Ulubieniec blogera: Kryminał!


~*~

  

Kryminały to jedne z moich ulubionych książek, jednak co śmieszne - nie czytam ich tak często, jakbym chciała. Mam jednak serię książek, którą kocham nad życie i tak naprawdę to chyba od nich wszystko się zaczęło, ta moja miłość do zagadek kryminalnych i mrożących krew w żyłach powieści. Mówię tutaj o serii książek z komisarz Malin Fors autorstwa Monsa Kallentofta. Bardzo specyficzne, ale wciągające książki. Poza perypetiami uzależnionej od tequilli komisarz, mamy do czynienia z narracją ofiary, czy słyszeliście kiedyś o czymś podobnym? Ja nie! I to moim zdaniem właśnie kryminały tego szwedzkiego autora wyróżnia. Nie wszystkim to pasuje, wiem, bo jak czytam recenzje, to mało komu się to podoba, ale mi się podoba i jestem pod wrażeniem tego, co tworzy ten autor. Nie udało mi się przeczytać wszystkich jego książek, ale te które przeczytałam, czyli: Ofiara w środku zimy, Śmierć letnią porą, Jesienna sonata, Zło budzi się wiosną oraz Piąta pora roku - te z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Pory roku świetnie odwzorowują każde morderstwo, o ile można tak powiedzieć, a na rozwiązanie zagadki trzeba czekać długo, ale czytelnik się nie nudzi podczas czytania. Bardzo gorąco polecam Wam te kryminały, bo są świetne! No i ślicznie prezentują się na półce.

Alicja, siostry-w-bibliotece.blogspot.com

  

Muszę przyznać, że z kryminałami zawsze mam pewien problem. Lubię czytać książki z tego gatunku, ale trudno mi znaleźć takie, które przypadną mi do gustu całkowicie. Wspomniane przeze mnie książki są prawie idealne. Pierwszą z nich jest Żniwa zła Roberta Galbraitha. Jest to trzecia część cyklu Cormoran Strike. Tajemniczość to pierwsze słowo jakie mi przyszło do głowy po przeczytaniu tej lektury. Świetnie wykreowani bohaterowie, zbrodnia i śledztwo. Czego chcieć więcej? Co mnie urzekło w tej książce? Nieprzewidywalność i delikatny wątek obyczajowy, który sprawił, że książka nabrała jeszcze więcej barw. Drugą z nich jest Kasacja Remigiusza Mroza. Czy ktoś w Polsce jeszcze nie zna tego Pana? Jeżeli tak, to nie wiem w jakim świecie żył, bo na pewno nie w książkowym. Nawet jeżeli nie czytaliście jego książek, to na pewno o nim słyszeliście. Ja sięgając po tę książkę trochę się obawiałam. Zazwyczaj nie czytam powieści polskich autorów, a raczej do tej pory była to rzadkość. Dlaczego? Sięgnęłam po książkę Pana Mroza i dosłownie przepadłam. Fabuła, która trzyma nas w napięciu do samego końca nie daje nam żyć. Bohaterowie tak wyraziści i pełnokrwiści, że nawet w zagranicznych książkach trudno takich znaleźć. No i do tego jeszcze relacja pomiędzy Chyłką a Oryńskim. Czy człowiek chciałby jeszcze coś więcej? Raczej nie, bo chyba by eksplodował (no chyba, że mówimy o nieskończonej ilości książek od Pana Remigiusza). Ostatnią książką o jakiej chcę wspomnieć to Motylek Katarzyny Puzyńskiej. "Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego." - tak właśnie piszą na lubimy czytać. Czy się z tym zgadzam? Zdecydowanie tak. Kiedy zasiadłam do tej książki, nie mogłam się od niej oderwać. Czytałam tą książkę, gdy byłam sama w domu. Uwierzcie mi, nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Od tamtej pory zawsze w takie dni czytam romans, albo coś w tym stylu. Odgłosy, które dochodziły z kuchni (a raczej mi się wydawało, że dochodziły) nie były przyjemne. Tak prezentuje się moja wielka trójca, gdzie znajdziecie dwójkę Polskich autorów. Moja rada? Czasami co nasze, to najlepsze.

Desari, swiat-pelen-liter.blogspot.com

  

Zdecydowanie uwielbiam wszelkiego rodzaju kryminały, sensacje i thrillery, więc bardzo cieszę się, że mogę podzielić się z Wami moimi ulubieńcami z jednej z tych kategorii. Będzie ich tylko (a może i aż?) trzech, przy czym pojawi się jeden autor amerykański i dwóch polskich!

W takim podsumowaniu nie mogło zabraknąć Harlana Cobena i jego książki Schronienie. Jest to dla mnie bardzo wyjątkowa pozycja, bo to właśnie ona wyciągnęła mnie ze stanu zobojętnienia do wszelakiej literatury, to dzięki tej książce przekonałam się, że czytanie nie musi być czymś złym – karą czy obowiązkiem – jak to miałam w zwyczaju odbierać jeszcze w szkole średniej. Okazało się, że książki mogą wciągnąć i zaintrygować jeszcze bardziej niż niejeden film czy serial. Historia przedstawiona w tej pozycji była dla mnie na tyle niesamowita, że całkowicie się w niej zatraciłam – zarwałam pół nocy, żeby tylko dowiedzieć się jak zostanie rozwiązana sytuacja, gdzie w moim przypadku czytanie było czynnością całkowicie abstrakcyjną. Schronienie do tej pory zajmuje bardzo szczególne miejsce w mojej biblioteczce i nigdy nie pozbędę się tego magicznego egzemplarza, który doprowadził mnie do tego, czym aktualnie się zajmuję.

Polscy autorzy bardzo często są krytykowani, czasem nawet pomijani w różnego rodzaju zestawieniach. Często spotykam osoby, które mają poczucie, że książka zagranicznego autora będzie znacznie lepsza, chociaż nie mają nawet żadnego porównania, bo po książki w ojczystym języku nie sięgają. To też było dla mnie elementem motywacyjnym do wyszukiwania coraz to nowych dla mnie polskich autorów, którzy prezentują swoim stylem i kreacją fabuły bardzo wysoki poziom.

Nie mogło tu zabraknąć Krzysztofa Zajasa i jego książki Ludzie w nienawiści. Jest to pierwsza część trylogii, którą przeczytałam stosunkowo niedawno – pozostałe dwa tomy mam na półce, do nadrobienia w najbliższym czasie. W każdym razie to właśnie przy tej książce serce mi rosło, bo Zajas jest fenomenalnym autorem – niejeden zagraniczny twórca pozazdrościłby mu kunsztu pisarskiego i kryminalnej wyobraźni. Tworzy on niesamowicie zagmatwane historie, w które wplata ciekawych bohaterów – takich, do których w miarę czytania książki zaczyna żywić się jakieś uczucia, a ja się oczywiście zakochałam (i to nie w jednym a w dwóch). W moim przypadku zawsze najważniejsi są bohaterowie – jeżeli są na tyle wyjątkowi, że pozostaną w mojej pamięci, to i sama fabuła gdzieś mi utkwi. W tym przypadku i fabuła i postacie były na tyle ciekawe, że książkę zaliczam do zdecydowanych ulubieńców i jestem pewna, że nieprędko wyparuje mi z głowy zarys jej historii.

Do tego cudownego, bardzo mrocznego i typowo kryminalnego wątku chciałam wpleść trochę humoru, którym zaraża Alek Rogoziński w swoich książkach, a ja jednak postawię na Morderstwo na Korfu (druga książka tego autora). Co w niej takiego specyficznego? To, że Alek jak mało kto potrafi tworzyć bardzo rzeczywiste historie, dialogi i bohaterów, które mimo że zahaczają o dość mroczne i poważne tematy – śmierć – stają się dla czytelnika czymś naturalnym, w czym nie odczuwa zagrożenia czy strachu. Ogromną zaletą jego książek jest to, że można się przy nich uśmiać – w taki prawdziwy, niesymulowany sposób (nawet kiedy inni patrzą). Rogoziński często wspomina o tym, że jego inspiracją były kryminały Chmielewskiej (faktycznie, wyczuwa się podobieństwo), jednak one nie działały na mnie w tak rozweselający sposób jak jego twórczość. Ogromnie cieszę się na samą myśl o kolejnych książkach, które autor ma w planach i liczę na to, że nie zrezygnuje ze swojego kapitalnego i niepowtarzalnego stylu na rzecz bardziej oklepanych i schematycznych kryminałów.

Paula – Rude recenzuje, ruderude-czyta.blogspot.com


  

Jeśli mowa o kryminale, ma on dla mnie jedno, podstawowe zadanie: ma mnie przerazić portretem zbrodniarza i zafascynować na tyle, bym nie mogła się oderwać od lektury. Nie wspomnę już nawet o skomplikowanej zagadce kryminalnej, bo ja niestety lub "stety" mam tak, że nigdy nie odgaduję kto zabił ;) Jeśli więc chodzi o kryminały, dla mnie króluje Jo Nesbø i jego cykl o Harrym Hole. Z części na część jest coraz lepszy, jednak najbardziej piorunujące wrażenie wywarł na mnie na razie tom Pierwszy śnieg - jest bardzo brutalny, bardzo mocny, nawet jak na Nesbø. Pamiętam, że podczas czytania zaciskałam pięści i aż bolał mnie brzuch z emocji, a to nie zdarza się często.
Drugim kryminałem, który tak na mnie działał, było Przewieszenie Remigiusza Mroza, czyli drugi tom cyklu o komisarzu Wiktorze Forście. Forst zresztą nieco mi się kojarzy z Holem, chyba przez to, że również ma gdzieś zasady, a gdy wpadnie na trop, będzie nim szedł do końca, mimo zagrożenia. Strasznie przeżywałam tę książkę i wprost nie mogę się doczekać Trawersu, czyli zakończenia trylogii!
Lubię też serię o Flawii de Luce. To kryminał retro, a detektywem jest tu mała dziewczynka, ale nie taka typowa, o nie! Flawia ma cięty język, niebanalną osobowość i zamiłowanie do chemicznych eksperymentów. Lubi też pomagać/przeszkadzać (niepotrzebne skreślić) miejscowej policji w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Bardzo ciekawe połączenie kryminału z powieścią obyczajową. Można się i uśmiać, i uronić łzę, a i pogłówkować jest nad czym.

Karolina Sosnowska, tanayahczyta.wordpress.com

  

Chemia śmierci - Simon Beckett

Mam wrażenie, że wydana w 2006 roku książka przeszła już do historii. Zabierając się za nią niedługo po premierze, nie pomyślałabym, że odegra w moim życiu tak wielką rolę. Niektórzy klasyfikują ją jako thriller, osobiście nie zgadzam się z tą opinią, choć niewątpliwie można w niej odnaleźć sporo cech charakterystycznych dla tego gatunku. To pierwsza książka tego typu, którą przeczytałam. Niezwykle mroczna, niepokojąca i brutalna. Do dziś pamiętam, jak wielkim wyzwaniem było dla mnie przebrnięcie przez pierwszą stronę, na której autor dał mały popis swoich zamiarów i ujście dla swojej wyobraźni. Cała ta okropność w magiczny sposób mnie pochłonęła, a główny bohater- doktor David Hunter- sprawił, że na światło dzienne wyrwały się z mojego wnętrza emocje, o których istnienie bym siebie nie podejrzewała. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że z taką przyjemnością oddam się w sidła mroku, naprzemiennie stając się ofiarą i drapieżcą. Mam wrażenie, że to jedna z tych książek, które można albo pokochać albo znienawidzić. Ja zaangażowałam się całkowicie, pragnąc więcej i więcej.

Żywi i umarli - Nele Neuhaus

Na tę książkę trafiłam zupełnie przypadkiem. Nie znałam twórczości tej autorki, nie kojarzyłam jej nazwiska. Dlatego też nie podchodziłam do niej z przesadnym dystansem ale także nie robiłam sobie wielkich nadziei. Co otrzymałam? Bardzo treściwy kryminał, obfitujący w dziwne wydarzenia i zwroty akcji, a przy tym okraszony tajemniczym i mrocznym klimatem. Jednak prawdziwy strzał w dziesiątkę stanowi tutaj pomysł na fabułę, w moim odczuciu nie tylko oryginalną i dającą pole do manewru, co przede wszystkim istotną dla mnie jako dla człowieka. Autorka skupia się na problematyce transplantacji organów i związanych z nią procesów. Moim zdaniem, nie mogła wybrać lepiej. Jeszcze długo po przeczytaniu zastanawiałam się nad własnym stanowiskiem w tej sprawie, bowiem to, czego byłam pewna zostało gwałtownie unicestwione. Czy to źle? Niekoniecznie. Uwielbiam kryminały, poznałam ich bardzo wiele, jednak to właśnie ta książka utkwiła w mojej pamięci i nie zaciera się pomimo upływu czasu.

Nie mów nikomu - Harlan Coben

To jedna z tych powieści, które miały dla mnie wielkie znaczenie. Spotkałyśmy się nieoczekiwanie, ale ta lektura wiele zmieniła w moim podejściu do literatury kryminalnej. Być może jest w niej trochę z thrillera, a wątki kryminalne nie są dość wyraźne i oczywiste, ale to mi wystarczyło. Fabuła książki zupełnie mnie pochłonęła. Z wielką uwagą śledziłam historię głównego bohatera, zastanawiając się nad jego wyborami i nieśmiało je oceniając. Podobnie jak on odczuwałam gniew, strach i bezsilność, a ciekawość wprost mnie pożerała. Im bliżej natomiast byłam końca, tym mniejszą miałam pewność, ostatecznie przekonując się, że niczego w życiu nie można być pewnym. Za sprawą tej książki pierwszy raz usłyszałam o Cobenie, a wiedzieć chciałam znacznie więcej. Dziś autor ten jest moim ukochanym twórcą powieści kryminalnych, a wszelkie jego dzieła przyjmuję z wielką ufnością, zupełnie w ciemno.

Ruda, rudarecenzuje.blogspot.co.uk

  

Wybieranie ulubieńców powinno być zakazane. Zwłaszcza jeśli chodzi o kulturę. Przecież to niemal niemożliwe. W końcu jest tyle opcji! Te, które dzisiaj przyszły mi na myśl, są tylko marną częścią worka z podpisem "bezapelacyjnie uwielbiam". Ograniczyłam się tylko do czterech pozycji, a ich kolejność jest zupełnie przypadkowa.

Czerwona maska Graham Masterton - Choć nie mam ani jednej książki tego autora (wstyd!), to wprost go uwielbiam. Nieco podobny do Kinga, ale jednak mroczniejszy i pozwalający sobie na o wiele więcej. Te pozycje czytałam kilka ładnych lat temu, gdzieś w gimnazjum, i do dziś pamiętam swój zachwyt nią. Tym niezwykle klimatycznym, brudnym i zdegenerowanym światem jaki tworzy autor. I to nie tylko w tej pozycji.

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet Stieg Larsson - Nie wiem czy te pozycje można podciągnąć pod kryminał, ale tak kategoryzuje ją lubimyczytac.pl. Mam świadomość tego, że Larsson był mistrzem przydługich opisów i naprawdę zawiłej fabuły. Wiem, że ta trylogia czasami dłuży się niesamowicie. Jednak jestem zdania, że jest warta tej niewielkiej katuszy. Do tego Lisbeth Salander. Moja bezapelacyjnie ulubiona bohaterka literacka. Za nią samą, autor zasługuje na uznanie czytelników.

Kasacja Remigiusz Mróz - Tak, tak, wiem. To było do przewidzenia. Chyba nie muszę się zbytnio tłumaczyć dlaczego wybrałam właśnie tę pozycję Mroza. Było to moje pierwsze spotkanie z nim, jak i z polską literaturą. I uważam je za bardzo udane. Moja miłość do Chyłki i Zordona pojawiła się z natychmiastowo i raczej szybko się nie skończy.
Kolekcjoner kości Jeffrey Deaver - Jako dzieciak oglądałam film o tym samym tytule. Zarówno wtedy jak i dziś, jestem nim zachwycona. Dlatego gdy jakiś czas temu dowiedziałam się o książce, musiałam ją mieć. I choć przez całą lekturę wiedziałam co się stanie, przepadłam w niej totalnie.

Jak mówiłam, to zaledwie niewielki procent moich ulubionych pozycji z kategorii kryminał. Zakochałam się w tym gatunku, gdy jako dzieciak trafiłam na "Przygody trzech detektywów" i gdzieś od skórą czuje, że to taka miłość na całe życie.

brak pomysłu, smieszna-nazwa.blogspot.com
 

Kryminałów nie czytam zbyt dużo. Częściej są to thrillery czy powieści akcji. Nie czuję się nawet przekonana do twórczości Agathy Christie, choć ostatnio czytana jej książka nawet mi się podobała, ale jest pewien pisarz, który tworzy niesamowite historie w tym gatunku - Harlan Coben. Poznajecie, prawda? Taki łysy z odstającymi uszami. Tak, to jest Harlan Coben. Do tej pory przeczytałam cztery jego książki i wszystkie niesamowicie mi się podobały, jednak największym sentymentem darzę Jedyną Szansę, ponieważ przedstawia jak silna jest ojcowska miłość. Przedstawia młodego mężczyznę, który znajduje się na prostej drodze do zawodowego sukcesu, ale w życiu prywatnym nie powodzi mu się zbytnio. Problemy osiągają apogeum, gdy Mark zostaje postrzelony, jego żona zamordowana, a czteromiesięczna córeczka znika.

Suomi, suomianne.blogspot.com

  

Kryminał to jeden z moich ulubionych gatunków. Przedstawiam 3 propozycje, które w ostatnim czasie najbardziej przypadły mi do gustu.

Katarzyna Puzyńska, Motylek

Motylek, jak i cała seria o Lipowie, jest jednym z moich ulubionych kryminałów. Motylek to nie tylko dobry kryminał. To również powieść z bogatym tłem obyczajowym pokazującym lokalne życie małej miejscowości. Autorka tak misternie utkała akcję, że nie sposób się od niej oderwać. Zagadka goni zagadkę. Tajemnica skrywa kolejną tajemnicę. Losy bohaterów wzajemnie się przeplatają tworząc siatkę zdarzeń. Co chwilę czekają na nas nowe, zaskakujące wątki. Gdy myślimy, że sprawa zaczyna się wyjaśniać Puzyńska daje nam pstryczka w nos kierując sprawę na zupełnie inne tory. Wciągająca lektura, od której trudno się oderwać.

Alek Rogoziński, Ukochany z piekła rodem
Komedia kryminalna w świetnym wydaniu. Lekko, z humorem, ale też z pomysłem. Dobrze skrojone dialogi, barwne, acz miejscami przerysowane postaci, oraz ciekawy wątek kryminalny sprawiają, że warto poznać Ukochanego z piekła rodem. Bawiłam się przednio. Również Morderstwo na Korfu, które jest kontynuacją Ukochanego jest godne polecenia. 

M.J. Arlidge, Ene, due, śmierć

Właściwie pochłonęłam ją w niedzielne popołudnie. Jednym tchem a właściwie prawie nie oddychając. Dawno żaden kryminał nie porwał mnie na tyle, bym nie umiała go odłożyć. Autorowi Ene, due, śmierć to się udało. Wyśmienicie się czyta, akcja trzyma w napięciu pędząc na łeb i na szyję a gęsta atmosfera sprawia, że miejscami mamy dreszcze. Miłość od pierwszej do ostatniej strony. Ene, due, śmierć to emocjonujący kryminał, w którym nic nie jest przypadkowe. Wartka i przemyślana fabuła podparta jest bezkompromisowym, zimnym, miejscami brutalnym językiem.

Marta, martamrowiec.pl

  

Kryminał to zdecydowanie jeden z moich ulubionych gatunków, który króluje w mojej domowej biblioteczce. Uwielbiam ten dreszcz emocji, którzy towarzyszy mi podczas czytania, przyspieszające bicie serca oraz galopujące myśli, które uparcie próbują rozwikłać mroczną zagadkę przed końcem książki. Jest kilka pozycji, które szczególnie zapadły mi w pamięć, a wszystkie wyżej wymienione aspekty przy nich wystąpiły. Kolejność jest przypadkowa.

1. Camilla Lackberg – saga o Patriku Hedstromie i Erice Falck.

Główni bohaterowie to miejscowy policjant oraz pisarka, którzy mieszkają w małym szwedzkim miasteczku – we Fjalbace. Przez lata wśród zamkniętej społeczności panował spokój. Jednak wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia w jednym z okolicznych domów zostają odkryte zwłoki młodej kobiety. Od tego momenty zmienia się również spokojne życie mieszkańców. Każda kolejna część, to kolejna mroczna intryga, w której główne pytania zawsze pozostają takie same – kto i dlaczego. Muszę jednak przyznać, że pozycje Lackberg wyróżniają się na tle innych książek tego gatunku. Przede wszystkim osobiście uwielbiam i ogromnie sobie cenię warsztat autorki. Pisze ona w sposób jasny i płynny, przez co zanim się obejrzałam okazywało się, że za chwilę kończę kolejną część. Poza wątkiem kryminalnym przez wszystkie części możemy lepiej poznać głównych bohaterów również w ich codziennym życiu. Ogromnym plusem są dla mnie również retrospekcje innych postaci, które przeplatają główny wątek, tworząc w ten sposób obraz dopełniający spójnie całość. Każdemu miłośnikowi gatunku polecam Lackberg.

2. Veit Etzold – Cięcie

Trafiłam na nią zupełnie przypadkiem. Moją uwagę przykuła przede wszystkim okładka. W pierwszym odruchu pomyślałam, że jest trochę tandetna, ale jednocześnie przez to intrygująca. Podobnie było z jej opisem, ale mimo to coś nie pozwoliło mi jej odłożyć. Teraz myślę, że to na pewno musiała być intuicja, bo książka jest rewelacyjna! Mrożący krew w żyłach thriller, w którym główną rolę odgrywają media społecznościowe i nowoczesne technologie. Jest niezwykle przerażający, być może dlatego, że dotyka realnego problemu. W książce można znaleźć również wiele ciekawostek z wiedzy kryminalnej oraz przykłady przerażających morderców z rzeczywistości. Z niecierpliwością i z nadzieją czekam na kolejne propozycje tego autora.

3. Becca Fitzpatrick – Black Ice

Kryminał młodzieżowy, ale polecam nawet osobom dorosłym. Niezwykle wciągający, przeczytałam go w ciągu jednej doby, ponieważ nie mogłam się oderwać. Britt postanowiła się wybrać na wyprawę wzdłuż niebezpiecznego łańcucha górskiego. Nie przewidziała jednak, że na przeszkodzie stanie jej burza śnieżna. Szukając schronienia w pobliskiej chacie, natrafia na dwóch przystojnych młodych mężczyzn. Czy jednak rzeczywiście udało jej się uniknąć prawdziwego niebezpieczeństwa? Kim są nieznajomi mężczyźni? Kryminał miesza się tutaj z romansem, strach z nadzieją, a marzenia zderzają się z rzeczywistością. I co najważniejsze – nic nie jest takie, jak się wydaje…

4. Remigiusz Mróz

W przypadku kryminałów koniecznie należy przywołać naszego polskiego autora, który w ostatnim czasie króluje na Polskiej scenie literackiej. Remigiusz Mróz to młody pisarz, który jednak już zasłynął wieloma swoimi dziełami. Szczególnie polecam trylogię z komisarzem Forstem oraz trylogię z prawniczką Chyłką i Zordonem. W pierwszej z nich przez wszystkie części czytelnikowi towarzyszy piękny i mroczny zarazem krajobraz gór – miejsce, które skrywa niejedną śmierć i niejedną tajemnicę. W drugim przypadku odbiorca ma szansę wkroczyć w świat sądowych rozpraw i prawnych intryg. Akcja biegnie w zatrważającym tempie, czasem trudno wręcz nadążyć za jej nagłymi zwrotami akcji. Co do emocji, chyba nie muszą dodawać, że wręcz MROŻĄ krew w żyłach…


  

To od kryminałów zaczęła się na dobre moja przygoda z czytaniem. Jeszcze na początku gimnazjum, poszłam do biblioteki i wybrałam pierwszy lepszy kryminał. Wybór padł na Agathę Christie.

Przeczytałam już większość książek autorki, a mimo to ciągle się nabieram i nie potrafię odgadnąć, kto jest zabójcą. Największe wrażenie zrobiły na mnie I nie było już nikogo oraz Zło, które czai się wszędzie. Ta pierwsza powieść jest trochę nietypowa. Grupka ludzie przyjeżdża na wyspę, a następnie zaczynają kolejno ginąć według wierszyka dla dzieci. Rozwiązanie zagadki jest niesamowite i jednocześnie przerażające. Zauważyłam, że ten kryminał nie podoba się każdemu, ale dla mnie jest zdecydowanym numerem jeden. 

Zło, które czai się wszędzie również zaskoczyło mnie swoim rozwiązaniem. W przypadku jednak tej powieści mam klasyczną zbrodnię. Kilkanaście ludzie w jednym ośrodku, piękna kobieta, zazdrość i... przeszłość. W tej książce po raz pierwszy spotkałam się z Herculesem Poirot. Postać odrobinę groteskowa, przerysowana i charakterystyczna, ale tego małego Belga uwielbiam całym sercem! Powieści Agathy Christie, które bardzo lubię znacznie więcej, ale to te dwie należą do moich ulubionych.

Dość niedawno odkryłam nowego autora, który dosłownie zwalił mnie z nóg. Bielszy odcień śmierci Bernarda Miniera to nie tylko świetnie skonstruowany kryminał, ale przede wszystkim bardzo dobrze napisana książka. Przepełniona wieloma szczegółami i opisami, a ja chyba nigdy nie przestanę się nimi zachwycać. Wyjątkowo podoba mi się to, jak bardzo autor skupił się na tle powieści, czyli bohaterach oraz otoczeniu, w którym przebywają. Książka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie i myślę, że zadowoli każdego maniaka kryminałów!

*obydwie książki Christie są też znane pod innym tytułem: Dziesięciu małych murzynków oraz Zło, które czai się pod słońcem.

Insane


Poprzednie edycje:


~*~

A jakie są Wasze ulubione kryminały?

23 komentarze:

  1. Oo, myślałam, że żadnej książki tu nie rozpoznam, bo z kryminałami to ja jestem trochę (bardzo) w tyle, a tu proszę :D
    I nie było już nikogo - jedyna książka Christie, jaką przeczytałam i zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Niesamowita ;)
    I Black ice - bardzo lubię! ^_^ Nie jest to taki typowy kryminał... ale miło spędziłam czas przy czytaniu ^_^

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze, ile tego :D Większość kojarzę, ale do moich ulubieńców nie należy, Mróz działa na mnie jak płachta na byka ostatnio, strasznie mi się jego powieści nie podobają xd W żadnej z nich nie mogę się odnaleźć, niestety :) Ale czytam teraz Zatrute ciasteczko, kurcze, ten klimat wprost z Adamsów mnie urzeka :D
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kryminały to coś, co lubię najbardziej :) W dodatku większość wymienionych tu książek znam (z czego się bardzo cieszę) :) A dla mnie niezmiennie Królową Kryminału pozostaje Agata Christie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka z nich czytałam jak: "Chemię śmierci", "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Black ice", "Bledszy odcień śmierci". Jeśli chodzi o Cobena czytałam coś koło 12 jego powieści, ale "Nie mów nikomu" jest jeszcze przede mną. Kilka z wymienionych przez Ciebie książek mam w planie, jak "Ene, due, śmierć" i wszystkie serie Mroza :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja miłośniczka kryminałów z wymienionych pozycji czytałam tylko 2 książki z sagi o Patriku Hedstromie i Erice Falck. No muszę to szczerze powiedziawszy naprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy post, tym bardziej, że sama gustuję głównie w powieściach kryminalnych. Niektóre z wymienionych pozycji czytałam, inne mam w planach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam tylko serię Lackberg i "Millenium" Larssona, ale i to, i to bardzo lubię ;) "Millenium" faktycznie początkowo się dłuży, zresztą uważam, że pierwsza część jest najsłabsza, potem akcja zdecydowanie przyspiesza i zdecydowanie warto jest się wcześniej nieco pomęczyć.

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio do moich ulubionych kryminałów dołączyli Naśladowcy Ingara Johsruda oraz Ekspozycja Remigiusza Mroza. Już się nie mogę doczekać, aż sięgnę po resztę książek tego drugiego autora :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Z kryminałami mam trochę na bakier. Zwyczajnie mało mnie interesują, bo zawsze mając do wyboru romansidło/obyczajówkę lub kryminał, wybiorę to pierwsze. :-) Mimo to powoli przekonuję się do tego gatunku. Jak sama widziałaś, przeczytałam "Kasację", zatem jestem na dobrej drodze. :-)) Twój cykl "Ulubieniec blogera" będzie dla mnie bardzo przydatny w okolicach świąt, kiedy będę szukała książkowych prezentów. :-) Na pewno więc wielokrotnie będę wracała do Twoich inspirujących postów. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nele Neuhaus, Zajas, Etzold <3 Ach, moje gusta kryminalne znakomicie się wpisują w pozycje zaprezentowane przez innych. :) Kilka książek z tego zestawienia przede mną, więc trzeba szybko nadrabiać. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja osobiście uwielbiam kryminały <3 Galbraith, Christie, Bonda, Miłoszewski, Lackberg... Mam tych nazwisk ulubionych kilkanaście :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja muszę się zabrać za Puzyńską! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też uwielbiam kryminały. Muszę w końcu poznać prozę Nesbo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nesbo, Christie ♥ Uwielbiam powieści kryminalne, post muszę sobie gdzieś zapisać i poznać parę nowych dla mnie tytułów!

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne tytuły! Mimo że jestem wielką fanka tego gatunku niektórych nie miałam jeszcze okazji poznać, a tu takie inspiracje i przypomnienia. Bardzo dziękuję za zaproszenie :) :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja dopiero zaczynam czytać kryminały. A z tych wymienianych mam za sobą Żniwa zła i Przewieszenie, oba bardzo dobre ;-) To teraz wiem jakie przeczytać w następnej kolejności

    OdpowiedzUsuń
  17. Większość książek, o których wspomniałaś, czytałam. Sagę Millennium kocham i uwielbiam ponad życie, Mroza również kocham miłością ogromną, Lackberg, Christie i Puzyńska, Bonda... oj właśnie w tym gatunku i pośród tych wspaniałych autorów krążę ostatnimi czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Może kryminały nie są moim ulubionym gatunkiem, ale Millenium Stiega Larssona to książki, które już czekają na mnie na półce. Agata Christie, czyli autorka po której powieści nie sięgnęłam, ale na pewno to zrobię. Z racji tego, że jest to ulubiony gatunek literacki mojej Mamy to wiele pozycji wyżej wymienionych mogę znaleźć w domowej biblioteczce z czego się cieszę:) Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja o kryminałach nie wiem jeszcze dosłownie nic, ale w planach mam książki Remigiusza Mroza (obecnie czytam Parabellum i jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona). Zwłaszcza, że niedługo będę miała rozszerzony wos i... Fajnie by było się jakoś do tego przygotować, a książki Mroza mogą być naprawdę fajną lekcją.
    Z pewnością spróbuję zapoznać się z kryminałami.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam kryminały. Czytałam powieść "Motylek", którą uwielbiam, z resztą jak i wszystkie inne książki pani Puzyńskiej. "Black Ice" także należy do moich ulubionych. "Żniwa zła" pozyskałam niedawno, ale powieść wciąż stanowi dla mnie zagadkę i czeka na swoją kolej na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  21. Swoją przygodę z kryminałami również rozpoczęłam od książki Agathy Christie "I nie było już nikogo" i do dzisiaj jest to moja ulubiona książka z tego gatunku. Widzę, że pojawił się tutaj również Mróz, którego ostatnio bardzo polubiłam, a "Przewieszenie" czeka już na mojej półce :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój blog znajduje się pod nowym adresem i prosiłabym cię o zaktualizowanie u mnie w obserwatorach, byś mogła trafić na mój blog (najpierw usuń z obserwowanych, później dodaj ponownie).
    Z góry dziękuję za wyrozumiałość i przepraszam za zbędny spam. :)
    http://lost-in-my-books.blogspot.com

    PS. Postaram się później przeczytać twój post. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja bym tutaj miała spory problem z wybraniem, chciaż w zestawieniu na pewno znalazłaby się jakaś książka Kathy Reichs. I po dłuższym zastanowieniu myślę, że Dziewczyna z pociągu pasowałaby tu świetnie. ;)
    A książek Christy nie cierpię - i już argumentuję czemu. ;p
    Otóż... Mamy sprawę, jakieś morderstwo, podejrzanych, wywiady i... Tak, nie wiadomo kto był sprawcą... Ale zamiast jakoś naprowadzać czytelnika małymi szczegółami, Christy wrzuca na końcu książki caaaaaluteńkie wyjaśnienie. Np. w Orient Expresie Poirot zebrał wszystkich w wagonie, powiedział co wymyślił, a wszyscy mu potakiwali i "tak, tak, właśnie tak było". To mnie okropnie irytuje w jej książkach i omijam je szeroookim łukiem.

    Jestem ciekawa, jaki gatunek poleci za miesiąc ;p
    Pozdrawiam,
    Koneko

    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.