„Szukając Alaski” John Green

Życie Milesa Haltera było totalną nudą aż do dnia, gdy zaczął naukę w równie nudnej szkole z internatem.Wtedy spotkał Alaskę Young.

Piękną, inteligentną, zabawną, seksowną, szaloną i do bólu fascynującą. Alaska owinęła sobie Milesa wokół palca, wciągając do swojego świata i kradnąc mu serce. Czy dzięki niej chłopak odnajdzie to, czego szuka? Wielkie Być Może – najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.


(bukowylas.pl)

Myślę, że nie da się temu zaprzeczyć – Johna Greena zna chyba już każdy czytelnik. Wydaje mi się, że nawet jeśli ktoś nie czytał żadnej jego powieści, z całą pewnością słyszał o tym autorze. Nie tylko za sprawą książek, ale też i filmów; Papierowe miasta i Gwiazd naszych wina to niezaprzeczalnie głośne produkcje. Ja na razie przeczytałam dwie książki tego autora i są to właśnie te dwa zekranizowane tytuły. Pomimo tego, że nie są to w mojej ocenie powieści zachwycające, z całą pewnością dały mi możliwość oderwać się na chwilę od rzeczywistości.

Jezu, nie mam zamiaru być jedną z tych, co to tylko siedzą i smęcą o tym, co zamierzają zrobić. Po prostu to zrobię. Wyobrażanie sobie przyszłość to rodzaj beznadziejnej tęsknoty.

Szukając Alaski już od pierwszych stron skojarzyła mi się z Papierowymi miastami. Działo się to za sprawą samej postaci Alaski, która przypominała mi z charakteru Margo - dziewczynę spontaniczną, dziwną i jedyną w swoim rodzaju. Jednak z każdą przewracaną kartką te uczucie poszło jakby w niepamięć. Jestem zdania, że książki Johna Greena są schematyczne, a z drugiej strony wyróżniają się na tle innych. Bowiem w każdej powieści autora mamy dość nietuzinkowych bohaterów, o nietypowych imionach oraz przezwiskach, którzy zachowują się lub mają cechy po prostu niecodzienne. I tak jest w tym przypadku. Mamy Alaskę, japończyka Takumiego, współlokatora głównej postaci – Pułkownika, rzadziej pochodzącą z Rumunii Larę i oczywiście głównego bohatera Milesa, zwanego Kluchą. Dodatkowo mamy zawsze jakieś wydarzenie kulminacyjne, któremu nierzadko towarzyszą kolejne nietuzinkowe wydarzenia.

W przypadku tej książki, można by powiedzieć, że jest podzielona na dwie części. Zamiast tradycyjnego podziału na rozdziały mamy najpierw ileśtam dni PRZED oraz jakąśtam liczbę PO. Bardzo podobał mi się ten zabieg, ponieważ przez cały czas zastanawiałam się, co się wydarzy i to naprawdę zwiększyło moje zainteresowanie całą historią. Szczerze powiedziawszy, nie oczekiwałam czegoś zaskakującego PO, a jednak to otrzymałam. Co z całą pewnością jest plusem powieści.

Szukając Alaski czytało mi się bardzo przyjemnie i z zaangażowaniem śledziłam losy kilku mieszkańców internatu, jednak nie uważam, że jest to książka rewelacyjna. Na całe szczęście spotkałam się już wcześniej z twórczością Johna Greena i pewnie dlatego mogę powiedzieć, że nie czuję się rozczarowana. Ja zwyczajnie za książkami młodzieżowymi nie przepadam i pomimo tego, że myślę, że są potrzebne to w moim przypadku zwyczajnie nie wnoszą nic specjalnego do mojego życia. Zazwyczaj zawierają one w sobie jakby ukryty przekaz, pewną przewodnią myśl, która ma zmusić czytelnika do refleksji. Ja jednak wolę zdecydowanie bezpośredniość w książkach i fakty. Szukając Alaski to prostu jedna z wielu książek, przy której dobrze spędziłam czas.

Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i kanie niesamowite będzie to uczucie, wmawiasz sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, żeby uciec od teraźniejszości.

Podsumowując, Szukając Alaski to z całą pewnością wyjątkowa historia z ciekawymi postaciami, jednak niezbyt zaskakująca jako sama powieść. Ja nie oczekuję od tego gatunku żadnych fajerwerków i nigdy też takowych nie otrzymuję. Bardzo podobał mi się motyw "przed i po", który jeszcze bardziej podnośni wartość książki. Jeśli chodzi o sam styl Johna Greena – jest zwyczajnie i poprawnie. Nigdy nie uważałam, że pisze jakoś przejmująco i wybitnie, ale nie mam mu nic złego do zarzucenia. Szukając Alaski na pewno spodoba się fanom literatury młodzieżowej, a ja od siebie polecę ją na nadchodzące zimne wieczory.

7/10

42 komentarze:

  1. Czytałam ją już kilka razy i na pewno wrócę do niej jesienią, bo kocham Alaskę, kocham historię Milesa, kocham Pułkownika - co tu dużo mówić, mam słabość do tej książki! W moim życiu akurat pojawiła się w idealnym momencie i zmieniła nieco poglądy, ale dobrze, że Tobie czytało się chociaż przyjemnie :'D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam, bo osobiście uważam, że po GnW Green niczym więcej mnie nie zachwyci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i też mi się podobało i to bardzo :) Ale Gwiazd naszych wina i tak jest najlepsze... chociaż jeszcze nie czytałam Will Grayson, Will Grayson :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No w końcu mogę się wypowiedzieć pełnoprawnie o książce! :P
    Podobała mi się. Postać Alaski była świetnie zbudowana, ciekawa, pozostawiała wiele do odkrycia. Jednak cała otoczka... Wykręcanie numerów, szkolna atmosfera... Zdziebko infantylna lektura.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tylko GNW, resztę najpierw chce zakupić :D świetnie prezentują się na półce w komplecie ;)

    http://zaczarowana-me.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam Alaskę już jakieś półtora roku temu. Dobre, chociaż wolę GNW i 19xK :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie książka się bardzo spodobała, uważam, że najlepsza wśród książek Greena, które dotychczas czytałam :) Green kupił mnie swoim stylem i pomysłowością, a nad tym czy powieść nie jest zaskakująca, to bym się zastanowiła, bo w moim przypadku to co spotkało Alaskę było zaskoczeniem ^^
    be-here-now-and-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam podobną opinię i właśnie zabieram się za pisanie jej recenzji :) I rzeczywiście Alaska jest troche podobna do Margo.


    bookocholic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejna cudowna opowieść Johna Greena, która należy do moich ulubionych. Bardzo lubię twórczość tego autora i mam nadzieję, że już niedługo wyjdzie kolejna świetna książka! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę mieć Alaske zresztą jak wszystkie inne książki Greena :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam Szukając Alaski, bardzo mi się spodobało! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam, ale mam zamiar zapoznać się z jakimś dziełem Johna Greena. Jednak sądzę, że będzie to raczej "Gwiazd naszych wina"

    Pozdrawiam :)
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. A widzisz, mnie się nic, co wyszło spod pióra Greena nie podoba, ani mnie nie zachwyciło. Po kilkunastu stronach Szukając Alaski powiedziałam sobie, że więcej po Greena nie sięgnę. GWN nawet nie tknęłam palcem, a film też nie zrobił na mnie wrażenia. ;)

    ---
    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. To jedyna książka Greena jakiej nie czytałam, ale nie mogę się zmusić ;) Autor strasznie mnie rozczarowuje.
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem czy powinnam się do tego przyznawać, ale nie czytałam żadnej z książek tego autora. Oczywiście kojarzę jego twórczość, głośne "Gwiazd naszych wina, ale nic poza tym. Lubie jednak wyraziste postacie o nietuzinkowych cechach charakteru. Często zastanawiam się czy mogłabym zaprzyjaźnić się z danym bohaterem :)
    Nie wiem czy wpisywać tę książkę na moją listę, ponieważ jest już bardzo, ale to bardzo długa. Mimo wszystko będę o niej pamiętała dzięki Twojej recenzji.
    Pozdrawiam,
    Twoja imieniczka, kochająca czytać książki przy filiżance zielonej herbaty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Greena czytałam tylko "Gwiazd naszych wina", ale tę książkę mam także w planach.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam ''Gwiazd naszych wina'', więc wystarczy by kolejne książki pana Greena były choć w połowie tak dobre a i tak je polubię. Na razie na półce czekają ''Papierowe miasta'', a za ''Szukając Alaski'' wezmę się chyba dopiero w przyszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawiam się nad lekturą "Gwiazd naszych wina".
    Tak w ogóle to bardzo ładnie wygląda Twój blog. :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. No nie mogę się przekonać do twórczości Greena :D. Oglądałam Gwiazd naszych wina i film bardzo mi się podobał, ale do książek zupełnie mnie nie ciągnie. Zwłaszcza, że wiele osób nazywa te książki po prostu przyjemnymi. Może kiedyś dam szansę John'owi, ale ten czas jeszcze nie nadszedł ;).
    Aczkolwiek recenzja ogromnie mi się podoba :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam dwie książki Greena. Gwiazd naszych wina mnie nie urzekło, ale Papierowe miasta były lepsze jak dla mnie. Ale nie jest to do konca moja bajka ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakoś nie mogę się przekonać żeby po Greena sięgnąć. Nic na siłę. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Green... Jeden z najbardziej znanych pisarzy młodzieżowych, a ja żadnej jego książki jeszcze nie czytałam i żadna, nawet najbardziej pozytywna recenzja, nie potrafi mnie do tego zachęcić. Nie wiem czemu mnie tak od niego odrzuca, ale walczyć z tym na razie nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam tą powieść i chyba najbardziej ją lubię ze wszystkich książek Greena. Jest to jego debiut, a przeczytałam ją przed "Papierowymi miastami", więc to Margo kojarzyła mi się z Alaską:D Green ma coś w swoich książkach co przyciąga czytelników, mnie przyciągnęło:) Pozdrawiam;)
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  24. To była moja pierwsza książka autora po jaką sięgnęłam i od tego czasu go pokochałam. Cudna historia, bardzo mnie poruszyła.

    OdpowiedzUsuń
  25. Coś z tym Greenem jest właśnie nie tak. Niby te jego książki są dobre, wciągają, podobaja się, ale wypadają średnio i pozostawiają niedosyt. Czyżby autor nie miał pomysłu co dalej? Nie będzie się rozwijał? Trzyma się bezpiecznej drogi zamiast zaszaleć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie to ujęłaś! J. Green nie rozwija się, tylko stoi w miejscu. Przynajmniej dla mnie wszystkie jego książki są na tym samym poziomie ;)

      Usuń
  26. "Szukając alaski" jest jedyną książką Greena, jakiej jeszcze nie czytałam, aczkolwiek na pewno mam ją w planach. Niektórzy mówią, że jest to jego najlepsza powieść, więc ciekawi mnie, czy faktycznie tak jest ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Szczerze? Szukając Alaski, to była jedyna książka Johna Greena, którą musiałam męczyć przez nie wiadomo ile dni. Inne powieści tego autora pochłaniałam w jeden/dwa dni, a ta siedziała i w ogóle się za nią nie chciałam wziąć, jednak zrobiło mi się jej szkoda. Strasznie mi się nie podobał przebieg akcji, bo był tak jkaby wymuszony, jednakże same postacie (Alaska!!!) bardzo mi przypadły do gustu.
    Pozdrawiam
    Allison // Papierowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby*; wiedziałam, że zrobię błąd ;;;

      Usuń
  28. Męczy mnie ten Green i próbuję znaleźć jakiś odpowiedni tytuł, który by mnie zainteresował, a jednocześnie pozwolił odhaczyć tego autora - że w końcu wiem, o co w tym całym szale chodzi. Chociaż myślę, że Szukając Alaski nie będzie raczej właśnie tą książką, która by mnie przekonała.

    medycy nie gęsi

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie wahałam się między kupnem Papierowych miast i Szukając Alaski. Niestety wybrałam tę pierwszą opcję, ale Alaskę z chęcią przeczytam :D Nie jestem jakoś specjalnie przekonana do literatury młdzieżowej, ale trudno się mówi :D

    Pozdrawiam, Lucy z Cmentarza zapomianych książek

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie czytałam, ale wiele o tej książce słyszałam.
    A zapowiedź konkursowa wydaje się zachęcająca. Pewnie skorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znam żadnej książki autora i coś nie mogę się przełamać

    OdpowiedzUsuń
  32. Podobnie jak Ty - czytałam tylko Gwiazd naszych wina i Papierowe miasta. Są to dobre książki, zawierające w sobie piękne myśli warte zapamiętania. Nie uważam Greena za Boga wśród pisarzy, ale jego książki są dobre na dwa lub trzy mile spędzone wieczory. :D Z chęcią sięgnę i po tą.

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam tę książkę i nawet polubiłam ją.

    OdpowiedzUsuń
  34. Z perspektywy czasu "Szukając Alaski" to według mnie najlepsza książka Greena. Czytałam jego powieści kiedy był szał na tego autora i chyba trochę na fali popularności sama się zachwyciłam. Teraz, na chłodno, jestem tego zdania co Ty - pisze fajnie, szczególnie dla młodzieży, ale nic zachwycającego w tym nie ma. Na moją zmianę zdania wpłynęła chyba fatalna książka "Will Grayson, Will Grayson", której zdecydowanie nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Okej, kupiłam książkę "Papierowe miasta". Ale, że ja boję się twórczości pana Greena, to jeszcze jej nie przeczytałam. I w sumie nie wiem kiedy po nią sięgnę, bo pierwsze muszę się do tego autora przekonać, jak na razie średnio mi idzie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Czytałam kilka książek Greena i po więcej nie sięgnę. Nie przepadam za tym autorem.

    OdpowiedzUsuń
  37. Przeczytałam już dwie książki Greena i na razie mi wystarczy. ;) Też nie uważam, że jego powieści są wybitne, ale mimo to mają coś w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytałam tylko GNW i na razie nie mam ochoty na inne książki Greena. ^_^ Kiedyś pewnie je przeczytam, ale na chwilę obecną mówię im NIE. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie czytałam, ale póki co nie mam na nią większej ochoty
    Pozdrawiam Justyna z  książkomiłościmoja.blogspot

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.