„Aplikacja” Lauren Miller

Co się stanie, gdy życie ludzi zostanie zdominowane przez elektroniczne urządzenia osobiste? Gdy ich spersonalizowane telefony będą im podpowiadać, co powinni zjeść, w co się ubrać, gdzie pójść i z kim zaprzyjaźnić? Oto czasy, w których wielki koncern Gnosis, następca firm Apple i Google, wprowadził na rynek najbardziej rewolucyjne narzędzie wszech czasów: aplikację na telefon Lux. Ten innowacyjny program optymalizuje podejmowanie decyzji przez użytkownika, biorąc pod uwagę jego dobro i preferencje osobiste, co ma dać najlepsze możliwe rezultaty. 16-letnia Rory uważa za oczywiste to, że aplikacja Lux stanowi klucz do zdrowego i szczęśliwego życia. Kiedy zostaje przyjęta do elitarnej Akademii Theden, wydaje się, że rysuje się przed nią przyszłość doskonała. Ale w tej idealnej, wymarzonej szkole pod gładką powierzchnią czai się coś złego. A potem Rory poznaje Northa, przystojniaka z miasta, który prowadzi życie outsidera i – o zgrozo! – nie korzysta z Luxa, co fascynuje dziewczynę. Wkrótce bohaterka zaczyna postępować wbrew rekomendacjom aplikacji – zaczyna słuchać głosu intuicji, którą nauczono ją ignorować. Ten wybór poprowadzi ją do odkrycia prawdy, której ani ona, ani nikt inny nie mógł się spodziewać.

(lubimyczytac.pl)

Media społecznościowe otaczają nas zewsząd. Facebook, YouTube, niezliczona ilość właśnie aplikacji – stworzone po to, aby w życiu było nam łatwiej, zabawniej i ciekawiej. Lauren Miller postanowiła przedstawić dość przerażającą wizję tego, co może stać się z nami samymi dzięki tym wspomagaczom. Czy udało jej się zrobić to umiejętnie?

Ile razy mi się zdaje, że już dochodzę do prawdy, przekonuję się, że mam tyle, co nic.

Z początku obawiałam się narracji prowadzonej przez szesnastoletnią Rory. Mam chyba jakiegoś pecha do tych irytujących nastolatek. Na całe szczęście główna bohaterka Aplikacji w zupełności taka nie jest. Wydarzenia opisywane z jej perspektywy wciągają od pierwszej strony, a sama jej postać jest bardzo dobrze wykreowana. Wydaje mi się, że każda osoba, bez względu na płeć, może odnaleźć w niej część młodego siebie. Dzięki temu Rory jest uniwersalna, ale jednocześnie nie neutralna. Cieszę się, że Lauren Miller sprostała zadaniu i stworzyła pewną siebie, ale nie przerysowaną bohaterkę z krwi i kości.

Reszta postaci również zyskała moją sympatię (albo raczej Ci, którzy powinni). Są te dobre, są te złe – każdy się wyróżnia i zapada w pamięć. Bardzo podobał mi się też wątek romantyczny, który był taki, jaki powinien – subtelny i stanowiący tylko tło dla całej powieści. Nie wydaje mi się żebym jakoś niesamowicie kibicowała parze, ale mimo wszystko ich uczucie było pozytywne w odbiorze.

Z książkami młodzieżowymi zawsze mam pod górkę. Zazwyczaj są dla mnie zbyt nijakie i trochę infantylnie. Jednak nie w tym przypadku. Środowisko szkolne, w jakim obraca się Rory zupełnie odbiega od znanej wszystkim szkoły publicznej. To świat elitarny, wyjątkowy i przeznaczony dla nielicznych. Akcja rozgrywa się kilkanaście lat w przyszłości, jednak ludzie ciągle pozostają tymi samymi ludźmi. Ale czy na pewno? Technologia w Aplikacji jest mocno rozwinięta, chociaż nie dotyczy to klasycznych dla przyszłości futurystycznych elementów: latających samochód, sztucznej inteligencji, czy też podróży w czasie. Wizja autorki jest znacznie bardziej przyziemna i niestety realistyczna.

Nie potrafiłam oderwać się od Aplikacji. Przybrała zdecydowanie inną formę niż reszta dystopii (czyli: bunt głównego bohatera przeciwko systemowi), która jest jak najbardziej na plus. Nie sądziłam, że w takiej historii może być aż tyle momentów zaskoczenia oraz zwrotów akcji! Autorka nie pozwoliła mi nawet na chwilę odetchnąć i dlatego ukończyłam lekturę w jeden wieczór. Bardzo cieszę się, że Lauren Miller nie postanowiła zrobić z tego dulologii albo trylogii. Aplikacja ma około pięciuset stron – i to nie jest ani za mało, ani za dużo. Powieść przez cały czas jest ciekawa, trzyma w napięciu, a umiejętne rozplanowanie całej historii na takiej ilości stronach świadczy tylko i wyłącznie o dobrej realizacji wizji autorki.

(...) jeśli sama nie zdecydujesz, świat wybierze za ciebie.

Nie sądziłam, że książka młodzieżowa może dać mi tyle do myślenia. W dobie ciągłego patrzenia w telefony zamiast w twarz rozmówcy, obraz przyszłości przedstawiony przez autorkę wydaje się niebezpiecznie prawdopodobny. Aplikacja nie zachwyca, ale wciąga w swój niebezpieczny świat niesamowicie. Widać, że Lauren Miller miała ciekawy pomysł na książkę i zrealizowała go w stu procentach. Udało jej się mnie zaskoczyć, rozbawić, ale też zasmucić. Epilog jest wyjątkowo przejmujący; po odłożeniu książki nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że sama należę do tych ludzi, którzy na różne sposoby dają się manipulować własnie gadżetami. Powieść jest inna, wyjątkowa i myślę, że spodoba się nie tylko nastolatkom. Aplikacja przeraża swoją wizją i sprawia, że chce się odłożyć telefon na bok, zaczerpnąć świeżego powietrza i być częścią prawdziwego, rzeczywistego świata.

7/10

18 komentarzy:

  1. Oj tak, irytujące nastolatki są okropne. Ostatnia powieść, z na prawdę fajną nastoletnią GŁÓWNĄ bohaterką jaką miałam w rękach to druga część trylogii "www", a to nie jest młodzieżówka w żadnym razie - bardziej 'amerykański' [ale kanadyjskiego pisarza] akcyjniak SF? Utrzymany w tym klimacie powiedzmy hollywoodzkiego kina ;P Nie do końca odpowiada mi tematyka "Aplikacji" wprawdzie, ale fajne i dobre młodzieżówki trzeba promować, bo kurcze, na prawdę bardzo mi ich na rynku brakuje. Gdy po jakieś próbuje sięgać to zwykle kończy się to totalną klapą.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że pierwszy raz przeczytałam recenzję o tej książce, wcześniej jakoś ją pomijałam i bardzo mnie zainteresowałaś. To prawda, że teraz wszyscy patrzą w telefony zamiast na drugiego człowieka. Jestem bardzo ciekawa jak autorka przedstawiła bardzo prawdopodobną (patrząc na to co się dzieje) przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  3. A właśnie sobie ostatnio myślałam, że o tej książce tak nagle zrobiło się cicho. Nie czytałam, ale gdzieś tam w przyszłości chciałabym to zrobić, bo myślę, że to mogłaby być naprawdę ciekawa przygoda. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że książka wywołała w tobie pozytywne emocje. Mnie też się bardzo podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna książka na topie! Czeka na mnie abym ją kupiła. Jak na razie o podobnej tematyce mam książkę "Krąg" i w końcu czas ją przeczytać! :)
    A potem sięgnąć po "Aplikację"! :)
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna pozytywna recenzja tej książki, na którą natykam się w przeciągu miesiąca. Na pewno przeczytam. A do młodych narratorek też często miewam wątpliwości;)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Armady",
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Czeka na półce, ale mam dziwne wrażenie, że jakoś zbyt szybko nie znajdę dla niej czasu :(

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze mówiąc, zaczęłam czytać tę powieść, ale nie mogłam się wczuć i porzuciłam ją po jakiś 30-40 stronach, pewnie do niej wrócę i dam jej szansę, bo nie lubię pozostawiać powieści, ale... Na razie jeszcze poczekam, mam nadzieję, że po skończeniu lektury będę miała podobne odczucia do Twoich. Mam nadzieję, że będzie miła przygodą :D
    Pozdrawiam ciepło <3
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam zamiar kiedyś się za to zabrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi również bardzo się podobała i widać było, że autorka wie, o czym pisze :) I to, że niestety jest bardzo realistyczna chyba najbardziej urzeka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aplikacja była w porządku, ale nie wiem czy sięgnę w przyszłości po kolejne tomy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A mnie Aplikacja zachwyciła i to dosyć porządnie :D Świetna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mówiąc szczerze, nie byłam przekonana do tej książki. Ale po Twojej recenzji, chyba się za nią rozejrzę. Bardzo lubię powieści młodzieżowe (a zwłaszcza dystopie), a skoro piszesz, że potrafi zaskoczyć i zachwycić, to myślę, że mogłaby mi się spodobać :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam i podobała mi się, jednak główna bohaterka czasami działała mi na nerwy. W fabule było coś świeżego i cieszę się, że niektórzy autorzy nie idą na łatwiznę i starają się wymyślić coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książkę od długiego czasu mam na swojej półce - wygrałam ją w jakimś konkursie, bo sama raczej bym jej nie kupiła ;) Przyznam, że obawiam się tego, że mnie zawiedzie, jakieś takie dziwne wibracje od niej czuję. Ale Twoja recenzja jest nawet przekonująca, więc może w najbliższym czasie przełamię się i sięgnę po nią :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio pojawia się dużo książek młodzieżowych, które mają jakieś przesłanie i dobrze, bo młodzi czytelnicy powinni sięgać też i po takie powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem bardzo ciekawa wizji świata, jaką przedstawiła autorka w tej książce. Szczególnie, że zrobiła to bardzo realistycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam już po dziurki w nosie wszystkich dystopii. Kiedyś może sięgnę po "Aplikację", ale niestety nie w najbliższym czasie.
    Mam plany na ten miesiąc. Plany, które są o wiele ważniejsze niż czytanie.
    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.