„Wszechświat kontra Alex Woods” Gavin Extence

Pewnej deszczowej nocy celnik zatrzymuje poszukiwanego Alexa Woodsa. W jego samochodzie znajduje kilogram marihuany, sporą ilość gotówki i… urnę z ludzkimi prochami. Nie pierwszy raz chłopak trafia na czołówki gazet — od czasu, gdy przed laty uderzył w niego meteoryt, zna go każdy. Właśnie tak rozpoczyna się znakomita debiutancka powieść Gavina Extence’a, nagrodzona w plebiscytach Amazon Best Book oraz Writers’ Guild Best Book.

Wydawać by się mogło, że w życiu Alexa Woodsa wyczerpał się już limit niespodzianek. I chociaż matka tarocistka oraz wypadek z udziałem spadającego meteorytu stanowią spory bagaż doświadczeń, prawdziwym zwrotem w jego życiu okazało się przypadkowe spotkanie pana Petersona…

(wydawnictwoliterackie.pl)

Wszechświat kontra Alex Woods to jedna z tych książek, które od zawsze chciałam przeczytać. Pomimo, że nie czytałam opisu, nie wiedziałam, czego dotyczy, jakie problemy porusza... ciągle mnie do niej ciągnęło. Zaczęłam ją czytać z nastawieniem, że będzie niezwykła, niesamowita i wciągająca. Niestety, ponownie się zawiodłam.

Ale od początku. Historia rozpoczyna się dość nietypowym wydarzeniem z życia siedemnastoletniego Alexa. I zaczyna się, że tak powiem, z hukiem. Czytelnik ma mnóstwo pytań dotyczących tej sytuacji oraz tego, jak do niej doszło. Ku mojemu zdziwieniu, i lekkiemu rozczarowaniu, Alex Woods (bo to on jest narratorem powieści) cofa się ponad dziesięć lat wstecz, do momentu, kiedy zostaje uderzony przez spadający meteoryt.

Nigdy nie jest za późno, żeby zawrócić z drogi, którą się obrało.

Niestety, pomimo wielkich starań autora, takiego napięcia oraz różnych emocji z mojej strony, które towarzyszyły mi przy pierwszym rozdziale, nie udało mi się spotkać przez resztę powieści. Najśmieszniejsze (a może i najsmutniejsze...) jest to, że dopiero pod koniec zorientowałam się, że ta historia mnie nie zachwyci. Na początku był ten obfity w emocjonujące wydarzenia początek, następnie pięćdziesiąt przeczytanych stron. Potem sto, dwieście, w końcu trzysta... i w każdym momencie, kiedy sprawdzałam, na której stronie jestem myślałam sobie: ta powieść ma jeszcze czas. Ma czas na to, żeby mnie zainteresować, porwać, wciągnąć. I tak dotrwałam do samego zakończenia. Zamknęłam książkę i... właśnie, co? Czytało mi się przyjemnie, ale to tylko i aż tyle.

Chociaż historia jest nietypowa i wyjątkowa, była dla mnie zdecydowanie zbyt zwyczajna. Nie było w niej nic wyjątkowego, porywającego. W moim odbiorze jest to powieść taka, jakich jest wiele. Tak jak wspomniałam, pod koniec książki zaczęłam zadawać sobie pytanie: kiedy w końcu coś się stanie? Owszem, książka obfituje w naprawdę różne wydarzenia, niektóre są zaskakujące. Ale mnie to po prostu nie przekonało. Czytałam, czytałam, skończyłam i odłożyłam na półkę. Nie wiem, jak dokładniej wyjaśnić moje rozczarowanie przeciętnością książki pod względem wyróżnienia się na tle innych.

Chyba najbardziej jestem rozczarowana humorem w książce. Po opisach na okładce, zapowiedziach, ale też recenzji innych oczekiwałam, że podczas czytania będę wręcz zanosić się salwami śmiechu. Niestety nic takiego nie miało miejsca. Zwracałam na to szczególną uwagę i w miarę głośno, znacząco zaśmiałam się tylko raz. Raz. Rozczarowuje mnie to dlatego, że właśnie tego przez wszystkim oczekiwałam od tej książki. Chciałam się szczerze pośmiać, a tymczasem historia Alexa dostarczyła mi zaledwie kilka radosnych i smutnych uśmiechów.

Czasami przypadek i okoliczności wydają się potwornie nieuczciwe, ale my musimy się dostosować. Bo tylko to nam zostaje.

Natomiast wyjątkowo spodobał mi się styl Gavina Extence'a. Historię przedstawia nam główny bohater. Towarzyszymy mu cały czas, a ponadto, podczas przedstawiania pewnych wydarzeń, narrator czasami odbiega od głównego tematu, podaje szczegóły, które nie mają większego wpływu na fabułę. W moim odbiorze, w większości, było to na plus. Otrzymałam wnikliwy obraz w sposób postrzegania tego intrygującego chłopca, a następnie dorastającego nastolatka. Jego kreacja, tak samo jak innych bohaterów, też jest ciekawa i dobrze zrealizowana. Polubiłam nie tylko Alexa, ale też pana Petersona, który wprowadzał wiele różnych emocji do samej powieści. Spodobało mi się to, że autor skupił się na pasjach tych dwojga. Obydwóch połączyła pasja do książek, a Alex dodatkowo interesował się też neurologią i fizyką. Czasami brakuje mi w powieściach właśnie takich zwyczajnych opisów tego, czym zajmuje się bohater i co go fascynuje. To też mówi dużo o nim samym.

O ile te długie, często dygresyjne opisy nie przeszkadzały mi przez całą powieść, stały się naprawdę uciążliwe i denerwujące pod sam koniec historii. Akcja, nie tyle przyspiesza, co zmienia jakby odrobinę tor i ciekawiło mnie, jak ostatecznie się skończy. Wtedy było to po prostu zbędnie i przyznaję, że niektóre strony po prostu przerzucałam bez ich czytania. Już po ukończeniu książki dochodzę też do wniosku, że przez te opisy powieść jest jednak trochę przegadana, a autor zbytnio lał wodę. Gdyby te wszystkie dygresje usunąć, to pozostało by około trzystu stron, a nie czterysta, tak myślę.

W życiu nie ma prawdziwych początków ani końców.

Co tu więcej powiedzieć? Wszechświat kontra Alex Woods to naprawdę dobrze napisany i udany debiut, jednak ja nie widzę w nim nic wyjątkowego. A naprawdę bym chciała, bo przed jej przeczytaniem byłam nastawiona na to, że będzie świetna. Bohaterowi są ciekawi, można się z nimi identyfikować, ale dygresje Alexa niestety czasami naprawdę nudzą. Największym rozczarowaniem okazał się humor, a raczej jego brak. Uśmiechnęłam się kilkakrotnie, jednak oczekiwałam czegoś przezabawnego. Gavin Extence chyba coś chciał zawrzeć w tej książce, przekazać... ale na mnie historia zawarta w książce w żaden sposób nie wpłynęła. Ostatecznie wyszła nawet trochę o niczym. Przewracałam kolejne kartki z nadzieją, że w następnym rozdziale naprawdę mnie wciągnie. Ale to nigdy nie miało miejsca. Wszechświat kontra Alex Woods to, moim zdaniem, książka jakich jest wiele. Chciałam ją pokochać, ale mi się nie udało. 


7/10

25 komentarzy:

  1. Jakoś mnie do tej powieści nigdy nie ciągnęło... Zupełnie nie pociąga mnie opis, czy okładka, a i tytuł jest jakiś dziwny. Mimo Twojej raczej pochlebnej recenzji raczej nie przeczytam.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie przypadł ci do gustu tak bardzo, jak chciałaś, żeby przypadł. Mimo to z chęcią sięgnęłabym po tę pozycję, bo słyszałam strasznie dużo pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię zbyt dużo opisów w książkach, więc pewnie bym się trochę męczyła. Książkę widziałam kilka razy, ale nie szczególnie mnie zainteresowana. Gdybym w jakiś sposób ja zdobyła to pewnie bym przeczytała, ale sama z siebie raczej jej nie zakupię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba sobie ją odpuszczę. Słyszałam nad nią wiele zachwytów, ale nigdy wybitnie mnie do niej nie ciągnęło, a Twoja opinia jeszcze potwierdza,że to zdecydowanie nie jest książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio zachwycała się nią moja przyjaciółka, więc nie ma wątpliwości, ze ją przeczytam, jednak będę pamiętać, żeby się specjalnie nie nastawiać. Buziaki, Idalia :**

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli to debiut i oceniasz go na 7 to nie jest tak źle :) Z chęcią przeczytałabym,gdybym tylko gdzieś trafiła na tę książkę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi całkiem ciekawie, postaram się o niej pamiętać. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maja z booktube'a często zachwycała się tą książka i dlatego chcę ją poznać. Szkoda, że tak naprawdę nie jest taka wybitna, ale mam nadzieję, że akurat mnie się spodoba :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja recenzja jakoś.. nie bardzo mnie do siebie przekonuje. Nie skuszę się na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie ta książka nadal bardzo ciekawi.. mam nadzieję, że mnie zachwyci jak już w końcu wpadnie w moje łapki.
    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zaczęłam czytać, ale wymiękłam po kilku stronach - zupełnie nie mogłam wbić się w historię, przewijałam o kilka kartek i w sumie odpuściłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam, coś poczytałam, ale jakoś nie przekonałam się w 100%, więc nadal powieść została w kategorii "kiedyś przeczytam"

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdy tylko usłyszałam, że Wydawnictwo Literackie wydaje tę książkę, byłam zaintrygowana co kryje się za tym tytułem. Ciekawe, czy moja opinia będzie podobna do Twojej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. po przeczytaniu Twojej recenzji już nie jestem tak bardzo chętna do przeczytania tej książki. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam mieszane uczucia.. i cóż, raczej nie zapowiada się żebym sięgnęła w najbliższym czasie po tą książkę :)

    Pozdrawiam
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam tyle zaległości, że nie będę miała czasu na nią, przez najbliższe dni ;( zresztą fabuła, chyba nie do końca mnie przekonuje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie książka zaczarowała i wciągnęła, kolejna powieść autora również bardzo się mi spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  18. A mnie się ogromnie podobała :) Ale 7/10 to dobra ocena :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A mnie się ogromnie podobała :) Ale 7/10 to dobra ocena :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja z kolei jestem wielką fanką tej książki. :) Może nie mam porównania, ponieważ normalnie nie czytam tego gatunku, ale przedstawiona historia naprawdę mnie poruszyła.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeśli nie ma w tej powieści niczego wyjątkowego, to chyba ją sobie odpuszczę. Brak poczucia humoru, czy nudne dygresje głównego bohatera raczej mnie nie zachęcają ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Książka - a raczej pomysł na nią - wydaje się baaardzo ciekawy! Nie będę się nastawiać na wielki zachwyt, jak mówisz, by się nie rozczarować :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową recenzję!
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  23. Spodziewałam się nieco niższej oceny, biorąc pod uwagę Twoje ogólne wrażenie po tej książce :D Ale może to w głównej mierze wynika z Twojego nastawienia. Spodziewałaś się czegoś innego, przygotowałaś się na dużo większe BUM, a tymczasem nie doczekałaś tego aż do samego końca. Niestety, znam ten ból - też często zawodzę się w ten sposób na książkach, które niby są dobre, ale jednak znacząco odbiegają od tego, czego oczekiwałam. To też poniekąd wina promocji, która czasem nakręca reklamę w złą stronę... i potem wychodzi coś takiego. Mimo wszystko jestem ciekawa tego tytułu :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo mi się podobała ta książka, teraz mam na półce drugą książkę tego autora i jestem ciekawa czy będzie tak samo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie do książki jakoś nigdy nie ciągnęło... To chyba nie do końca moje klimaty. Gdzieś tam jest na mojej liście, ale to żadne must have. I szkoda, że tego humoru prawie nie było... :(

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.