„Cięcie” Veit Etzold

Clara Vidalis, patopsycholożka, profilerka i przede wszystkim świetna detektyw, otrzymuje kopertę z płytą CD. Na płycie znajduje się krótki, ale przerażający filmik – zamaskowany mężczyzna podcina gardło młodej, ładnej dziewczynie.

Kiedy udaje się zidentyfikować ofiarę, policja obstawia jej dom i Clara wchodzi do mieszkania. Nie spodziewa się, że dziewczyna nie żyje od przeszło sześciu miesięcy! Jej ciało leży zabezpieczone na łóżku, pozbawione krwi i zakonserwowane przez specyficzny gatunek robaka, który je zmumifikował.
Kiedy dzięki następnej wskazówce odnalezione zostaje kolejne ciało, Clara nie ma już wątpliwości, że morderca prowadzi z nią niesamowicie wyrafinowaną grę – tym razem zamordowanym jest homoseksualista, który zginął prawdopodobnie jeszcze przed pierwszą odnalezioną ofiarą.

(empik.com)


Cięcie to jedna z tych książek, która kusiła mnie tematyką, opisem na okładce oraz samą oprawą graficzną. Ostatnio mam ochotę na tytuły zdecydowanie bardziej skomplikowane i krwiste od przeciętnych, "lekkich" książeczek, które niedawno zdarzało mi się czytać. Ale czy Cięcie spełniło moje oczekiwania?

Pierwsze strony przybliżają czytelnikowi przeszłość Clary Vidalis oraz okoliczności, w jakich została detektywem. Nie pojawia się tutaj nic zaskakującego – główna bohaterka ciągle walczy z traumatycznymi wydarzeniami z przeszłości i obwinia się za śmierć swojej siostry, która zginęła w męczarniach. Właśnie z tego powodu wybrała swój zawód i poprzez umieszczanie (bądź zabijanie...) morderców za kratkami, chce w pewien sposób odkupić sobie swoją winę.

Zazwyczaj to, co bierzemy za ciszę, to bezgłośnie przesuwający się czerwony punkt celownika laserowego tuż przed wystrzałem.

Dopiero później przechodzimy do sedna sprawy – tajemniczego mężczyzny, który w okrutny sposób zabija kobiety oraz mężczyzn. Nazywa siebie Bezimiennym. Już od razu postać Bezimiennego przypomniała mi takie filmy jak Złodziej życia, Zodiac, 48 MM, czy Siedem. Z początku bardzo się ucieszyłam, ponieważ nigdy nie przyszło mi czytać książki o takiej tematyce – częściej spotykałam się z filmami, które swoją drogą bardzo lubię. O ile pierwsze rozdziały są niezwykle ciekawe i Cięcie przez większość czasu trzyma w napięciu, było kilka takich momentów, zdań, rozdziałów, które znacznie obniżyły wartość książki.

Chcę bardziej skupić się na zabójcy, dlatego o pozostałych bohaterach powiem tylko kilka zdań. Nie byli ani ciekawi, ani charakterystyczny, ani... jacykolwiek. Jakiśtam policjant, jakaśtam policjantka... po kilku dniach po przeczytaniu książki nawet nie pamiętam ich imion i miałam z tym problem nawet w trakcie lektury. Niestety ten element Cięcia bardzo kuleje – wszyscy detektywi jakoś sobie są, ale jako tło - tylko po to, żeby ktoś tę zagadkę jednak rozwiązał. No, ale jeśli chodzi o Bezimiennego. Pomimo, że to i tak jest najbardziej interesująca postać z całej książki, nieco się nią rozczarowałam. Jej motywy, ujawnione już w połowie książki wydawały mi się... może nie tyle nieracjonalne (mówimy o psychopacie) ale trochę... schematyczne? Mam wrażenie, że postać mordercy (mam na myśli oczywiście tą fikcyjną) jest bardziej interesująca, kiedy jest złożona, a jej przeszłość dość skomplikowana. Owszem, Bezimienny powody swoje miał, ale mnie jako czytelnika zupełnie to nie satysfakcjonowało. Myślę, że ta postać i tak wydaje mi się bardziej ciekawa niż powinna ze względu na to, że wyróżnia się na tle pozostałych, nudnych bohaterów książki.

Winterfeld często powtarzał, że każdy diabeł trafia w końcu na kogoś, od kogo mógłby się wiele nauczyć.

Chociaż Cięcie było obfite w kilka naprawdę szokujących i pełnych napięcia wydarzeń, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, ze gdzieś już to widziałam. Wszystkie filmy, które wymieniłam wcześniej, są naprawdę bardzo dobrze zbudowanymi  thrillerami. Pomimo, że były o mordercach, czasami odrażających kreaturach, pozostawały ciekawe. Cięcie to taki... miszmasz wszystkiego, co już widziałam. Chociaż nie widać tego naprawdę wyraźnie, ze swoją znajomością innych tworów tego typu, ten tytuł niczym się nie wyróżnił. Śledziłam śledztwo detektywów, ale w żadnym momencie nie powiedziałam: "wow", "co teraz będzie?" albo "i co dalej?". Myślę, że nie trzeba być wybitnym powieściopisarzem, żeby stworzyć książkę tego typu o takiej jakości.

Nie mogę nie wspomnieć o najbardziej denerwującym elemencie książki. Nie wiem, czy dokonał tego świadomie autor, czy być może jakaś inna osoba, która brała udział w tworzeniu tej powieści, ale miałam wrażenie, że notorycznie jestem brana za głupiego czytelnika... Bohaterowie czasami kilkakrotnie wyjaśniają pewne kwestie w najbardziej uproszczony sposób, jakbym nie była zbyt błyskotliwa na to, aby na coś wpaść. Czułam się trochę... lekceważona? Rozumiem, że czasami niektóre szczegóły oraz sposoby prowadzenia śledztwa nie są dla laika zrozumiałe, ale w tym przypadku owe "wytłumaczenie" przybrało formę brania czytelnika za osobę naprawdę mało rozgarniętą. Ponadto, dotyczy to przede wszystkim Clary Vidalis, zupełnie zbędne były kilkustronicowe przemyślenia w stylu "Dlaczego on to robi", "A może dlatego?", "Jak tacy ludzie funkcjonują", "Co on myśli?". Myślę, że tego typu refleksje również jakby same pojawią się w głowie czytelnika i nikt nie musi mu ich nasuwać... Poza tym te myśli rozgrywały się zazwyczaj w głowie detektyw i nic kompletnie nie wnosiły ani do rozwiązania zagadki ani do wprowadzenia czegoś nowego do powieści.

Tam, gdzie inni są tylko cieniami, ja jestem gęstym mrokiem. Gdzie inni są mordercami, ja ucieleśniam śmierć.

Cięcie, niestety, trochę mnie rozczarowało. Jak na thriller kryminalny, książka była dla mnie zbyt schematyczna i mało zaskakująca. Autor trochę za bardzo skupił się na samym śledztwie, zapominając o takich elementach, jak kreacja bohaterów, czy chociaż opis otoczenia. Podczas czytania zwyczajnie nie mogłam nikogo, ani niczego ulokować w wyobraźni. No, może poza zmumifikowanymi zwłokami. Nie zmienia to faktu, że powieść czytało mi się dość szybko, (o ile mogę się tak wyrazić) przyjemnie i bardzo też podobał mi się brak zahamowań ze strony autora, jeśli chodzi o opisy drastycznych wydarzeń, czy też scen. Myślę, że Cięcie idealnie wpasuje się w gusta osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z tym gatunkiem. Dla mnie było trochę za mało kreatywności i świeżości.

6/10

34 komentarze:

  1. Mam ją na półce i czeka w kolejce, ale mój zapał do niej teraz trochę osłabł :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ie ciągnie mnie do tej lektury nic a nic :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Opis naprawdę mocno mnie zaciekawił i po jego przeczytaniu, byłam naprawdę skora do szybkiego zaopatrzenia się w Cięcie, jednak gdy dotarłam do końca Twojej recenzji, stwierdziłam, że na razie sobie odpuszczę. Ta książka wydaje mi się być średniakiem, ale nie oznacza to, że nie mam zamiaru w przyszłości się nią zainteresować! :>
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Tematyka interesująca, chociaż kryminałów raczej nie czytam, więc chyba odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety daleko do moich literackich klimatów. Książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej książce, ale wydaje się bardzo interesująca!

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/01/liebster-blog-award-2.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Szukam teraz czegoś dobrego, co nie ma nic wspólnego z młodzieżówkami (potknięcie na własnej skórce od banana; przesyt). Miałam na oku "Cięcie", bo zainteresowała mnie w księgarni. Jednak chyba zdam się na Ciebie, bo skoro ma to być coś przeciętnego, to rzeczywiście sobie daruję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, brzmi przeeeerażająco! Koniecznie muszę przeczytać, polecę też mamusi. Chociaż nie jest jakaś wybitna, to może spróbujemy :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową recenzję,
    Przerwa na książkę

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi całkiem ciekawie. Postaram się o niej pamiętać przy kolejnych zakupach. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam tą książkę kiedyś na promocji w Biedronce, ale jakoś się nie skusiłam. Będę musiała to nadrobić. ;)
    Pozdrawiam. :**

    http://zycie-wsrod-ksiazekk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Książkę widziałam kiedyś w Biedronce i w sumie już byłam gotowa ją kupić, ale coś mnie jednak odciągnęło. Teraz myślę, że to był chyba dobry wybór. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak tak, to taki filmowy "scenariusz", też miałam podobne skojarzenie. Ale jednak to było mocne. Dobrze skonstruowane. Ale czy schematyczne i mało zaskakujące? Tu się nie zgodzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam ksiązkę na przecenie w Biedronce bo mnie zaintrygowała już dawno. Ale na razie mój entuzjazm osłabł.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale mam już ją na swojej półce. Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że książka okazała się być małym rozczarowaniem. Jeśli była schematyczna i mało zaskakująca, to nie wiem czy chciałabym po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka wygląda bardzo intrygująco. Szkoda, że z wnętrzem jest już trochę gorzej. Chyba podaruję sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda tej schematyczności i rozczarowania... Okładka bardzo przyciąga mój wzrok i z chęcią bym zweryfikowała, czy moja opinia byłaby podobna. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm szkoda, że książka Cię rozczarowała. Ja czytałam wcześniej o niej raczej dobre opinie i chciałabym ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie przeczytam. Szkoda, że Cię rozczarowała. Zapowiadała się nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie jestem fanką tego typu książek. Jakoś zazwyczaj mnie nudzą, nawet jeżeli opis mnie zaciekawi (taki pech).

    OdpowiedzUsuń
  21. Opis brzmi naprawdę zachęcająco, ale nie jestem pewna, czy aby na pewno to książka dla mnie. Chciałabym uniknąć rozczarowania, bo ostatnio przeczytałam beznadziejną książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyznam, że bardzo mnie ciągnęło do tej książki po opisie i okładce, która swoją drogą jest świetna, ale mój zapał już zmalał. Przyznam, że spodziewałam się od tej książki trochę więcej a tutaj takie małe rozczarowanie. Strasznie nie lubię tego jak w książce coś wyjaśniają prostymi słowami jakbym była jakaś nie rozumna. Także teraz się zastanawiam czy jest sens ją kupować.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    czas-dla-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Yeah, czytałam tę książkę jakiś czas temu i średnio wypadła w moim odczuciu :D Thrillery i kryminały wolę oglądać, bo na papierze rzadko mi się podobają ^^

    + właśnie założyłam bloga i nie ukrywam, że przydałoby się na początku jakieś wsparcie od doświadczonych blogerek :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Takie tłumaczenie wszystkiego faktycznie może działać na nerwy. Wolę sama się domyślać i dopowiadać, niż być prowadzona za rączkę przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ostatnio znalazłam tę książkę na promocji w Biedronce ;) Według mnie autor miał świetny pomysł, ale z wykonaniem było już trochę gorzej. Denerwowało mnie to, że Bezimienny został "ujawniony" już w połowie książki - zdecydowanie bardziej lubię, gdy o tym, kto był mordercą, dowiaduję się na ostatniej stronie ;)
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi ta książka bardzo się podobała i wspominam ją naprawdę pozytywnie ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Wydawało mi się bardziej intrygująca.. Musze się jeszcze zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
  28. Hmm... nie lubię, jak w książce powtarzają jakieś schematy, żeby czytelnik mógł jeszcze bardziej na nią psioczyć. Byłam zaintrygowana [Cięciem], a teraz stawiam przed tym tytułem znak zapytania. O taki "?". :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Jakiś czas temu kupiłam w biedronce w promocji, zachęciła mnie grafika, ale wciąż nie przeczytałam. Szkoda, że powieść nie jest wybitna, że nie zaskakuję, liczyłam na coś oryginalnego i dość mrocznego...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie czytałam, ponieważ nigdy nie ciągnęło mnie do takiej lektury, ale mam coś podobnego na półce to może kiedyś sięgnę :)
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Oglądałam ją kiedyś w księgarni, ale nie ciągnie mnie do niej. Chyba, że jakoś do mnie trafi, to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ta książka gdzieś mi już mignęła, ale dopiero teraz miałam okazję przeczytać opis i... czułam się nim bardzo zaintrygowana! Pomysł wydawał mi się super, zwykle takich książek nie czytam, ale zdarza mi się obejrzeć seriale czy filmy na takie tematy - i bardzo to lubię! ;) A potem czytam Twoją recenzję i... mój zapał osłabł. :( Lubię mocny wyrazistych bohaterów - a widzę, że tutaj raczej tego nie było, a do tego jeszcze taka średnia kreacja samego mordercy! No nie brzmi to fajnie... I ja pewnie też czułabym się lekceważona...
    Ech... może kiedyś przeczytam, ale na razie się na to nie zapowiada. ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam ją dawno temu i nawet mi się podobała, ale wiadomo czym więcej książek człowiek przeczyta tym większe są jego wymagania ;)) Być może teraz odebrałabym ją podobnie jak Ty? ;)) Pamiętam ją głównie ze względu na morderstwa, które były dosyć przerażające ;)) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytałam ją dawno temu i nawet mi się podobała, ale wiadomo czym więcej książek człowiek przeczyta tym większe są jego wymagania ;)) Być może teraz odebrałabym ją podobnie jak Ty? ;)) Pamiętam ją głównie ze względu na morderstwa, które były dosyć przerażające ;)) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.