PREMIEROWO: „Pandora” Mike Carey

Pandora (gr. pan – wszystko, dδron – dar) to według jednego z mitów greckich pierwsza kobieta. Kobieta, którą bogowie wyposażyli we „wszystkie dary” i posłali na ziemię jako karę dla ludzkości za nieposłuszeństwo Prometeusza.

Melanie ma dziesięć lat i odkąd pamięta, mieszka w celi bez okien. Każdego dnia uzbrojeni po zęby żołnierze przywiązują ją do wózka i zawożą na lekcje. Nie rozmawiają z nią. Chyba się boją, że ich zje – tak jak „głodni”, którzy zjadają innych ludzi po tym, jak zarazili się dziesiątkującym ludzkość grzybem Ophiocordyceps unilateralis.
Gdy Melanie zostaje sama, lubi sobie wyobrażać, że jest niezwykła i odważna jak mityczna Pandora. Że tak jak ona została obdarowana. Że potrafi obronić swoją ukochaną nauczycielkę przed zagrożeniem. Także przed sobą…

(otwarte.eu)
Podobnie jak mitologiczna Pandora, zanim otworzyła pełną zła całego świata puszkę, ja również nie wiedziałam czego spodziewać. Zaintrygowana nie tylko opisem, ale też niezwykłą okładką, zaczęłam czytać tę książkę z czystej ciekawości. Ciekawości, która przez kolejne godziny tego samego dnia przeobraziła się w zdumienie, zachwyt oraz momentami niedowierzanie.


Nie każdy, kto wygląda jak człowiek, jest człowiekiem.

Pomimo przeczytania opisu, pierwsze rozdziały były dla mnie wielką zagadką. Autor w bardzo umiejętny sposób wprowadza czytelnika w nieznany dla niego świat – stopniowo przedstawiając historię, uchylając rąbek tajemnicy, ale jednocześnie nie podając wszystkiego na tacy. Dzięki temu nie potrafiłam się oderwać od lektury. I chociaż niewiadome z początku historii zostają po jakimś czasie wyjaśnione, w dalszej części powieści pojawiają się nowe. Co tutaj dodać więcej? Mike Carey świetnie posługuje się słowem pisanym – podczas czytania Pandory w mojej głowie tworzyły się wyraźne obrazy danych sytuacji, postaci, czy też otoczenia. Tak jakby autor sam siedział obok mnie i tłumaczył każde słowo, zdanie po to, abym doświadczyła niemalże odczuwalnych emocji związanych z treścią książki.

Chociaż Pandora opowiada przede wszystkim o apokalipsie znanej dla wszystkich pod nazwą "zombie", wizja autora wyjątkowo wyróżnia się na tle innych czytanych lub oglądanych na ekranie przeze mnie tego typu historii. Po raz pierwszy spotkałam się z naprawdę racjonalnym wytłumaczeniem samego rozwoju wirusa oraz tego, na jakiej zasadzie działa. Nie obyło się bez wielu wyjaśnień z terminami czysto biologicznymi lub naukowymi. Wszystko jednak pozostało dla mnie jak najbardziej zrozumiałe. Niektóre elementy apokalipsy wydawały mi się znajome (np. motyw samego grzyba, o którym miałam okazję czytać w Fungusie), jednak z odrobiną świeżych pomysłów tworzy bardzo spójną, niezwykle ciekawą i – mimo wszystko – niespotykaną całość.

Prawda pozostaje prawdą: jedynym, co jest warte wysiłku. Próbując z nią walczyć, dowodzimy tylko, że nie jesteśmy jej godni.

Mike Carey pokusił się o bardzo interesującą narrację. Mimo że z pozoru jest ona trzecioosobowa i przedstawiana z punktu kogoś wszystkowiedzącego, każdy rozdział skupia się mniej lub bardziej na danej postaci. Sprawia to wrażenie śledzenia myśli postaci. Ze względu na przebieg wydarzeń powieści, czytelnik śledzi losy czwórki bohaterów – Eddiego Parksa, żołnierza i jego podwładnego, szeregowego Gallaghera, nauczycielki Helen Jastinau i jej uczennicy Melanie oraz naukowca doktor Caldwell. Kreacja każdej postaci jest na wysokim poziomie. Jedni wzbudzają emocje negatywne, a inni pozytywne, a mimo to każda z nich jest interesująca dla czytelnika. Chce on wiedzieć o danej osobie więcej i więcej. Cieszę się, że wszyscy bohaterowie nie byli w przeciągu całej książki tylko i wyłącznie źli albo tylko i wyłącznie dobrzy. Byli ludźmi z krwi i kości, z własnymi przekonaniami, pragnieniami oraz obranymi celami. I tak właśnie powinni wyglądać – jak każdy z nas.

W przypadku takiej powieści jak Pandora nie mogło zabraknąć wnikliwego studium zachowań człowieka. I to najbardziej zawsze mnie fascynuje w książkach lub filmach o apokalipsach. Podoba mi się to, jak wiele różnych ludzi można spotkać na drodze w przypadku takich wydarzeń i jak bardzo dany człowiek może się zmienić – na grosze lub na lepsze. W trakcie lektury po głowie wiło mi się wiele pytań i refleksji. Jak sama bym się zachowała w takiej sytuacji? Walczyłabym, czy może poddałabym się już pierwszego dnia? Wybrałabym drogę uczciwości, czy też zamieniłabym się w grabieżcę?

Pod koniec wspomnę tylko o dwóch smaczkach. Wyjątkowo podobało mi się, że autor nie potraktował niczego po macoszemu – w książce występują elementy brutalne, momentami wzbudzające prawdziwą odrazę. Nie bał się szczegółowo opisać procesów, czy też sytuacji, które wywołują u czytelnika wstręt. Nie mogę też nie wspomnieć o okładce, która – ku mojemu zaskoczeniu – odnosi się do treści książki i nabiera większego znaczenia po jej przeczytaniu.

Ale czy to możliwe, by ktokolwiek zdołał ocalić Melanie przed nią samą?

Pandora zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Zaczęłam czytać ją z nudów na uczelni, a następnie nie potrafiłam się od niej oderwać aż do samego końca dnia. Chciałam poznać jeszcze więcej historii i jednocześnie nie chciałam rozstawać się z tym unikalnym światem. Mike Carey zaskakuje swoją pomysłowością oraz barwnymi opisami, które tworzą przed czytelnikiem niesamowite obrazy. Historia ma elementy i spokojne i bardziej ekscytujące, ale na pewno nie można odmówić jej braku przewidywalności. Zakończenie naprawdę zaskakuje i chociaż nie jest otwarte, równocześnie pozostawia w głowie czytelnika wiele pytań. Pandora to jedna z lepszych książek o apokalipsie zombie jaką czytałam. Zaskakująca, trzymająca w napięciu, wprowadzająca coś nowego i świeżego w tym ostatnio popularnym gatunku.

9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Otwarte

27 komentarzy:

  1. Książka wydaje się być ciekawa.Zwłaszcza bohaterowie wzbudzili moje zainteresowanie.A okładka - cudo!:)
    pozdrawiam!
    włóczykijka z książki,czytadła i inne dziwadła...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, teraz to aż mnie świerzbi, żeby jak najszybciej sięgnąć po tę książkę! Jakiś czas temu przeczytałam swoją pierwszą książkę o zombie (Przegląd Końca Świata) i zafascynowała mnie. Domyślam się, że obie powieści znacząco różnią się między sobą sposobem podjęcia tematu i to mnie właśnie ciekawi. Dzięki za świetną recenzję! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokochała temat zombiaków, chociaż wcześniej nie znosiłam tego tematu. I chętnie "Pandorę" przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co jak co, ale książek z zombie w tle, to ja nienawidzę... nie porwało mnie chwalone przez wszystkich "Wold War Z" to nie wiem czy i "Pandora" by mnie jakkolwiek porwała... jestem po prostu uprzedzony do tej tematyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam jej w planach, ale lubię motyw zombie w literaturze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że kiedyś mogłabym dać jej czas, ale tylko wtedy, gdy sporo powieści ubędzie z mojej kolekcji. ;d

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie spodziewałam się, że ta lektura jest tak dobra. Podoba mi się to, że autor pisze w sposób sugestywny, że wszystko jest dobrze zobrazowane. Czasami potrzebuję takiej mocniejszej literatury i ta będzie w sam raz.
    Pozdrawiam Justyna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo zaciekawiła mnie ta książka... Chętnie ją przeczytam, ale ostatnio brakuje mi czasu na cokolwiek. Więc troszkę ta powieść będzie musiała poczekać. :)
    Pozdrawiam!
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam pomysłowość :D W sumie ostatnio jest mi jej strasznie brak we wszelkich książkach, więc myślę, że ta powieść mogłaby mnie urzec.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka mnie naprawdę ciekawi! :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  11. O ja zdecydowanie uwielbiam takie książki, jak i nawiązanie do Greckich Bogów, no a Pandora, no cóż każdy ją zna...
    Nie czytałam jeszcze takiej powieści, wydaje się naprawdę intrygująca i czuję, że sięgnę. :3
    Pozdrawiam ♥Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam zachwycona recenzją i myślałam, że to kolejna książka do przeczytania której mnie namówisz, do póki nie przeczytał słowa zombie. To jedno małe słówko skutecznie mnie zniechęciło. ;/
    Pozdrawiam!

    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo zaintrygowałaś mnie tą pozycją - pomysł ciekawy i z tego co widzę autor nie popsuł swojej wizji, a świetnie ją ukazał. Koniecznie będę musiała sięgnąć po "Pandorę" ^^
    Ściskam ♥
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem ogromne zaintrygowana tą publikacją. Koniecznie muszę ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że autor nie owijał w bawełnę i nie bawił się w subtelności. To mocny punkt, który mnie ciągnie do tej historii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka faktycznie wydaje się oryginalna i mam wrażenie, ze wnosi powiew świeżości do wszystkich dystopii. Na pewno się za nią rozejrzę. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&tvseries&films

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo zachęcająca recenzja. Po raz kolejny natrafiłam dzisiaj na książkę, która wzbudziła moją fascynację. I lista zakupów znowu się powiększył :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cześć, to znowu ja, nominowałam cię do wykonania TAGu. ;)
    Serdecznie zapraszam. ;)
    https://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2016/05/colleen-hoover-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Z jednej strony czuję sie zachęcona, ale mimo wszystko boje się żę się w tym wszystkim nie odnajdę, przez co zepsuję sobie opinie na jej temat :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Z zombie miałam do czynienia tylko w serialu ''The Walking Dead''. Bardzo mnie zainteresowałaś tą książką, przede wszystkim procesem, który zachodzi w człowieku, pod wpływem wirusa - czy będzie patrzył na człowieka jak na ciastko w pełni świadomie, czy bezmyślnie... będę wypatrywała ''Pandory'' w bibliotece, by znaleźć odpowiedzi na te pytania.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak tylko przeczytałam opis to wiedziałam, że muszę to przeczytać! A Twoja recenzja to potwierdziła. Co prawda za motywem z apokalipsą zombie jakoś specjalnie nie przepadam, ale ogólny zarys fabuły i sama główna bohaterka tak mnie zaciekawiły, że natychmiast dopisuję do listy. Widać, że to jest "coś", co mnie zauroczy :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Już sam opis bardzo intryguje, koniecznie muszę przeczytać tę książkę. To duży plus, że wyróżnia się na tle innych powieści o podobnej tematyce. Bardzo lubię oryginalność ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Trailer do tej książki jest świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Na początek muszę Ci powiedzieć, że masz przepiękne logo! :)

    A co do recenzji, powiem Ci, że po tytule nie zorientowałabym się w życiu, że może chodzić o apokalipsę zombi! Koniecznie muszę przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Może być cudownie!
    Dawno mnie tutaj nie było...
    Genialny nagłówek!!!
    Przepraszam za długą nieobecność! Już powracam i nadrabiam zaległości.
    Pozdrawiam i zapraszam na konkurs oraz przedpremierową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  26. Co za debil tytuł tłumaczył?.... Pewnie i zawartość też na odpierdol...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie od dzisiaj wiadomo, że tytuły filmów i książek nie są tłumaczone; często nie mają nic wspólnego z oryginalną nazwą. Myślę, że zdecydowanie lepiej brzmi intrygująca Pandora (która ma znaczące znaczenie dla fabuły) niż po polsku Dziewczyna ze wszystkimi darami. I zawartość jest zdecydowanie dopracowana i warta uwagi. Pozdrawiam i na przyszłość życzę trochę kultury i dystansu ;)

      Usuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.