłam każdego dnia. No, ale jestem w liceum i jest lepiej! :D
    Pozdrawiam Cię gorąco i zapraszam do mnie na post typowo tematyczny,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  16. Niedługo i u mnie pojawi się recenzja tej książki :) Emily jest cudowna :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam w domu jedną jej powieść, którą dostałam od koleżanki blogerki, ale jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać, niestety. Mam nadzieję, że nadrobię to w miarę szybko, a jeśli mi się spodoba to sięgnę i po ten egzemplarz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mogę się zabrać za twórczość autorki i jakoś nie wydaje mi się, żebym to zrobiła w najbliższym czasie :)


    Zapraszam do siebie :) W lipcu blog obchodzi urodziny i z tej okazji będzie sporo konkursów. Pierwszy z nich już na blogu.
    http://www.recenzjezpazurem.pl
    Diane Rose

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam książki Emily Giffin :) I koniecznie muszę sięgnąć po tę najnowszą książkę, bo pozostałe mam i przeczytałam.

    Pozdrawiam :)

    http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.