„Kochając pana Danielsa” Brittainy C.Cherry

To historia wielkiej miłości. Takiej, która zdarza się wtedy, gdy na swojej drodze spotkasz prawdziwą bratnią duszę. Mężczyznę, którego śmieszy to, co bawi ciebie. Mężczyznę, który mówi to, co sama chcesz powiedzieć, który myśli jak ty.
Ja spotkałam pana Danielsa. Chociaż wiem, że nasza miłość nie miała prawa się wydarzyć, nie żałuję ani jednej chwili.
Nasza historia to nie tylko opowieść o miłości. Opowiada także o rodzinie. O stracie. O byciu żywym. Jest pełna bólu ale także pełna śmiechu. To nasza historia.
Z tych wszystkich powodów nigdy nie przeproszę za to, że kochałam pana Danielsa.


(lubimyczytac.pl)

Pragnęłam przeczytać Kochając pana Danielsa, odkąd zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach. Ciekawy temat, chociaż dość często powielany, romans z nauczycielem naprawdę mnie intrygował. Po premierze tytułu zaczęły pojawiać się recenzje pozytywne, ale też te negatywne. Mówiłam sobie, że i tak nic nie wpłynie na to, że chcę tą historię poznać. I cóż, chyba się przeliczyłam.

Nim ją poznałem, nie wiedziałem, co to życie. Po niej nigdy nie poznam, co to śmierć.

Chociaż zaraz po skończeniu lektury nie czuję aż tak wielkiego rozczarowania, jak w przypadku Nigdy i na zawsze, to niestety ilość wad tej książki znacznie góruje nad zaletami. Już od pierwszych stron moje podekscytowanie tą książką uległo znacznemu osłabieniu. Autorka nie pisze w żaden porywający sposób i niestety powiedziałabym, że raczej infantylnie. Główna bohaterka, dziewiętnastoletnia Ashlyn, jest moją rówieśniczką, jednak słowa, jakimi się posługuje oraz w jaki sposób myśli... no cóż, myślałam, że żartuje, podając swój wiek.

Na całe szczęście z biegiem historii Ashlyn co raz rzadziej zachowuje się, jak dziecko. I chociaż momentami myślałam, że przechodzi ona swego rodzaju przemianę, to nic bardziej mylnego. Postać ta z jednej strony jest wyciszona, uwielbia książki i źle czuje się w towarzystwie dużej grupy ludzi, a jednak nie ma żadnych zahamowań, aby w pierwszy dzień szkoły obrzucić chłopaka (tj. chłopaka jej przyrodniej siostry, którą poznała kilka dni wcześniej) oraz dziewczynę siedzącą mu na kolanach kotletem, serem i sałatą... Nie potrafię tego w tej chwili zbytnio wyjaśnić, ale odniosłam wrażenie, że cały charakter głównej bohaterki jest jakby niejednoznaczny i momentami sprzeczny. Zwyczajnie robiła rzeczy, które do jej osoby nie pasowały. A spontaniczna też raczej nie była.

Odpowiedzią na pytanie "Czy Brittainy C.Cherry mogła wymyślić coś nowego w temacie romansu nauczyciela z uczennicą"? jest jedno słowo: nie. Cała historia w książce, wszystkie wątki - te główne, ale też i poboczne nie są niczym zaskakującym. Momentami wydarzenia były przerysowane, wymyślone na siłę, aby dodać coś tej książce. W całej książce ginie chyba ogółem 5 (!) postaci, a wątek "sensacyjny" jest nie tyle nieinteresujący, ale zwyczajnie źle skonstruowany. Tylko, że to nie to było w niej takie złe. Wielkim (negatywnym) zaskoczeniem było dla mnie (dosłownie!) skopiowanie pewnych elementów z innych książek oraz filmów. Mamy tutaj scenę pocałunku na klatce schodowej (Pretty Littlie Liars), listy od zmarłej siostry (PS. Kocham Cię), grę w coraz głośniejsze wymawianie publicznie narządów płciowych (500 dni miłości) oraz niewidzialną paczkę z papierosami (Gwiazd naszych wina). Naprawdę nie wiem, jakim cudem autorka może spać spokojnie po nocach, bo dla mnie to jest zwyczajnie plagiat. Może taki niedosłowny i ukryty, ale jednak plagiat. Nie można sobie tak po prostu powybierać charakterystyczne elementy z filmu, czy książki, włożyć do swojego tworu i podpisać się pod tym imieniem i nazwiskiem.

Powracając do samego stylu pisania autorki. Na początku myślałam, że będzie mi to szło dość opornie, jednak te czterysta stron jest napisane dość szeroko i dodatkowo dużą czcionką. Więc na całe szczęście powieść czytało mi się naprawdę szybko i sprawnie. I pewnie gdyby nie to, że pochłonęłam ją prędko, nie zauważyłabym tych... dość denerwujących elementów. Po pierwsze, autorka bardzo często się powtarza. Pomijając to, że główna bohaterka co chwilę płacze (powiedzmy, że ze względu na okoliczności mogę to zrozumieć) to chyba co dwudziestą stronę Ashlyn lub inny bohater płakał "jedną, pojedynczą łzą" albo "kilkoma łzami, które spłynęły po jego/jej policzku". Co więcej, co jakiś czas ktoś wypowiada zdanie "Nic mi nie jest". I to chyba był zamierzony zabieg, ale... no cóż, jakoś nieudany.

To, co cenię sobie w książkach przede wszystkim - bez względu na to, czy jest to kryminał, romans, czy literatura fantasy - to realizm. Realizm najzwyklejszych na świecie rzeczy, czyli głównie to, jak wypowiadają się bohaterowie i czy zachowują się tak, jakby zachowali się ludzie w prawdziwym życiu. Niestety, pod tym względem ta książka również kuleje. Główni bohaterowie co chwilę wypowiadają zdanie, jakby wyjęte z podręcznika "Najpiękniejsze cytaty świata". Chociaż mnie też zdarza się na co dzień powiedzieć coś mądrego, to wątpię, żeby zdarzało mi się to tak często. Ponadto bohaterowie wymieniają się co chwilę cytatami z Shakespeara, a kiedy robią to w formie gry wstępnej... Matko, czy ktoś naprawdę coś takiego robi?

Uwielbiałem to, że pomimo przepaści pomiędzy nami, czuliśmy, że jesteśmy blisko.

Niestety Kochając pana Danielsa zupełnie mnie rozczarowało. Powieść zupełnie niczym nie zaskakuje, a wręcz przeciwnie – pokazuje banały oraz schematy. Bohaterowie wyjęci są jak z obrazka i idealni, oczywiście bardzo atrakcyjni wizualnie, a przez wypowiadanie patetycznych słów oraz zdań, jeszcze bardziej tracą na autentyczności. Dla mnie taką historię każdy mógłby napisać na kolanie, w dodatku zapożyczając z literatury i filmu istniejące już motywy. Na całe szczęście przeczytałam książkę niezwykle szybko i pomimo mojego narzekania, zupełnie jej nie odradzam. Każdy lubi co innego, jednak dla mnie Kochając pana Danielsa to niewymagająca, przesłodzona i momentami płytka historia miłosna. Ja oczekuję od tego typu literatury znacznie, znacznie więcej.

5/10

49 komentarzy:

  1. Chciałam bardzo przeczytać tę książkę, ale na razie poczekam :)

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że się zawiodłaś, ale przyznam szczerze, że chociaż książka bardzo mi się podobała, to czułam pewien niedosyt i myślałam, że będzie lepsza ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcę przeczytać, ale nie jakoś tak na zabój. Po prostu ciekawi mnie ta książka i może w bardzo dalekiej przyszłości, jak znajdę ją na jakieś promocji to kupię i przeczytam. Ale na razie jestem w stanie bez niej żyć i jakoś tak chyba przewidywałam, że jest schematyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiam się nad przeczytaniem tej książki, Ale widzę, że nie zbyt interesująca, więc chyba ją sobie odpuszczę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego co pamiętam, kiedyś zapisałam tę książkę na swojej liście, ale na razie w ogóle mnie do niej nie ciągnie. Przypuszczam, że te powtórzenia i ciągle płaczący bohaterzy mogliby mnie irytować ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mimo to z chęcią się z nią zapoznam :) nie będę jednak zbyt wiele oczekiwać żeby również się nie rozczarować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka zawsze była mi obojętna a teraz już wiem na pewno ze jej nie będę czytać

    OdpowiedzUsuń
  8. O ile pamiętam czytałam same pozytywne recenzje na temat tej książki, które mnie zachęciły. Po przeczytaniu Twojej recenzji mój entuzjazm trochę przygasł, szczególnie ze względu na ten plagiat zawarty w treści. Sądzę jednak, że przeczytam tę ksiażkę, bo jestem jej bardzo ciekawa :p

    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że taka piękna okładka kryje tak nieciekawą i schematyczna treść.

    OdpowiedzUsuń
  10. O, zaskoczona jestem. Ocena średnia, a jak do tej pory trafiałam na same zachwyty. Książkę przeczytać oczywiście bardzo chcę i z pewnością to zrobię, bo zarys fabuły od dawna mnie intryguje. Pozdrawiam. :)

    porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama książka mnie zaintrygowało, jednak po Twojej recenzji bardziej się zastanowie, czy po nią sięgnąć czy też nie. Ale ten plagiat ;-; Dużo traci taka książka w moich oczach.
    http://czytelniczemysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam ciebie do LBA:
      http://czytelniczemysli.blogspot.com/2015/10/liebster-blog-award-4.html

      Usuń
  12. Czytałam jedną recenzję, w której blogerka określała ją mianem idealnej książki. Dobrze wiedzieć, że tak nie jest. Szczególnie odrzucają mnie te idealne dialogi, brak realizmu. To zawsze mnie odstrasza w książkach...
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ooo .. do tej pory widziałam raczej pozytywne recenzje tej książki i bardzo chciałam ją przeczytać, ale po Twojej recenzji chyba się na razie wstrzymam.
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc Twoja ocena mnie odrobinę zaskoczyła. Do tej pory słyszałam same pochlebne komentarze na temat tej książki, przez co cały czas byłam na siebie zła, że nadal jej nie kupiłam. Ta recenzja była dla mnie jak kubeł zimnej wody na głowę i dzięki niej chyba się trochę wybudziłam z tego stanu zachwytu- ochów i achów.

    Pozdrawiam,
    Rude recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  15. Do tej pory czytałam same dobre recenzje o tej książce, które narobiły mi wielkiej ochoty na nią.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam jakiś czas temu bardzo pozytywną recenzję tej książki, teraz z kolei spotykam się z opinią nieco sprzeczną do tamtej... I sama nie wiem w tym momencie czy sięgnąć po tę książkę. Może kiedyś. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Też niestety zawiodłam się na tej książce ;/ Poza tym te znane motywy z filmów/książek autorka mogła sobie naprawdę darować lub chociaż jakoś ograniczyć, żeby aż tak nie rzucało się w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  18. A mi wręcz przeciwnie, bardzo się książka spodobał, choć zazwyczaj uciekam od tego gatunku nim ktoś o nim wspomni. :)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Chociaż Twoja recenzja przedstawia tę powieść bardzo krytycznie, mimo to bardzo chciałabym ją przeczytać. Lubię wątek romansu uczeń-nauczyciel (nie ma co ukrywać, że kocham Ezrię z PLL), przyciąga mnie też okładka... i zwykła ciekawość. Zastanawia mnie, czy też znajdę te denerwujące elementy, o których wspomniałaś, bo niestety boję się, że po raz kolejny moja romantyczna dusza weźmie nade mną górę i skupię się tylko i wyłącznie na wątku miłosnym, tym samym zamykając na inne sprawy. No cóż, taki już mój urok :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Twoja recenzja jest pierwszą podobną jaką miałam okazję przeczytać. Niemniej z pewnością przeczytam ''Kochając pana Danielsa'', może mi spodoba się bardziej niż Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozumiem wszystkie wady wymienione przez Ciebie, mimo to książka mi się podobała i porwałabym się na stwierdzenie, że jest jedną z moich ulubionych :) Ludzie jednak są różni:)
    Pozdrawiam Justyna z książkomiłościmoja.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękna książka o pięknej miłości. Bardzo mi się podobała! :)

    Pozdrawiam ciepło,
    Ami. z RecenzjeAmi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. To teraz mam prawdziwy mętlik w głowie przez ciebie!
    Wszędzie widziałam pozytywne opinie o tej książce, ochy i achy nad stylem autorki oraz nad bohaterami, których miłość okazywana jest w cytowaniu Szekspira, a tu się okazuje, że wcale tak różowo nie jest. Wymieniłaś całe mnóstwo wad, przez które najczęściej odbieram książkę jako kiepską, a do tej pory myślałam, że "Kochając pana Danielsa" będzie co najmniej dobre. Wciąż chcę ją przekonać, ale teraz będę do niej podchodziła ostrożniej.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam moja Droga. :-) Zacznę od tego, że nie wiedziałam, że masz tylko 19 lat. Ale Ci zazdroszczę tego młodego wieku... :-) I muszę przyznać, że jak na tak młody wiek niesamowicie piszesz. Przeczytałam Twoją recenzję "od deski do deski" i muszę zapytać, czy wybierasz się może na filologię polską, dziennikarstwo lub inny kierunek humanistyczny? Pytam poważnie. I chociaż osobiście odradzam, bo nie ma po tym pracy, to masz, moim zdaniem, ku "humanowi" wielkie predyspozycje. Serio, zachwyciła mnie Twoja recenzja. :-) Podpisuję się pod nią obiema rękami i nogami. :-) Infantylizm, przesłodzenie i plagiat - oto też moje wrażenia po "Panu Danielsie". Plusem jest jedynie cudowna okładka i duża czcionka W ogóle wszystkie książki wydawnictwa Filia są przepięknie wydane, ale w tym przypadku treść niestety kompletnie psuje ten pozytywny efekt... pozdrawiam ciepło. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, dziękuję za ten komentarz. Nie masz pojęcia, jaki uśmiech na mojej twarzy wywołał :) W liceum uczęszczałam do klasy humanistycznej i w sumie zawsze lubiłam język polski, a wcześniej marzyłam o dziennikarstwie. Opamiętałam się jednak trochę w szkole średniej - raz ze względu na moje umiejętności (które nie okazały się jakieś rewelacyjne - wszystkie wypracowania zawsze pisałam na 3) i własnie przez to, że humanistyczne studia nie są zbytnio przyszłościowe. W grudniu kończę 20 lat, jestem aktualnie na filologii angielskiej tłumaczeniowej. Wybrałam coś, co bardziej kocham, czyli ten język. Co nie zmienia faktu, że ma to związek ogólnie z językami, więc... trochę jednak "wcześniejsze" umiejętności mogę wykorzystywać :)

      Mam w planach wiele książek z wydawnictwa Filia, jednak zbierają one głównie takie opinie, jak "Kochając..." czyli; jedni uwielbiają, drudzy niezbyt. Zobaczę, jak to będzie :)

      I jeszcze raz dziękuję za te miłe słowa! Miło, że ktoś takie rzeczy zauważa i cieszę się, że przeczytałaś całą recenzję. Mam świadomość, że nie każdy to robi.

      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
    2. Ja też przyznam się bez bicia, że nie zawsze czytam całe recenzje na różnych blogach. To zależy, czy ich treść mnie zainteresuje tak bardzo, jak Twoja. :-) Gratuluję właściwego wyboru studiów. :-))) Ja skończyłam filologię polską i dziennikarstwo, więc doskonale wiem, co oznacza potem funkcjonowanie na rynku pracy.... Cieszę się, że spodobał Ci się mój komentarz. Był jak najbardziej szczery, bo innych nie potrafię pisać. :-)
      PS. Gratuluję 200 fanów w tak krótkim czasie - to też o czymś świadczy. :-))

      Usuń
  25. Nie dziwię Ci się, że idealni i atrakcyjni bohaterowie Cię rozczarowali. Takich banalnych historii jest już wystarczająco dużo w literaturze.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaskoczyła mnie Twoja recenzja, teraz muszę przemyśleć, czy chcę przeczytać tę książkę... Może będę bardziej pobłażliwa dla bohaterów;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chyba pierwsza negatywna ocena tej książki, jaką widziałam :) mimo wszystko, mam ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zauważyłam, że jedni wychwalają ją pod niebiosa, a drudzy są tą książką zawiedzeni. Mnie opis nie zainteresował, więc nawet nie będę po nią sięgać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. A miałam taką ochotę na książkę. Nie lubię "płaczliwych" bohaterów i braku realizmu, więc pewnie zrezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ogólnie rzecz ujmując, powieść mi się podobała, ale faktycznie autorka mogłaby poskromić ilość trupów. Wątek sensacyjny za bardzo do mnie nie trafił i w sumie powieść mogłaby się bez niej obejść.

    OdpowiedzUsuń
  31. Szkoda, że książka nie jest tak dobra, jak mogłaby (a przynajmniej powinna!) być... W takim razie odpuszczę ją sobie, bo szkoda tracić cenny czas.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ojej... szkoda, że powieść cię nie porwała. Mi przypadła do gustu w takim stopniu, że przeczytałam ją w ciągu jednego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  33. Cytaty z Szekspira jako forma gry wstępnej? ;o Poważnie? ;o Cóż, nie brzmi to zachęcająco... Ale to nic, bo i tak nie mam i nie miałam ochoty czytać tej książki. :P Jakoś romans pomiędzy uczennicą a nauczycielem mnie nie kręci. :| Nie wiem... jakoś nie po prostu. :P Ale widzę, że nie tracę zbyt dużo... I nie lubię płaczliwych bohaterów, do szału mnie doprowadzają. :|

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Witaj, zrobiliśmy na blogu ALBO, ALBO TAG i nominowaliśmy Ciebie do niego. Mamy nadzieję, że również będziesz chciała go zrobić. Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dlaczego autorka zepsuła tak świetny temat!? Na romansie z nauczycielem można zbudować dobry kawałek kobiecej literatury przedstawiający intrygę niemoralną,ale jakże wciągającą. Dodać do tego nietuzinkowych bohaterów i sukces gwarantowany a po tej recenzji widzę, że Cherry ma umiejętności do psucia pięknych zadatków. Dobrze, że przeczytałam Twoją opinię, bo w księgarni, prawdopodobnie skuszona tematem, wzięłabym tą książkę.
    Zapraszam też do mnie,
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Takie rzucanie Shakespearem mnie od razu odrzuciło. Akurat to mój ulubiony pisarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Szkoda, że tak mocno zawiodłaś się na tej książce, bo mnie osobiście ona oczarowała i będę ją wspominać nadzwyczaj pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Chciałam powiedzieć, że raczej nie jest ta książka dla mnie... Jednak przeczytawszy recenzję mogę powiedzieć zdecydowanie, że nie przypadłaby mi ona do gustu, zupełnie nie moja bajka :) Pozdrawiam, Shelf of Books

    OdpowiedzUsuń
  40. Ta książka zbiera zupełnie skraje opinie, od zachwytów po duże rozczarowania. Ja dam jej szansę, bo sama chcę się przekonać czy mi się spodoba, czy też nie ;)
    Okładka przyciąga moje spojrzenie :))

    OdpowiedzUsuń
  41. Jeszcze nie czytałam, ale koniecznie chcę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ojej!
    Ja też zapragnęłam tej książki, odkąd tylko zobaczyłam ją na półkach, tak bardzo chce ją mieć... Ale jeśli jest tak infantylna wg Ciebie, to nie wiem czy nie stracę czasu czytając ją...

    OdpowiedzUsuń
  43. Miałam ochotę przeczytać ale ostudziłaś mój zapał :/

    OdpowiedzUsuń
  44. Nigdy nie miałam z niej styczności. Lubię historie miłosne, ale chyba nie w tym stylu. No nie wiem..może się skuszę :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/10/szklany-tron.html

    OdpowiedzUsuń
  45. Oho, to zupełnie inne spojrzenie na sprawę:) Zwykle czytałam opinie gorąco polecające. Przykro mi, że się rozczarowałaś, ale to tak już jest. Nie wiesz, dopóki sama nie sięgniesz. Książka przede mną, mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  46. Smutno mi, że Tobie się nie spodobała. Mnie rozkochała do granic możliwości po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji. Ale Twoja mnie ne zniechęciła. Pokazała wręcz, że obowiązkiem jest chyba zakup. ;)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.