„Plaga samobójców” Suzanne Young

Nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W niektórych szkołach władze wprowadzają więc pilotażowy program przeciwdziałania tej epidemii. Wszelkie objawy depresji są skrupulatnie notowane, a ci, którzy się załamują, są poddawani leczeniu w odizolowanych klinikach. Leczenie wydaje się skuteczne, ale każdy, kto brał udział w programie, wraca do zwykłego życia kompletnie pozbawiony wspomnień. Rodzice Sloane stracili już jedno dziecko i są gotowi na wszystko, by tylko ją uratować. Dziewczyna tłumi więc swoje prawdziwe uczucia. Jedyną osobą, przy której czuje się swobodnie, jest James, jej chłopak. Obiecał jej, że ich dwojgu nic się nie stanie, a Sloane jest pewna, że ich miłość przetrwa wszystko. Lecz z tygodnia na tydzień oboje stają się coraz słabsi. Coraz trudniej im zachowywać twarz, bo dopada ich depresja. A później Program.

(lubimyczytac.pl)

O Pladze samobójców dowiedziałam się dzięki jej głośnej promocji na innych blogach książkowych. Na początku w ogóle nie chciałam tej książki czytać - poza Igrzyskami śmierci nie spodobała mi się dotychczas żadna dystopia i sądziłam, że Plaga samobójców będzie kolejną kopią poprzednich książek tego typu; albo będzie zwyczajnie schematyczna. Ale pomimo obaw, kiedy emocje związane z jej premierą już opadły, postanowiłam dać jej szansę.

Wszystkie nasze wspólne sekrety były teraz tylko moją własnością. Ich ciężar mnie przytłaczał.

Sam tytuł oraz biało-szara okładka Plagi samobójców niezwykle mnie zaintrygowały. To samo dotyczy się zawartości. Autorka już od pierwszych stron wprowadza czytelnika w niezbyt kolorową rzeczywistość w jakiej żyją bohaterowie. Suzanne Young nie tylko samymi wydarzeniami zachęcała mnie do przewrócenia kolejnej strony. Nie wiem, czy pisarka ma jakieś większe doświadczenia literackie, ale jej język jest niezwykle plastyczny i przyjemny w odbiorze. Posługuje się nim bardzo zręcznie; jest nieskomplikowany, ale jednocześnie nie płaski i banalny.

Podobnie, jak w innych powieściach dystopijnych, w książce występuje narracja pierwszoosobowa. Suzanne Young, dziękuję za to, że nie uczyniłaś głównej bohaterki irytującą! Siedemnastoletnia Sloane nie jest ani dziecinna, ani denerwująca, ale pomimo to zachowuje cechy odpowiednie dla jej nastoletniego wieku. I tak naprawdę wszyscy bohaterowie są ciekawi, na swój sposób wyjątkowi. Nie każdego polubiłam, ale wynikało to raczej z tego, że niektóre postaci miały cechy negatywne, a ich przeznaczeniem w książce nie było zyskanie sympatii u czytelnika. Podsumowując, niezwykle ucieszyłam się, że nie otrzymałam kolejnych głupiutkich albo naiwnych bohaterów.

Jeżeli jesteśmy przy bohaterach, nie mogę nie wspomnieć o tym, co najbardziej podobało mi się w Pladze samobójców – duet James i Sloane. Ku mojemu zdziwieniu, główna postać w momencie rozpoczęcia książki ma od dwóch lat chłopaka. Byłam tym zaskoczona, bo zazwyczaj dziewczyna lub chłopak dopiero w trakcie powieści zakochuje się w kimś. Związek tych dwojga był jednym z ciekawszych elementów powieści, który tak naprawdę napędzał ją w ruch i nadawał jej sens. Relacja pomiędzy Jamesem i Sloane była wyjątkowa i bardzo się cieszę, że autorka przybliżyła nam początki ich znajomości oraz tego, na jakich podstawach budowali swój związek. Co mogę powiedzieć więcej? To chyba będzie moja najulubieńsza para zaraz po Em i Dexie z Jednego dnia. I ship it.

Czym tak naprawdę jesteśmy, jeśli pozbawi się nas przeszłości?

W pewnym momencie powieści obawiałam się trochę, że pojawi się trójkąt miłosny, ale na całe szczęście przerodziło się to w coś bardziej skomplikowanego i złożonego niż schematyczny wybór pomiędzy jednym mięśniakiem a drugim. A ostatnio w tego typu książkach takich denerwujących wątków jest co raz więcej. Ale Suzanne Young poradziła sobie z tym wyśmienicie.

Pomimo tego, że podczas czytania Plagi samobójców towarzyszyła mi niezliczona ilość emocji i przewracałam z wielką ekscytacją strona za stroną, oczekiwałam czegoś innego. Nie jestem do końca pewna, czy jest to cecha pozytywna czy negatywna książki. Prawdą jest, że jest zdecydowanie bardziej stonowana i prywatna (jeśli chodzi o bohaterów) niż inne książki tego typu. Pojawia się Program, którego ciągle nie potrafię rozgryźć (mam to lubić, czy nienawidzić?) a jego struktura oraz działanie zostało bardzo sprawnie przedstawione. Jednak wydarzenia skupiają się bardziej na samych postaciach, ich charakterystyce i życiu niż na panującej epidemii samobójczej i typowej dla tego typu powieści "walki z systemem". Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby autorka pozbawiła mnie jakiegokolwiek elementu z życia wszystkich postaci. Poza tym liczę na to, że dopiero zacznie się dziać w drugiej części.

Czułam, że brakuje jakiejś części mnie. I że być może nigdy już jej nie odnajdę.

Już chyba dawno aż tak bardzo mnie wczułam się w czytaną przeze mnie historię - na tyle, że podczas lektury mówiłam do siebie... Ale czy Plaga samobójców wyróżnia się w jakiś sposób na tle innych powieści dystopijnych, których teraz jest jak lodu? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedź na to pytanie, ale wiem jedno - książka pochłonęła mnie całkowicie. Ciekawi bohaterowie, interesujący problem samobójstwa wśród młodzieży, ciągłe napięcie związane z dalszym rozwojem akcji to tylko niektóre z elementów książki, które składają się na tą świetną powieść.

Suzanne Young stworzyła coś ciekawego, wciągającego i zmuszającego do refleksji, a jej duże umiejętności pisarskie tylko dopełniają całości. Mam nadzieję tylko, że nie zepsuje kolejnej części (a, jak zwykle – do zepsucia jest wiele) na którą czekam z niecierpliwością. Jak widać, warto dawać szansę gatunkom, które zazwyczaj nie robią na kimś większego wrażenia. Gorąco polecam.

8/10

Epidemia (0.5) | Remedium (0.5) | Plaga samobócjów (1) | Kuracja samobócjów (2) | 

30 komentarzy:

  1. Moje zdanie juz znasz, ja jestem zakochana, wzruszona i jeszcze raz zakochana :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę już mam tylko czekać kiedy się za nią zabiorę. Dobrze, że bohaterka nie irytuje - ostatnio takich ze świeczką szukać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo słyszałam o tej powieści, bardzo zaciekawił mnie sam pomysł autorki. Poza tym okładka przyciąga wzrok, jest prosta, ale zdecydowanie ma coś w sobie! Cieszy mnie fakt, że bohaterka nie jest irytująca, bo w dystopiach często możemy spotkać takowe. Chętnie ją przeczytam:) Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro polecasz, to przeczytam!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. O książce dużo słyszałam. Na początku jednak zarówno opis jak i okładka mnie odstraszały. Jednak nabrałam ochoty na tę książkę, na co przede wszystkim przyczyniły się bardzo dobre opinie innych książkoholików ;)
    W przyszłości na pewno sięgnę po książkę Suzanne Young, ale na razie mam jednak inne czytelnicze plany :)
    Pozdrawiam!
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak bardzo wszyscy wychwalają. Tak bardzo chcę przeczytać, a tak bardzo nie mogę :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej, mam coraz większą ochotę na tę książkę! Co prawda dystopii już raczej staram się nie czytać, ale wygląda na to, że po "Plagę samobójców" warto sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka zbiera bardzo dobre recenzje. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę zaczęłam czytać, ale musiałam przerwać, bo stwierdziłam, że mogę ją przeczytać tylko w jakiś spokojny dzień, bez stresu i napięcia, aby odpowiednio wczuć się w atmosferę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dystopia to zdecydowanie moje klimaty, więc koniecznie muszę zdobyć swój egzemplarz tej książki ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się całkowicie! Książka jest świetna, ale dużo tu rzeczy, które można łatwo zepsuć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ochotę na tę książkę i bardzo cieszy mnie to, co napisałaś o wątku romantycznym, bo mam już dość tych wszystkich schematycznych trójkącików:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ostatnio lubię narracje pierwszoosobowe. dopisuję do listy. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dawno chciałam przeczytać "Plagę...", ale nie wiedziałam czy warto. A dzięki tobie, książka pani Young ląduje na Świątecznej liście moich prezentów :*

    PS. Jeśli nie miałaś dobrych przygód z dystopiami, polecam sięgnąć po Niezgodną Veronici Roth, chyba że czytałaś. Jeśli tak to daj znak, co o niej myślisz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie obawiam się sięgnąć po Niezgodną, bo odnoszę wrażenie, że to kopia Igrzysk... Ale kto wie, może kiedyś dam jej szansę :)

      Usuń
  15. Jak tylko usłyszałam o tej książce, to od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Lubię nie tylko literaturę młodzieżową, ale też klimaty dystopijne, a już sam pomysł na fabułę "Plagi samobójców" niesamowicie mnie do niej przyciągnął. Cieszę się, że oceniłaś tę książkę pozytywnie, bo tym bardziej czuję się teraz zachęcona do jej przeczytania :) Chyba zrobię sobie z niej prezent na tegoroczne Boże Narodzenie.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Recenzje są ogólnie zachęcające. Okładka też wygląda ciekawie. Mam tę książkę w planach, które bardzo się rozrastają. :)

    Erna

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaintrygowałaś mnie :) Czuję, że muszę przeczytać tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Koniecznie będę musiała to przeczytać. Ta książka wydaje mi się być bardzo ciekawa, a więc na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Strasznie Ci jej zazdroszczę. Korci mnie na maxa :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam o tej książce i chyba będę musiała jakoś sobie wykombinować egzemplarz, bo mnie zaciekawiłaś :D A ja wręcz uwielbiam dystopie :D

    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Planuję, planuję i zabrać się nie mogę ;) Jednak Twoja recenzja jest dodatkowym motywatorem :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Widziałam dzisiaj tę książkę w bibliotece, a ostatnio brakuje mi czegoś dystopijnego i wciągającego jednocześnie, więc chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam tak emocjonujące powieści poruszające trudne tematy - "Plaga samobójców" to lektura zdecydowanie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie przepadam za powieściami dystopijnymi więc w najbliższej przyszłości nie będę sięgać po tej pozycję. Widzę jednak, że emocje widoczne są praktycznie na każdej stronie i to daje minimalną szansę tej pozycji. Może kiedyś. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja również zawiodłam się na jednej dystopii ( Mroczne umysły) i teraz bardzo ciężko mi dać szansę, ale będę miała na uwadze;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Skoro brakuje irytującej głównej bohaterki, a główni bohaterowie nie zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, to już jest duży plus. :-) PS. Nie wiedziałam, że Em i Dex z "Jednego dnia" są Twoją ulubioną parą literacką. Moją też!:-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Początek mi się trochę dłużył i był mocno romansowy, ale później się rozkręca i muszę powiedzieć, że bardzo mi się ten tytuł podobał. Nie mogę doczekać się kontynuacji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam w planach tej książki, ale skoro oceniasz ją tak pozytywnie, to chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  29. A mnie jednak jakoś nie ciągnie. :| Lubię dystopie, ale ta... nie przyciąga mnie. :| Może kiedyś przeczytam, ale to nie w najbliższym czasie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.