„Powód, by oddychać” Rebecca Donovan

Gdy Emma wraca do miejsca, które nazywa domem, bo nie ma żadnego innego, o którym mogłaby tak myśleć, nigdy nie wie, co ją tam spotka. Tylko wyzwiska? A może bolesne uderzenia? Ile kolejnych ran i siniaków będzie musiała skrywać pod długimi rękawami?


Dlatego Emma nie ma przyjaciół i robi wszystko, by mieć jak najlepsze wyniki w nauce – marzy o dniu, w którym będzie mogła wyrwać się z tego piekła.

Tylko jedna osoba zna jej tajemnicę. Ale jest jeszcze ktoś, kto bardzo pragnie się do niej zbliżyć. Emma jednak za wszelką cenę chce tego uniknąć. Chociaż to rozrywa jej serce na kawałeczki.

Poruszająca historia o próbie normalnego życia za wszelką cenę… i o miłości, która pozwala w końcu zaczerpnąć powietrza.
(lubimyczytac.pl)

Zarówno seria Oddechy, jak i inne książki Rebecci Donovan bardzo często widziałam na portalach czytelniczych, ale też na innych blogach. Recenzje były bardzo skrajne – od tych zachwalających całą serią do tych niezbyt pochlebnych nawet tylko o pierwszym tomie. Pomimo tego, coś mnie do powieści przyciągnęło i chciałam sama się przekonać, o co tyle szumu.

Wolę zachować niesamowite wspomnienia z tych kilku dni spędzonych razem, niż nie mieć ich w ogóle. Mimo świadomości, że ten czas już się nie powtórzy.

Książka zaczyna się dość ciekawie, z trochę szokującą relacją Emmy na temat jej... incydentu z ciotką. Już od pierwszej strony wiedziałam, że Powód, by oddychać będzie skupiać się przede wszystkim na przemocy domowej. Podobało mi się to, że informacje dotyczące szczegółów znęcania się nad główną bohaterką nie były od razu podane na tacy np. już w pierwszym rozdziale. Ku mojemu zdziwieniu, Emma nie doświadczała upokorzeń ze strony pijanego ojca, a żony swojego wujka – czyli rodziny, która zaoferowała się nią zaopiekować. Cieszę się, że autorka przedstawiła ten problem nie od tej schematycznej strony i zdecydowała się na coś innego.

Pomimo to, nie podobała mi się do końca realizacja całego problemu przemocy. Chociaż motywy ciotki Emmy były jasno wyjaśnione, dla mnie nie były zbytnio zadowalające. Oczekiwałam, że wyjaśnienie jej zachowania będzie bardziej jakby głębsze, skomplikowane. Ale widocznie autorka wymyśliła to w ten sposób, żeby ktoś miał jakiekolwiek powody do sprawiania bólu głównej bohaterce. Co więcej, dla mnie tej przemocy było za mało. Myślałam, że stanie się główną problematyką książki, jednak zeszła bardzo szybko na drugi plan i pojawiała się tak szybko, jak znikała. Owszem, same opisy sytuacji, kiedy Carol dręczyła Emmę były realistyczne i momentami szokujące, ale przez całą masę innych wątków w książce, nie odnosiłam wrażenia, żeby ta przemoc wyrządzała aż taka krzywdę, jaką byłaby w rzeczywistości. Po prostu z jakiegoś powodu nie zapadło mi to w pamięci.

Myślę, że najbardziej rozczarował mnie fakt, że akcja dzieje się przede wszystkim w szkole, a główni bohaterzy są w szkolnym wieku. Z tego powodu w książce jest pełno wątków związanych z imprezami, plotkami, ale też relacjami między uczniami. I chyba nie byłoby to aż takie złe, gdyby nie wręcz kłująca w oczy schematyczność tych wszystkich elementów. Wszystkie dziewczyny oprócz głównej bohaterki (i jej przyjaciółki) są albo latawicami, denerwującymi gadułami albo pustymi lalami, które rozmawiają tylko i wyłącznie o ciuchach. To samo dotyczy się męskiej części szkoły – Ci, którzy pojawiali się na dłużej byli – oczywiście! – przystojni, ale też płytcy i interesowali się dziewczynami tylko po to, żeby z nimi sypiać. Nie wspomnę już o caluteńkiej szkole, która zawsze wiedziała o wszystkim: kto z kim jest, kto nie był, kto z kim się całował, a kto uprawiał seks. Chyba, że ja żyłam w jakiejś innej rzeczywistości i w każdej szkole do której nie chodziłam własnie tak było?

Jeżeli chodzi o bohaterów – o dziwo główna bohaterka denerwowała mnie najmniej. Czasami miałam ochotę powiedzieć jej, żeby w końcu pomyślała chociaż raz tylko i wyłącznie o sobie. Ale poza tym bardzo ją polubiłam, jej charakter jest ciekawy, a transformacja, jaką przechodzi przez całą książkę jest wyraźnie widoczna. Jest też (oczywiście!) przystojny Evan. Główne postaci męskie denerwują mnie zazwyczaj mnie niż te żeńskie, jednak tego chłopaka nie mogłam wprost znieść przez pierwszą część książki. Nawet po jej ukończeniu nie wiem, z jakiego powodu Evan w ogóle zaczął się interesować Emmą. Niby jest powiedziane, wyjaśnione, ale mnie to nie przekonuje. Ponadto jego natręctwo denerwowało nawet samą bohaterkę. Poza tym jest kilka mniej lub bardziej ważnych postaci, ale nie poświęcę im większej uwagi, ponieważ zostali dobrze wykreowani i niczego im raczej nie brakuje.

Co nie podobało mi się w tej powieści ewidentnie to jej długość. Może nie tyle sama długość, ale to, że momentami (albo i nawet całymi rozdziałami) książka jest strasznie przegadana. Autorka chyba wyznaczyła sobie za cel jakąś tam ilość stron i dlatego często leje wodę. Podobało mi się jednak to, że wydarzenia nie rozgrywają się na przestrzeni np. kilku tygodni, ale nawet roku. Myślę, że dzięki temu przede wszystkim relacja Emmy i Evana jest bardziej autentyczna. Pomimo długości, Powód by oddychać czyta się naprawdę przyjemnie i nie mam żadnych zarzutów, co do stylu autorki. Czasami zdarzały się błędy logiczne, ale na całe szczęście były raczej drobne i nie wpływały znacząco na fabułę.

Był jak haust rześkiego powietrza po gwałtownej burzy, która przeszła nade mną, pozostawiając w sercu bolesne rany.

Podsumowując, Powód by oddychać jest dobrą książką, ale tylko dobrą. Trochę rozczarował mnie problem przemocy, który – pomimo nieszablonowego podejścia – nieco rozczarowuje. Książka obfituje w zdecydowanie za dużą ilość wydarzeń z życia szkolnego tj. imprezy, mecze oraz ciągłe plotkowanie. Polubiła główną bohaterkę i jej przyjaciółkę, chociaż nie mogę tego samego powiedzieć o Evanie, który strasznie mnie irytował. Ponadto nie był zbytnio skomplikowaną postacią - ot, taki przystojniak, który z niewiadomych powodów koniecznie chce poznać cichą dziewczynę. Niestety, Powód by oddychać okazało się lekkim rozczarowaniem. Już po kilku dniach po jej przeczytaniu pamiętam bardzo mało szczegółów z książki i nie wiem, czy w przyszłości sięgnę po kolejne tomy. Jest dobra, ale nie na tyle, żeby jakoś wyjątkowo zapadła mi w pamięci.

6/10

42 komentarze:

  1. Nie jestem do tej pozycji przekonana, więc raczej spasuję.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie cierpię tej książki! Bohaterowie byli tacy... tacy... IRYTUJĄCY! Najchętniej, to wyrzuciłabym ją przez okno, ale trzymam ją na półce. Właśnie? Dlaczego ja tego nie wywaliłam? W każdym razie, Emma doprowadzała mnie do szału swoją głupotą, a jej przyjaciółka Sara... Nienawidzę jej!
    Buziaki, Idalia :*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczęłam kiedyś czytać tęsknię książkę, jednak po paru stronach poszła w odstawkę. Fenomen ten serii jest zdecydowanie interesujący i pewnie dam książce drugą szansę, jednak rewelacyji rączek nie będę oczekiwać - może wtedy rozczarowanie będzie mniejsze? Albo wręcz odwrotnie - może się zakocham w tej trylogii?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta seria, tak jak napisałaś, zbiera bardzo skrajne oceny. Ja chciałabym ją przeczytać, ale kupię tylko wtedy, gdy dorwę na promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Udało mi się już liznąć twórczości tej autorki, ale nie przy tej trylogii, a przy [Co, jeśli], gdzie są ukazane całkiem inne sytuacje (co jest wiadome, bo pisanie kolejnych książek o tym samym to tak jakby codziennie serwować na obiad jedno i to samo), więc nie mogę podyskutować o głównej bohaterce, jaką jest tutaj Emma. Jednak nadal jestem ciekawa tej historii i chciałabym się z nią zaznajomić. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomimo niezbyt pochlebnej recenzji, ja i tak po nią sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam kilka pozytywnych recenzji tej książki i wtedy naprawdę chciałam ją przeczytać, lecz potem trafiłam na opinien które trochę mnie otrzezwily i jak na razie nie mam ochoty na ksiazki Donovan...
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiam się i zastanawiam nad przeczytaniem tej książki. Przyznam, że lubię jak książki mają w sobie coś drastycznego jak mp. przemoc domowa. Jednak spodziewałam się, że w tej książce właśnie takie problemy będą głównym wątkiem, ale widząc po twojej recenzji nie mogę tego spodziewać. Jednak sięgnę po tą książkę ale nie będę od niej dużo oczekiwać :)
    Pozdrawiam.
    czas-dla-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja Ci polecam drugi tom :) Moim zdaniem jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Planuję zabrać się za tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z Artemis, drugi tom lepszy :) Emma mnie irytowała niemiłosiernie, choć ją rozumiałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam pierwszy tom juz dawno i pamiętam, że ta cała przemoc była wg mnie naciągana - Ty też o tym piszesz. Mnie strasznie irytowalo zachowanie Emmy, dorosłej dziewczyny, która pozwala się tak traktować z zupełnie dziwnych wg mnie powodów. Bardzo naciagany ten wątek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem czemu, ale nie mogę się przekonać do tej trylogii. Może za jakiś czas zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może trochę mnie to zainteresowało. Jak starczy czasu to sięgnę :)

    Buziaczki ♥
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam różne opinie na jej temat, ale bardzo chętnie po nią sięgnę z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam jedne wniosek, szału nie ma, ale nie jest też źle... mam tę serię i jeszcze sobie poczeka, skoro nie jest tak wciągająca, że trzeba czytać natychmiast :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A mi powieść bardzo podobała się, mimo, moim zdaniem, dość luźnych nawiązań do dobrze nam znanych schematów :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dalej chcę przeczytać tę książkę, ale nigdy jakoś wiele po niej nie wymagałam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakoś nie przepadam za bohaterami w wieku szkolnym, sama nie wiem dlaczego. Nie do końca jestem przekonana do tej powieści, ale twoja recenzja bardzo mi się podoba :))
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurczę, a myślałam, że będzie znacznie lepsza. ;c Słyszałam o niej same dobre opinie, ale jak czytam Twoją recenzję, to coraz mniejszą mam na tę książkę ochotę. Ale może z ciekawości sięgnę. ;)

    Recenzje Koneko

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja mam w planach tę serię, gdyż mnie bardzo ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ciekawiła mnie niegdyś seria, lecz po fali przeciętnie oceniających ją recenzji, zjechała dość mocno w rankingu książek, które muszę przeczytać.
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Dokładnie tak jak mówisz; ciągle spotykam się ze skrajnościami - albo ktoś się zachwyca i jest zakochany w tej serii, albo się rozczarowuje. W takich przypadkach najlepiej jest przekonać się na własnej skórze, bo w sumie nie bardzo wiadomo, na których opiniach się opierać.
    Sama mam w planach w bliższej lub dalszej przyszłości serię "Oddechów", jednak na chwilę obecną mówię "dziękuję" książką YA :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Na mnie główna bohaterka strasznie działała na nerwy, nie mogłam znieść jej zachowania. Evan też trochę wkurzał, ale jego zachowanie poprawiło się w drugim tomie - przynajmniej według mnie. Cała trylogia była dla mnie bardzo przeciętna. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Ni nie cierpię tej książki. No nie cierpię.
    Ale 2. część była lepsza, bardziej dopracowana i mniej przegadana (chociaż to zmora Donovan).

    OdpowiedzUsuń
  26. Jakiś czas temu byłam ciekawa tej serii, ale mi przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję, że wybiłaś mi z głowy tę serię. :-) Skoro jest dobra, ale nie wybitna, to ja podziękuję. :-) Bardzo podobał mi się Twój opis koleżanek Emmy - jak nie "latawice", to "puste lale". Rozbawiło mnie to do łez. :-))

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja się też zawsze zastanawiam, czy ja chodzę do jakiś innych szkół... W tych amerykańskich są plotki, plotki i jeszcze raz plotki, co rusz wybuchają nowe dramaty, prawie cała część męska myśli tylko o jednym, a żeńska to w większości puste lalunie... No nie wiem, ja nigdy nie chodziłam do takiej szkoły. :P
    Książką nigdy jakoś szczególniej się nie interesowałam i raczej niczego nie tracę; teraz tym bardziej odpycha mnie duże poświęcenie uwagi sprawom szkolnym... W obecnym nastroju to ostatnie, co mam ochotę czytać... I czuję, Ze Evana też bym nie polubiła, wydaje się schematyczny aż do bólu. :|
    Może kiedyś dam szansę tej powieści, ale to w bliżej nieokreślonej przyszłości. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  29. Faktycznie, ta seria zbiera bardzo skrajne oceny. Szkoda, że Ciebie rozczarowała. Ja jeszcze nie miałam okazji po nią sięgnąć, ale mam to w planach. Oby te momenty, w których autorka zwyczajnie "leje wodę", nie były zbyt nudne ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. I znów mieszane emocje - sięgnąć czy nie sięgnąć.. Ale chyba sięgnę by sama się przekonać:). Chociaż podejrzewam, że mnie też będzie np irytował fakt, że wszyscy są beznadziejni oprócz głównej bohaterki, zbyt często i dużo takich rzeczy w literaturze!

    OdpowiedzUsuń
  31. Tych książek na liście nie mam, ale przeczytać bym chciała, więc możliwe, że w przyszłości to zrobię, ale póki co nie jestem w pełni przekonana. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Cześć, to znowu ja! Chciałam cię poinformować, że nominowałam cię do Read More Book Challenge, w którym masz dwa tygodnie od otrzymanej książki czas, na przeczytanie i zrecenzowanie ;)
    Tutaj znajdziesz swoją książkę i poznasz więcej ciut zasad. ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2016/01/read-more-books-challenge-john-green.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie zliczę już, ile razy czytałam o tej książce w internecie, raz w księgarni nawet ją oglądałam i zastanawiałam się nad kupnem, ale odłożyłam, głównie dlatego, że opinie były skrajnie różne, jak sama zresztą wspomniałaś. Ta Twoja również niespecjalnie zachęciła mnie do zaopatrzenia się w tę książkę. Opis fabuły jest świetny, podobno styl autorki jest prosty i całkiem przyjemny, ale... Nie wiem, czy to wystarczy, żebym się do niej przekonała. Może kupię ją na jakiejś promocji albo dorwę w bibliotece czy od kogoś pożyczę, bo póki co nie jestem pewna, czy chciałabym wydać na nią pieniądze.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. To typ literatury, który ewidentnie mnie nudzi, gdy już po coś takiego sięgnę.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedy Internet zalała fala recenzji wychwalających postanowiłam trzymać się z daleka od tej książki. Zwykle te, które zbierają tyle pochwalnych opinii (np. "Hopeless" czy "Kochając pana Danielsa") nie podobają mi się, a wręcz czuję się zawiedziona. Jednak gdy pojawiły się te negatywne postanowiłam, że będę musiała sobie w końcu sama wyrobić zdanie na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo intryguje mnie ta seria i na pewno sięgnę po nią, chociażby po to, aby przekonać się, jakie wrażenie wywrze na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  37. Kurcze, ogromna szkoda, że ci się nie spodobała, ja "Powód by oddychać" kocham, a tom drugi s serii, wręcz ubóstwiam *-* To co się tam działo ... och, może jednak podejmiesz próbę przeczytania "Oddychając z trudem" i się nie zawiedziesz :) Po wyjściu drugiego tomu wiele osób pisało w recenzjach, że jest dużo lepszy od poprzedniczki - sama na początku nie potrafiłam tego stwierdzić, bo osobiście uwielbiam pierwszy tom, jednak po czasie, chyba minimalnie bardziej jestem oczarowana drugą częścią ^^ Tam przemoc już nie odgrywała głównej roli, tu Emma mierzyła się z innymi problemami i były one przedstawione może nieco bardziej wyraziście... :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Podobała mi się, choć bardziej lubię od tej autorki "co jeśli" :D

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja uwielbiam tę książkę.:) Bardzo szkoda, że ci się nie spodobała.

    czasdlaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. Zgadzam się z Twoją opinią. Zdecydowanie bardziej spodobał mi się drugi tom, choć również nie było to arcydzieło, po trzeci jeszcze nie sięgnęłam.
    Pozdrawiam,
    Kalorka czyta

    OdpowiedzUsuń
  41. Pierwszy tom mi się podobał, ale z drugim już się męczyłam. Mam na półce trzecią część i żądnej chęci, żeby po nią sięgnąć.

    Uważam, że ta seria nie jest zła, dość wciągająca, ale masz rację, że za bardzo skupia się na problemach szkolnych. Mimo wszystko uważam, że każdy powinien wyrobić sobie swoją opinię :)

    Pozdrawiam,
    Jul

    http://bookhypeslayer.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. Otóż to! Zgadzam się w 100% ^^ To naprawdę niesamowite jak bardzo mamy podobne zdanie na ten temat :D
    Choć Evan nie irytował mnie tak bardzo, za to jak już zresztą wiesz dla mnie Emma to była zgroza.. Wkurzała mnie baaardzo, ale cóż zrobić? Ooo właśnie zapomniałam u sb wspomnieć o tych bezsensownych rozdziałach, gdzie nie działo się naprawdę nic tylko rozmowy na temat kompletnie nie wpływający na całość, więc.. Nie przeszkadzają mi takie luźne momenty, ale było ich zdecydowanie za dużo! Najwyraźniej książka MUSIAŁA mieć te 500 stron..

    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.