„Postrzępienie” Paweł Kasprowicz

Bohaterem i zarazem narratorem książki Pawła Kasprowicza jest przedstawiciel średniego pokolenia mężczyzn, blisko czterdziestoletni pracownik redakcji. Mężczyzna nagminnie nadużywa alkoholu i papierosów, spędzając samotne wieczory. Nie obca jest mu również terapia psychiatryczna, na którą regularnie uczęszcza. Bezimienny bohater jest jednostką wyobcowaną, któremu utracenie miłości życia w postaci ukochanej Weroniki, skutecznie zaowocowało pustką istnienia. Pustką, która każdego dnia, kawałek po kawałeczku, rozrywa go na strzępy.

(lubimyczytac.pl)

Zasiadam do napisania tej recenzji z niezliczoną ilością niepoukładanych myśli w głowie. Przed lekturą Postrzępienia nie wiedziałam tak naprawdę nic o samym utworze; nie wiedziałam też, czego się spodziewać.

Na początku nie potrafiłam zbytnio przyzwyczaić się do formy Postrzępienia. Książka składa się ze zlepków różnych epizodów lub przypadkowych refleksji z życia bohatera, które nie zawsze są ze sobą powiązane. I chociaż z każdą przewracaną stroną czytanie szło mi co raz płynniej, nie mogłabym prawdopodobnie przebrnąć przez tę książkę, gdyby była dłuższa. Na całe szczęście składa się na nią zaledwie dziewięćdziesiąt cztery strony; taka obszerność wydaje się w przypadku tej powieści wręcz idealna.

Nagle, z całą potworną i nieubłaganą mocą dotarło do mnie, że oto zostałem sam. Nie tylko w praktyce, co było faktem już od jakiegoś czasu, ale również formalnie. Nie miałem już tutaj nikogo. Zostałem sam.

Już od pierwszego zdania zaskoczyła mnie nie tylko ta nietypowa forma, ale sama narracja. Pierwszoosobowa, wylewna, obfita w szczegóły i przede wszystkim... zdumiewająco dobra. Lubię, kiedy autor bawi się językiem, nie pisze szablonowo (czyli przeważnie "lekko i przyjemnie") i wychodzi poza schematy ogólnie przyjętego przedstawiania świata za pomocą słów. Dość rzadko spotykam się z taką formą nie tylko narracji, ale też samego stylu pisania. Może wiązać się to z tym, że nieczęsto sięgam po literaturę mniej popularną. W każdym razie Paweł Kasprowicz zaskoczył mnie pozytywnie swoją estetyką. Momentami trudną w odbiorze, (pojawiło się kilka słów, których znaczenia nie znałam, przyznaję) jednak z całą pewnością świeżą i nietypową.

Chociaż chylę czoła dla samego stylu pisania powieści, niestety mojemu wewnętrznemu ja brakowało tego typowego schematu fabularnego. Nie uważam się za osobę nazbyt inteligentną i dlatego trudno czasami przychodzi mi zrozumienie pewnych zabiegów w książce. Ten był na pewno przemyślany, ale dla momentami zbyt niespójny. Postrzępienie jest skupiskiem kilku sytuacji, które jednak wolałabym widzieć w postaci przyczynowo–skutkowych wydarzeń. Wydarzeń, które zawierałyby więcej szczegółów z życia bohatera, a mniej jego przemyśleń, które momentami były nużące.

Kiedy dochodziłam już do ostatnich stron, myślałam, że książka zakończy się kolejnym nie mającym znaczenia dla całości epizodem, ale stało się zupełnie odwrotnie. Chociaż nie było żadnych niespodziewanych zwrotów akcji, ani pościgów rodem z filmów sensacyjnych, epilog całkowicie mną wstrząsnął. Mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że rozerwało... coś wie mnie, dokładnie nie wiem, co. Nie przepadam za książkami, które mają na celu zbudzić u mnie swego rodzaju przemyślenia, refleksje, ale tutaj nie było to tak oczywiste. Epilog niezwykle mi się podobał, nie tylko ze względu na swoje dość mocne oddziaływanie na mnie, ale też na to, jak cała książka zmienia znaczenie pod jego wpływem.

Jedyne, co mogłem, to trwać. Nie chciałem, za nic nie chciałem, odrzucać pamięci; wolałem trwanie, choćby trwanie w strzępach.

Postrzępienie to z całą pewnością książka, która nie dotrze do każdego czytelnia i jest bardziej refleksyjna niż fabularna. Ze względu na swoją formę stwarza czasami problem w płynnym jej czytaniu, a niektóre jej elementy nie wnoszą nić do całości. Wolałabym jednak przeczytać tę powieść formie typowo chronologicznej. Nie zmienia to faktu, że jest pod wielkim wrażeniem samego stylu autora i bardzo chętnie przeczytałabym jego inne utwory, ale w innej postaci, bardziej typowej i popularnej w literaturze. 

6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie autorowi, Pawłowi Kasprowiczowi. Mam nadzieję, że pomimo chaotyczności tej recenzji chociaż w najmniejszym stopniu zrozumie moje odczucia związane z lekturą.

12 komentarzy:

  1. To coś podobnego w stylu Atlasu Chmur? Tylko bardziej pobałaganione? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie się nie skuszę na tą książkę, ale jak będę starsza to na 100% ją przeczytam ;) Uwielbiam narrację pierwszoosobową! A poza tym..... Przemyślenia bohatera! Uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo spodobała mi się ta recenzja, piszesz ją takim ładnym językiem.
    Co do książki to raczej jej nie przeczytam. Nie czuję, abym się nią jakoś zachwyciła. Może poźniej się do niej przekonam, ale na dzień dzisiejszy nie.
    Pozdrawiam. *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Na chwilę obecną mówię "nie", ale nie znaczy to, że nie zmieni się to w najbliższym czasie ;) Wiadomo, kobieta zmienną jest, a na razie mam co czytać i nie zbliżam się do księgarń ;)
    A tak na marginesie, boska recenzja ;)

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze ciekawią mnie książki składające się z tego typu urywków, ale bardzo rzadko są dobre. Zapiszę sobie tytuł i tej, za jakiś czas spróbuję przeczytać. I zobaczymy, co z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście polscy autorzy mnie strasznie odpychają i mamo świetnej recenzji nie skorzystam chyba z jej przeczytania :(
    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/11/utrata.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy przeczytam. Chyba nie mam akurat ochoty na refleksyjną powieść

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba to jednak książka nie dla mnie, aczkolwiek nie mówię jej stanowczego nie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie mam zbyt dużo książek do przeczytania, żeby sięgać po jakieś nowe, ale może kiedyś się skuszę ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej! Nominowałam Cię do LBA! :)
    http://przystanek-bookstock.blogspot.com/2015/11/liebster-blog-award-12.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Może kiedyś. Nie jest to książka, którą chciałabym przeczytać za wszelką cenę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hm, niezbyt mnie zaciekawiła, więc ją sobie odpuszczę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.