„Dochodzenie” David Hewson

Powieść powraca formą do klasycznego kryminału, w którym czytelnicy podążają tropem razem z detektywami odkrywając z czasem kolejne fakty powiązane ze śledztwem. Morderstwo młodej dziewczyny z kochającego i szczęśliwego domu wstrząsa nie tylko rodziną i przyjaciółmi ofiary. Kto i dlaczego mógłby chcieć zamordować uroczą, niewinną i wspaniałą Nannę? Coraz więcej wątków, coraz więcej podejrzanych, zacieśnia i jednocześnie rozrasta się krąg osób, którym pomimo wszelkich pozorów mogłoby zależeć na morderstwie dziewczyny. Kiedy tylko wydaje się, że jesteśmy bliżej rozwiązania zagadki następuje zwrot akcji i znów niczego nie jesteśmy pewni. Mgliste, niejasne wskazówki, kłamstwa i stłumione emocje to klimat książki i tego skomplikowanego śledztwa. Z czasem wszystko, co powiązane jest w jakikolwiek sposób z morderstwem przypomina ogromny, skomplikowany spisek. Nic nie dzieje się przypadkiem. Każdy ukrywa sekret. I niczego, absolutnie niczego nie jesteśmy pewni do końca, do ostatniej strony. Co więcej, nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że prawda okaże się tak przerażająca…

(lubimyczytac.pl)

Znudzona czytaniem powieści obyczajowych oraz romansów na czele których stoją idealne, napakowane przystojniaki, zdecydowałam się po sięgnięcie kryminału. Przyznaję się bez bicia, że byłam przerażona tą cegłą – nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek przeczytała ponad ośmiuset stronicową książkę. Jednak jak tylko zaczęłam czytać, wiedziałam że ilość stron nie będzie żadną przeszkodą.


Zastanowiła się, jak to jest być po drugiej stronie. Gdy człowiek nie ściga, tylko sam jest ścigany. 

Dochodzenie wydaje mi się inne, jeśli chodzi o sam styl jakim jest napisany. Czytałam już kryminały świetnie napisane, zaskakujące, z dobrze rozbudowanym tłem społecznym, z ciekawymi bohaterami. Ten jednak przypominał mi odrobinę powieści autorstwa Agathy Christie. Tutaj bowiem, jak w przypadku królowej kryminałów, historia oparta jest przede wszystkim na dialogach. To one tworzą historię, napędzają akcję i są głównym źródłem informacji. Chyba pierwszy raz spotkałam się z tym, że na podstawie samych dialogów zbudowany jest obraz drugiego człowieka. Własnie to, co i w jaki sposób mówi nadaje mu charakter. I pomimo ciągle obecnych dialogów, samo tło powieści jest równie dobrze przedstawione i nie odniosłam wrażenia, aby było w jakikolwiek sposób wybrakowane.

Dzięki wspomnianym dialogom, książkę czyta się niezwykle szybko. Przebrnęłam przez nią bez żadnego męczenia, czy też nudzenia się. Chociaż osiemset stron to nie tak mało, każdy rozdział powieści jest ciekawy i wprowadza do fabuły coś nowego. W przypadku długich powieści nie trudno o lanie wody oraz nadmiar zbytecznych informacji, jednak tutaj tego nie było. Sama akcja skupia się na trzech głównych wątkach: rozwiązywaniu zagadki morderstwa, wglądzie w życie rodziców ofiary oraz... na polityce. Polityce, która nie sądziłam, że w jakikolwiek sposób mnie zainteresuje. Na całe szczęście jest to wątek nie tylko ciekawy, ale też mający duże znaczenie dla sprawy morderstwa. Oprócz tego jest też oczywiście główny śledczy – Sarah Lund. Postać do której żywię wiele sympatii i współczucia, ale też braku zrozumienia oraz silnej potrzeby, aby była szczęśliwa. Ten wątek, podobnie jak wszystkie pozostałe, wzbudził we mnie wiele emocji i bardzo jestem ciekawa, jak rozwinie się jej postać w kolejnych częściach.

Sumienie było jak rana. Kiedy się je skubało, krwawiło, aż coś, jakiś wyrównujący uczynek przychodził i tamował krwotok. 

Rozwiązywanie zagadki śledzi się z niezwykłym zaangażowaniem i oddaniem. Tyle stron, tyle podejrzanych, ślepych tropów i wiele wydarzeń zmieniających sposób patrzenia na tę sprawę. Autor ciągle bawił się nie tylko ze mną, ale i ze śledczymi – kiedy tylko miałam jakąś teorię, już po jakimś czasie zostawała ona poddana wątpliwościom. Momentami nie było dla mnie tylko zrozumiałe to, jak policjanci zajmujący się sprawą mogli ciągle w wierzyć w kolejne tropy oraz winę sprawcy, jeśli wcześniej zdarzało im się mylić.

Kryminałów naczytałam się sporo, ale rzadko jaka książka w tym gatunku wzbudzi u mnie głębsze refleksje. Od czasu przeczytania I nie było już nikogo pięć lat temu, Dochodzenie jest pierwszym kryminałem, który spowodował u mnie taką plątaninę myśli. Działo się to nie tylko za sprawą wątku samego morderstwa oraz naprawdę szokującego rozwiązania zagadki. Dość szczególny wgląd w życie rodziców Nanny oraz skutki jej śmierci były naprawdę interesująco przedstawione. Jeśli komuś zdarzałoby się nudzić podczas lektury, jej zakończenie zdecydowanie nadrabia jakiekolwiek mankamenty i również pozostawia w głowie wiele pytań. Czy człowiek może się zmienić? Czy zbrodniarz może być w przyszłości zwyczajną osobą?

Nie mogę cię ocalić dwa razy.

Dochodzenie to naprawdę świetny, chociaż – nie ma co ukrywać – naprawdę obszerny kryminał. Wyjątkowo spodobało mi się to, jak wielką rolę odgrywają tutaj dialogi. To one nadają charakter każdej z postaci, budują napięcie oraz tworzą całą historię. Każdy z wątków pobocznych, czy to polityczny, czy związany z Sarah Lund lub rodzicami zmarłej Nanny jest ciekawy i świetnie dopełnia powieść. To jeden z niewielu kryminałów, które wzbudził u mnie tak wiele emocji oraz refleksji związanymi z przebiegiem wydarzeń. Całości dopełnia niesamowite zakończenie, którego rozwiązanie wbiło mnie w fotel. Z całą pewnością sięgnę po kolejne części.

8/10

Dochodzenie | Dochodzenie 2 | Dochodzenie 3

16 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać :)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    Sylwia
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się nie udało... Próbowałam, ale narracja irytowała mnie do tego stopnia, że po trzeciej próbie przebrnięcia przez początek, oddałam dziś do biblioteki. Skandynawskie twory chyba nie są dla mnie. Albo przez styl pisania, albo przez trudności w tłumaczeniu. Odkąd przeczytałam Millennium, które mnie zachwyciło (polecam! ♥), próbowałam czytać różne skandynawskie kryminały i zawsze kończy się tak samo - choćby i nawet fabuła była genialna, narracja zupełnie mi nie odpowiada. ;/
    No cóż, może kiedyś zamiast książki skuszę się na serial. ;p
    Pozdrawiam,
    http://recenzje-koneko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Może być ciekawie, mimo że to nie mój gatunek. Zawsze mnie korciło, by sięgnąć po tego typu książkę i może ta pozycja mnie przekona. Wysoka ocena, niesamowite zakończenie, tego właśnie mi potrzeba :)
    Pozdrawiam Cię gorąco i zapraszam na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki, które zmuszają do jakiejś refleksji, a ta widać, że zagwarantowała ci ,,plątaninę myśli". Lubię dobrze zbudowane kryminały, w takiej objętości spodziewałabym się tzw. zapychaczy, cieszę się jednak, ze tego w tej książce nie ma. Będę miała tytuł na uwadze, choć raczej wolę brutalniejsze kryminały, ten również wydaje się interesujący.

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki kryminał przydałby mi się na wakacje. Za dużo już mi tych schematycznych i jednakowych thrillerów, a tutaj wyczuwam nieco większe ambicje autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem przyzwyczajona do takich cegiełek, więc ilość stron mnie nie przerazi, a już zwłaszcza gdy jest dużo dialogów. Z chęcią w końcu wezmę się za jakiś dobry kryminał. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To, że jest obszerny, w ogóle mi nie przeszkadza. Lubię takie kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kryminał raz za czas to świetna opcja. Również czasami jestem zmęczona lekkością (śmieszne, ale prawdziwe) powieści i sięgam po coś cięższego. "Dochodzenia" nigdzie nie widziałam, ale z chęcią poznałabym tą bestyjkę :)
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe, ja z kolei czasami potrzebuję odskoczni od nadmiaru kryminałów i wtedy sięgam po obyczajówki. :) Cieszę się, że książka przypadła Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wysoka oceny jak widzę. Lubię tez sobie robić przerwy i czytać kryminały. To takie miłe oderwanie się od obyczajówek. ;) A na ta powieść z miłą chęcią się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam obszerne powieści, ale coś czuję, że gdybym czytała ten kryminał, w połowie rzuciłabym nim o ścianę, bo jestem strasznie niecierpliwą osobą ;) Moje pierwsze spotkanie z kryminałem to był Paul Grossman, więc dosyć udane, mam ochotę na więcej! :)
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam tę książkę na półce, ale jeszcze nie miałam okazji jej czytać. Ale co się odwlecze to nie uciecze ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej interesują mnie dialogi. Przeważają, a mimo to budują tak wiele. Jak tylko znowu najdzie mnie na kryminał to chętnie sięgnę po Dochodzenie :)

    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie - książka wręcz znakomita. Mimo że gruba, czytałam po nocach, bo nie potrafiłam się oderwać i wciąż zastanawiałam się, kto zabił Nannę. Przede mną ostatnia część cyklu.
    Bardzo podoba mi się Twój blog, będę zaglądać częściej :)
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Kryminały uwielbiam, ten mnie bardzo zainteresował, koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaintrygowałaś mnie tym nawiązaniem do Christie, bo ona jednak zwykle mieściła się w 200-300 stronach :-) Jestem więc ciekawa jak ta przewaga dialogów sprawdziła się w takim grubasku :) Lubię kryminały, które potrafią namącić mi w głowie, a tu czuję, że mogłoby tak być :)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.