„O krok za daleko” Abbi Glines

Świat dziewiętnastoletniej Blaire legł w gruzach. Jej siostra bliźniaczka zginęła w wypadku samochodowym, a matka przez 3 lata toczyła przegraną walkę o życie z rakiem. Aby uregulować rachunki za leczenie matki Blaire musi sprzedać rodzinny dom w Alabamie i postanawia wyjechać na Florydę do ojca, jego nowej żony i syna Rusha. Tam poznaje inne życie, ale wie, że nigdy nie będzie pasowała do tego towarzystwa. Wie też, że uczucie, którym zaczyna darzyć Rusha jest zakazane ale nie potrafi mu się oprzeć i oboje posuwają się o krok za daleko...

(lubimyczytac.pl)

Książki Abbi Glines widziałam na każdym kroku. Opinie bywały naprawdę różne - jedne wychwalające powieści nad niebiosy, inne - wręcz przeciwnie. Postanowiłam jednak podejść do tego tytułu całkiem na chłodno. Podczas jej czytania nie było wcale tak źle, ale kiedy bardziej się nad nią zastanowiłam dotarło do mnie jak wiele mankamentów zawiera.

O krok za daleko czytało mi się zaskakująco szybko. I to wręcz w niezwykle ekspresowym tempie. Przerzucałam kartki, przerzucałam... a wskazówka zegara tylko nieznacznie się poruszała. Mimo że jest to zdecydowanie jej zaleta nie mogę powiedzieć, że po jej zakończeniu moje odczucia z nią związane są całkowicie pozytywne.

Wiedziałam, że to mężczyzna, który nauczy mnie życia. Nawet jeśli w końcu złamie mi serce.

Narracja prowadzona jest przez dziewiętnastoletnią Blaire. Poznajemy ją w dość... nietypowej, niemalże groteskowej sytuacji. Główna bohaterka podjeżdża pod dom swojego ojca, a kiedy nieznany jej chłopak próbuje nawiązać z nią rozmowę ta zaskoczona jego obecnością.. celuje do niego z broni. Przyznaję, że ta sytuacja zamiast mnie (?) przestraszyć, to mnie rozbawiła. I to w taki negatywny sposób, bo nie potrafię wyobrazić, żeby ktokolwiek w taki sposób zareagował na tę sytuację w prawdziwym życiu.

Autorka przedstawia Blaire jako dziewczynę dojrzałą, zaradną i pewną siebie. Mimo to jej sposób myślenia oraz refleksje dotyczące sytuacji, innych osób momentami przyprawiały mnie o ból głowy. Bywały zupełnie pozbawione sensu, infantylne i kompletnie nic nie wnosiły do fabuły. Ponadto, jakimś sposobem dziewiętnastolatka przy Rushu zamieniała się w zupełnie inną osobę. Miękły jej nogi, nie wiedziała co powiedzieć, ani począć ze swoim całym ciałem... Rozumiem, że zauroczyła się przystojnym chłopakiem, ale żeby jej charakter przy przyszywanym bracie zmieniał się całkowicie?

Sam Rush zupełnie nie przypadł mi do gustu. Był wykreowany na mężczyznę (chyba? ja wyobrażałam go sobie jako wątłego chłopaczka z jakiegoś powodu) przystojnego, wulgarnego, pewnego siebie... i tyle. To tak naprawdę kompletny jakże mocno rozbudowany charakter Rusha. Przez całą lekturę zadawałam sobie pytanie: co jest w nim wyjątkowego? Dlaczego dziewczyna taka jak Blair zwraca na niego uwagę? Pomijając zupełnie fakt, że jest naprawdę przystojny. Bo w ładnej buzi nie można się zakochać. A może jednak?

W książce występuje cała masa innych postaci, których imion nie potrafiłam zapamiętać. Ich kreacja jest bardzo płaska i mało rozbudowana. Myślę, że miałabym nawet problem z odróżnieniem Blair i Rusha od jakiejkolwiek przeciętnej postaci trzecioplanowej. Autorka równie niezbyt efektownie starała się stworzyć pomiędzy tymi dwojga chemię oraz pożądanie.

O krok za daleko nie wypełnia niezliczona ilość scen erotycznych, aczkolwiek pojawia się ich kilka. Każda z nich jest dość szczegółowo opisana. Z jednej strony nie było tak źle, a z drugiej... Wyjątkowo denerwowały mnie słowa wypowiadane przez Rusha podczas ich stosunków. Były to często wulgarne i dość niezręczne wyrażenia, które zamiast wywoływać u mnie wypieki na policzkach, śmieszyły. Poza tym nie podobało mi się, że pierwsze razy Blair były niesamowicie przyjemne, dwójka bohaterów zachowywała się pomiędzy sobą bardzo swobodnie, a ona sama przeżywała w trakcie stosunków liczne orgazmy. Wydaje mi się, że autorka mogła przedstawić ich zbliżenia bardziej subtelnie i realistycznie.

Jeśli pozostanę sobą i nie zapomnę, kim jestem, wszystko będzie dobrze.

Największym plusem książki jest zdecydowanie zakończenie, które naprawdę mnie zaskoczyło. A raczej samo rozwiązanie ciągle obecnej zagadki. Szkoda, że zaraz po tym finale autorka postanowiła pokazać Blair z jakiejś dziwnej strony, dzięki której jeszcze mniej ją lubiłam. Bohaterka podejmuje zaskakujące, ale jednocześnie denerwujące decyzje pod sam koniec historii i tego powodu w pewnym momencie miałam ochotę już ją odłożyć.

O krok za daleko to raczej literatura typowo niskich lotów, skierowana do niewymagającego czytelnika. Styl Abbi Glines jest przystępny, ale bardzo ubogi w jakiekolwiek opisy otoczenia i samych bohaterów oraz ich ciekawsze kreacje. Książkę czytało mi się wyjątkowo szybko i nie męczyłam się w trakcie czytania, jednak wydaje mi się, że prędko o niej zapomnę. Ot, taka płaska historyjka na jeden wieczór. Mnie zdecydowanie nie urzekła i podejrzewam, że chwilowo dam sobie spokój z tą autorką.

5/10

16 komentarzy:

  1. Czytając początek recenzji miałam wrażenie, że trafiłam kiedyś na podobną książkę. Nie mogę sobie przypomnieć jej tytułu, ale jestem pewna, że nie wywarła na mnie dobrego wrażenia. Myślę, że z tą byłoby podobnie. Niezwykle irytują mnie autorzy, którzy robią z postaci w moim wieku jakieś bezmyślne stworzenia. :/ dwiestronyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam odczucie bardzo podobne do Twoich. Czytałam niecały rok temu, ale pozycja utkwiła mi w głowie - bynajmniej nie w są to pozytywne wspomnienia. Nie podobał mi się styl autorki, choć masz rację - książkę czytało się naprawdę szybko! Opisy scen erotycznych doprowadzały mnie do szału, mnie już nawet nie śmieszyły, po prostu irytowały swoją głupotą. I tak samo jak Ty zauważyłam, że bohaterowie są słabo wykreowani, co z pewnością jest ogromnym minusem.
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj nie dla mnie.
    Odstraszają mnie te sceny erotyczne, których w książkach nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą! Typowe 5/10 i ani punktu więcej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na półce. Chętnie ją przeczytam aczkolwiek nie mam czasu teraz na nią xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami i na taką książkę mam właśnie ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię czasem przeczytać taką książkę "na chwile" o której szybko zapomnę, ale jej lektura sprawi mi przyjemność. Temat zakazanej miłości między przyszywanym rodzeństwem spotkałam jednak już chyba zbyt dużo razy i nie ciągnie mnie do kolejnej takiej powieści, choć ciekawi mnie czy zakończenie też byłoby dla mnie zaskoczeniem. Mam również wątpliwości co do postaci głównego bohatera, który po twoim opisie wydał mi się tym typem chłopaka który irytuje mnie i nie wzbudza żadnych pozytywnych emocji. Myślę, że narazie odpuszczę sobie tą pozycję, ale kto wie może przeczytam ją w bardziej odległej przyszłości.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie książki najlepsze są na odmóżdżenie - nie wymagają myślenia, szybko się je czyta, ale ja nieczuje się dobrze w tym temacie. Ten tytuł przewinął mi się kilka razy przed oczami, ale większej uwagi na nim nie skupiałam i raczej zaraz i tej powieści zapomnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja lubię styl autorki i tak samo mocno lubiłam Rusha. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tą książkę już jakiś czas temu. Dla mnie to była taka lekka książka na nudne wieczory. Historia Blair i Rusha jakoś nie za bardzo mi się spodobała. Zdecydowania wolę części o pozostałych bohaterach.
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojojku.. Skoro niskich lotów, miękły kolanka to już wiem,że nie dla mnie. Szkoda, no wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli już wiem, żeby omijać tę powieść szerokim łukiem. Jestem wymagającym czytelnikiem i szukam tylko tego, co najlepsze. Dziękuję za przestrogę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czułam, że ocena będzie taka ;) Dla mnie lektura była przyjemna, aczkolwiek nic ponadto xD Ale przynajmniej czas miło spędziłam :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham te Twoje negatywne recenzje. :-) Zawsze mam pewność, że z Twojego bloga dowiem się, czy warto sięgać po daną książkę, czy też nie. :-) Przyznam, że i tak nie miałam zamiaru czytać "O krok za daleko", ale gdyby jednak coś mnie podkusiło, to dobrze wiedzieć, że nie warto tracić na nią czasu. :-) Z tego, co piszesz, jest to typowy New Adult. Ona jedzie do swojego (pewnie dawno niewidzianego) ojca, poznaje przyszywanego brata, zakochują się, ale ich miłość jest zakazana, itd., itp. Znam ten scenariusz z "Czy wspominam, że Cię kocham". Książka była ciekawa, ale drugi raz nie chciałabym czytać podobnej... Jak zawsze super recenzja. Miłego długiego weekendu. :-))

    OdpowiedzUsuń
  15. Sytuacja, w której poznajemy główną bohaterkę, faktycznie wydaje się być groteskowa i niezbyt naturalna. Skoro nie jest to literatura wysokich lotów, to chyba jednak ją sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słabiuuutko...
    Miejmy nadzieję, że w innych powieściach autorka się popisze, bo będzie słabo...

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.