PRZEDPREMIEROWO: „Fobos” Victor Dixen

Odmów... – szepcze mi do ucha cichy głos. – Wiesz, że nie nadajesz się do tej misji z tym, co masz do ukrycia. Wiesz, że jeśli polecisz, będziesz cierpiała tak, jak jeszcze nikt dotąd nie cierpiał. Odmów w tej chwili...

Léonor wchodzi na pokład statku kosmicznego. Doskonale pamięta moment, w którym zobaczyła ogłoszenie o naborze do programu „Genesis”, pierwszego reality show w kosmosie. Sześć dziewczyn i sześciu chłopaków wybranych w ogólnoświatowym castingu ma założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Będą poznawać się podczas sześciominutowych randek, by zdecydować, z kim założą rodzinę, gdy dotrą do celu.

Léonor uważa, że to jej jedyna szansa nie tylko na zdobycie sławy, ale i na lepsze życie. Przez całe dzieciństwo przechodziła od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Nie ma nic do stracenia i zamierza rozegrać tę grę po swojemu.

(otwarte.eu)

Od kilkunastu lat nie tylko w Ameryce (chociaż przypuszczam, że to tutaj miały swoje początki), ale i na całym świecie emitowane są różnego rodzaju reality show – programy, w których każdy widz może wcielić się w rolę prawnego podglądacza. Fobos łączy właśnie ten element z czymś jeszcze – podróżą dwunastu młodych ludzi obu płci w celu zaludnienia Marsa. Czy to nie wydaje się być mieszanką idealną?

Człowiek już latał w kosmos. Jadł tam, spał i pracował. Ale jeszcze nigdy się tam nie zakochał.

Na daną chwilę jestem wyjątkowo zainteresowana nie tylko tematyką kosmosu, ale też samych dystopii – intrygujących wizji świata, które nierzadko ukazują licznie wady władzy, społeczeństwa oraz samych jednostek. I chociaż pomysł na fabułę Fobosa jest niezwykle oryginalny, odnajduję w nim kilka znanych już dla mnie wcześniej motywów; czy to z filmów, czy książek. Samo stworzenie z tego projektu swego rodzaju publicznego przedstawienia od razu na myśl przywodzi mi Truman Show. Z tą różnicą, że w tym przypadku uczestnicy świadomie zgadzają się na transmisję na żywo.

Element ten był tak naprawdę tylko i wyłącznie tłem dla książki. Na samym początku chciałam, żeby to zjawisko podglądania, a raczej jego problem został bardziej szczegółowo opisany. Jednak kiedy autor przedstawił sytuację, w której na całym uniwersytecie wstrzymywane są zajęcia z powodu transmisji jednych z codziennych spotkań dwóch uczestników programu Genesis... Stwierdziłam, że to za wiele. Chyba wtedy wystarczająco przeraziła mnie wizja tego, że tak mogło być i czasami jest naprawdę. Oczywiście wizja Victora Dixena jest mocno wyolbrzymiona – z całego projektu zrobiono światowe widowisko, w które zaangażowane są nie tylko poszczególne państwa, ale też ogromne firmy, a nawet władze, i co za tym idzie, mają w tym udział niewyobrażalne sumy pieniędzy. Niemniej jednak te poszczególne sytuacje bardzo pobudzają wyobraźnię i dają do myślenia.

Fobos prowadzony jest z dwóch perspektyw – raz śledzimy losy załogi statku Cupido dzięki narracji pierwszoosobowej Leonor, a za innym razem mamy podgląd na różne sytuacje dziejące się poza statkiem kosmicznym dzięki narratorowi trzecioosobowemu. O ile sposób opowiadania przez dziewczynę nie był męczący, cieszyłam się, że nie była ona jedynym narratorem. Wydarzenia przedstawiane z jej perspektywy były napisane wyjątkowo prostym i potocznym językiem. Czasami miałam ochotę przeczytać jakieś zdanie o bardziej złożonej strukturze i wtedy z pomocą przychodziły rozdziały, w których pałeczkę przejmował narrator wszystkowiedzący.

Prosta jest tylko śmierć. Prosta i wieczna. A życie, widzisz, jest skomplikowane, a do tego strasznie krótkie.

Dzięki temu, że powieść wcale nie należy do najkrótszych (około 450 stron), miałam okazję bardzo dobrze poznać każdego bohatera z osobna. Przyznaję, że odrobinę obawiałam się, że nie spamiętam imion wszystkich dwunastu postaci. I chociaż czasami brakowało bardziej szczegółowego wglądu w myśli osób płci męskiej, każda z osób nie tylko ze statku, ale i z poza, została nakreślona bardzo wyraźnie. Jedne wzbudzały pozytywne emocje, inne bardziej negatywne, a niektóre z nich nadal pozostają dla mnie wielką tajemnicą. Mam nadzieję, że niektórych poznam bardziej w kolejnej części.

Z całą pewnością nie można zarzucić Fobosowi braku akcji. Mimo że spodziewałam się czegoś innego, a wydarzenia poszły w ciekawą stronę, nie sposób było się nudzić przy którymkolwiek z rozdziałów. Książka zawiera mniej lub bardziej emocjonujące wydarzenia, jednak każde z nich jest niezwykle interesujące. Nie mówiąc już o tym, że ostatnie rozdziały to istny rollercoaster emocji, które towarzyszyły mi jeszcze kilka godzin po ukończeniu lektury. Myślałam, że powieść będzie skupiać się na wątku miłosnym, jednak – ku mojemu zaskoczeniu – jest go nie tyle co niewiele, ale w sam raz. Na dodatek jest bardzo subtelny i zjadliwy nawet jeśli zakrawa odrobinę o trójkąt miłosny.

Oprócz wspomnianym przeze mnie wcześniej niezbyt wyjątkowym stylu, Fobos miał też kilka wad. Niektóre elementy nie były szczegółowo wyjaśnione albo były – jak dla mnie – zbędne. Dziwił mnie sam fakt, że wszyscy uczestnicy programu mówią po angielsku, mimo że pochodzą z przeróżnych stron świata. Co w tym takiego dziwnego? No cóż, większość z nich wychowywała się w slumsach albo biednych rodzinach i nie wydaje mi się, że byłoby to całkowicie możliwe. Odnosiłam czasami wrażenie, że fabuła ma luki, jednak nie wpłynęły one znacząco na mój odbiór powieści. Myślę, że zabrakło tutaj precyzyjności i dokładności, którą ceniłam na przykład w Marsjaninie.

Kochać to znaczy walczyć o to, co uważamy za najlepsze dla tego kogo, kochamy... nawet jeśli ta osoba o tym nie wie.

Fobos to bardzo przyjemna, chociaż momentami bardzo przejmująca powieść młodzieżowa. Wizja w niej przedstawiona być może nie jest bardzo prawdopodobna, ale wiele mówi o nas – pokazuje, że w każdym z nas jest odrobina z podglądacza. Chociaż styl autora nie zachwyca, a sama fabuła ma kilka dziur, nie można jej odmówić braku przewidywalności, czy też elementów zaskoczenia. Różnorodni bohaterowie tylko napędzają tę powieść, a zakończenie wywołuje niezliczoną ilość emocji i zostawia czytelnika z otwartymi ustami ze zdumienia. Dodatkowo wspomnę o kilku ilustracjach przede wszystkim wnętrza statku, które są ciekawym ułatwieniem dla czytelnika. Cóż mogę więcej powiedzieć? Nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się co wydarzyło się dalej!

7+/10

Fobos | Fobos. Tom 2

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Otwarte

27 komentarzy:

  1. Ooo może być naprawdę ciekawie :D Trochę może nie moje klimaty, aczkolwiek czuję się naprawdę zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się być ciekawą książką, jeśli wpadnie mi w ręce to na pewno przeczytam, bo lubię to, co wydaje Moondrive. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mojej córce mogłaby przypaść do gustu

    OdpowiedzUsuń
  4. Reality show w kosmosie... Niezbyt w moim guście, ale po Twojej recenzji mam ochotę sięgnąć po tę powieść. Cieszę się, że nie skupia się ona jedynie na rozterkach miłosnych głównej bohaterki, bo wtedy najprawdopodobniej nie miałabym czego w niej szukać ;)

    Pozdrawiam
    Arancione z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  5. Reality show w kosmosie? Z początku mnie to wręcz odpychało. Jednak teraz, po kilku pochlebnych recenzjach, nabrałem ochoty na tę powieść. Dalej mam spore obawy, ale i tak nie mogę się doczekać lektury. Na dniach zabieram się za tę powieść, dlatego zobaczymy, co z tego wyjdzie :D
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Fabuła brzmi dość zachęcająco i tą recenzją właśnie mnie przekonałaś do jej przyszłego zakupu :) Książka zapowiada się obłędnie i mam nadzieję, że faktycznie taka będzie.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tej pory byłam do niej negatywnie nastawiona. Lubię kosmos jako całokształt, jednak nie przepadam za książkami, których akcja ma tam miejsce. Może to i dziwne ale tak jest... Jednak po przeczytaniu kilku pozytywnych recenzji, w tym twojej stwierdzam, że chyba warto dać jej szansę :)

    Pozdrawiam serdecznie ^^
    ksiazki-bez-tajemnic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Fabuła jest naprawdę niezła. Mogłabym się skusić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę tę okładkę ostatnio dosłownie wszędzie, ale dopiero dzisiaj dowiedziałam się o czym jest ta książka. Muszę przyznać, że brzmi interesująco, może w wolnej chwili po nią sięgnę ;)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nie miałam ochoty na tę książkę. Wydawała mi się ona mało oryginalna i schematyczna. Jednak po Twojej recenzji jeśli trafi się okazja, z wielką ochotą skuszę się na przeczytanie jej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo zachęciłaś mnie do tej książki. Mimo paru wad, o których wspomniałaś widać, że warto przeczytać tę powieść dla umilenia czasu. Ostatnio zaczęłam czytać science-fiction i myślę, że ta książka nie powinna mnie zrazić do tego gatunku szczególnie, że występuje wątek podglądacz.

    Pozdrawiam
    The-only-thing-i-love-are-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę się obawiam, że książka ta powieli schematy i niczym mnie nie zaskoczy...

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaręczam, że nie ma w niej żadnych schematów, dla mnie jest jedyna w swoim rodzaju :)

      Usuń
  13. Mimo całej promocji i dość pozytywnych recenzji, jakoś nie mam na tę powieść ochoty...

    OdpowiedzUsuń
  14. Historia niebanalna, tak wnioskuje, przez co czuję się nią zaciekawiony. Koniecznie muszę ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapowiada się bardzo ciekawie i obiecująco.Intryguje mnie zarówno kosmos,jak i forma dystopii...więc kto wie...jeżeli tylko będzie mi dane - z chęcią ogromną przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak mnie tu dawno nie było, szablon masz boski, genialny! ♥
    Co do książki, to nie wydaje mi się, by to było coś dla mnie (młodzieżówka...), ale sam pomysł wygląda nieźle - kurczę, jeszcze tylko w kosmosie reality show brakowało!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem ciekawa tej książki. Mimo kilku we, które wymieniłaś, bardzo chcę ją przeczytać. Może niebawem mi się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem ciekawa tej książki. Mimo kilku we, które wymieniłaś, bardzo chcę ją przeczytać. Może niebawem mi się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo zaintrygowała mnie ta tematyka kosmosu i choć w książce pojawia się kilka znanych motywów, to i tak jestem jej ogromnie ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Brzmi fascynująco! Z miłą chęcią przeczytam, jeśli wpadnie mi w ręce :) pozdrawiam i zapraszam do Czytane a vista

    OdpowiedzUsuń
  21. Niby w tej książce jest wszystko, co lubię: kosmos i dystopia, ale... niespecjalnie mnie do niej ciągnie. Myślę, że chodzi o główną oś fabularną, tj. reality show, w którym bohaterowie mają się dobrać w pary i zdecydować z kim chcą założyć rodziny. No niekoniecznie to do mnie przemawia... :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Oo, nie wiedziałam, że w książce są ilustracje ^_^ Fajnie ^_^
    Lubię temat kosmosu i poznawać różne wizje przyszłego świata - choć akurat do Fobosa tak średnio mnie ciągnie, to i tak mam nadzieję kiedyś przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie czytałam nigdy książki o podobnej tematyce dlatego mocno mnie ona kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozważam zakup Fobosu i teraz nie jestem taka pewna, czy aby na pewno chcę kupić tę książkę. Z lekka zniszczyłaś moją idealną wizję tej książki ;p Ale w sumie to bardzo dobrze, bo będę mogła podejść do lektury na chłodno, zamiast nastawiać się na cudo i się rozczarować. ;)

    Recenzje Koneko

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wiem jak to działa, ale o niektórych książkach słyszy się po prostu wszędzie. W metrze, na blogach, w autobusie, przed drzwiami sąsiada i u koleżanki babci siostry twojego znajomego na imieninach. Jednych to odstrasza, drugich zachęca. Ja należę do tej drugiej grupy, więc na pewno przeczytam. Zwłaszcza, że Twoja recenzja bardzo do tego zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.