„Bielszy odcień śmierci” Bernard Minier

Grudzień 2008 roku, dolina w Pirenejach. Wczesnym rankiem pracownicy elektrowni wodnej znajdują na górnej stacji kolejki linowej okaleczone ciało konia.

Tego samego dnia młoda absolwentka psychologii obejmuje posadę w ściśle strzeżonym zakładzie psychiatrycznym dla przestępców, położonym w tej samej dolinie.

W ciągu kilku dni okolicą wstrząsają kolejne zbrodnie. Śledztwo prowadzi komendant Martin Servaz, czterdziestoletni policjant z Tuluzy, znany ze swej przenikliwości i intuicji. Tym razem przyjdzie mu się jednak zmierzyć z wyjątkowo okrutnym i przebiegłym mordercą. Wkrótce się okaże, że bajkowe górskie miasteczko kryje mrożące krew w żyłach tajemnice. Czy będzie to dla Servaza początek koszmaru?

(lubimyczytac.pl)


Sięgnęłam po Bielszy odcień śmierci z polecenia kilku osób na grupie książkowej na Facebooku. Zatęskniłam za jakimś naprawdę dobrym, mocnym kryminałem. Nie znałam wcześniej nazwiska francuskiego pisarza, ale mimo, że w tej chwili mam za sobą dopiero jedną jego powieść, jestem pewna, że mogę się nazywać jego wielką fanką.

Myślę, że żyjemy w świecie, w którym możliwe jest już wszystko - odpowiedział Servaz. Szczególnie to, co najgorsze. 

Już od pierwszych stron niesamowite wrażenie zrobiło na mnie... tło powieści. Czyli: wszystkie opisy, wygląd bohaterów, charakterystyka danego terenu, budowli. Od bardzo dawna nie musiałam wręcz wysilać mojego umysłu, ponieważ autor tak sprawnie posługiwał się językiem i momentalnie wszystkie obrazy miałam przed sobą. Czasami odnosiłam nawet wrażenie, że mnie samą otacza ten cały mróz i przerażające mury szpitala psychiatrycznego. Chociaż sceneria łatwa do opisania wcale nie była. Powieść rozgrywa się podczas srogiej zimy, bohaterom towarzyszą przede wszystkim otwarte przestrzenie oraz ogromne budynki. I nie jest to wcale jednorazowe doświadczenie niesamowitości podczas czytania powieści. Sceneria z jednej strony nie zmieniała się często (jest kilka punktów zaczepnych) a mimo wszystko każde miejsce było tak prawdziwe, że niemal odczuwalne. Nie wiem, czy autor sugerował się wyglądem prawdziwych miejsc, ale ich przedstawienie... po prostu robi ogromne wrażenie.

Och, jakże brakowało mi w kryminale prawdziwych bohaterów! Ucieszyłam się bardzo, że poza samą zbrodnią autor skupił się na naprawdę wnikliwej charakteryzacji postaci. I to nie tylko tych głównych. Nawet, jeśli były to osoby pojawiające się na kilku stronach książki, ich wygląd, sposób poruszania się oraz cechy był wyraźnie nakreślone. Tak, jakby każda z postaci miała własne życie.

Dlaczego tak musi być, że wyrywa się z nas to, co w nas najlepszego, a potem zostajemy i musimy dalej żyć?

Oczywiście przede wszystkim uwaga skupiona jest na komendancie prowadzącym sprawę, Matrinie Servazie. Mężczyzna z trochę pokręconą przeszłością, rozwodnik. Mimo, że z początku byłam przekonana, że będzie typowy detektyw alkoholik, jak w każdym kryminale, wcale tak nie jest. Nic w życiu Servaza nie jest aż tak sztampowe, jak w przypadku niektórych powieści z tego gatunku. Ja zdążyłam go polubić i bardzo cieszę się, że są jeszcze dwie książki z jego udziałem. Poza Martinem jest naprawdę sporo ważnych postaci. Zielger, jego partnerka w śledztwie, bogaty dziedzic, jeden, a nawet kilku psychopatów, budzący niepokój kierownik szpitala psychiatrycznego oraz jego nowa pracownica i wiele, wiele innych... A co jest najlepsze? Że pomimo tej wielkiej ilości postaci, każda jest wyrazista, ciekawa i świetnie przedstawiona. Pomyśleć, że można by było się w nich wszystkich pogubić? No cóż, nie da rady, skoro każdy z bohaterów zapada w pamięć. Miło, że Bernard Minier skupił się na tle kryminału; odnoszę czasami wrażenie, że niektórzy autorzy zapominają, że w tym gatunku poza zagadką są też pozostałe elementy powieści.

Z jednej strony jest to świetne, a z drugiej denerwujące, jak często autor bawi się z czytelnikiem! Bawi się, bo kiedy już byłam pewna rozwiązania zagadki albo chociażby dalszego toru śledztwa... BACH!, wydarzało się coś, co zupełnie mieszało mi w głowie i już sama nie wiedziałam, co myśleć o zagadce. Jest to jednak bez wątpienia wielki plus powieści. Lubię to uczucie, kiedy kryminał zaskakuje mnie pod względem przebiegu wydarzeń, czy też nawet decyzji bohaterów. Bernard Minier powoli odkrywał przed czytelnikiem rąbek tajemnicy, chociaż po ponad połowie lektury dalej nie potrafiłam rozgryźć samego rozwiązania i miałam mętlik w głowie. Każdy rozdział kończył się tak, że nie mogłam nie przeczytać kolejnego. Pomimo, że samo rozwiązanie nie jest aż tak wyjątkowo szokujące, a ja domyśliłam się jednego małego szczegółu, finał jest niesamowity, pełny emocji i czyta się go z zapartym tchem.

Coś zaczynało się wyłaniać, jak wystające spod ziemi korzenie. Coś mrocznego i mrożącego krew w żyłach.

Kiedy zaczyna się czytać Bielszy odcień śmierci, czytelnik wie, że ma do czynienia z porządnym kawałkiem literatury. Autor niesamowicie operuje językiem, budując świetne tło dla wydarzeń. Opisy wcale nie przynudzają, wręcz przeciwnie – wprowadzają w zupełnie inny, mroczny i wyjątkowo chłodny (nie tylko fizycznie) świat. Świetnie przedstawieni bohaterowie tylko ułatwiają obcowanie z tym tytułem. Powieść nie tylko zaskakuje pod względem technicznym – sama zagadka jest świetnie skonstruowana, a nowe odkrycia w śledztwie sprawiają, że otwierałam usta ze zdziwienia. Bernard Minier nie tylko napisał niesamowity kryminał, ale też stworzył bardzo dobrą powieść. Taką, której każdy element jest dobrze dopracowany, a całościowo tworzy coś wyjątkowego. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po kolejne książki autora.

9/10

Bielszy odcień śmierci | Krąg | Nie gaś światła

22 komentarze:

  1. Miałam na półce, siostra ode mnie pożyczyła, i już nie wróciła :) Mam w planach ją odebrać i przeczytać.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kryminały mi nie leżą więc się nie skusze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka genialna. Być może się skuszę, lubię kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie czytałam dobrego kryminału, chociaż w moim stosiku jakiś się przygotowuje. Myślę, że z chęcią bym przeczytała tą książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu opisu zupełnie nie poczułam tego WOW, nawet przyznam, że ominęłabym tę książkę, gdyby nie Twoja recenzja. Może kiedyś przy okazji kolejnych zakupów zaopatrzę się w nią, bo zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowita okładka :) Hm, jestem pewna, że nie znam tego autora, a jednocześnie ten tytuł wydaje mi się znajomy... Może po prostu natknęłam się na niego w jakiejś grupie książkowej. W każdym razie nie poświęciłam mu wtedy zbyt wiele uwagi i teraz żałuję! Na szczęście jest Twoja recenzja, dzięki której wiem już, że po prostu muszę to przeczytać :D Lubię baaardzo kryminały, zwłaszcza przy takiej szarówce, jaką mam ostatnio za oknem. Poza tym uwielbiam, kiedy autor tyle wagi przywiązuje do opisów. To w sumie zabawne, bo kiedyś nie znosiłam szczegółowego opisywania świata przedstawionego i skupiałam się na dialogach, a teraz dużo bardziej doceniam tę pierwszą warstwę :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. W okolicach polskiej premiery dość mocno zastanawiałam się nad kupnem tej książki, jednak w końcu wyszło na to, że jej nke kupiłam. Teraz, po Twojej recenzji czuję, że popełniłam błąd i muszę go jak najszybciej naprawić, bo chyba widziałam tę książkę ostatnio w bibliotece :))
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsze słyszę o tej książce. Z opisu i Twojej recenzji wynik, że warto ją przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie zaciekawiłaś! Książka już od kilku miesięcy stoi u mnie na półce i od tego czasu tak wokół niej krążę... Bardzo lubię zaskakujące książki, więc na pewno wcześniej czy później (mam nadzieję, że wcześniej:)) po nią sięgnę. Tym bardziej, że kusi niezmiernie...

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że nie odmówię sobie, przeczytania jej. Co prawda kiedyś obstawałam bardziej przy kryminałach, ale teraz (z wyjątkiem Mroza) nie czytam ich. Jednak ta książka ma coś w sobie: tytuł, okładkę, treść, że na pewno po nią sięgnę. :)
    Pozdrawiam,

    www.wachajac-ksiazki.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie słyszałam o tym autorze, co jest dziwne, bo myślałam, że jestem (chociaż trochę) obeznana w świecie kryminałów. Też uważam, że wielu autorów po prostu ignoruje inne elementy budujące powieść na rzecz zagadki, a przecież charakterystyka postaci jest bardzo ważna w każdym gatunku, jak i klimat oraz opisy, dzięki którym czytelnik jest w stanie z łatwością wszystko sobie wyobrazić.
    Będę mieć na uwadze tę książkę, bo coś czuję, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta okładka mnie przyciąga *.*
    O autorze nigdy nie słyszałam, ale jeśli polecasz, to książka musi być naprawdę niezła. Więc znowu muszę dopisać kolejną pozycję do listy, która rośnie i rośnie... a czasu na czytanie coraz mniej. ;_;
    Pozdrawiam, K.
    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę przyznać, że pierwszy raz słyszę o tej książce. Z autorem też nie miałam jeszcze styczności. Rzadko kiedy czytam kryminały. Jakoś nigdy nie trafiłam na dobrego. Po tą pozycję jednak może sięgnę. Czuję, że ona mnie czymś zaskoczy. Tak więc zapiszę ją na moją listę i na pewno ją zakupię. Bardzo podoba mi się ta okładka <3
    Pozdrawiam
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie dopracowane książki. Będę miała ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Już od jakiegoś czasu chcę przeczytać tę powieść. Nie spodziewałam się jednak, że jest aż tak dobra! Brakowało mi ostatnio porządnego kryminału i wygląda na to, że "Bielszy odcień śmierci" sprawdziłby się idealnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fabuła wydaje się być ciekawa, więc może skusze się na tę powieść.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Może być interesująco. Myślę, że w pełni zrozumiałam recenzję, chociaż litery pląsają mi przed oczami, bo jestem chora.
    Ale widzę wysoką ocenę, więc jest dobrze.
    Chociaż to kryminał, to przełamię się i się skuszę ;))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na kompletnie odmienną recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamiętam jak w komentarzu kiedy poleciłaś mi tą książkę, wahałam się z nią do tej pory i teraz, po przeczytaniu Twojej recenzji i spojrzeniu na tak wysoki wynik już jestem pewna w stu procentach, że po nią w najbliższym czasie sięgnę! :D


    www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię kryminały, szczególnie tak dobrze napisane i ze świetnie skonstruowaną zagadką, więc na pewno z chęcią sięgnę po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. No taki kryminał to ja lubię! Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem zacofana, bo nigdy nie słyszałam ani o tym kryminale, ani o autorze. Chociaż nie jestem fanką tego gatunku, to zaciekawiłaś mnie opisami otoczenia: mrozu i szpitala psychiatrycznego. Detektyw alkoholik z przeszłością też wydaje się szalenie interesującą postacią. Będę miała ten tytuł na uwadze. Jak zwykle genialna recenzja. :-))

    OdpowiedzUsuń
  22. Straszenie się cieszę, że tak bardzo podobała Ci się książka Miniera. Dla mnie ten autor był objawieniem, biorę wszystkie jego powieści w ciemno. I nadal nie czuję się zawiedziona, a to już coś znaczy.

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.