„Nigdy i na zawsze” Ann Brashares

Żyję od ponad tysiąca lat. Umierałem niezliczoną ilość razy. Zapomniałem, ile dokładnie. Zakochałem się i moja miłość trwa nadal. Ciągle szukam swojej ukochanej. Ciągle ją pamiętam. Noszę w sobie nadzieję, że pewnego dnia ona też mnie sobie przypomni.

Magiczna opowieść o szansach, jakie otrzymujemy od losu, i o tym, że nie można odkładać życia na później. Historia miłości przekraczającej granice czasu. Książka, która przywraca wiarę w przeznaczenie, w to, że na każdego z nas gdzieś ktoś czeka.


(lubimyczytac.pl)


Książkę Ann Brashares mam na półce od bardzo dawna, może ponad dwóch lat. Przyznaję się bez bicia, że kupiłam ją tylko i wyłącznie ze względu na okładkę, która jest naprawdę przepiękna. W końcu ją przeczytałam i niestety piszę tę recenzję z wielkim bólem.

Sama fabuła Nigdy i na zawsze nie jest w żaden sposób odkrywcza, ponieważ porusza ona proces reinkarnacji. Daniel, główny bohater, pamięta każde swoje poprzednie życie. I pamięta też - duszę dziewczyny, którą skrzywdził w swoim pierwszym życiu.

To się nie wydarzyło przypadkiem. Jesteś ze mną od pierwszego życia. Zawsze jesteś moim pierwszym wspomnieniem, jedyną nicią łącząca wszystkie moje życia. To dzięki tobie jestem człowiekiem.

Jeżeli chodzi o realizację tego pomysłu, to jest całkiem dobrze. Oprócz samego wątku miłości do Sophii, poznajemy głównego bohatera oraz ważne dla niego elementy poszczególnych istnień. Bardzo ciekawym zabiegiem było cofnięcie się do różnych stuleci, wieków: począwszy od roku pięćsetnego, poprzez XVIII Anglię, kończąc na I Wojnie Światowej oraz czasach współczesnych. Postać Daniela nie jest jednoznaczna i chociaż on starał się pozostać w każdym życiu taki sam, przez te kilkaset lat nierzadko zmieniał się. Przyjemnie było widzieć zmiany zachodzące w jego poglądach oraz następnie w decyzjach, jakie podejmował. Momentami te retrospekcje były jednak nużące i nie ukrywam, że nie wszystkie wydarzenia w książce są porywające. Być może stało się do za sprawą niezbyt plastycznego języka autorki.

Pierwsza połowa Nigdy i na zawsze jest niezwykle interesująca. Poznajemy nie tylko Daniela, ale też Lucy (Sophiię) która też wzbudziła u mnie sympatię. Niektóre elementy są naprawdę ciekawe i śledziłam losy tej dwójki z wielkim zaangażowaniem. Jednak nie było w tej powieści niczego rewelacyjnego, zaskakującego i powalającego. Niestety druga część książki zmienia się diametralnie. Mają miejsce sytuacje, które były do przewidzenia już od pierwszych stron powieści, a nawet sam język autorki jakby uległ rozpadowi i stał się znacznie mniej atrakcyjny. Kiedy w pewnym momencie myślałam, że książka znowu obrała dobry tor – mamy zakończenie.

Naprawdę nigdy nie byłam bardziej niezadowolona z książki ze względu na jej zakończenie. Jest nie tyle otwarte (takie rozwiązania powieści też są ciekawe, ale tylko wtedy, kiedy napisane przynajmniej dobrze) co zwyczajnie urwane. Nagle CIACH! mamy koniec powieści, a jej finał wydaje się być jakby przerwane w połowie pisania. Niezwykle mnie to rozczarowało, zwłaszcza, że rozwiązanie tej fabuły mógł chyba napisać każdy. Odniosłam wrażenie, ze autorka nie miała żadnego pomysłu, jak zakończyć tę historię i wymyśliła takie coś. Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia, jak taka książka przeszła akceptację jakiegokolwiek wydawnictwa.

Bardziej przypominał ducha niż człowieka. Obserwował ludzi, czekał na ludzi. Nie po to, żeby z nimi porozmawiać, przytulić ich albo budować z nimi wspólne życie, lecz tylko po to, by ich pamięć.

Nigdy i na zawsze czytało mi się nawet przyjemnie. Bohaterowie byli niezwykle barwni, interesujący i bardzo się do nich przywiązałam. Książce daleko jednak do tego, aby nazwać ją wciągającą i zaskakującą. I pomimo tego, że nie była to rewelacyjna, myślę, że miałaby szansę na miano przynajmniej dobrej, gdyby nie te tragiczne zakończenie. Historia zostaje urwana jakby w pół zdania, przez co powieść znacznie traci na wartości. Myślę, że jeśli ktoś lubi niewymagające historie miłosne to mu się spodoba. Ja się w każdym razie zawiodłam i raczej będę unikać tej autorki, bo boję się, co by zrobiła z inną historią.

5/10

43 komentarze:

  1. Szkoda, że książka Cię rozczarowała. Tak to czasem bywa. Szkoda tym bardziej, że pomysł z reinkarnacją całkiem niezły i chyba nie czytałam jeszcze żadnej książki, która byłaby w całości oparta na wierzeniu w powrót na Ziemię w innej postaci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi sie, ze kiedys gdzies ta okladka mignela mi przed oczami, ale nie zawracalam sobie glowy czytaniem opisu, ktory koniec koncow nie byl najgorszy. Raczej nie przeczytam tej ksiazki skoro wypada jako sredniak, a zakonczenie nie jest najlepsze.

    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Największe rozczarowanie pojawia się jak okładka jest tak cudowna, a tekst niestety do niej nie dosięga.

    OdpowiedzUsuń
  4. No to czekam, aż ja będę mogła przeczytać tę książkę. Jestem ciekawa co się takiego wydarzyło, a raczej jak książka zostaje urwana.
    Ja czułam niedosyt po fenomenalnej książce Jacka Piekary (mój ulubiony pisarz!) "Rycerz Kielichów". To nie było urwane, po prostu jeden wątek się skończył, drugi nie został rozpoczęty, fabuła była nieco niedokończona, więc nie tylko w tej książce się tak stało.
    Czekam, czekam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że to tak wygląda, bo sama miałam na nią ochotę, i chyba podziekuje. Okładka bardzo ładna, gdybym ją zobaczyła na półce to pewnie bym od razu kupiła. Z motywem reinkarnacji polecam "Piętnaście pierwszych żywotów Harry'ego Augusta" - w niej są troszkę poważniejsze tematy niż sama miłość.
    Ściskam :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam na książkę wielką ochotę. Nawet opis mnie przyciągnął. po przeczytaniu recenzji chyba sobie jednak daruję. Szkoda, że książka Cię rozczarowała. Mi jest zawsze smutno, gdy moje oczekiwania nie zostaną spełnione :).

    Zapraszam cię do mnie, gdzie zamieściłam fragment mojej powieści. Byłabym wdzięczna, gdybyś wyraziła swoje zdanie. Może książka Cię zainteresuje :)
    www.nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka piękna, mogłaby mnie zmylić, dzięki za ostrzegawczą recenzję ;)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że się zawiodłaś i zraziłaś do autorki. Kiedyś strasznie chciałam przeczytać tę książkę, ale teraz sama już nie wiem, co o niej myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro książka Cię rozczarowała to raczej nie warto tracić na nią czasu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wielka szkoda. Co do innych powieści Brashers czytałam wszystkie części "Stowarzyszenia wędrujących dżinsów" i były cudowne. Było to dobrych parę lat temu, ale z tego co pamiętam, historia nie została tam urwana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam nic innego tej autorki, ale miałam ochotę zabrać się za "Nigdy i na zawsze", bo sam pomysł mi się podoba:) Chociaż fabuła kojarzy mi się trochę z "Upadłymi", a to nie jest dobre skojarzenie. Może kiedyś po nią sięgnę, ale to raczej w dalekiej przyszłości:)
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  12. Och a to jedna z moich ukochanych książek, które czczę po cichu i do której wracam co jakiś czas :) idealna historia miłosna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki twojej recenzji będę musiała jeszcze raz przemyśleć zakup tej książki.
    Pozdrawiam.
    Między Stronami

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tej książce, jednak po Twojej recenzji stwierdziłam, że raczej po nią nie sięgnę, przynajmniej nie teraz ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  15. Popieram Twoje zdanie... choć mnie książka ciągnęła się niemiłosiernie, to nawet polubiłam bohaterów, byli ciekawi i całkiem intrygujący. Jednak po kolejne książki autorki nie sięgnę, ponieważ mam za mało czasu na czytanie czegoś, czego się obawiam ;)
    Pozdrawiam!
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. O tej książce nigdy nie słyszałam ani się nią nie interesowałam. Po Twojej recenzji widzę jednak, że nie straciłam wiele :P
    Chociaż oprawa graficzna jest ładna :P
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Okładka jest piękna i pewnie gdybym zobaczyła ją na półce w księgarni, to z chęcią bym ją kupiła, ale szczerze przyznaję, że Twoja recenzja zasiała we mnie ziarno wątpliwości, więc na tą chwilę odkładam sobie ten tytuł. Może kiedyś. :)

    porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja bardzo lubię tę autorkę, jeszcze za czasów gimnazjalnych czytałam jej książki, ale kurczę, jakoś przez tą nie mogę przebrnąć :c Chyba wyrosłam z takich historii, albo nie mam na odpowiedniego nastroju :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mona Te [Blog]

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że zakończenie jest aż tak rozczarowujące... Ja też nie raz już kupiłam książkę ze względu na okładkę i potem nie do końca byłam zadowolona z treści. Z tego co piszesz, akcja powieści trochę przypomina mi "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta". Bardzo lubię opowieści o podróżach w czasie, więc mimo wszystko może się skuszę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy i na zawsze czytałam dość dawno temu. Lektura była niezła, ale zupełnie nie zapadła mi w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie lubię takich urwanych zakończeń. Czuję wtedy niedosyt i książka momentalnie traci w moich oczach. Wydaję mi się, że ten tytuł raczej nie wpadnie mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo podoba mi się okładka, szkoda że książka ostatecznie Cię rozczarowała, zapowiadała się naprawdę intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziwi mnie to urwanie powieści. Wielka szkoda, mogłabym się na ten zabieg zirytować.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapowiadało się nie najgorzej, ale nie lubię takich zakończeń. Wtedy cała powieść jakby traci sens. Chyba po nią nie sięgnę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedyś miałam na nią ochotę, ale szybko mi przeszła :) Dobrze, że jej w końcu nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie mój gatunek, a do tego średnia ocena, więc odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Okładka jest naprawdę śliczna, to fakt. Z zamiarem przeczytania tej książki noszę się od dawna, ale jakoś nigdy nie miałam okazji po nią sięgnąć. Teraz sama nie jestem pewna, czy to dobrze, czy to źle. Może jednak dam jej szansę ze względu na ten dobry początek, chociaż takie urwane zakończenie może się okazać strasznie frustrujące.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  28. Reinkarnacja zawsze mnie interesowała więc książka jak najbardziej dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda, że nie przemawia do mnie. Okładkę ma piękną :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Okładka potrafi zachęcić, ale mam kilka wątpliwości przed jej przeczytaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Okładka jest faktycznie przepiękna i sama się zastanawiałam nad kupnem, właśnie ze względu na nią. Teraz widzę, że jednak dobrze zrobiłam że się nie zdecydowałam na kupno. Fabuła jakaś taka mdła, a i to urwane zakończenie do mnie nie przemawia. Nie lubię uczucia niedosytu po przeczytaniu książki. Fajnie że chociaż bohaterowie ratują książkę, może warto chociażby dla nich zainteresować się tym tytułem. Ostatecznie nie mówię nie. Jak kiedyś trafi w moje ręce, to z ciekawości może przeczytam ;).

    OdpowiedzUsuń
  32. Czasem dobrze jest poczytać "dobrą" książkę, a nie "idealną". Zaciekawił mnie opis, recenzja może trochę zniechęciła, ale i tak nadal mam ochotę przeczytać tę powieść. Miłość, poszukiwanie swojej drugiej połówki, złamane serce... ostatnio gustuję w takich małych ludzkich dramatach (i wcale nie jestem podła!). Książka idealna na jesień (chandra, deprecha i te sprawy)


    zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam kiedyś tę książkę i pamiętam, że mnie zakończenie także rozżaliło i chyba nawet trochę znudziło. Planuję wrócić do tej książki, może teraz spojrzę na nią bardziej przychylnym okiem, ale nie wiem, jak wyjdzie z tymi planami ;)
    Pozdrawiam!
    ilmiogattonero.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Skoro bohaterowie są barwni - możliwe, że mimo wszystko dam tej książce szansę. Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Książkę mam na półce, ale jeszcze jej nie czytałam i chyba nieprędko po nią sięgnę skoro zakończenie jest byle jakie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Różne kwiatki są teraz wydawane, więc nie ma co się dziwić :) Ale tak czy siak "Nigdy i na zawsze" mnie zainteresowało. Okładka również mnie oczarowała, jednak najbardziej pociąga mnie wątek reinkarnacji, czyli zagadnienia, które mnie fascynuje i bardzo lubię ten motyw w książkach i filmach. Nie jest to na pewno książka, którą chciałabym przeczytać już, teraz, ale na pewno kiedyś to zrobię :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. O książce słyszałam, ale jakoś nigdy mnie do niej nie ciągnęło... Choć lubię motyw reinkarnacji w literaturze, to do tej mnie jakoś nie ciągnie - i chyba słusznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Z taką oceną raczej ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam podobne odczucia po tej książce. Czytałam ją już jakiś czas temu, ale pamiętam, że się trochę wynudziłam. ;)

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.