Czytasz? Jesteś fajny!

Przyszedł ten czas, kiedy postanowiłam o czymś porozmawiać. Mam nadzieję, że powstanie z tego rozmowa, ale na razie chciałabym podzielić się ze wszystkimi czytelnikami swoimi postrzeżeniami na temat ich samych.

Od zawsze lubiłam czytać. Przygodę zaczęłam najpierw z serią Opowieści z Narnii, następnie z tanimi horrorami z biblioteki po to, aby skończyć na kryminałach Christie, Nesbo oraz Stephena Kinga. Zawsze byłam też jedną z niewielu, która czytała. Nie miałam nikogo znajomego, z kim mogłabym podzielić się swoją pasją. Czytanie zawsze mi towarzyszyło, od podstawówki, przez gimnazjum i liceum, aż do teraz. Czasami czytałam wiele książek w ciągu jednego roku, a czasami zdarzało mi się nie przeczytać żadnej przez kilka miesięcy.

Wkraczając w blogosferę książkową, śledząc wpisy niektórych autorów blogów, fanpage'y, obrazki oraz myśli, które zamieszczają... doszłam do bardzo przykrego wniosku: osoby czytające uważają się za lepsze od innych. Chciałam w tym poście zamieścić kilka takich zdań, obrazków, które nierzadko widuję, ale jak na złość - nie potrafiłam żadnego znaleźć.



Obrazki te zazwyczaj zawierają jakąś śmieszną ilustrację albo tylko sam napis. O czym? O tym, że osoby nie czytające dużo tracą, ich wiedza i wyobraźnia jest uboższa. I są po prostu gorsze. I życie takich osób jest... bez sensu.

Nie uważam, żeby ktokolwiek powinien czuć się lepszy od drugiej osoby w jakimkolwiek przypadku: czy to chodzi o ubiór, liczbę zer na koncie, pracy jaką wykonuje. A tutaj mówimy o książkach. Książkach, które są niczym innym, jak zainteresowaniem, hobby. Znam wiele wartościowych osób, które nie czytają z różnych powodów. Ale przede wszystkim: to nie jest ich działka, ich pasja. Każdego fascynuje co innego: jedni odnajdują się w muzyce, drudzy w pomocy innym, a trzeci w swoim zawodzie. Dlaczego czytelnicy tak bardzo narzucają innym czytanie książek i uważają się za lepszych? Myślę, że samo to czyni ich tymi gorszymi...

Owszem, żyjemy w latach, gdzie dominuje elektronika, komputery oraz ogromne telewizory. Tylko, że niektóre osoby błędnie postrzegają siebie jako fajnych, jeśli czytają. Tak, to fajnie, ale dlaczego musisz tak się z tym obnosić? Pokazać koniecznie, że czytasz i dlatego się wyróżniasz. Przecież tak mało osób teraz czyta!

Nie zrozumcie mnie źle: ubóstwiam czytać. Nie zamierzam rozwodzić się nad tym, co mi to daje. Jednak inne osoby szukają może czegoś innego, jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu. Preferują inny rodzaj rozrywki, realizowania siebie, swojej wyobraźni, czy też po prostu rozwijania umiejętności.

Jeszcze bardziej boli mnie widok różnych ilustracji porównujących film oraz książkę. Przecież film ogranicza wyobraźnię, podaje wszystko na tacy widzowi! Tak się składa, że moją drugą pasją (nie wiem, czy nawet i nie większą) jest właśnie kinematografia. Jednocześnie kocham i książki i film, jak to możliwe? Tak, że każda z tych dziedzin daje mi inne doznania, inne emocje. Nie lubię szufladkowania, nie lubię podziałów i dlatego takie coś mnie zwyczajnie denerwuje.

Jaki jest wniosek? Taki, że powinniśmy żyć tak, jak sami chcemy i dać żyć innym. Tak, jak oni chcą. Bez żadnego narzucania oraz decydowania o tym, kto jest lepszy, a kto gorszy, oceniając go po własnych wyborach i zainteresowaniach.

~*~

Nie wiem, czy ten post spotka się z jakimkolwiek odzewem. Potrzebowałam po prostu przelać swoje myśli na papier (albo raczej na białe strony bloggera) i podzielić się z Wami nimi. Nie lubię uogólniać, dlatego zaznaczam, że ten post nie odnosi się do wszystkich czytających. Zauważyłam po prostu taką tendencję do oceniania innych po ilości przeczytanych książek i trochę mnie to przeraziło.

Szanujmy się trochę i bądźmy wyrozumiali. Pozdrawiam :)

28 komentarzy:

  1. Całkowicie zgadzam się z tobą. Chodzę do klasy, która musi wykazać się ogromną kreatywnością i pełnym wachlarzem umiejętności - musimy umieć dobrze liczyć, układać chwytliwe teksty, wykazać się umiejętnościami artystycznymi i znajomością wielu programów komputerowych do pracy biurowej i grafiki. Ludzie z mojej klasy mają różne hobby, ale nie są przez to ograniczeni. Niektórzy nie czytają wcale, a mimo wszystko mają mnóstwo genialnych pomysłów na pracę w photoshopie czy kampanię reklamową :) Wkurza mnie jedynie pewna nauczycielka, która całej klasie wyrzuca, że nie czytają, a mnie i mojej przyjaciółce, że... czytamy za dużo i aż mnie skręca, jak słyszę na korytarzu "odłóżcie te książki!", bo przecież mam prawo przeznaczyć przerwę na co mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z tobą! Oczywiście, ci co czytają książki może są wzbogaceni w dodatkowe słownictwo itp, ale nie należy się wywyższać. Przecież nie każdy lubi czytać, nie każdy musi mieć to samo zainteresowanie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Każdy ma swoje zainteresowania i osoby, które nie mają czasu na czytanie książek mogą być zaoferowane innymi rzeczami. Mój rehabilitant np. nie czyta książek dla relaksu, tylko te medyczne, aby nie wypaść z wprawy. Uważam go za cudownego człowieka, który ma pasję i co najważniejsze jest kreatywny, oddany swojej pracy i wygadany. Ponadto zauważyłam, że niektórzy recenzenci książkowi uważają, że nasz świat to wyścig szczurów i kto pierwszy ten lepszy. Niektórzy zazdroszczą czegoś nieziemsko i tylko potrafią dogadywać.

    OdpowiedzUsuń
  4. rozumiem co masz na myśli i zgadzam się z Tobą. pierwszy raz pomyślałam o tym, kiedy poznając nowego chłopaka on zapytał mnie o moje pasje, po czym stwierdził, że pewnie uważam go za głupiego, bo nie czyta wielu książek. cieszę się, że mogę dzielić się swoją pasją do czytania na blogu z innymi, którzy mają podobne zainteresowania. ale nigdy nie będę nikogo zmuszała do czytania. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno się z Tobą nie zgodzić :). To czy czytamy książki nie czyni z nas lepszych od innych. Nie czyni nas mądrzejszymi, bo znam wiele osób, które nie są miłośnikami książek a jednak mają zawsze wiele ciekawego i mądrego do powiedzenia. Poza tym choćby rysowanie/malarstwo może tak samo rozwinąć wyobraźnie jak czytanie. Oczywiście fajnie mieć w swoim gronie osoby, które lubują się w czytaniu tak jak Ty, ale nie należy ich tylko po tym oceniać :).

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale się z Tobą zgadzam. Ja raczej nigdy nie wrzucałam tego typu obrazków, chociaż teraz będę do nich w ogóle inaczej podchodzić.
    Prawdą jest to, że jest tak wiele wartościowych osób, które nie czyta. Moja przyjaciółka, która jest najlepszą osobą pod słońcem, czyta kilka książek rocznie i są to książki wyłącznie podróżnicze. I mi to w ogóle nie przeszkadza, bo ja sama nie jestem zamknięta w czytelniczym świecie i mam mnóstwo innych tematów do rozmowy, poza książkami.
    A to pisanie "książka lepsza niż film" to bardzo mnie denerwuje. Bo dla mnie, podobnie jak dla Ciebie, to dwa różne artystyczne światy. Oczywiście porównywanie książki do ekranizacji to normalna rzecz, ale pisanie, że oglądanie filmów ogranicza, a książka rozwija jest baaaaardzo przesadzone.
    Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie irytują niesamowicie teksty "nie czytasz? nie idę z Tobą do łóżka" itp, jakbyśmy na miłość patrzyli przez pryzmat książek, jakie ktoś czyta. Okej, jak ktoś ma takie samo hobby jak my to świetnie... Ale bez przesady. Sama mam męża który nie czyta, ale mnie w tym wspiera :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście się z Tobą zgadzam! Mam w swoim otoczeniu osoby, które czytają bardzo dużo, takie, które po książkę sięgają od czasu do czasu oraz takie, które ostatnio książkę czytały w liceum. I nikogo z tych osób nie uważam za lepszych czy gorszych. Podobnie jak dla Ciebie i dla mnie książki są pasją, jedną z wielu. U mnie może największą. Ale przecież każdy lubi co innego i choć literatura jest bardzo różnorodna to nie każdy musi to lubić. Ja na przykład w odróżnieniu od Ciebie nie lubię filmów. Ale czy przez to uważam to za coś gorszego? Absolutnie! Filmy są po prostu inne. Nie ma sensu uważać się za lepszych, bo się ma taką a nie inną pasję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie sądzę, żeby czytanie sprawiało, że ktoś jest lepszy od innych. To hobby takie, jak każde inne. Powiedziałabym raczej, że osoba, która ma hobby jest lepsza od tej, która go nie ma. I być może o to w tym chodzi. Ktoś, kto czyta może mieć lepiej rozwinięte słownictwo, wyobraźnię od osoby, która całymi dniami siedzi przy facebooku, twitterze lub robi nowe zdjęcia na instagrama. Życie bez zainteresowań jest bezbarwne i według mnie, pozbawione sensu. I może mój komentarz kłóci się nieco z Twoimi poglądami, ale ja to tak widzę. Czytanie samo w sobie nie czyni lepszym, lecz posiadanie jakiegokolwiek zainteresowania, które można rozwijać, czyni lepszym :)

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Książki wiele dają, mają mnóstwo plusów i ogółem, z czytania płynie sporo korzyści. Jednak znam też osoby, które po prostu nie mają czasu na to, ciężko pracują albo po prostu wolą odprężyć się w inny sposób. A są ciekawymi ludźmi, godnymi uznania. I kojarzę też tych, którzy z lektury wynoszą tyle, co nic. Zgadzam się z Twoim postem, w stu procentach. I przyznam, że niektóre ekranizacje pobiły powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam podobne zdanie.
    Znam pewną osobę, jest mi bardzo bliska, ale nie podziela mojego zamiłowania do książek. Kiedyś, jako młodsza dziewczyna uwielbiała to, były jej ucieczką. Ale kiedy przyszło jej się zmierzyć z rzeczywistością i przestać ukrywać się pod kapsułą okładek zaprzestała tej czynności jaką jest właśnie czytanie.
    Mimo to uważam ją za jedną z najmądrzejszych ludzi.
    Znam też kogoś innego, kto czyta dużo, ale uszy mi pękają kiedy tylko się odezwie, bowiem nigdy nie ma nic ciekawego do powiedzenia.
    Najważniejsze przede wszystkim jest to jaka jesteś, bez względu na to czy masz "oczytaną" przeszłość czy nie.
    Największe buce mogą być znakomitymi czytelnikami, ale w życiu nie są nikim ważnym ani pożytecznym.
    Według mnie liczy się sam człowiek, jego unikalny sposób bycia, a nie dążenie do ideału, zatraceniu swojej osobowości, dzikie podążanie za ludem lub trendem. A narzucanie komuś swoich zainteresować uważam za żałosne i pozbawione taktu, jaki posiadają osoby, które mogą uważać się za "mądre".

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się, jeszcze nie tak dawno czytanie to była zwykła rzecz, która nikogo nie raziła w oczy. A teraz to stało się "modne" i każdy robi sobie zdjęcia z książką. A przecież nie o to w tym chodzi, każda książka ma w sobie jakąś treść, która powinna wnieść coś do naszego życia, a nie tylko stwarzać pozory pseudointeligencji. Cóż, takie mamy czasy :) Moda minie, a Ci, którzy lubią czytać, czytać będą nadal :)
    Dobry temat, pozdrawiam
    Subiektywne recenzje

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście, gdy tak Ciebie czytam, to okazuje się, że poddaję się modzie na wywyższanie się.... Chociaż niekoniecznie, bo mój mężczyzna nie czyta. Ale podoba mi się to, że szanujemy swoje zainteresowania.
    Te emoty z czytaniem troszkę biorą się z kampanii marketingowych propagujących czytelnictwo. Słuchałam o tym audycji w radiu. Ale pani mówiła, że w Stanach czytelnictwo promuje się nie jako coś co czyni nas lepszymi od innych, ale coś co daje nam w życiu nowe możliwości.
    A tak na marginesie to ciekawa jestem co napiszesz o książce 'Sekrety francuskiej kuchareczki'

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się w stu procentach. My lubimy czytać - super, więc czytajmy. Ktoś inny nie lubi - też dobrze, prawdopodobnie ma inne pasje, których być może my nie rozumiemy. Fajnie, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami, bo byłoby nudno. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To pewnie wynika z tego, że jakaś część ludzi ma potrzebę bycia w jakiejś "fajnej grupie" i najważniejsze jest podkreślanie tej fajności, manifestowanie, deprecjonowanie pozostałych. W przypadku takich osób, które są nastawione na wyłącznie własne hobby jest jeden podstawowy problem, nie pogadasz z nimi o niczym innym. A odpowiedź, że nie, ty nie znasz niszowego zespołu/książki/znaczka (czyli jakiejś ciekawostki z jego dziedziny) skomentuje wymownym spojrzeniem "aha, mam do czynienia z idiotą".
    Cenię ludzi z pasją, podziwiam ich, ciesze się, że sama jakąś mam. Ale dopuszczam do swojego świata ludzi, którzy pasjonują się czymś innym. Taplanie się we własnym sosie z miłośnikami wyłącznie "naszej" dziedziny jest niezdrowe i prowadzi do fanatyzmu, a fanatyzmu boję się bardziej niż głupoty.

    Pozdrawiam
    reniferczyta.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie patrzałam na to w ten sposób, ale jest w tym sporo racji. Ludzie mają jakąś potrzebę przynależenia do pewnej grupy, aby poczuć się lepiej, bardziej wartościowo. Może dlatego niektórzy czytający wmawiają sobie (i przy okazji innym), że Ci, którzy książek nie czytają, to głupole. Ja tam znam wiele osób, które nie czytają i z którymi można miło pogawędzić, które mają pasje i plany na przyszłość.
    Ale będę się upierać przy tym, że czytanie to zajęcie dla każdego. Bo naprawdę rozwija słownictwo, intelekt, pomaga poznawać i odkrywać i na pewno więcej wnosi w życie, niż na przykład gry komputerowe - nie potępiam w tym miejscu fanów gier! To hobby jak każde inne, ale chcę powiedzieć, że ktoś, kto dużo czyta, zyska raczej więcej niż ktoś, kto siedzi godzinami przed ekranem. Ja tam wszystkim moim znajomym wciskam książki i już sporo osób udało mi się popchnąć w stronę czytania! ^^ Może nie połykają literatury hurtowo (jak ja czy inni blogerzy), ale czytają i podoba im się to! Jest tyle powieści, tyle gatunków, że każdy znajdzie coś dla siebie i głęboko w to wierzę. Ale wiadomo, nic na siłę, każdy lubi co innego i ma do tego absolutne prawo. Ja tam nikogo nie potępiam i nie czuję się od nikogo lepsza. ^.^
    zaczarrowana

    OdpowiedzUsuń
  17. Zachęcam ludzi do czytania książek, bo to moim zdaniem naprawdę dużo daje, ale jeśli ktoś tego nie lubi, to po co ma się zmuszać? Ważne, żeby w ogóle mieć jakąś pasję, dzięki której życie staje się bardziej kolorowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznam, że sama nigdy się nad tym nie zastanawiałam, jednak całkowicie się z Tobą zgadzam. Nawet nie rozumiem ludzi, którzy uważają się za mądrzejszych, czy lepszych, tylko przez to, że czytają. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne zainteresowania i nie wszyscy czytają książki, ale to nie oznacza, że są mniej inteligentni. Dlatego narzucanie swoich zainteresowań innym, kompletnie nie ma sensu. Szkoda, że są jeszcze ludzie, którzy nie potrafią tego zrozumieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Całkowicie przyznaję Ci rację. Rzeczywiście osoby, które czytają, pod pewnym względem uważają się za lepsze od innych, bardziej doświadczone, wykształcone - przyjmują do wiadomości, że ci, którzy nie lubią książek, muszą, za przeproszeniem, okazać się półgłówkami. Często ludzie tak są oceniani, a druga osoba nawet nie zwróci uwagę, że inne pasje również są wiele warte - czy dobrze czulibyśmy się, gdyby osoby np. malujące obrazy zamieszczały w Internecie obrazki "nie malujesz - jesteś głupszy, ha, ha!"? Rozumiem złość książkoholików, kiedy osoba nieczytająca chamsko wyśmiewa się z ich pasji, poniża, uważa czytanie za przejaw bezwartościowości danego człowieka, sama zresztą często zalewam się krwią, słysząc takie obelgi pod moim adresem. Na moim przykładzie jednak, znam koleżankę, która czytać nie lubi - aczkolwiek cały swój wolny czas poświęca tańcom, ćwiczeniom w drodze do jej życiowego sukcesu. Może i naszym sukcesem jest przeczytać pięćdziesiąt, sto, dwieście książek w roku, a ktoś inny chce wygrać mistrzostwa, skończyć szkołę z dobrym wynikiem czy wybrać się na wymarzone studia? Nie możemy nikomu narzucać naszych zainteresowań, z góry zakładając, że czytanie książek powinno być wrodzoną pasją każdego człowieka. Czuję już, że się powtarzam, więc zaprzestanę moim dywagacjom na ten temat, ale z chęcią podyskutuję, jeśli tylko masz chęć :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję "Bursztynowego dymu"!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ty zaczynałaś od "Opowieści z Narnii", a ja od "Harry'ego Pottera" :D Co do czytania, to nie można nikogo zmuszać, jednak prawda jest taka, że dla każdego znalazłaby się jakaś ciekawa książka. Wystarczyłoby poszukać. Co się zaś filmów tyczy, to u mnie są one prawie tak samo ważne jak książki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Taki wpis był bardzo potrzebny i polecam udostępnianie linka do tego posta wszędzie, na wszystkich portalach społecznościowych, w grupach książkoholików itd. Bo rzeczywiście tak jest, że ludzie czytający często czują się lepszymi. Kiedyś zarzucił mi to kolega - że pewnie dla mnie on nie jest wiele wart, bo nie czyta. Byłam w totalnym szoku, że tak do tego podszedł i zrobiło mi się strasznie głupio, bo nigdy bym tak o nim nie pomyślała! To daje naprawdę do myślenia. Owszem, czytanie rozwija i poszerza horyzonty, ale znam wielu ludzi, którzy nie czytają, a są cholernie inteligentni i mają ogromną wiedzę np. dzięki naukowym programom telewizyjnym. Wszystko dla ludzi, ale z umiarem. Dziękuję Ci za ten post! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ależ takie posty również są mile widziane! Bynajmniej ja lubię takowe czytać. Masz rację, że często ludzie prześcigają się praktycznie we wszystkim i uważają się za lepszych. Ja czytanie rozpowszechniłam w domu na nowo i cieszę się, że robię to bo to kocham i nie przeliczam tego [ilość] a jakoś. Cieszę się każdą stroną, o ile nie nudzi mnie dana powieść.

    OdpowiedzUsuń
  23. Każdy post spotyka się z jakimś odzewem - mniejszym albo większym :D
    Osobiście również nie widzę sensu w uznawaniu za gorsze osób, które nie czytają. Może nie lubią takiej rozrywki (mają do tego prawo!), a może mają jakieś ciekawsze zajęcie, dzięki którym to właśnie oni są "lepsi" niż ci, którzy "tylko" czytają?

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo dobry post, szczery i trafny. Przyznam że sama doszłam do podobnych wniosków niedawno kiedy w okolicach walentynek natknęłam się na serię obrazków odnoszących się do wymarzonego partnera który czytał by równie dużo co jego wybranka i zabierał ją stale do księgarni. A jakie były rady jeśli okazuje się że chłopak nie czyta? Zerwać z nim... To akurat największa głupota jaką widziałam. Niestety obrazek ten widział też mój narzeczony, który od kiedy sie znamy przeczytał mniej więcej dwie książki żeby zrobić mi przyjemność. Widziałam że go to zabolało i wcale się nie dziwię. Kiedyś żaliłam się że wszyscy nieczytajacy traktują mnie jak dziwoląga i nie szanują mojej pasji ale widzę, że teraz wszystko się zmienia...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Mądre słowa. Z jednej strony warto jest czytać książki, jednakże nie każdy kogo to nie interesuje jest takim polskim Januszem z piwskiem w jednej ręce i z pilotem do telewizora w drugiej (jakie genialne porównanie XD).
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja obracam się w gronie, w którym znajomi wiedzą, że jestem szaloną fanatyczką książek i często się do nich śmieję (JA SIĘ ŚMIEJĘ PRZYYY NICH, PRZY TYCH ŚMIESZNYCH SCENACH!), przez nie płaczę oraz nie mogę zasnąć. Wiedzą o tym, że czytam tyle wspaniałych historii, ale sami nie czytają. Bo nie chcą. Bo nie lubią. Bo ich to nie "jara". Ale kiedy podsunę im jakiś fajny tytuł, który im się spodoba i trafi w ich gusta, to potrafią przeczytać w ekspresowym tempie i żądać więcej. Także da się czytać, tylko trzeba wiedzieć co. Trzeba trafić na dobrego doradcę :) Uważam, że każdy powinien przeczytać CHOCIAŻ, BŁAGAM, CHOCIAŻ trzy książki w roku, nie dlatego, że to modne, że to edukacyjne, że to wzbogacające, ale dlatego, że to wspaniała przygoda i odskocznia od codzienności.
    O tym, że to pobudza wyobraźnię, pomaga ze stylem pisania, uczy ortografii już nie wspomnę. Ale ile z tego zabawy! :)

    Zapraszam do siebie na nową recenzję :)
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie mogłabym uważać się za lepszą od innych, bo czytam, gdyż moja najlepsza przyjaciółka jest raczej nieczytająca, choć czasami (ale raczej rzadko) zdarza się jej przeczytać jakąś książkę. Ona bije tutaj wszelkie schematy - jest najbardziej pomysłową, szaloną i kreatywną osobą, jaką znam, a nie czyta. Więc z jakiej racji tutaj ja mam być lepsza od niej, bo czytam? No zupełnie bez sensu :D

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.