„Chcę Cię usłyszeć” Diane Chamberlain

Obietnica złożona przez Laurę Brandon umierającemu ojcu była prosta: odwiedziny u starszej kobiety, o której wcześniej nie słyszała, a która nie pamięta nic poza odległą przeszłością. Wizyta u Sarah Tolley wydawała się niewielkim poświęceniem. Rzecz jednak w tym, że obietnica Laury skutkuje kolejną śmiercią. Jej męża. Świadkiem samobójstwa była ich pięcioletnia córka Emma, która nie chce o tym mówić... nie chce wcale mówić. Zdruzgotana, gnębiona poczuciem winy Laura kontaktuje się z jedyną osobą, która może być w stanie jej pomóc. Mężczyzną, którego spotkała tylko raz przed sześciu laty. Który nie wie, że jest prawdziwym ojcem Emmy. Próbując spełnić obietnicę daną ojcu i pomóc własnej córce Laura odkrywa opowieść o miłości i rozpaczy, o odwadze i niewypowiedzianym złu, opowieść okrytą całunem milczenia...

Czy prawda nas wyzwoli?

Czy zawsze dotrzymujesz obietnic?

A ty co być zrobiła aby pomóc swojemu dziecku?
(lubimyczytac.pl)

Dlaczego, kiedy chcemy wyrazić swoje emocje, niejednokrotnie nie potrafimy wydusić z siebie słowa? Lub staramy się opowiedzieć drugiej osobie o własnych przeżyciach, ale robimy to nieudolnie? Podobnie jak kilkuletnia bohaterka książki Diane Chamberlain, ja w tej chwili nie potrafię odezwać się słowem. Na całe szczęście przyczyną jest nie strach, ale zachwyt. Mam nadzieję, że chociaż w połowie będę w stanie oddać moje emocje po przeczytaniu tej powieści.

Straszna rzecz - mieć mnóstwo pytań i nie móc ich zadać.

Styl, sposób przedstawienia historii zrobił na mnie naprawdę wielkie wrażenie. Autorka pisze naprawdę dobrze: począwszy od otoczenia, kreacji bohaterów, a kończąc na niesamowitych emocjach, które wręcz emanują z powieści i wchodzą w czytelnika. Niesamowitą przyjemność sprawiało mi czytanie aż tak dopracowanej powieści, przy której inne "lekkie" czytadła wypadają jak coś niemalże bezwartościowego. Nie potrafiłam oderwać się od tej historii, zarwałam dla niej dwie noce, a kiedy odkładałam ją na półce nie potrafiłam pozbyć się jej z mojej głowy. Niesamowicie wciąga, uwodzi czytelnika i wciąga w swój świat.

Kiedy teraz pomyślę sobie o każdym z głównych bohaterów z osobna, na usta momentalnie nasuwa mi się uśmiech. Niezwykle polubiłam Laurę - kobietę silną, pracowitą i uczuciową, milczącą Emmę –dziecko ciekawe innych, jak na swój wiek dojrzałe, Dylana – mężczyznę niezbyt skomplikowanego, ale jednak interesującego oraz bohaterów, którzy istnieli tylko w opowieściach starszej pani z Alzhaimerem. Nie jestem w stanie stwierdzić, która historia bardziej mnie pochłonęła – czy ta dotycząca ciągle milczącej córki Laury oraz jej walkę o normalne i stabilne życie, czy ta o niezwykle trudnym życiu Sarah Tolley i jej męża Johna. Każdy z bohaterów jest na swój sposób wyjątkowy i niesamowite jest to, w jaki sposób autorka stworzyła z nich żywych ludzi. Z własną przeszłością, obawami, nadziejami i innymi oczekiwaniami wobec życia.

Jestem w połowie pisania recenzji, a ja się ponownie wzruszam na wspomnienie tej historii. Chyba dawno żadna książka nie dostarczyła mi tylu emocji i wzruszenia... Wzruszenia, które wyjątkowo trudno u mnie wzbudzić w przypadku słowa pisanego. A jednak autorce się to udało. Raz się smuciłam, raz śmiałam, otwierałam usta ze zdziwienia, a nawet i kilka razy uroniłam łzy. Mogę z ręka na sercu powiedzieć, że Chcę cię usłyszeć to prawdziwy rollercoaster emocji. Dotyczących nie tylko samego przebiegu powieści, ale też tej delikatniejszej, subtelnej strony książki.

Uwielbiam połączenie powieści obyczajowej z elementami – powiedziałabym – thrilleru. Te dwa gatunki osobno są dobre, a w tej książce wspólnie prezentują się rewelacyjnie. Dzięki temu historia miała i elementy typowo życiowe, ale też takie, które powodowały, że wstrzymywałam oddech ze zdumienia i nie potrafiłam się oderwać. Zakończenie naprawdę wbija w fotel i chociaż niektórych elementów domyśliłam się sama – byłam niesamowicie zaskoczona rozwiązaniem zagadki.

Ze szczęściem jest tylko ten kłopot, że nigdy nie trwa długo.

Chcę cię usłyszeć to 456 stron pełnych przejmujących wydarzeń, które wciągnęły mnie w swój świat od pierwszej strony. Diane Chamberlain niezwykle umiejętnie posługuje się słowem, dając swoim bohaterom i ich historiom prawdziwe życie. Laura, Emma, Dylan, Sarah i John na zawsze zapadną mi w pamięci i łza mi się kręci w oku na myśl, że ta przygoda już się zakończyła. Dawno żadna książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia i tak bardzo mną nie zawładnęła. Na tyle, że nie potrafiłam się od niej oderwać. Powieść pełna miłości, dobra, ale też i zła – przejmująca, wzruszająca i jedyna w swoim rodzaju. To jedna z tych książek, którą jednocześnie trudno i łatwo zakończyć czytać. Gorąco polecam wszystkim osobom spragnionych niesamowitych wrażeń.

10/10

17 komentarzy:

  1. Niestety nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale planuję zacząć właśnie od tej pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę na półce i po licznych pochwalnych recenzjach w końcu się muszę za nią zabrać! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. No! Ale tu u Ciebie ładnie! Książkę czytałam i bardzo mi się podobała, dawno nie spotkałam się z tak emocjonującą powieścią obyczajową jak ta. Ma w sobie to coś!
    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam w ciągu jednej nocy i wprost nie mogłam się oderwać od niej :) Cudowna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow nowy wygląd, ślicznie! *-*
    Niestety po książkę nie zbyt mam zamiar sięgnąć, jakoś mnie nie ciekawi. :c
    Pozdrawiam -->Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  6. Na początek chcę wspomnieć, że cudowny wygląd bloga! <3 Bardzo mi się podoba <3
    Hm, czytając opis, wcale nie miałam ochoty na tę pozycję, ale potem zaczęłam czytać recenzję... i powiem Ci, że mnie zainteresowałaś :D Naprawdę lubię książki wywołujące emocje, a widzę, że tu ich nie braknie. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać ^_^

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze :D Mam ochotę na powieść, która dostarczy mi dreszczyku emocji i będzie swoistą miłą odskocznią od wszelkiej fantastyki, chyba dam szansę tej książce :D

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak mi się zdawało, że coś się tutaj pozmieniało! :)
    Książkę mam już na swojej półce i jestem jej bardzo ciekawa :)

    Pozdrawiam,
    KrainaKsiążkąZwana

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planach od dawna tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam książkę, po prostu uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem mocno na tak. Mam nadzieję, że nie będę na nią długo czekać w bibliotece. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Swego czasu przechodziłam fazę fascynacji twórczością Chamberlain. Ostatnio jednak nieco się zawiodłam czytając "Kłamstwa". Jakoś mnie to autorki nie ciągnie, a jednak Twoja recenzja pobudziła moją ciekawość:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale Twoja recenzja niesamowicie nakręciła mnie na "Chcę cię usłyszeć". <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ochotę na tą książkę. Na pewno się skuszę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka zapowiada się ciekawa :)
    Czytałas książki Jodi Picoult? Bo słyszałam dużo opinii, że Diana pisze bardzo podobnie- wzruszająco i prawdziwie. Co o tym sadzisz?
    Pozdrawiam!
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam powieści Diane Chamberlain, ale tej jeszcze nie czytałam. Muszę na nią zapolować.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiem, że to dość stara recenzja, ale ja muszę, po prostu muszę. Przeczytałam Chcę cię usłyszeć, bo tak zachwalałaś i widać, że ta powieść Cię urzekła, a ja już przecież wiem, że o większości z przeczytanych przez nas obie książek mamy podobne wrażenia. Ale tu nie wyszło.
    Styl - jasne, tu się zgodzę. Kreacja bohaterów? Pewnie, Dylan był niesamowity, Emma też. Ale książka okazała się zupełnie inna, niż miałam nadzieję.
    Najpierw nie mogłam "wejść" w przedstawiony świat. Nudziło mnie to. Zmuszałam się do czytania. Dopiero gdy pojawił się Dylan, dopiero wtedy jakoś mnie to zaciekawiło. A to chyba nie tak powinno być. :c Gdy byłam zainteresowana tym, co dzieje się z Emmą, to w książce akurat pojawiła się Sarah, na której powinna spocząć moja uwaga. Gdy zainteresowałam się Sarah, pojawił się Dylan i znów zainteresowanie spoczęło nie na tej postaci, na jaką kazała w dokładnie tym momencie zwracać autorka. Nie mogłam się wczuć, momentami zwyczajnie przewracałam strony i omijałam wzrokiem 3/4 tekstu, bo po prostu nie mogłam czytać, tak mnie to nudziło. Dopiero pod koniec wkręciłam się tak, że nie mogłam się oderwać, a i tak zakończenie akcji było... fatalne. Nie uważasz, że za dużo tego wszystkiego? [UWAGA, START SPOJLERÓW, JEŚLI KTOŚ CZYTA TEN KOM.] O ile jeszcze powiązanie między Sarah i Laurą jest w miarę OK, o tyle cała sytuacja z Rayem była już zbyt naciągana. Tam każdy z każdym był jakoś połączony! Zbyt dużo, zbyt mocno, zbyt... zbyt.. Wszystko na końcu było zbyt jakieś. [/KONIEC SPOJLERÓW]
    Cholera, chciałam, żeby to rzeczywiście było takie WOW, ale no nie było. Podeszłam do tej książki z wielgachną nadzieją i się przeliczyłam. Wcale mnie nie wzruszyła. Nie doprowadziła do łez, uśmiechów... Nie wywołała we mnie żadnych uczuć. Te elementy thrillera też nie były zbyt thrillerowate. Dramat nie był wystarczającym dramatem.
    Dobrze, że powieść nadrabia niesamowicie plastycznym stylem i kreacją bohaterów, bo to przeważa nad niesamowicie nudnym i przydługim wstępem do właściwej, zbyt później akcji.
    Musiałam się wyżalić, przepraszam. XD Liczyłam na o wiele więcej i czuję się rozczarowana, może nawet z lekka oszukana. :C Dobrze, że chociaż był ten Dylan, bo gdyby nie jego postać, pewnie nawet nie doczytałabym do połowy. ;)
    Dyszki by ode mnie nie dostała. ;P

    Pozdrawiam cieplutko w ten niesamowicie zimny wieczór <3
    I jeszcze raz przepraszam, ale serio musiałam się z Tobą podzielić moimi wrażeniami. :D

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.