„Śmierć frajerom” Grzegorz Kalinowski

Powieść łotrzykowska i przygodowo-sensacyjna a zarazem kryminał miejski z elementami thrillera, dziejący się w latach 1905–1925. Autor wykorzystał pasjonującą historię miasta, świetne wątki polityczne, a także opisał warszawski półświatek okresu międzywojennego. Wyjątkowa dbałość o szczegóły historyczne i tło obyczajowe, a także wierność detalom i topografii miasta sprawia, że powieść jest wspaniałym przewodnikiem po Warszawie początku dwudziestego wieku, tak jak „Lalka” Bolesława Prusa jest swoistym przewodnikiem po Warszawie dziewiętnastowiecznej.Tomek Wilmowski, Marek Piegus, Cegiełka i Paragon na zawsze pozostali chłopcami, tymczasem Heniek Wcisło z impetem ląduje w świecie ciemnych interesów, brudnej polityki, kasiarstwa, bandyterki i mokrej roboty.

(lubimyczytac.pl)

Niezbyt przepadam za historią. W szkole nigdy nie lubiłam się jej uczyć, a moja wiedza na temat przeszłości Polski nie należy do ogromnej. Mimo wszystko elementy historii w książkach wyjątkowo mnie interesują, bez względu na to, czy przenoszę się w czasie o dwadzieścia, trzydzieści, czy sto lat. Niestety Śmierć frajerom nie spełniła moich oczekiwań w stu procentach.


Frajerzy to tacy, co się dają oszwabić albo okraść. Frajer to ktoś, kto sobie nie radzi, nie należy do ferajny.

Wydawało mi się, że autor poświęci Heńkowi Wcisło większość uwagi. Ku mojemu zaskoczeniu, historia skupia się nie tylko wokół najpierw młodego, a następnie dorastającego chłopaka. Postaci w powieści jest naprawdę sporo – losy jednych zainteresowały mnie bardziej, innych mniej. I chociaż ta różnorodność była elementem dość ciekawym, czasami chciałam, aby fabuła skupiała się tylko i wyłącznie wokół Heńka, którego życie najbardziej mnie zainteresowało. 

Tyle ile postaci, tyle było wydarzeń. Niestety nie każde mnie porwało i wyjątkowo zafascynowało. Z całą pewnością nigdy nie zapomnę pościgu za Heńkiem, który ukradł tramwaj wraz z kilkoma znajomymi... Dla mnie jednak tego było za dużo. Kiedy odkładałam książkę na dłużej, gubiłam się w wirze wydarzeń i potrzebowałam sporo czasu, aby przyswoić nowe informacje.

Oprócz fikcyjnych postaci, autor prezentuje czytelnikowi również te prawdziwe, historyczne – takie jak Stanisław Ignacy Witkiewicz, czy Józef Piłsudski. Zawsze lubiłam czytać o życiu takich ważnych ludzi od wewnątrz – wyobrażać sobie, że nie istnieją tylko i wyłącznie na kartkach książek historycznych, ale też mieli w przeszłości własne życia. Dlatego bardzo cieszę się, że Grzegorz Kalinowski niektórym ze znanych postaci nadał prawdziwe cechy, myśli oraz pragnienia.

Kolejnym ciekawym elementem powieści było samo tło tych wszystkich licznych historii. Autor ewidentnie wie o czym pisze, posiada ogromną wiedzę i umiejętnie wykorzystuje ją w swojej książce. Momentami miałam wrażenie, że sama biegam po ulicach XX wiecznej Warszawy i jednocześnie jestem jej częścią. Podobnie jak z wspomnianymi przeze mnie bohaterami, całe miasto, poszczególne ulice oraz kamienice jakby na nowo tętniły życiem. Jeszcze bardziej spodobała mi się gwara oraz słowa jakim posługiwali się konkretni bohaterowie. W książce bardzo różnią się od siebie statusem, zawodem oraz pochodzeniem. Autor każdej najmniej ważnej postaci nadał osobowość oraz tożsamość ściśle związaną właśnie z tym, kim jest. Co ciekawe, odkryłam, że wiele śląskich powiedzeń oraz wyrażeń pochodzi właśnie z języka żydowskiego. Te drobne szczegóły nadają całej historii wyjątkowości i bardzo mi się podobały.

O ile wielowątkowość w powieści była dla mnie jeszcze akceptowalna, niezbyt podobała mi się ilość samej polityki w książce. Było jej zdecydowanie za dużo i dla mnie, osoby, która się nią nie interesuje niektóre wydarzenia oraz rozmowy były zwyczajnie nużące. Wydaje mi się, że powieść spodobałaby się bardziej komuś o innych zainteresowaniach.

Z nierozwartości to ja umiałem leczyć, ale nie szafy, tylko piękne panie.

Śmierć frajerom zdecydowanie nie należy do złych książek. Mój problem z nią polega na tym, że nie wpisała się całkowicie w moje gusta. Poza tym nie można odmówić autorowi niezwykłego talentu – jego wyobraźnia zaskakiwała mnie co raz bardziej z każdym rozdziałem, a język jakim historia jest napisana pozwala bez trudu przyswoić wiele nieznanych czytelnikowi informacji. Powieść poleciłabym zdecydowanie fanom historii oraz polityki, zwłaszcza XX wiecznej Warszawy. Bardzo chętnie sięgnę po drugi tom – w końcu po takim zakończeniu czuję się wręcz zmuszona to zrobić!

6/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza SA


14 komentarzy:

  1. Ja w książkach historycznych najbardziej lubię właśnie to swoiste oddanie tła i ówczesnych realiów w sposób oddziałujący na wyobraźnię czytelnika...a raczej nie politykę.Z jednej więc strony książka mnie intryguje i zachęca do przeczytania,o tyle zaś z tej drugiej - typowo politycznej - lekko odstrasza.Mam więc mieszane odczucia...no ale kto wie...może kiedyś? :)
    Pozdrawiam ciepło! włóczykijka z marcepanowych recenzji

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie źle robię, ale omijam książki historyczne. Nigdy nie lubiłam tego przedmiotu w szkole i jakby z góry zakładam, że wątki z przeszłości mnie znużą i się nie spodobają. Postaram się zmienić podejście w wakacje, gdy będę miała więcej czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Natknęłam się już wcześniej na ten tytuł i zaczyna mnie intrygować coraz bardziej. Jak zwykle tylko obawiam się, że przez moją duuużą sympatię do historii i tego okresu, wymagam od tego typu książek zbyt wiele i jak zwykle się rozczaruję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta pozycja nie trafia zdecydowanie w mój gust. Uważam, że u mnie byłoby podobnie jak u ciebie, nie urzekałby mnie tak bardzo, bo to totalnie nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam jej na razie w planach, ale książka zbiera całkiem dobre recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na targach dostałam rozdział z tej książki, jak na razie go nie przeczytałam, ale zamierzam ;) Niby nie moje klimaty, ale zawsze warto spróbować! :D
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  7. To pierwsza recenzja tej książki, jaką przeczytałam. I czuję się zainteresowana, głównie z tego powodu, że lubię powieści o bogatym, historycznym tle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja niestety nie odnalazłabym się w tej książce, więc raczej nie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam podobnie z tą historią, tzn nigdy jakoś mnie do niej nie ciągnęło, i niestety odbija się to też na ksiązkach - najłatwiej i najprzyjemniej czyta mi się te gdzie akcja dzieje się współcześnie, albo w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja i powieści historyczne niekoniecznie się kochamy. Odpuszczę sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam podobnie jak Ty - niespecjalnie lubiłam wkuwać w szkole historyczne daty, za to wątki historyczne w powieściach są jak najbardziej na tak. Mimo wymienionych przez Ciebie wad "Śmierć frajerom" naprawdę mnie zainteresowała. Ciekawe połączenie autentycznych i fikcyjnych postaci... No i muszę przyznać, że wzmianka o "Lalce" Prusa, którą uwielbiam, bardzo do mnie przewinęła :) Muszę kiedyś przeczytać.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Odniesienia polityczne akurat mi nie przeszkadzają, więc pod tym względem bym się pewnie nie zraziła. Intryguje mnie fabuła, ale ciągle nie jestem przekonana do lektury na tyle, by od razu tego tytułu szukać. Szkoda, że w Twoje gusta się nie do końca wpisała, życzę żeby drugi tom porwał Cię bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tę powieść u siebie na półce i zamierzam przeczytać ją w wakacje ;)
    Historię uwielbiam, zarówno w szkole jak i w książkach, a wątki polityczne nie są mi straszne! Coś mi mówi, że to pozycja w sam raz dla mnie ;)

    Pozdrawiam
    Arancione z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za historią, ale ostatnio zainteresowały mnie takie książki. Po tę książkę może również kiedyś sięgnę ;)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.