„Zabłądziłam” Agnieszka Olejnik

Wciągająca jak filmowa historia, przejmująco napisana, psychologicznie przekonywująca opowieść o szesnastoletniej Majce, o jej wchodzeniu w dorosłość, o dojrzewaniu, o pierwszej miłości, o dorastaniu do miłości, także fizycznej; o lękach i niepewności, o radzeniu sobie z demonami przeszłości (traumatyczne doświadczenia samobójstwa rodzeństwa) i niełatwą „dorosłą” teraźniejszością (depresja rodziców, niechciana ciąża), o odpowiedzialności, popełnianiu błędów i ich mozolnym naprawianiu. O wielkiej pozytywnej sile i energii, jakie drzemią w młodości, o tym, że „nie ma takiego dołka, z którego nie można by się wygrzebać”, że trzeba uwierzyć w siebie i w drugiego, bo to pomaga poskładać rozpadający się świat.

(lubimyczytac.pl)

Książki Agnieszki Olejnik kojarzyłam bardzo dobrze; chociaż żadnej nie przeczytałam, zawsze chciałam to zrobić. Dziwnym trafem zakupiłam ten (!) debiut za niecałe dziesięć złotych. Nie spodziewałam się tylko, że trochę papieru za parę złotych dostarczy mi tyle emocji...

Nie wiem, w jaki sposób to opisać, ale ta historia czaruje już od pierwszych stron. Chociaż bliscy Majki nie są zwyczajni, doświadczyli znacznie więcej bólu od przeciętnej rodziny, Zabłądziłam ciągle wydaje się być bliska codziennemu życiu. Podejrzewam, że jest to kwestia stylu autorki, ale nie dam sobie ręki uciąć. Powieść wciąga od pierwszych stron i porywa czytelnika do innego, a jednak nie tak dalekiego od rzeczywistości, świata nastolatki. Cały czas odnosiłam wrażenie, że w tej historii coś magicznego, pociągającego i urzekającego. Naprawdę nie wiem, jak to wyrazić. Jakimś sposobem zostałam oczarowana przez autorkę. Jakim? Chyba sama będę musiała się jej zapytać.

Całuje mnie tak, jakbyśmy mieli za chwilę umrzeć albo rozstać się na zawsze.

Jaką wielką uciechą było dla mnie to, że akcja dzieje się w polskiej, normalnej szkole. Ostatnio miałam dość tych amerykańskich szkół, czy też uczelni, gdzie każdy jej element był tak przerysowany i nierzeczywisty, jak w tanim filmie o młodzieży. Dzięki temu dotarło też do mnie, że nie wcale sama instytucja jest mi obca (chociaż szkołę ukończyłam kilka lat temu) ale samo jej przedstawienie. Przyjemnie było śledzić losy bohaterów w tym jakże znanym i całkowicie realnym dla mnie środowisku. Taki mały smaczek, ale mnie po prostu zadowolił.

Tak samo, jak po dziurki w nosie miałam amerykańskich nastolatków, obawiałam się, czy nie mam już dość samej młodzieży. Jednak nie tylko postać głównej bohaterki, ale też jej rówieśników, rozwiała te wątpliwości. Majka jest trochę zamkniętą w sobie, chociaż śmiałą, szesnastoletnią dziewczyną. Nie jest denerwująca, nie płacze co chwile i nie zachowuje się w nieracjonalny sposób. O swoich przeżyciach opowiada dojrzale i świadomie, chociaż nie jest jeszcze stuprocentową kobietą. Wyjątkowo spodobała mi się jej kreacja; w cechach Majki może odnaleźć się każda kobieta, czy też jeszcze dorastająca dziewczyna. Niektórzy autorzy mogliby się wiele nauczyć od Agnieszki Olejnik. Chociaż wydawać by to się mogło łatwe, co raz trudniej znaleźć ciekawego i nie denerwującego bohatera z krwi i kości.

Dzisiejsza Majka ma w sobie życie, a nie śmierć.

To samo dotyczy pozostałych postaci. Intrygującego (i na całe szczęście nie idealnego!) Alka, dowcipnego Pegaza, wywołującą uśmiech na ustach ciotkę Alka – Martę, ale też i rodziców Majki, którzy wprowadzają więcej gorzkich niż słodkich emocji do książki.

Opisu, jak zwykle, nie czytałam. Nie wiedziałam, czego będzie dotyczyć książka. Początkowo byłam przekonana, że będzie w stu procentach o miłości nastolatków, jednak całość zawiera znacznie więcej. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale chyba wystarczy napisać, że powieść jest wielowymiarowa. Niezbyt długa, (około trzysta stron) ale przepełniona tyloma emocjami, wydarzeniami i słowami zapadającymi w pamięć... Nie sądziłam, że Agnieszka Olejnik aż tak mnie zaczaruje swoją historią. Trudno się od niej oderwać, ale trudno też momentami czytać. Nie ma tutaj słodkiej miłości, jest raczej świeże uczucie, pełno bólu, wiele smutku i nie zrozumienia. Ale jest też nadzieja, jaką daje ta historia. Chociaż druga część powieści obfituje w większości w niezbyt pozytywne wydarzenia, autorka pokazała, jak w trudnej sytuacji odnaleźć trochę uśmiechu, ciepła i szczęścia.

Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy właśnie tej drugiej części książki. Do połowy przede wszystkim się uśmiechałam. I nagle wydarza się coś. Coś, co z jednej strony mogłam przewidzieć, a z drugiej bardzo nie chciałam, żeby się stało. Dlaczego mi się to nie podobało? Wydawało mi się, że w normalnej sytuacji coś takiego nigdy nie miałoby miejsca. Z drugiej strony być może nie mam świadomości, jak lekkomyślni czasami są ludzie i jak często takie błędy popełniają. Po tym wydarzeniu historia po drodze trochę straciła na tej magii, ale może i o to własnie chodziło autorce.

Nie ma takiego dołka, z którego nie można by się wygrzebać, pamiętaj.

Sięgając po Zabłądziłam, oczekiwałam czegoś lekkiego; okazało się jednak, że książka o tak niepozornej okładce kryje w sobie niezliczoną ilość emocji. Pomimo odbiegających od normy wydarzeń, powieść jest niezwykle autentyczna, a realistyczni bohaterowie pomagają czytelnikowi w przyswajaniu tej historii i zadawaniu sobie pytań. Jak bym wtedy postąpiła? Czy byłabym w stanie podjąć właściwą decyzję? Książka pochłonęła mnie od pierwszych stron; autorka chyba jakoś ją zaczarowała, a mnie razem z nią. Mimo, że trzysta stron to niewiele, Zabłądziłam ma w sobie tyle wartości, smutków i uśmiechów, jakich czasami brakuje naprawdę obszernym powieściom. Opowiada o godzeniu się ze śmiercią bliskiej osoby, o odkrywaniu samego siebie oraz braniu odpowiedzialności za swoje czyny. Takie nasze, rodzime young adult. Tylko bardzo udane. I to jeszcze wszystko w jednym, małym debiucie...

8/10

30 komentarzy:

  1. Takie książki raczej nie dla mnie, niestety :/

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam książki tej autorki, acz nigdy ich nie czytałam. Muszę zajrzeć do biblioteki czy mają ten debiut, bo nie dość, że lubię takie emocjonalne książki, to potrzebuję chwilę odpocząć od fantasy i zagranicznych autorów. Buźka ;*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę, kurczę, kurczę!!! Jesteś pierwszą osobą, którą spotykam i która ma niemal identyczne zdanie na temat tej powieści, a zwłaszcza na temat tego "cosia", które i mnie rozczarowało. Było tak pięknie, magicznie, urzekająca, a autorka nagle - bach! I poleciało schematem. Czar prysł. Mimo to styl autorki, bohaterowie, tematy, które są tu poruszone sprawiły, że książkę czytało mi się bardzo dobrze, a do połowy powieści nawet z zachwytem. Muszę sięgnąć po inne pozycje Agnieszki Olejnik, autorka pokazuje, że ta nasza rodzima, polska literatura wcale nie jest taka zła i może okazać się nawet dużo, dużo lepsza od tego amerykańskiego, nierealnego badziewia. No i okładka ♥ Cudo! ^.^
    zaczarrowana

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tę książkę, podobnie jak "Dziewczynę z porcelany". Autorka pisze tak pięknie.. język i styl Agnieszki Olejnik są jednym z najlepszych wśród polskich autorów, moim skromnym zdaniem. Zgadzam się, że "Zabłądziłam" to cudowne YA, na dodatek polskie!
    Apteka Literacka

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam <3 Cieszę się, że Ci się spodobała!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo Twojej pozytywnej opinii ja jakoś nie jestem przekonana co do tej książki. Może kiedyś zmienię zdanie, ale tymczasowo odpuszczam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś już drugą osobą, która tak się zachwyca na tą książką, więc chyba naprawdę warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Autorka znana mi jedynie z rozmów innych, sama bardzo rzadko sięgam po literaturę polską (podejrzewam, że to przez niechęć do lektur szkolnych, w których język polski jest tak staro-beznadziejny, że tworzy pewnego rodzaju niemożność czytania), za wyjątkiem Marcina Szczygielskiego, no, chyba że ktoś mnie zaciekawi. A Ty mnie chyba - po raz kolejny już - zaciekawiłaś piękną recenzją, a do tego ta okładka. Okładka skradła mi serce. c:
    A fakt, że uznałaś to za polskie young adult, tym bardziej sprawia, że mam ochotę przeczytać. Jak gdzieś się natknę, to przeczytam. ;)
    Pozdrawiam, Koneko

    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi bardzo zachęcająco.. ;)

    Pozdrawiam
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. O tej autorce słyszę same plusy, a nie miałam okazji jeszcze sięgnąć po jej książki. Jednak teraz wiem, że chcę to nadrobić.
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Planowałam już dawno przeczytać coś Agnieszki Olejnik i chyba wiem, co pójdzie na pierwszy ogień :) Bardzo zachęcająca recenzja i chociaż boję się tej drugiej części książki oraz faktu, że to debiut, to z przyjemnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ciągnie mnie do tej powieści, bo jest taka zwykła - obyczajowa. Ja mimo wszystko lubię ten dreszczyk emocji i trochę fantastyki lub sci-fi. Nie dla mnie :)

    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję,
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tę książkę w planach. Czuję, że mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książki o takiej tematyce to coś dla mnie. Z chęcią ją przeczytam!
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobra? Polskiej autorki? Biorę! :) Uwielbiam taką tematykę i czuję, że niedługo się za nią zabiorę!
    Buziaki! <3
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam jeszcze tej książki, ale chyba po nią sięgnę. Zachęciłaś mnie.

    Zapraszam do siebie :)
    http://www.recenzjezpazurem.pl
    Diane Rose

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakiś czas temu czytałam inną książkę tej autorki i przekonała mnie do siebie. Tej jeszcze nie poznałam, więc muszę nadrobić braki, tym bardziej, że niesie ze sobą wiele emocji, a takie powieści robią na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się w 100 %z każdym słowem Twojej recenzji :) Takie new adult to ja mogę czytać zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tak ogółem też mam dość amerykańskich szkół i amerykańskich nastolatków w samochodach. Dobrze przeczytać coś ze swojego podwórka, wrócić do czasów własnej wczesnej młodości. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak, książka skłania do refleksji. Czytałam w tamtym roku bodajże Przepiękna.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie lubię powieści o młodzieży, nawet jeśli bohaterka jest dojrzała i nie zachowuje się jak idiotka. Przyznam jednak, że zaintrygowało mnie, co to jest to "coś", co sprawiło, że nagle książka straciła swoją magię.

    OdpowiedzUsuń
  22. "Zabłądziłam" Agnieszki Olejnik mam od dłuższego czasu w planach i mam nadzieję, że niebawem uda mi się po nią sięgnąć. Twoja recenzja jedynie utwierdziła mnie w przekonaniu, że naprawdę warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też myślałam, że to lekka lektura, ale skoro jest inaczej to chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Słyszałam o tej autorce, jednak nie czytałam jeszcze żadnej jej powieści. "Zabłądziłam" wydaje się być bardzo ciekawą książką z gatunku, który lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. "Zabłądziłam" była moją pierwszą książką Agnieszki Olejnik i po jej przeczytaniu wiedziałam, że kolejne będą już pozycjami obowiązkowymi :) Bardzo dobra pozycja, po którą warto sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  26. Być może przeczytałabym kiedyś "Zabłądziłam", ze względu na słabość do polskich autorów, zwłaszcza do ich debiutów, ale nie spieszyłabym się z tym, co zmieniła Twoja recenzja. Udało Ci się w niej zawrzeć część tych wszystkich emocji, które najwyraźniej wywołała u Ciebie ta książka; łatwo je odczuć, a co za tym idzie, człowiek ma ochotę na więcej. Chciałabym się przekonać, czy i mnie ten tytuł zafunduje taką huśtawkę nastrojów. Wydaje mi się też, że to ogólnie książka dla mnie, taka życiowa tematyka najczęściej przypada mi do gustu, a i o szkolnej rzeczywistości również czyta mi się przyjemnie :) Muszę koniecznie po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Książka ma ładną okładkę i interesujący opis, więc nie wykluczam, że przeczytam. :) Przyznaję, zachęciłaś mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam tej książki w planach, ale jeżeli tobie się podobała, to mnie spodoba się bardziej :)
    Pozdrawiam Justyna z książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  29. Okładka od razu przykuła mój wzrok. Wysoka ocena, pozytywna recenzja - czuję się w miarę przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Słyszałam już co nieco o tej autorce i dotychczas wszyscy są zadowoleni ze spotkań z nią :) Chciałabym się zapoznać z jej twórczością, choć to nie do końca moja tematyka - ale co to byłoby za życie, gdym się ograniczała tylko do jednego gatunku? :D Przy okazji na pewno przeczytam ^_^

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.