„Hopeless” Colleen Hoover

Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.


To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia.

(lubimyczytac.pl)

Chyba już nie ma ani jednej osoby, (ponieważ mnie już można wykluczyć) która tej książki nie czytała. Jeśli jednak należysz do tego grona to i tak pozostajesz w mniejszości. Hopeless wręcz atakowało mnie przez kilka ostatnich tygodni wszędzie i o każdej porze. Pomimo że wszystkie (dosłownie – wszysciuteńkie) recenzje przeze mnie przeczytane były pozytywne (w niektórych przypadkach to mało powiedziane) i w końcu zakupiłam książkę to i tak średnio entuzjastycznie do niej pochodziłam. No bo jak historia nastolatki może być aż tak fascynująca?

Niesamowite co może zrobić Twojemu sercu brzmienie głosu, za którym tak się tęskniło.

Zaczęło się niewinnie – około godziny szóstej zasiadłam z Hopeless w ręku. Przeczytałam pierwsze sto stron (nie wiem dlaczego, są one u mnie zawsze kluczowe) i zauważyłam dwie rzeczy. Pierwsza: Colleen Hoover świetnie pisze. Niezbyt poetycko, raczej lekko i przyjemnie, ale nie całkiem płytko. Druga: Sky denerwuje mnie swoim "podniecaniem" i fascynowaniem się Holderem - jego gołym torsem, słodkich dołeczków w policzku itp. Zaraz ktoś powie "Zapomniał wół, jak cielęciem był"... chociaż byłam w wieku Sky zaledwie trzy lata temu. To nie tak: po prostu wydawało mi się to dziecinne i takie nienaturalne. Jednak z rozwojem wydarzeń, rozmów i spotkań pomiędzy Sky a Holderem, dziewczyna zmienia się. Inaczej odbiera tego przystojnego mężczyznę, z każdą stroną jej doznania niemal ewoluują. I to mi się bardzo podoba. Rzadko kiedy jestem "świadkiem" przemiany bohatera na bieżąco. Zazwyczaj cechy przypisane postaciom towarzyszą im od początku powieści aż do końca. I takim sposobem jedyna rzecz, która mi nie pasowała przerodziła się w jeden, wielki plus. Pani Hoover, co pani ze mną robi? 

W sumie wszyscy bohaterowie, od głównych po takich, którzy pojawiają się tylko na kilka stron - są bardzo ciekawie stworzeni, a każda podjęta przez nich decyzja, czy też wypowiedziane zdanie, idealnie pasują do danej postaci. 

Podobało mi się to, jak często śmiałam się i uśmiechałam podczas lektury, chociaż z biegiem historii tych zabawniejszych sytuacji jest co raz mniej. Co mogę powiedzieć więcej? Pokochałam Sky i Holdera tak samo, jak zrobili to inni czytelnicy. Raczej nie przepadam za historiami przepełnionymi wszelkiego rodzaju "cukrem" w postaci czułych pocałunków i równie banalnych zdań wypowiedzianych przez niezbyt skomplikowane postaci. Ale tutaj jest inaczej. Czułam, że to jest prawdziwe i niewymuszone, ponieważ sama doświadczyłam bardzo podobnego uczucia. Więc jeśli ktoś mnie zapyta: to tak, coś takiego istnieje. Aha, i żebym nikogo nie zraziła: Hopeless nie jest tylko romansem. W sumie w ogóle nim nie jest. To książka o relacjach pomiędzy ludźmi, tak naprawdę. 

To, czym wyróżnia się Hopeless, a czego brakuje wielu innym książkom młodzieżowym i obyczajowym, to zaskakująca fabuła. Chociaż niektórych kwestii sama się domyśliłam to rozwiązanie pewnych zagadek i niedomówień po prostu mnie zaskoczyło. Ponadto Collen Hoover bardzo umiejętnie wplotła wydarzenia z przeszłości z tymi teraźniejszymi i naprawdę ciekawie wszystko przedstawiła. Nawet wtedy, kiedy myślałam, że nastąpił koniec "rewelacji" to ponownie zostałam zaszokowana przebiegiem wydarzeń. To jest właśnie to, co cenię sobie w książce najbardziej. Wielki ukłon w stronę autorki.

Jego słowa wywołują u mnie poczucie winy. Można by pomyśleć, że to, co mi się przytrafiło, było dla mnie wielkim dramatem. Jednak ja ledwie to pamiętam. Za to wydarzenie to miało destrukcyjny wpływ na Holdera i Lesslie.

Przyznaję się bez bicia, że ani razu się nie wynudziłam, a historia bohaterów pochłonęła mnie bez reszty. Tak bardzo, że skończyłam czytać książkę jeszcze tego samego dnia, a już raczej wieczoru; w okolicach godziny dwudziestej trzeciej. Myślałam, że Hopeless będzie kolejną książką  – jedną z wielu, a okazało się, że jest to jedna z lepszych książek, jakie od dawna przeczytałam. Nie wydaje mi się też, żebym kiedykolwiek o niej zapomniała. Zaznaczę również, że było to moje pierwsze spotkanie z popularnym ostatnio gatunkiem new adult. Jak widać należy zaliczyć je do tych udanych; a ja od tej chwili staję się wielką fanką twórczości Collen Hoover i chciałabym poznać więcej równie dobrych historii. Także jeśli jeszcze nie przeczytałeś/aś i jesteś równie wymagającym czytelnikiem, jak ja – gorąco zachęcam!

8/10

66 komentarzy:

  1. Ja należę do mniejszości, bo jeszcze nie czytałam ;)
    Ale zamierzam, tylko kiedy ja na to wszystko znajdę czas?? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze ja nie czytałam :) Kiedyś nadrobię!
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ta książka za mną chodzi już kilka miesięcy i chociaż mam to za każdym razem wynajduję coś nowego a ją odkładam na najbliższą okazję :D muszę się w końcu zebrać w sobie :D

    zapraszam do siebie na rozdanie :)
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/2015/08/wielkie-rozdanie-odsona-sierpniowa.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś kolejną osobą, która tę książkę tak chwali, jestem jej więc ogromnie ciekawa, jej i jej fenomenu, ciekaw czy i mnie zdoła tak zachwycić.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. "Hopeless" bardzo mi się spodobała. Wciągnęła mnie, przez co potem zawaliłam sprawdzian, bo książka nie pozwoliła mi się od siebie oderwać, abym mogła się trochę pouczyć :) Okładka też jest cudna, jedna z najładniejszych w mojej biblioteczce.

    Weronika z lubieduzoczytac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba żadna recenzja mnie nie przekona do tej książki. Zawsze ląduje gdzieś na marginesie i do tej pory jej nie przeczytałam, mimo tylu dobrych recenzji.
    Świetny wygląd bloga.
    Truth of Thunder | Heaven in Black

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi się ta książka nie podobała. Pewnie dlatego, że przed przeczytaniem jej miałam dosyć mocno zawyżone oczekiwania wobec niej i nie dostałam tego, czego się spodziewałam. Za to zdecydowanie bardziej wolę "Maybe Someday" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Colleen Hoover jest moją najulubieńszą autorką <3 co prawda czytałam tylko jedną jej książkę, ale jestem w stanie już po tej jednej historii tak stwierdzić. Nie wiem, kiedy zabiorę się za to cudeńko, ale mam wielką nadzieję, że za niedługo ^^
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czytałam, ale należę do mniejszości wśród czytających, gdyż mnie "Hopeless" się nie podobało. No może troszeczkę, troszeńkę, tylko jeden fragment. Dla mnie to takie "Pięćdziesiąt twarzy Greya" dla młodszych czytelników. Niestety, wyrosłam z takich książek ;)
    Pozdrawiam!
    ilmiogattonero.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ale porównanie do Greya sobie wypraszam :c Dotychczas nie czytałam żadnej książki, która była aż tak źle napisana.

      Usuń
  10. Przyznam się, że zakochałam się w obu częściach <3 "Hopeless" i "Losing Hope" to książki, które każdy powinien przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeeej, należę do mniejszości! :D Nie czytałam Hopeless, ale nawet mnie do tego nie ciągnie. :P Hm, może kiedyś... ^_^

    OdpowiedzUsuń
  12. Też należę do mniejszości. Zrobiłaś mi ochotę na przeczytanie tej książki ! Może jak ogarnę się z zalegającymi, to po nią sięgnę ?
    Pozdrawiam :)
    ksiazkowepodroze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała, choć obyło się bez jakiś nadzwyczajnych zachwytów. Zdecydowane wolę "Maybe Someday".

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta książka jeszcze przede mną, a po Twojej recenzji mam jeszcze większą ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Należę do mniejszości, którym ta książka się nie podoba :( Dostałam ją na urodziny i to nie był dla mnie trafiony prezent :( Liczyłam na coś innego...
    http://czytelniczemysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. ja jeszcze nie czytałam, mam ją w domu i planuję zacząć w sobotę-niedzielę, hahaha :)
    http://wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka już czeka na mojej półce na przeczytanie. Mam wobec niej spore oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wygląda na to, że jestem nadal w tej mniejszości, która wciąż nie sięgnęła po "Hopeless", haha :D Ale podobnie jak Ty wpadam na same pozytywne opinie na jej temat, więc co za tym idzie - poprzeczka rośnie. Parokrotnie już oglądałam tę powieść w księgarni, zastanawiając się nad kupnem, a ostatecznie rezygnowałam; teraz coraz bardziej przekonuję się do tego, by zdobyć własny egzemplarz i jak najszybciej zabrać się za czytanie. Lubię czytać o miłości, już sam opis mi się podoba, a fakt, że - wedle Twojej recenzji - Colleen Hoover świetnie pisze i przedstawia bohaterów bardzo realistycznie, jeszcze bardziej zachęca. Tak więc podkreślam na swojej liście, będę musiała na nią zapolować :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja na zmianę chichrałam się jak głupia z ryczeniem. Ta książka jest taka emocjonująca! Tak, zaskoczenie wygrywa! Ja - wielki detektyw Zuzia Holmes - rozkminiałam, co się wydarzy i wpadłam na to, ze okażą się zaginionym rodzeństwem. Blisko, ale jednak nie to!
    Mi tę książkę pożyczyła (od razu z kontynuacją!) koleżanka z tańców. Gdy zapytałam, o czym jest, ona powiedziała: nie mogę powiedzieć, bo jak powiem, to wszystko zepsuję! To jest takie coś, co jak powiem, to wtedy nie będzie Ci się dobrze czytało. Także czytałam w kompletnej niewiedzy. I to mi się podobało :)

    Nowa recenzja, zapraszam!
    www.przerwa-na-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka od dawna stoi na mojej półce, nadal nie znalazłam czasu, aby ją przeczytać ;)) Mam tyle książek do przeczytania... ;) Może niebawem uda mi się po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam i książka mi się autentycznie podobała, ale tylko podobała. Nie wiem czego się spodziewałam, ale po tylu pozytywnych recenzjach odnośnie tej książki, poprzeczkę postawiłam naprawdę wysoko i niestety powieść się nie obroniła. Jednak mimo wszystko czasu na nią nie zmarnowałam i z pewnością sięgnę po "Losing hope" ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam tą książkę <3 Nominowałam cię do LBA :D
    http://fluff-my-life-my-amazing-story.blogspot.com/2015/08/5-6-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Mogę powiedzieć tylko jedno: zakochałam się w tej książce. Uwielbiam Colleen Hoover za to co stworzyła, jest naprawdę świetną autorką ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie aż tak nie urzekła. Nawet miło się czytało, ale nic w niej szczególnego, no może... Zakończenie było bardzo dobre. To przyznaję. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. To jest książka dla mnie. Od bardzo dawna marzę, aby ją przeczytać.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Na początku książka irytowala mnie swoją infantylnoscia. Niepewna siebie dziewczyna i boski chłopak. Na szczęście potem zmieniła się w głęboką historię i miło ja wspominam po dziś dzień :*

    OdpowiedzUsuń
  27. No nie chyba tylko ja nie czytałam "Hopeless" :P.
    Świetna recenzja,
    pozdrawiam :*
    wpadnij do mnie: cynamonkatiebooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Książkę czytałam i lubię, nawet bardzo :)
    http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam już u siebie na półce!
    To już nie ma co zwlekać - jeszcze dziś biorę się za czytanie!

    OdpowiedzUsuń
  30. Niestety wciąż należę do tej mniejszości i pewnie szybko się to nie zmieni. Nawet nie mam jeszcze własnego egzemplarza. :D

    OdpowiedzUsuń
  31. ''Hopeless'' <3 Po prostu kocham tą historię i prawdę mówiąc nie potrafię powiedzieć niczego więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nominowałam Cię do Liebster Blog Awards! :)
    http://kacik-czytelnika.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-awards-3-4.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Cieszę się, że książka Ci się spodobała :) Mnie również pochłonęła bez reszty i bardzo miło ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja właśnie zaliczam się do grona osób, które nie przeczytały tej książki. Zastanawiam się nad kupnem tej książki, lecz jakoś mnie do niej nie ciągnie mimo tylu pozytywnym opinii.

    kacik-czytelnika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak bardzo chcę przeczytać tę książkę! Mam nadzieję, że w końcu mi się to uda :)
    Świetna recenzja i piękny wygląd bloga :*

    OdpowiedzUsuń
  36. Czytałam i od razu zaliczyłam ją do jednych z moich ulubionych powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie lubię młodzieżówek, ale ta mi się bardzo podobała (podobnie jak druga część)!

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytałam tę książkę a co więcej, należy ona do mojej osobistej biblioteczki. Muszę się przyznać, że troszkę się na niej zawiodłam. Rekomendacje znajdujące się na początku książki obiecywały mi, iż wyleję z siebie morze łez, wstrząśnie mnie do głębi i że nie zapomnę tej historii do końca życia. Niestety, nic takiego nie miało miejsca.
    Nie mówię że książka jest zła, wręcz przeciwnie- jest bardzo dobra, tylko ta tona rekomendacji sprawiła, iż miałam zbyt duże oczekiwania co do tej lektury :/ Mimo wszystko jest to bardzo ciekawa opowieść :D
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Mnie zawsze zniechęca jak wokół jakiejś książki jest wielki szum i tak też jest z tą, której do tej pory nie tknęłam
    A i please, zrób coś z tym latającym i zasłaniającym tekst banerem/nagłówkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chrome wszystko jest w porządku, a dużo się narobiłam, żeby szablon działał bez zarzutu.

      Usuń
    2. Kurczę, w takim razie nie wiem czemu u mnie jest coś nie tak :( Przeglądam przez Operę i mam go dosłownie na połowie tekstu.

      Usuń
  40. Mam na półce, ale jeszcze jej nie przeczytałam - muszę to wkrótce zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Przyznam, że ja byłam bliska odłożenia tej książki, bo to oto trafił mi się kolejny denny romans. Na szczęście potem zaczęło się dziać, to co zaczęło i pokochałam tą historię. Polecam Losing hope, bo fajnie jest na te wydarzenia spojrzeć oczami Holdera :)
    Obserwuję i zapraszam dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Dostałaś nominację! ^_^

    http://strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com/2015/08/przysowiowy-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  43. Mnie jakoś Hopeless nie zachwycił. Przeczytałam już dość dawno temu, ale cały czas zwlekam z recenzją :)
    http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  44. Hopeless trochę mnie zawiodło. Maybe Someday tej samej autorki za to chwyciło moje serce i to chyba moja ulubiona książka z tego gatunku <3
    Jeśli nie czytałeś MS to każę Ci sięgnąć!
    :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  45. Napisałaś piękną recenzję, ale moja droga, czemu masz tu takie małe literki? Ledwo widzę, ledwo ledwo...
    PS. Poza tym strasznie podoba mi się ten szablon, jest mega!

    OdpowiedzUsuń
  46. Ach, ten sam szablon, ale jednak do Ciebie zagląda więcej osób :D I ja będę jedną z tych osób. Podoba mi się Twoja recenzja. Mam w planach przeczytać Hopeless, ale nie wiem kiedy to zrobię, bo tyle książek na mnie czeka :)
    Pozdrawiam, Dakota // 97books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  47. Na prawdę 10/10?! :O Wow, to serio musi być dobra. Ja też ciągle się na nia natykała, a wszytskie blogi wyrażały się o niej pochlebnie! Widzę, że szum jaki spowodowała chyba był zasłużony :D
    W moim przypadku także mam te sto stron minium. One mniej więcej decydują o tym czy przeczytam książkę, już mniej więcej wiem o co chodzi i jaki styl ma autor.
    No dobra! Przeczytam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  48. Czytałam, teraz mam w planach dalsze losy bohaterów. Jednak pomimo ciekawej historii nie urzekła mnie, aż tak mocno jak się tego spodziewałam :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Czytałam tą książkę i cóż - nie zachwyciła mnie tak, jak innych :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Wszyscy książkę sobie chwalą, zachwycają się. A ja nie potrafię się do niej przekonać... Próbowałam, ale po kilku stronach książkęodłożyłam :(

    OdpowiedzUsuń
  51. "Hopeless" bardzo mnie zaskoczyło :) To było jedno z niewielu (wtedy) new adult, które czytałam z przyjemnością

    OdpowiedzUsuń
  52. Hopeless mam oczywiście w planach:) mam nadzieję, że bliskich

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja też jeszcze nie przeczytałam! I pomimo entuzjastycznych recenzji, jakoś mnie nie ciągnie :/ Może to dlatego, że ta książka jest tak popularna?
    http://nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  54. Piękną recenzję napisałaś, miło się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Choć mam książkę w domu, to jeszcze nie maiłam czasu po nią sięgnąć. Ale z pewnością to zrobię. Mam wrażenie, że tylko ja jej nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Nie no znowu? Dlaczego mi to robicie? Dlaczego zmuszacie mnie do Colleen Hoover, gdy akurat nie mam jak przeczytać jej książek (udało mi się dorwać tylko "Pułapkę uczuć", nadzwyczaj się nie zachwyciłam, ale fajna była). Tyle już przeczytałam tych pozytywnych recenzji na temat Hopelles, że z niedowierzaniem walę głową o stół. To jest aż niemożliwe, aby tyle osób na raz kochało tą samą książkę. Twoja recenzja jest jak najbardziej wiarygodna i zachęcająca, więc idę płakać w kącie nad swoim nieszczęściem.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  57. Hopeless bardzo podobało mi się, ale nie tak bardzo jak tobie.

    OdpowiedzUsuń
  58. Należę do tego nielicznego grona, które jeszcze nie czytało "Hopeless". Chyba już zostałam ostatnia..., a do tego po Twojej recenzji wiem, że tej książki po prostu nie wypada nie znać. Obiecuję sobie to nadrobić:-)
    PS. Ładny profil facebookowy. Polubiłam:-)

    OdpowiedzUsuń
  59. Ja z kolei nie mogę się za bardzo przekonać do Hopeless. Wydaje mi się być naciągane, przez większość książki Colleen Hoover pisze właściwie o niczym, bo trudno inaczej nazwać zachwycanie się przez Sky Holderem, z którym zamieniła może kilka słów. Wszystko potoczyło się zbyt szybko, a choć końcówka jest wstrząsająca, w moich oczach nie dała rady wyprowadzić poprzednich stron na lepszy poziom. Chociaż muszę ci przyznać rację, że rozwiązanie wszystkich zagadek było wciągające i zachwycające :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  60. Ja to naprawdę należę do mniejszości. Nie czytałam, chociaż kilka razy miałam już w ręce w księgarni, ale ciągle mimo pozytywnych opinii, pochodzę do niej z rezerwą. Jakoś nie potrafię się przekonać. Pewnie w końcu przeczytam z ciekawości, czym tak wszyscy się zachwycają, ale na pewno będzie to egzemplarz biblioteczny. Jakoś czuję, że nie... :)

    http://gulinka-patrzy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  61. Czytałam, nie byłam zachwycona, ale książka w sumie mi się podobała :)
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  62. Wszędzie trąbią o cudowności twórczości Colleen Hoover, ale ja tam nadal nie przeczytałam nic z jej dorobku. Niby planuję przeczytać, ale nie mogę się zebrać.

    OdpowiedzUsuń
  63. Czyli teraz to ja jestem ostatnią, która tej książki nie przeczytała :D Ale muszę przyznać, że Twoja recenzja zmotywowała mnie do tego, żeby jak najszybciej to zmienić.
    Pozdrawiam,
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.