„Ślepy trop” Jørn Lier Horst

Samotna matka, Sofie Lund, przeprowadza się z roczną córeczką Mają do domu, który odziedziczyła po dziadku, trudnym w kontaktach człowieku, od lat pozostającym w kręgu zainteresowania policji. Sofie postanawia wynająć firmę sprzątającą, aby wyrzucić z domu wszystkie pamiątki po krewnym, o którym najchętniej chciałaby zapomnieć. Pozostaje po nim tylko sejf, przytwierdzony na stałe do podłogi w piwnicy.

W sejfie leży coś, co zaskoczy nie tylko Sofie Lund, ale też wszystkich pracowników komendy policji w Larviku. Tajemniczy przedmiot doprowadzi do ponownego otwarcia sprawy, która od dawna nie daje spokoju Williamowi Wistingowi.

Wisting dostrzega wreszcie możliwe rozwiązanie, nić, po której można spróbować dojść do kłębka. Aby tego dokonać, będzie musiał złamać koleżeńską solidarność i podważyć zaufanie do instytucji, którą sam reprezentuje.


(smakslowa.pl)

Skandynawskie kryminały zdecydowanie dominują rynek czytelniczy. Są odrobinę inne i dość charakterystyczne. Książki Jørna Lier Horsta znane mi są przede wszystkim z takich tytułów jak Jaskiniowiec, czy Poza sezonem. Niestety żałuję, że nie miałam okazji ich przeczytać przed lekturą Ślepego tropu, który jest dziesiątą już z serii o policjancie Wistingu.

Niełatwo stawać twarzą w twarz ze śmiercią i złem. A ty przecież musisz to robić w pracy każdego dnia.

Jeśli chodzi o skandynawskie kryminały, dotychczas miałam okazję czytać niezbyt wciągające powieści Camilli Lackberg oraz te bardzo dobre autorstwa Jo Nesbo. W swojej książce, Jon Lier Horst nie odbiega zbytnio od typowego skandynawskiego kryminału, chociaż mimo wszystko udaje mu się stworzyć coś świeżego. Uwielbiam pełne napięcia historie, które oprócz głównego wątku mają świetnie rozbudowane tło społeczne. I tak jest w przypadku tej książki. Ślepy trop jest wypełniony tego typu wątkami. Na całe szczęście nie dominują one książki i skupiają się przede wszystkim na policjancie Wistingu oraz jego córce, Line. Jest to bardzo ciekawy element i dla mnie życie tej dwójki oraz sąsiadki Line było bardzo interesujące.

Nie zmienia to faktu, że powieść wydawała mi się momentami przegadana – autor bardzo często rozpisywał się na temat śpiewających ptaków, przypadkowych przechodniów czy też samego otoczenia. Czasami chciałam żeby akcja toczyła się dalej i – przede wszystkim – znacznie szybciej. Z drugiej strony Ślepy trop właśnie na tym polega. Na powolności oraz trudności w odnalezieniu winnego. Oh, gdyby to sam winny byłby problemem... Kryminał składa się przede wszystkim na bieganie wokół własnego ogona oraz ciągłego trafiania na ślepy zaułek. Podobnie jak zdezorientowany Wisting, czytelnik w przez większość czasu czuje tę samą bezsilność.

Pomimo tej powolności akcji, książkę czytało mi się wyjątkowo przyjemnie. Może właśnie z tego powodu, że lubię taki skandynawski styl. Akcja jest powolna, ale za to jaka zaskakująca już w samym finale! I o ile tło społeczne kompletnie nie przypadło mi w przypadku Camilli Lackberg, tutaj było zupełnie odwrotnie. Wisting nie jest stereotypowym policjantem i wyjątkowo podobała mi się jego postać oraz oddanie pracy.

W Ślepym tropie jest też wielka dawka szczegółowego wglądu w pracę policji. Chociaż uwielbiam kryminały, w których zwykli ludzie starają się rozwikłać zagadkę, dokładne śledzenie przebiegu śledztwa było w tym przypadku dla mnie równie fascynujące. Jak już wspomniałam, momentami jest naprawdę trudno, ale to dobrze – nie każda sprawa, którą zajmują się władze jest wyjątkowo łatwa.

Niestety książka ma jeden bardzo wyraźny błąd... techniczny. Córka Wistinga, Line, jest w zaawansowanej ciąży. I nic w tym przypadku nie byłoby niezwykłego, gdyby autor nie robił z Line zupełnie sprawnej i ciągle aktywnej kobiety. Wiem, że ciąża nie jest chorobą. Autor jednak bezproblemowo przedstawia nam sytuację, w której bohaterka samodzielnie dokańcza remont, wykonuje inne, dość ekstremalne czynności, a jej sąsiadka powierza jej swoje kilkumiesięczne dziecko. Wydaje mi się, że autor powinien dokonać większego researchu i zorientować się jak wygląda życie ciężarnej kobiety, która za kilka tygodni, a nawet dni ma rodzić.

W pracy śledczego trudno było stwierdzić, w co powinno się wierzyć, a w co nie.

Ślepy trop to bardzo przyzwoity kryminał, chociaż nie powiedziałabym, że wstrząsnął mną całkowicie. Przeczytanie czterystu stron przyszło mi wyjątkowo łatwo, głownie dzięki towarzystwu bardzo ciekawych postaci takich jak Wisting, czy Line oraz jej sąsiadka Sofie. Tło powieści jest naprawdę dobrze rozbudowane, chociaż momentami niektóre opisy zbytnio spowalniają akcję. Wybaczając tę drobną wpadkę z ciężarną, która dokonuje czynów niemożliwych, Jørn Lier Horst napisał ciekawą, pełną napięcia historię. Chciałabym w przyszłości sięgnąć po jego kolejne książki i liczę na to, że zrobią na mnie jeszcze większe wrażenie!

7/10

Kluczowy świadek | Zaginięcie Felicji | Gdy sztorm nadchodzi | Szumowiny | Poza sezonem | Psy gończe | Jaskiniowiec | Ślepy trop | Gdy mrok zapada

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Smak słowa

10 komentarzy:

  1. Mnie ten kryminał bardzo wciągnął. Polecam miłośnikom takich klimatów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze gdzieś upolować tą książkę, obowiązkowo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w ogóle prawie nie czytam kryminałów, a co dopiero Skandynawskie. Ale zawsze warto spróbować, więc czemu by nie przeczytać. :)
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią bym ten kryminał przeczytała, zwłaszcza,że lubię takie, w których praca policji ukazana jest niemal że od podszewki. Chociaż faktycznie, to ,,ciążowe" niedociągnięcie mogłoby nieco irytować... ;)
    Pozdrawiam! włóczykijka z marcepanowych recenzji

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę wreszcie się zabrać za kryminały Horsta!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo dobrego słyszałem o tej książce, dlatego kiedyś z pewnością ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam kryminały, a ten już jakiś czas temu chodził mi po głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wolę kryminały, które czytelnikiem potrafią wstrząsnąć, ale i tak ten z chęcią przeczytam - mam słabość do skandynawskiej literatury :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dość długo nie mogłam się zebrać do czytania skandynawskich kryminałów, ale ostatnio nieźle się wkręciłam (głównie przez Larssona) i ten też z chęcią przeczytam ;)
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja dość długo nie mogłam się zebrać do czytania skandynawskich kryminałów, ale ostatnio nieźle się wkręciłam (głównie przez Larssona) i ten też z chęcią przeczytam ;)
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.