Spotkanie z Colleen Hoover w Krakowie: (foto)relacja

Cześć! Dzisiaj przychodzę do was z relacją ze spotkania z Collen Hoover w krakowskim Empiku. Jest to bardziej fotorelacja, ponieważ wiele do powiedzenia na temat samego spotkania nie mam. Albo i mam, ale głównie są to słowa rozczarowania... ale o tym później. Zapraszam!


A teraz trochę o samym spotkaniu. Byłam na miejscu o godzinie siedemnastej i już wtedy wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Byłam odrobinę zaskoczona, że spotkanie odbywało się poza Empikiem. Z jednej strony rozumiem (pewnie byśmy wszystko w środku staranowali), ale z drugiej byliśmy tuż obok miejsca z różnymi restauracjami itp. i było tam naprawdę tłoczno i głośno.

Mimo to cieszyłam się, bo zobaczyłam, że wszystkie trzy panie (osoba przeprowadzająca wywiad, Colleen i tłumaczka) miały mikrofon. Ale na darmo... Dziennikarka, która zadawała pytania nie potrafiła poprawnie utrzymać mikrofonu, miała go daleko od twarzy i... nic kompletnie nie słyszałam. Dźwiękowcy chcieli chyba w jakiś sposób pomóc i pogłośnili sam mikrofon, ale niewiele to dało. Poza tym, dziennikarka zadawała tak długie i skomplikowane pytania (jedno składało się tak na prawdę z około dziesięciu zdań, które na bieżąco tłumaczyła tłumaczka), że nie wiem, jakim cudem Colleen spamiętała to wszystko wysłuchując je najpierw po polsku, potem po angielsku i tak na zmianę... Sama Colleen była uprzejma i jakimś cudem bardzo dobrze operowała mikrofonem, bo słyszałam ją bardzo, bardzo dobrze. Ja na całe szczęście angielski znam dobrze, więc nie miałam problemu ze zrozumieniem tego, co pisarka mówiła. Jednak tłumaczka też mówiła odrobinę za cicho. Natomiast tłumaczyła świetnie, więc myślę, że jeśli się wsłuchać do inni ją zrozumieli.

Nie spodobała mi się sama organizacja podpisywania książek. Myślałam, że będzie obowiązywać jakaś kolejność (najpierw osoby siedzące, potem stojące od lewej albo prawej), bo tak było w przypadku innych spotkań w Empiku, w których brałam udział. Niestety... po skończeniu pytań ludzie wręcz rzucili się w stronę Colleen. Stałam w kolejce dwie godziny i dopiero po tym czasie zrozumiałam swój błąd, bo mogłam równie dobrze siedzieć spokojnie obok i później stanąć w kolejce. Byłabym w tym samym miejscu, tak naprawdę.

Dotarłam do Colleen jakoś po dwudziestej. Podziwiam ją, że pomimo ciągłego stania i machania ręką starała się porozmawiać i była ciągle uśmiechnięta. Nie miałam okazji zadać swoich pytań przy okazji tych od publiczności, więc zrobiłam to przy podpisywaniu książek. Dowiedziałam się, że jej ulubioną polską okładką jest Hopeless, a najczęściej jadła u nas pierogi i bardzo jej smakowały :) Cieszę się, że udało mi się zrobić dwa zdjęcia - jedno zwykłym aparatem, a drugie polaroidem. Pani, która towarzyszyła Colleen trochę nas pospieszała, ale udało się.

Wydaje mi się, że o wiele bardziej byłabym zadowolona, gdyby spotkanie odbywało się w moim mieście i nie byłabym aż tak wykończona tym wszystkim. Niemniej jednak jestem zadowolona, bo uwielbiam Colleen i cieszę się, że miałam okazję zobaczyć ją na żywo i chociaż na chwilę porozmawiać :)


~*~

Byliście na którymś ze spotkań z Colleen Hoover? Czy organizacja była lepsza?

31 komentarzy:

  1. Oh, na pewno to fantastyczne przeżycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam w Warszawie i hm, wydaje mi się, że organizacyjnie nie było tak źle, słabo było słychać tylko osoby, które zadawały pytania. Też byłam o 17 (a nawet tuż przed!) i wszystkie miejsca były zajęte, tak jak u Ciebie. Mnie jednak udało się zadać dwa pytania przy okazji tzw. "pytań od publiczności". Dowiedziałam się,że najtrudniejsze było dla niej pisanie "It ends with Us",a ulubionym męskim bohaterem jej książek jest Ridge. W każdym razie i tak jestem zadowolona ;)

    Pozdrawiam i zapraszam na mój nowy cykl,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie wiedziałam o tym spotkaniu wcześniej, bo z pewnością bym się wybrała. Pozostaje mi tylko pogratulować zdjęcia i autografu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę spotkania, mimo iż jeszcze żadnej książki tej autorki nie czytałam. Aczkolwiek zamierzam to w końcu nadrobić, bo o niej ciągle głośno! :)
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze książek pani Hoover, ale mam to w planach i zazdroszczę ci spotkania jej! Oglądałam wiele relacji z tych wydarzeń i naprawdę autorka zachęciła mnie do siebie! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/04/malfetto-mroczne-pietno.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozostaje mi tylko zazdrościć, bo mimo słabej organizacji, to musiało być cudowne przeżycie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę! Szkoda, że organizacja tego spotkania zostawia wiele do życzenia :(

    http://julianabookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Buu... ja jestem z Krakowa, a mimo to przegapiłam spotkanie... Widzę, że wszystko działo się w mojej ulubionej Bonarce. :-) W sumie szkoda, że nie zrobili spotkania w środku Empiku, bo jest tam dużo miejsca. Gdyby na piętrze usunąć stoły, myślę, że fani by się spokojnie zmieścili, a i klimat zapewne byłby inny. NA zewnątrz rzeczywiście jest dużo restauracji i hałas mógł znacznie utrudniać zrozumienie wywiadu. A co do pytań dziennikarki... hmmm. Z tego co piszesz, popełniała duże błędy, zadając dziesięciozdaniowe pytania. Pytania powinny być jasne i proste, a nie zajmujące więcej czasu niż odpowiedzi. Szkoda, że całość organizacji Cię rozczarowała, ale za to wielkim plusem jest, że sama Hoover okazała się sympatyczna. :-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nawet jeszcze nie czytałam żadnej książki Colleen, ale na pewno mam to w planach :D Wydaje się bardzo sympatyczną kobietą. Szkoda, że pani dziennikarka nie ogarnęła mikrofonu :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam w Krakowie i odbieram to tak, jak ty. Nawet cię widziałam, stałam w "kolejce" niedaleko ciebie. I zgadzam się co do tego, że dziennikarka nie umiała posługiwać się mikrofonem. Colleen było słychać najwyraźniej i z całej tej sytuacji to było największym plusem. A co do tej kolejki.. totalna masakra, nie wiem, jak organizatorzy sobie to wyobrażali. Czekałam na zdjęcie i autograf dobre 3 godziny, ale było warto <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że spotkanie z autorką było tak źle zorganizowane. Być może jednak organizatorzy się czegoś nauczyli i następne będzie lepsze? Cieszę się, że udało Ci się porozmawiać z autorką książek, które tak bardzo lubisz. To musi być ciekawe doświadczenie! :)

    Serdecznie zapraszam na recenzję "Dawcy"!

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie spotkania są zawsze bardzo przyjemne i ciekawe, ale jeżeli ich organizacja nie kuleje. Szkoda, że w tym przypadku tak było, ale i tak zazdroszczę autografu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale super, że udało Ci się z nią spotkać! :D Troszkę szkoda, że dziennikarka z pytaniami troszkę słabo się spisała, najważniejsze jednak, że mimo wszystko jesteś zadowolona :)

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że organizacja zawiodła, ale i tak zazdroszczę tego spotkania:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przykro trochę, że organizacja się nie popisała. O ile jeszcze mogę zrozumieć, że trudno jest zapanować nad takim skupiskiem osób (co nie jest niemożliwe, a oszczędziłoby wiele nerwów), to jednak te wpadki z mikrofonami absolutnie nie powinny mieć miejsca. Najbardziej mnie zirytowała ta dziennikarka - sama kształcę się w tym kierunku i zawsze trochę mi przykro, jeśli dziennikarz zawodzi :D Niemniej gratuluję spotkania! Najważniejsze, że mogłaś podejść i porozmawiać chwilę z Colleen, to na pewno niesamowite przeżycie :) Tak swoją drogą, dopiero teraz widzę, jak ta autorka wygląda i wydaje się mega sympatyczną kobietą :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę siebie na zdjęciu :')
    Tez mi sie nie podobała organizacja - przede wszystkim sprawa z tymi mikrofonami… pózniej sama kolejka - ja akurat siedziałam i gdybym nie przecisnęła sie pod koniec wywiadu do koleżanek stojących w tej bocznej kolejce to nie wiem, kiedy przyszłaby moja kolej. Ludzie wręcz chodzili po krzesłach zeby dostać sie jak najbliżej.
    Mimo wszystko przeżycia niesamowite :)
    Pozdrawiam, isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. To musiało być dla Ciebie wspaniałe przeżycie :) Szkoda, tylko, że organizatorzy się nie popisali :(
    Osobiście nie byłam na żadnym spotkaniu z panią Hoover, ale to jest raczej spowodowane tym, że za nią nie przepadam :/

    Pozdrawiam
    Arancione z bloga KsiążkoholizmPostępujący :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak ja zazdroszczę wszystkim, którzy mieli okazję ją zobaczyć! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Byłam na spotkaniu w Gdyni i organizacja również była do D... Ale w najbliższym czasie i u mnie pojawi się relacja, więc zapraszam już teraz. ;)
    Koneko
    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda, że tak długo oczekiwane spotkanie zostało źle zorganizowane

    OdpowiedzUsuń
  21. o wow.. ;) zazdroszczę, że udało Ci się być, zwłaszcza, że spotkanie było właśnie w Krakowie.. :)

    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow! Wow! I jeszcze raz: wow! Ale Ci zazdroszczę, uwielbiam Colleen Hoover, ale jak to ja - typowa gapa, nie miałam pojęcia, że jest spotkanie z nią. Szkoda, szkoda, bo pomyślałabym nad wybraniem się na nie. Ale może następnym razem wszystko pójdzie po mojej myśli :)
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  23. Mimo wszystko bardzo Ci zazdroszczę i mam nadzieję, że z czasem uda mi się brać udział w takich akcjach :)
    No i te pierogi... Chyba wszyscy je lubią ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda, że organizacja zawiodła :( Ale to i tak pewnie fajne przeżycie ❤❤ Chcislabym pojąć kiedyś na spotkanie z ulubionym autorem ;-; ❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *chciałabym pójść... (autokorekta ✌)

      Usuń
  25. Takie spotkania są zawsze inspirujące :) Będziesz miała piękną pamiątkę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne zdjęcia!
    Gratuluję spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
  27. W Poznaniu organizatorzy jasno i wyraźnie powiedzieli, że kolejka ma się ustawiać od lewej strony, a odchodzimy w prawo. Oczywiście było grono zdesperowanych delikwentek, które pchały się od prawej strony, przez co osoby, które uczciwie stały w kolejce mogłyby czekać w nieskończoność. Po apelu jednej z dziewczyn sytuacja została naprawiona.
    Colleen to taka fajna, sympatyczna kobieta. :) Bardzo miło wspominam to spotkanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zawsze na takich dużych spotkaniach trzeba liczyć się z długim czekaniem na autograf, jednak według mnie warto :) Trochę mnie zdziwiło, że dziennikarka nie potrafiła mówić do mikrofonu, chyba to jest jakoś wpisane w jej zawód ;) Najważniejsze, że Colleen było dobrze słuchać.

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda, że organizacja nie była do końca udana, ale mimo wszystko, fajnie że udało Ci się spotkać autorkę. Ja niestety nie mogłam pojawić się na spotkaniu :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja również byłam na spotkaniu w Warszawie i tłumaczka źle coś przetłumaczyła raz albo dwa. Również stałam w kolejce po autograf długo, trzy godziny. Jeśli chodzi o krzesła, to byłam na miejscu o godzinie szesnastej trzydzieści i już ich nie było, a ochroniarze pilnowali przejść, można było stać poza taśmą, czyli gdzieś dalej...


    www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.