„Droga do domu” Yaa Gyasi


Napisana z rozmachem powieść - barwna, nasycona egzotycznym pięknem, a czasem przejmującym smutkiem. Rozpięta między epokami i kontynentami historia, która opowiada o siłach, jakie kształtują los każdej rodziny.

Dawno i daleko, w XVIII wieku na afrykańskim Złotym Wybrzeżu, żyły dwie siostry. Choć miały jedną matkę, nigdy się nie spotkały. Jedna pozostała z białym mężem, handlarzem niewolników w Afryce, druga trafiła na statek wiozący czarnoskórych do Ameryki. Odtąd ich dzieci, wnuki, prawnuki wypełniały swoje przeznaczenie w dwóch odległych światach. Zadziwiająco zaś dzieje dwóch rodzin spajał przekazywany z pokolenia na pokolenie naszyjnik i historia tragicznego w skutkach pożaru...

(źródło: okładka)

Uwielbiam książki między innymi za to, że za niewielką cenę pozwalają mi odbyć podróż do najbardziej oddalonych ode mnie zakątków świata. Droga do domu gwarantuje jednak podróż nie tylko w jedno miejsce, a kilka. I nie każde z tych miejsc można odnaleźć na mapie – a raczej w głębi samego siebie.


Nikczemnego człowieka poznaje się po jego czynach.

Kiedy otwieramy tę pięknie wydaną książkę, (ogromne brawa dla Wydawnictwa Literackiego) przed naszymi oczami pojawia się drzewo genealogiczne rodziny, która ma swoje początki w XVII wieku. Po przeczytaniu dwóch, trzech rozdziałów zorientowałam się jak duże znaczenie to drzewo ma dla całej powieści. Autorka postanowiła spisać dzieje jednego pokolenia zrodzonego z dwóch matek, poświęcając jeden rozdział jednej postaci. Z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik przenosi się nie tylko dalej w głąb historii rodziny, ale też samej historii – w Afryce lub Ameryce Północnej.

Struktura powieści jest wyjątkowa i tak samo jak ciekawa, niestety też momentami rozczarowująca. Ale tylko i wyłącznie z tego powodu, że czytelnik rozstaje się ze swoimi ulubionymi bohaterami i niestety już do nich nie powraca... Nie wszystkie historie były tak samo zajmujące – jedne podobały mi się mniej, inne bardziej. Niemniej jednak życie każdego bohatera jest wyjątkowe i interesujące do śledzenia. Wydaje mi się, że każdy znajdzie w tej historii swojego faworyta. A bohaterów jest naprawdę wiele, bo aż czternastu. Ale czy w ich życiorysach nie można się czasem pogubić? Nic podobnego – chociaż każdy rozdział poświęcony jest innej postaci, spójność całej powieści jest wyjątkowo odczuwalna. Nawet jeśli, tak jak mnie, zdarzało się czytać książkę w różnych odstępach czasowych, wystarczy, że spojrzymy na drzewo genealogiczne i od razu wiemy, gdzie się znajdujemy.
Wierzymy temu, kto ma władzę. To on pisze historię.

Szczerze powiedziawszy, ciągle nie mogę uwierzyć w to, że Droga do domu jest debiutem. Owszem, pierwsza książka w dorobku pisarza nie oznacza zawsze totalną klapę, ale nie spotkałam się jeszcze z tak dopracowanym i dobrym w każdym calu debiutem literackim. Powieść Yaa Gyasi to kawał naprawdę dobrej literatury. Napisana z dbałością o najmniejszy szczegół, z niezwykle ciekawymi bohaterami (czternaście (!) w jednej książce – każdy świetnie wykreowany i przedstawiony) i obfita w szeroką gamę emocji. Niestety, są to głównie emocje negatywne. Nie ma co zaprzeczać Droga do domu to historia raczej smutna, przygnębiająca, wzbudzająca częściej odrazę i niepokój niż radość. Takie lektury są jednak potrzebne, a dla mnie śledzenie życia wszystkich postaci było wyjątkowo emocjonalnym doświadczeniem. Czytałam ją kilka dni, ponieważ taką ilość przejmujących wydarzeń oraz niezwykle barwnych bohaterów nie można przyswoić w kilka godzin. 

Powieść Yaa Gyasi to nic innego jak hołd w stronę osób czarnoskórych. Chociaż cała historia jest fikcyjna, podczas lektury daje się wyraźnie odczuć, że wydarzenia zawarte w książce wcale nie odbiegają zbytnio od właściwej historii. Podobało mi się to, że oprócz losów postaci, czytelnik może bliżej poznać szczegółową historię oraz ewolucję plemion w Afryce. Droga do domu to też intymny wgląd w życie ludzi, którzy przez setki lat byli oddaleni od rozwiniętej cywilizacji, tworząc własną hierarchię i zasady. Chociaż trochę mniej obecny, ale jednak, jest też biały człowiek. Jego rola w niewolnictwie, wielu wojnach oraz następnie rozwoju nauki i doskonalenia świata (nie tylko przez dobro) jest nieodłączna, jeśli chodzi o czarnoskórych oraz ich miejsce w świecie.


Każdy z nas kogoś stracił.

Droga do domu to naprawdę zaskakująca lektura, niosąca ze sobą wiele nie zawsze pozytywnych emocji. To fikcyjna historia, ale każda wykształcona osoba będzie świadoma jej autentyczności. Ta książka jest przede wszystkim drogą do wolności pokazana z dwóch perspektyw – ludzi, którzy pozostali w Afryce oraz tych, którzy (wbrew swojej woli lub nie) znaleźli się poza swoim rodzinnym domem, na innym kontynencie. Jest to też historia o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie i o tym, jak czasami trudno jest się identyfikować z ludźmi podobnymi do siebie. 

Mam wielką nadzieję, że ta książka za kilka, może kilkanaście lat stanie się czymś na wzór symbolu. Symbolu ciężkiej pracy, tolerancji i jednocześnie bólu, jaki musiało znieść wiele czarnoskórych rodzin przez ostatnie setki lat. A przede wszystkim własnego sumienia oraz swojego, indywidualnego ja. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki Yaa Gyasi – po takim świetnym debiucie może być tylko równie dobrze lub nawet lepiej.


9/10

12 komentarzy:

  1. Taki dobry debiut, wow! Książkę bardzo chcę przeczytać, mam nadzieję, że niedługo mi się uda..

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałabym tę książkę przeczytać, gdyż niezwykle mnie ona intryguje. Chciałam czekać z jej zakupem do jakiejś promocji, ale chyba nie wytrzymam, stracę cierpliwość i po prostu ją zamówię, bo myślę, że naprawdę warto to zrobić i stracić trochę gotówki. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i zgadzam się w pełni z Twoją opinią. To cudowna i wzruszająca powieść, od której ciężko jest się oderwać. Mam nadzieję, ze kolejne powieści Yaa będą równie dobre ☺
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za zwrócenie uwagi na tę książkę. Z przyjemnością ją poznam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że wypatrzyłam tę książkę! Też ją czytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Debiut i tak dobra książka? Autorka musiała włożyć w nią mnóstwo wysiłku :)
    Podoba mi się śledzenie losów całej rodziny. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałam, fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam ją ostatnio w księgarni... szkoda, że nie zwróciłam na nią szczególnej uwagi :( Z wielką przyjemnością po nią sięgnę, kiedy tylko uda mi się ją upolować! :))

    Pozdrawiam!
    chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mnie zaciekawiłaś, chyba będę zmuszona przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak narazie podziękuję. Boję się debiutów coraz bardziej, chociaż nie wszystkie są takie złe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam się że trochę pominęłam twoją recenzję bo książka czeka na mnie na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kilka razy już miałam tą książkę w ręku i szłam z nią do kasy, ale zawsze w ostatniej chwili jednak rezygnowałam. Lubię od czasu trochę poważniejsze tematy, jednak te poruszane w "Drodze do domu" jakoś niespecjalnie mnie ciekawią :/
    Z drugiej strony ciągle natykam się na same zachwyty nad tą powieścią! Wręcz czuję się zmuszona do jej przeczytania! Pewnie skończy się jak zwykle - zakupię, przeczytam i się zakocham ;)

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.