Ulubieniec blogera: Literatura młodzieżowa!

~*~

 

Naście lat przestałam mieć już jakiś czas temu, ale mimo wszystko wciąż czerpię ogromną radość z czytania książek skierowanych do tzw. młodzieży. Jednym z moich najnowszych odkryć i książkowych miłości jest seria After Anny Todd. Powiało kontrowersją, prawda? :) Niektórzy ją kochają, inni nienawidzą, jedno jest jednak pewne - wzbudza emocje, a dla mnie właśnie to się najbardziej liczy. Mimo że seria nie należy do najinteligentniejszych, mimo że logika nie jest mocną stroną jej bohaterów, a nieustanne kłótnie i powroty przypominają nieco "Modę na sukces" w wersji dla moli książkowych to bez chwili zwątpienia mówię, że jestem "Afternators" - i to całym serduchem. Ogromnym sentymentem darzę też całe "Stowarzyszenie wędrujących dżinsów" Ann Brashares, dziś - mam wrażenie - już dawno zapomniane i zupełnie niedoceniane. Szkoda, bo to rewelacyjna lekcja przyjaźni, w trakcie której będziemy świadkami kłótni, łamania nastoletnich serc, chwil szczęścia, wybuchów śmiechu i ogromnych tragedii. Skoro już o płaczu i tragediach mowa - nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o Gwiazd naszych wina Johna Greena. Każdy słyszał i każdy mniej więcej wie o czym jest. Powiem tylko tyle,że pan Green jest okrutnikiem i osobą, przez którą na samą myśl o choinkach i świątecznych lampkach nieustannie szklą mi się oczy.

Paulina, naksiazki.blogspot.com

 

Jeszcze niedawno czytałam mnóstwo młodzieżówek, nadal czasami po nie sięgam choć już nieco rzadziej. Zdarzały się nieco gorsze, ale też takie, które naprawdę zapadły mi w pamięć, jak na przykład książki jednej z moich ulubionych pisarek, również teraz - Anny Łaciny. Pierwszą jej książką jaką poznałam był Czynnik miłości, powieść, w której całkowicie się zakochałam! Jej prawdziwość, a także niezwykli bohaterowie sprawili, że nie mogłam się oderwać i nigdy o niej nie zapomniałam. Pojawia się również tajemnica, która dodaje powieści smaczku. Wszystko to razem, sprawia, że tę książkę, naprawdę trudno było mi odłożyć. To niejedyna powieść Pani Łaciny, która tak bardzo przypadła mi do gustu, niedawno miałam okazje czytać jej najnowsze dzieło Niebo nad pustynią i tym razem również się nie zawiodłam. Mimo, że powieści tej autorki są skierowane do młodzieży, wydaję mi się, że nie ma tutaj konkretnej granicy wiekowej.
Kolejna młodzieżówka, a właściwie bardziej literatura Young Adult, o której swego czasu mówiłam "książka mojego życia" to Czy wspominałam, że cię kocham?. Jest to książka, której nadal nie umiałabym skrytykować i chociaż wiem, że jest banalna, w ogóle nie przeszkadzało mi to w tym, by tę książkę bardzo mocno polubić. Podczas jej lektury przepełniona byłam mnóstwem emocji, a zakończenie nieźle mnie zaskoczyło, dlatego niecierpliwie czekałam na pojawienie się drugiego tomu, który wywołał podobne odczucia. Nie mogłam się oderwać, a kiedy już skończyłam, nie mogłam uwierzyć kiedy to przeczytałam! To jedna z tych powieści, po których miałam ogromnego kaca książkowego, pozbyłam się go dopiero po jakimś miesiącu, naprawdę uwielbiam tę książkę i niecierpliwie czekam na kolejny tom numer trzy.


Długo się zastanawiałam nad ulubioną książką z gatunku LITERATURA MŁODZIEŻOWA. Nie chciałam też kilku opisywać, bo nie potrafiłabym wybrać nawet 3, więc po długim biciu się z myślami zdecydowałam, że jednak napiszę o Igrzyskach śmierci, autorstwa Suzanne Collins .
Dlaczego akurat ta książka? Otóż głównie dlatego że daje nadzieję. Kiedy miałam przed sobą jakieś trudne zadanie, myślałam sobie „Hej! Przecież Katniss udało się o wiele więcej, chociaż tak naprawdę nie istnieje, to tobie ma się nie udać?!” Chociaż w sumie, czy to prawda, że taka Katniss nie istnieje? Może właśnie istnieje (bądź istniała), chociaż może nie ma warkocza, nie strzela z łuku i tak nie wygląda, ale może jest taka kobieta, która dokonuje rzeczy niemożliwych?

Książka dająca nadzieję na lepsze jutro i pokazująca, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pochłonęła i urzekła mnie do końca.

Karolinaksiazkowezacisze.blogspot.com

  

Literatura młodzieżowa to gatunek, który chyba nigdy mi się nie znudzi, bo obejmuje tyle różnorodnych tytułów, że, moim zdaniem, każdy, nawet starszy czytelnik, może tu znaleźć coś dla siebie. Wybór jednej ulubionej książki jest w tym przypadku niemożliwy, więc zdecydowałam się ograniczyć do trzech, które naprawdę uwielbiam i z czystym sumieniem mogę polecić.

Na pierwszy ogień Matthew Quick i jego przewspaniały Niezbędnik obserwatorów gwiazd. Bardzo lubię wszystkie książki tego autora, ale tę cenię w szczególności. Spodobała mi się od początku do końca i w sumie nie jestem pewna, co najbardziej mnie w niej urzekło- chyba po prostu wszystko. To historia o przyjaźni, miłości, radzeniu sobie z przeciwnościami losu i normalnym życiu, nie zawsze usłanym różami. Znajdziemy tu ciekawych bohaterów, trochę humoru i naprawdę niezwykłą opowieść o zwykłym chłopaku, który lubi grać w koszykówkę.

Kolejna książka, która zawróciła mi w głowie, to Morze spokoju Katji Millay. Jeśli jesteście fanami Colleen Hoover, to ta książka również powinna Wam się spodobać. Ja uwielbiam takie zagmatwane historie o miłości, z dużą dawką humoru i dobrze wykreowanymi bohaterami. Przy tej historii towarzyszyło mi mnóstwo emocji i na pewno spokojną nazwać jej nie mogę. Może trochę nierealna, ale za to niesamowicie wciąga i udowadnia, że w życiu nie można się poddawać, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro.

No i na koniec prawdziwa wisienka na torcie, czyli mój ukochany Baśniarz autorstwa Antonii Michaelis. Jestem zachwycona tą książką i uważam, że co jak co, ale Baśniarza to jednak każdy przeczytać powinien. Kocham ten wspaniały, baśniowy klimat, tych intrygujących bohaterów i wreszcie zakończenie, którego nadal nie mogę przeżyć Po prostu coś pięknego. Smutna historia, ale dająca do myślenia. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to koniecznie przeczytajcie i zachwyćcie się tą niezwykłą opowieścią tak samo, jak ja!

Paulina, ksiazkowezacisze.blogspot.com


Mój wybór padł na Prawie jak gwiazda rocka autorstwa Matthew Quicka, ponieważ jest to książka, o której nie można z łatwością zapomnieć. W tym natłoku literatury młodzieżowej wyróżnia się, chociaż nie jest skierowana tylko do tej grupy wiekowej. Według mnie główna bohaterka, szesnastoletnia Amber, to twarda postać, która stała się symbolem nadziei - wtedy, kiedy inni już dawno by ją stracili. Pokazuje, że można dać sobie radę praktycznie ze wszystkim, trzeba tylko pamiętać o tej jeszcze tlącej się gdzieś iskierce wewnątrz siebie. Tym, co z pewnością odróżnia tego autora od pozostałych, jest styl oraz język, jakim się posługuje. Te dwa elementy są dość specyficzne w jego książkach, jednak dzięki nim stają się one oryginalne, a przekaz trafia do młodzieży - prosto, nie ma tutaj owijania w bawełnę, co jest ogromnym plusem. Aż można się zdziwić, z jaką lekkością wszystko pozostało ujęte w książce.
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Prawie jak gwiazda rocka wraz z resztą twórczości tego świetnego autora!

Oxuria, oxu-czytanie.blogspot.com

  

Ciężko zdecydować się na jedną młodzieżówkę, kiedy niemal cała moja biblioteczka się do niej zalicza. Zawężę swój wybór do trójki. No dobra, do czwórki Sporo moich młodzieżówek zawiera wątki fantastyczne, toteż i pod fantastykę można by je podpiąć. Ale nic nie poradzę, że tak przepadam za tym połączeniem. ;) 

Szklany Tron autorstwa Sarah J. Maas - czy ten wybór naprawdę trzeba komuś tłumaczyć? Końcem zeszłego roku postanowiłam zakupić dostępne tomy, zauważyłam już jak ciężko je gdziekolwiek dorwać, dlatego nie wahałam się z zamówieniem. Jednak ze względu na zobowiązania recenzenckie długo odkładałam ich lekturę. Aż w końcu pękłam w zeszłym tygodniu i przeczytałam jednym tchem. Właściwie cieszę się, że zabrałam się za serię, jak już było więcej tomów dostępnych, bo chyba bym zwariowała czekając na kontynuacje. Naturalnie wariuję teraz, bo po tym co Maas zaserwowała w tomie 3. mam ochotę splądrować drukarnie i zmusić do szybszego wydania. Wciągająca fabuła, fantastyczni bohaterowie, którym daleko do ideałów wszechobecnych w młodzieżówkach i kunszt literacki. Nie da się nie kochać serii.

Druga pozycja - Pojedynek Marie Rutkoski. Jasna cholera, ta kobieta wie, jak słodko dobić czytelnika. Myślałam, że pierwsza część to petarda, ale druga zawładnęła mną na tyle, że zamówiłam trzeci tom w oryginale, choć do polskiej premiery dużo nie zostało. Takie książki powinny mieć jaskrawą naklejkę ostrzegawczą na okładce! U Rutkoski każde słowo ma znaczenie, każdy gest, wszystko jest inteligentnie przemyślane i perfekcyjnie doprecyzowane. Autorka znalazła idealny środek między akcją a bohaterami, nie ma tu zgubnej dominacji jednego nad drugim. Po prostu czysty kawałek nieba.

Malfetto Marie Lu jest dowodem na to, że opłaca się dawać pisarzom drugą szansę. Trylogia Legenda niespecjalnie mnie wciągnęła, drugi tom wciąż czeka na półce na przeczytanie i jak na razie nie mam na niego ochoty. Ale Malfetto... to pochłonęłam od razu. Zawsze uważałam za niesprawiedliwe wskazywanie kozła ofiarnego, "czarnego charakteru" odpowiedzialnego za całe zło, kiedy przecież i w nim czaiło się piękno. Byłam za Snapem zanim wszyscy zaczęli go doceniać. Osądzanie bohaterów, zwłaszcza tych postawionych na przegranej pozycji mnie odrzuca. A to, że Marie Lu napisała coś o antybohaterze i to jeszcze w alternatywnych renesansowych Włoszech? 10 punktów dla niej!

Ostatnia i nie mniej intrygująca - Córka Zjadaczki Grzechów Melindy Salisbury. Ubolewam trochę nad faktem, że zapowiada się w drugim tomie zmiana bohaterów pierwszoplanowych, ale mam nadzieję, że Twylla i Lief nie zostaną całkowicie pominięci. Jedna z lepszych książek 2015 roku, którą mogłabym czytać non stop i nigdy się nie znudzę. Autorka równie cudowna, tweetowanie z nią o książkach to sama przyjemność. Poza tym, jak sama przyznaje, jest ze Slytherinu. A Ślizgoni trzymają się razem!

Sylwia Niemiec, ravenstarkbooks.blogspot.com

  

Wśród litery młodzieżowej na topie są ostatnio wszelkiego rodzaju dystopie. Nie byłbym sobą, gdybym nie polecił moich ulubionych Igrzysk Śmierci, ukazujących zepsuty świat czerpiący przyjemność z oglądania dzieci mordujących się nawzajem na ogromnej, pełnej niebezpieczeństw arenie. Ale tę serię zna chyba każdy. W literaturze młodzieżowej to chyba pozycja obowiązkowa.

Serią, którą również chcę polecić, a do której jeszcze chyba nie wszyscy dotarli, jest Czas Żniw Samanthy Shannon. Choć jak dotąd ukazały się tylko dwa tomy, oba prezentują zadziwiająco wysoki poziom. Autorka za pomocą Paige oprowadza czytelników po Londynie, w którym roi się od jasnowidzów, elementów niepożądanych w społeczeństwie, zmuszanych działać w podziemiu i ukrywać swoją prawdziwą tożsamość. W książkach tych nie brak krwawych porachunków, chwil grozy, czy powoli rozwijającego się wątku miłosnego. I o ile Czas Żniw to książka bardzo dobra, o tyle jego kontynuacja, Zakon Mimów wraz z, pozostawiającym wiele znaków zapytania, zakończeniem jest książką która po prostu nie może się nie spodobać nawet najbardziej wybrednym!

Nieortodoksyjny, nieortodoksyjny.blogspot.com


Bardzo lubię czytać literaturę młodzieżową. Najbardziej w pamięci zapadła mi powieść Johna Green'a Gwiazd naszych wina. Dzięki tej książce mogłam spojrzeć na problemy młodzieży w inny sposób. Niekiedy mogłam wczuć się w nie, bo nie miałam z nimi styczności na co dzień. Ten gatunek daje mi też motywację do dalszego życia i działania. Po lekturze, którą wymieniłam wyżej zrozumiałam, że wszystko jest możliwe. Wystarczy tylko chcieć i dążyć do tego. Wyniosłam też cenną uwagę, aby żyć każdą chwilą swojego życia , bo nikt nie wie kiedy nadejdzie nasz moment, w którym zostanie mu odebrana ta możliwość.
Język, jakim pisane są powieści młodzieżowe też przyczynił się do tego, że polubiłam ten gatunek. Zazwyczaj książki te pisane są z myślą o młodzieży, toteż autorzy piszą je językiem typowo młodzieżowym, przez co też łatwiej wczuć mi się w lekturę i zrozumieć jej treść, dokładnie analizując w głowie to co czytam.
Dużym atutem niektórych młodzieżówek jest też to, że mogą one trafić do starszych odbiorców, który już nie należy do młodzieży.
Podsumowując, literatura młodzieżowa jest jednym z moich ulubionych gatunków. Mam nadzieję, że młodzieżówki nadal będą tak dobre, jak te, które udało mi się przeczytać do tej pory.

Ada Puszkarska, miedzy--stronami.blogspot.com

  

Gdyby ktoś spytał mnie, jaką powieść młodzieżową mogę mu polecić, bez wahania odpowiedziałabym, że Prawie jak gwiazda rocka. Ta książka właśnie po to jest – by ją czytać, czuć, rozumieć i polecać, tak aby każdy się o niej dowiedział i w chwilach zwątpienia mógł sięgnąć właśnie po tę powieść, która w niezwykle emocjonalny sposób oddziałuje na czytelnika. Prawie jak gwiazda rocka łączy ze sobą zwątpienie i nadzieję względem wartości życia, ludzkiego losu i wiary w Boga. Ta książka podważa wszelkie wartości, aby następnie nieść nadzieję i zarażać optymizmem. To jedna z tych powieści, które powinny znaleźć się na rozpisce szkolnych lektur.

„-Życie toczy się dalej - rzuca. -Niezależnie od tego, czy postanawiamy się nim cieszyć, czy nie. Więc równie dobrze możesz znaleźć sposób, żeby cieszyć się tymi aspektami, którymi się da. Nie możesz tak po prostu zrezygnować z życia, Amber.”

W moim sercu bardzo ważne miejsce zajęła seria Oddechy autorstwa Rebeccy Donovan, która z ogromną siłą wpływała no moje wrażliwe emocje i niejednokrotnie pozostawiała mnie w strzępach własnych uczuć. Autorka rozkochała mnie w tworzonych przez siebie porównaniach, które były pełne finezji i mocnych doznań: „Pierś mi się ścisnęła, jakby nie było w niej miejsca na oddech. Dusiłam się bólem”. Historia Emmy była przesycona cierpieniem, którego sama doświadczałam poprzez słowa, które uderzały we mnie niczym bicz. Gdy myślę o serii Oddechy (szczególnie drugim tomie - „Oddychając z trudem”) - myślę o emocjach i bolesnych doznaniach, jednak zbyt pięknych, bym chciała się ich pozbyć, no chyba że po to, aby poczuć wszystko ponownie – na nowo ☺



  

Z literaturą przeznaczoną dla młodzieży mam niemały problem. Sięgam po nią często, ale rzadko zdarza mi się naprawdę czymś zachwycić. W większości książki w tym gatunku okazują się być płatki, zbyt lekkie i proste. Mimo to jest kilka perełek, które zasługują na szczególną uwagę.

Plaga samobójców Suzanne Young

Zazwyczaj nie lubię typowo dystopijnych książek, ponieważ przeważnie opierają się one na tym samym schemacie. Jednak Plaga samobójców niezwykle mnie zaskoczyła. Jak sam tytuł mówi, opowiada o pladze samobójców, która dotyczy przede wszystkim nastolatków. Historia nie biegnie szybkim tempem, ale jest niesamowicie wciągająca. Głównym elementem, który ją napędza są Sloane i James. Oj, dawno z żadną parą aż tak się nie zżyłam i tak im nie kibicowałam. Ta książka zdecydowanie wyróżnia się tle innych, jest bardzo dobrze napisana i sprawia, że czytelnikowi szybciej bije serce.

Oddam ci słońce Jandy Nelson

Pamiętam jak dziś, kiedy wychodziła ta książka. Musiałam ją mieć, przeczytać... było w niej coś intrygującego. I chociaż nie wszystkim się podobała, mną zawładnęła. Oddam ci słońce opowiada o bliźniakach - Noah oraz Jude - którzy nie mają ze sobą wiele wspólnego. Historia o miłości, ale nie tylko pomiędzy dwoma płciami, ale też pomiędzy rodzicem oraz przyjacielem. Dodatkowo język jakim napisana jest książka niesamowicie uwodzi i robi wrażenie.

Inne zasady lata Benjamin Alire Saenz

Moje dość niedawno odkrycie, czyli historia miłości dwóch chłopaków, która niesie ze sobą naprawdę wiele emocji i wartości. Jest dla mnie wyjątkowo ważna, ponieważ po raz pierwszy odnalazłam we fikcyjnym bohaterze samą siebie. Powieść jest krótka, lekka, ale porywa niesamowicie.

Insane


Poprzednie edycje:



~*~

A jakie są wasze ulubione książki w tym gatunku?

Jeśli lubicie literaturę obyczajową, romanse lub thrillery i horrory i chcecie wziąć udział w tym cyklu to zwróćcie się do mnie na adres mailowy :)

23 komentarze:

  1. Znam kilka z wymienionych pozycji. Najlepsze z tych książek to ,,morze spokoju" i ,,oddam Ci słońce".

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja... nie przepadam za książkami młodzieżowymi, niestety nie wzbudzają u mnie jakiś większych emocji i zazwyczaj są troszkę odgrzewanymi kotletami, jakoś nigdy w młodzieżówkach nie potrafiłam się odnaleźć.
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzę też mam podobną edycję. :D
    Bardzo fajny post. Ja na pewno z tego kocham "Szklany tron" oraz "Malfetto mroczne piętno".
    "Czas żniw" bardzo chcę przeczytać, a "Oddam ci słońce" w końcu zdobyłam i już nie długo przeczytam. :)
    A tak z moich prywatnych ulubionych to "Porwana pieśniarka" i od teraz "Dwór cierni i róż" ♥
    Pozdrawiam ^^
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem wydaje mi się, że jestem jedyną osobą, która nie zachwyca się "Baśniarzem".
    Za to kocham "Igrzyska", bardzo lubię "Morze spokoju", a pana Quicka właśnie odkrywam i czuję przez skórę, że będzie to wierna i długa relacja.

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal jestem nastolatką, więc lubię bardzo dużo serii skierowanych do ludzi z mojej grupy wiekowej. Moja ostatnia miłością jest Szklany Tron, ale lubię też Trylogie Czasu, Mroczne Umysły czy Mare Dyer.
    Dwiestronyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też, mimo że nie mam już-naście lat, uwielbiam młodzieżówki. Z YA najbardziej podobają mi się powieści Greena, a w fantastyce młodzieżowej mogłabym zaczytywać się bez przerwy

    Pozdrawiam,
    SzumiąBooki

    OdpowiedzUsuń
  7. Kojarzę wszystkie wymienione w poście pozycje, ponieważ młodzieżówki to gatunek po ktorym sięgam często. Moimi ulubieńcami są Oddam ci słońce, Inne zasady lata, Zostań jeśli kochasz/Wróć jeśli pamiętasz, Niezbędnik obserwatorów gwiazd również bardzo dobrze wspominam. :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak widać książek w których mogą zakochać się młodzi, jest od groma :) Niektóre z tych, które polecili inni blogerzy mam w planach przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Oddam ci słońce" i "Pojedynek" sa świetne! Z niecierpliwością czekam na następną odsłonę tej serii!

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam większość wymienionych książek, ale do tych ulubionych zaliczyłabym "Malfetto" oraz "Czas żniw". Ciągle zachwycam się tymi pozycjami ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzadko sięgam po książki młodzieżowe, ale jeśli mam możliwość jakąś przeczytać, to robię to z chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Och, "Plaga samobójców" jest fantastyczna!! Jednak "Kuracja..." już nie ma tej magii ;( Chociaż jestem dopiero na początku i może jeszcze się rozkręci ^^

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też nastolatką nie jestem już od dawna, ba pewnie powinnam już czytać same romanse i klasyki - ale uwielbiam młodzieżówki - :) Większość powyżej wymienionych czytałam. "Gwiazd naszych wina" to książka, która wywołała u mnie tak ogromne emocje, że w trakcie czytania nie tylko płakałam, ale musiałam odłożyć książkę i uspokoić swoje emocje. Skończyłam ją dopiero następnego dnia.:Oddechy" super seria. Plaga...bardzo dobra książka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jakoś nie mogę się wczuć w młodzieżówki, nie powalają mnie na kolana. Z wymienionych tu książek czytałam tylko "Igrzyska śmierci", które były świetne :)
    ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Na temat literatury młodzieżowej mogłabym mówić bez końca, a tytułów do wymienienia miałabym ogrom. <3 Numer jeden: "Idealna chemia" Simone Elkeles. <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Matthew Quick i Gwiazd naszych wina - moi absolutni ulubieńcy, choć coraz mniej literatury młodzieżowej czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szklany tron bardzo lubię :D Szczerze mówiąc nie umiałabym wybrać jednej czy nawet dwóch książek, które lubię najbardziej... ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Poluje na Morze spokoju, a co do serii Rebecci Donovan - jest przepiękna <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiele z tych książek również należy do moich ulubionych młodzieżówek. Kocham "Igrzyska śmierci" czy "Oddam ci słońce" ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo fajny cykl!to takie budujące,gdy ogląda się współpracę i porozumienie pomiędzy blogerami! :)
    ja zdecydowanie najbardziej lubię,,Igrzyska śmierci".
    pozdrawiam!
    marcepanowerecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. "After" mówię stanowcze nie. Nie. Nie. I jeszcze raz nie.
    I przyznam, że "nie" mówię także GNW.
    Zachęcająco wygląda jednak "Czas żniw" Samanthy Shanoon :)
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie,
    Isabelle West z Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.