„Dom sióstr” Charlotte Link

Wyjazd na Boże Narodzenie do Yorkshire, krainy wyżynnych torfowisk w północnej Anglii, miał być prezentem urodzinowym i ostatnią próbą uratowania rozpadającego się małżeństwa. Jednak od początku Barbarze i Ralphowi Ambergom nic się nie układa. Już od pierwszej nocy wynajęta przez nich posiadłość Westhill House zostaje odcięta od świata z powodu śnieżycy. Barbara, myszkując po domu, natrafia niespodziewanie na zapiski byłej właścicielki posiadłości, Frances Gray. Ich lektura ożywia niezwykłą historię sprzed pięćdziesięciu lat. Zagłębiając się w aurę miłości, nienawiści, pogardy i tęsknoty za wolnością, Barbara zaczyna poznawać własną duszę i dojrzewa do najważniejszej decyzji. Decyzji, która nie tylko zmieni jej życie, ale będzie zarazem dopełnieniem losu Frances Gray.

(lubimyczytac.pl)

Ci, którzy śledzą mojego bloga na bieżąco wiedzą, że moje pierwsze spotkanie z Charlotte Link miało miejsce zaledwie parę tygodni temu. Lisia dolina okazała się naprawdę ciekawą, bardzo dobrze napisaną historią. Dlatego postanowiłam poszerzyć moją znajomość książek tej autorki i zakupiłam Dom sióstr, kierując się wysoką oceną na portalu Lubimy czytać. Niestety, był to chyba błąd.

Można też trzymać się prawdy. Prawda bywa okrutna, a czasem bolesna, ale przynajmniej jest prawdą. Dzięki niej cała sprawa ma jakiś sens.

Zacznijmy od tego, że czuję się oszukana. Nie wiem, czy przez autorkę, czy przez wydawnictwo. Ale ktoś z całą pewnością prowadził mnie w błąd, reklamując tę książkę jako kryminał. Przez pierwsze kilka rozdziałów czułam się mocno rozczarowana. Historia toczyła się wokół starszej pani, która wynajmowała Barbarze i Ralphowi swój dom; są to głównie opisy tego, jak bardzo jest ona rozdrażniona i podenerwowana. Czytam, czytam... i czekam na ten wątek kryminalny. Morderstwo, zagadkę, cokolwiek, co ma wspólnego z tym gatunkiem. A później Barbara znajduje zapiski Frances Grey. I wtedy straciłam wiarę na to, że Dom sióstr kryminałem będzie.

Dlaczego? Dlatego, że książka okazała się po prostu sagą rodzinną. Owszem, pod koniec historii mamy wątek podchodzący pod thriller, ale jest to tylko maluteńka cząstka całej, ponad sześciuset stronicowej powieści. Na tym kończą się moje narzekania, ale chciałam zaznaczyć, jak bardzo wprowadzenie mnie w błąd wpłynęło na odbiór tej książki.

Dom sióstr (na całe szczęście) jest naprawdę interesującą historią. Pomijając moje delikatne rozczarowanie na samym początku, historia życia Frances Gray pochłonęła mnie bez reszty. Chociaż jej losy opisywane są z perspektywy trzeciej osoby, mamy tę świadomość, że to na niej skupiona jest cała uwaga. Śledzimy tę bohaterkę od najmłodszych lat aż do wieku podeszłego. Tak samo jak w przypadku Lisiej doliny, Charlotte Link nie zawodzi pod względem kreacji bohaterów. I chociaż to Frances jest na pierwszym planie, każda z postaci ma swoją historię, przeszłość, ale też zachodzącą w sobie zmianę. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat człowiek nierzadko się zmienia na wskutek doświadczeń życiowych. Wszyscy bohaterowie byli charakterystyczni na swój sposób, a każdy element ich charakteru w bardzo rozsądny i ciekawy sposób uzasadniony.

Chociaż początkowo chciałam mieć trochę więcej z losów Barbary i Ralpha to już pod koniec zrozumiałam, że kilka dni spędzone w domu sióstr było tylko ziarnkiem piasku w stosunku do całego życia Frances Gray. Bardzo ciekawym i dobrze wypracowanym elementem tej książki był moment, w którym elementy układanki wiążą się w jedną całość. Na tle całej powieści było w sumie kilka takich splotów wydarzeń, każdy z nich był na swój sposób przełomowy i zaskakujący – nie tylko dla czytelnika.

Z niczym nie należy przesadzać, także ze szczerością.

Podsumowując, Dom sióstr wypadłby w mojej ocenie o wiele, wiele lepiej, gdyby nie był nazwany kryminałem. Szkoda, ponieważ ostatnio bardzo polubiłam sagi rodzinne. Wolałabym jednak świadomie sięgać po dany gatunek. Mimo tej wysokiej oceny, jestem rozczarowana. Jest to jednak świetnie napisana powieść. Nadal uważam, że Charlotte Link jest bardzo dobrą pisarką i pomimo tej przygody chętnie zapoznam się z jej kolejną książką. Nutka tajemnicy, czasami niezbyt subtelny wgląd w życie postaci oraz ciekawa historia małżeństwa uwięzionego w starym domu daje czytelnikowi niezwykłą historię, pełną zaskakujących splotów wydarzeń. I chociaż istnieje możliwość, że kiedyś o niej zapomnę to do tego czasu będę ją miło wspominać.

7/10

37 komentarzy:

  1. Twórczości autorki jeszcze nie poznałam, ale mam zamiar to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kryminał? Po opisie obstawiałam, że jest to horror! Trochę mnie wkręciło... może w przerwie świątecznej (tak, żeby było klimatycznie :D) sięgnę po tę powieść. Mam nadzieję, że nie umknę w domu przez zamieć ;)

    http://zaczarowana-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... Może sięgnę, tylko nie będę się nastawiać na kryminał a właśnie na sagę rodzinną i powinno być ok, bo zasadniczo to bardzo moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O autorce wiele słyszałam, ale nie miałam okazji zapoznać się z żadną z jej książek. Wydaje mi się, że "Dom sióstr" będzie w sam raz na poznanie pani Link.

    blondie-in-wonderland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No i kolejna książka Link ;) Jestem szalenie ciekawa tego jak piszę ta Pani, więc mam nadzieję, że już niebawem złowię jakąś jej książkę ;) Kto wie, może nawet na pierwszy ogień pójdzie powyższa? ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jedną książkę pani Link i przyznam, że również zapowiadana jako kryminał, kryminałem okazała się w naprawdę małej cząstce. Dlatego chyba na drugi raz już nie będę tak bardzo kierować się opisami czy recenzjami. Ale przyznam, że o "Domie sióstr" już wielokrotnie słyszałam i mam ochotę ją przeczytać, pomimo że to bardziej saga niż kryminał w pełnym znaczeniu tego słowa ;)
    Pozdrawiam!
    ilmiogattonero.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Większość książek Link to takie właśnie jak to ja nazywam lekkie, kobiece kryminały z wyraźnie zarysowanym wątkiem obyczajowym. Moja mama ją uwielbia i dlatego ja również czytam:) Na razie za mną 5 tytułów i najlepsze z nich to Lisia Dolina i Ciernista Róża ( też dość obyczajowa) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam jeszcze Link, ale chyba czas to zmienić :D Sądzę, że jej książki mogłyby mi przypaść do gustu, tak jak ta Tobie, a mam ochotę na ciekawy kryminał :)

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. jeszcze nic nie czytalam tej aktorki, ale czas sie zabrac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że tylko początek rozczarowuje :) Sama książka wydaje się być bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba muszę przeczytać.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. To dziwne, że nazywają sagi rodzinne kryminałem, faktycznie masz prawo do rozczarowania. Pomimo tego książka rzeczywiście wydaje się być ciekawa i ten wątek z przeszłością P.Gray wydaje się być interesujący.

    OdpowiedzUsuń
  13. No to nieźle Cię nabrali. Znając mnie pewnie po takim rozczarowaniu nieźle bym się wśiekła. Saga rodzinna? :) To raczej nie dla mnie, choć skoro tak wychwalasz autorke to z chęcią przeczytam jakieś jej dzieło ^^

    Pozdrawiam, Lucy z Cmentarza zapomianych książek

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja muszę w końcu poznać prozę Charlotte Link. Tyle dobrego słyszałam o jej twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli ta książka faktycznie byłaby kryminałem, to pewnie bym po nią sięgnęła, ale skoro niesłusznie została tak nazwana, to raczej ją sobie odpuszczę ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Domyślam się, jak bardzo błędne wskazanie gatunku książki może wpłynąć na cały jej odbiór... O Charlotte Link słyszałam wiele i chyba właśnie "Dom sióstr" jest najczęściej wymieniany wśród polecanych książek jej autorstwa. Bardzo lubię sagi rodzinne, dlatego od dawna poluję na ten tytuł i wierzę, że przypadnie mi on do gustu. Generalnie ostatnio w bibliotece przyuważyłam nazwisko tej pani, więc przy najbliższej okazji na pewno coś wypożyczę. Podoba mi się, że napisałaś obiektywną recenzję, nie kierując się rozczarowaniem, które zresztą spotkało Cię zupełnie przypadkowo :)
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Książkę posiadam, ale na razie nie mogę jej przeczytać, bo robi to moja mama :)
    Ale ciągle chwali tę powieść, więc jestem pewna, że wkrótce sama się przekonam o jej wartości ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że tak się zawiodłaś, mnie jakoś ta książka w ogóle nie przekonuje ;).

    OdpowiedzUsuń
  19. Sama nie wiem... Właściwie to chyba nie czytałam jeszcze żadnej sagi rodzinnej i zastanawiam się, czy mogłaby mi przypaść do gustu. Zobaczymy, może kiedyś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też zaczęłam od "Lisiej doliny, która zrobiła na mnie świetne wrażenie. Następnie przeczytałam jeszcze jedną książkę autorki i narobiłam sobie chęci na więcej :) Najgorzej, kiedy nastawiasz się na kryminał, a kryminału brak :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chcę ją przeczytać, więc wiem już czego się spodziewać ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja tym razem podziękuję :) Może kiedyś...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Też zastanawiam się, dlaczego nazwano tę książkę kryminałem. Faktycznie, coś takiego potrafi mocno rozczarować, kiedy zacznie się czytać. Miałam kilka takich przypadków.
    Truth of Thunder | Heaven in Black

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja czytałam ,,Ostatni ślad" Link i bardzo mi się ta książka spodobała. Na pewno sięgnę również po inne książki autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ach, muszę przeczytać jakąś inną powieść Link, bo na razie zaznajomiłam się z Wielbicielem. Nie było to zła lektura, ale rewelacyjna też nie. ;) Co nie znaczy, że nie chcę przeczytać innej twórczości tej autorki - ale jednak wolałabym, żeby to był kryminał. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  26. ja też zaczęłam czytać Ch. Link od LISIEJ DOLINY, ale dalej było tylko gorzej

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja oceniłam tę książkę słabiej, bo spodziewałam się większej ilości wątku kryminalnego (a tu była taka odrobinka i jeszcze przewidywalna), ale bardzo dobre ukazanie sagi rodzinnej :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj, nie lubię takich sytuacji, kiedy książka ma być niby kryminałem, a wcale nim nie jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam teraz na Twoje recenzje książek Quicka. Widziałam na facebooku, że zaopatrzyłaś się w "Wybacz mi Leonardzie", której jestem strasznie ciekawa. :-)

      Usuń
  29. Myślałam, że to kryminał. Już jakiś czas temu chciałam ją kupić. Ostatnio też mnie tak jedna książka oszukała - miał być płomienny romans a dostałam zwykłą sagę rodzinną
    ściskam ;*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  30. Czytałam i byłam lekko zawiedziona. Ale to dlatego, że miałam wygórowane wymagania ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie czytałam żadnej książki tej autorki. Faktycznie zazwyczaj denerwuje mnie fakt, że reklamują pozycję jako gatunek, którym tak naprawdę dana lektura nie jest. Za to lubię bardzo kiedy ten moment, kiedy elementy układanki wiążą się w jedną całość :) Dlatego jestem zachęcona do czytania !
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Takie rozczarowania zawsze gorzko się wspomina. Jeśli sięga się po czekoladę- spodziewamy się jej smaku, a tu niespodzianka :). Szczęściem mimo wszystko książka Ci podeszła. Taki "spacer" przez życie bohatera to ciekawa forma, jeśli jest to tak pięknie opisane, jak mówisz... To tylko czytać
    Opowiastki Prawdziwe (klik)

    OdpowiedzUsuń
  33. Generalnie Link czytałam najpierw Przerwane Milczenie, które jest mocno thrillerowate i bardzo mi się podobało, a potem sięgnęłam bez oczekiwań po Ciernistą Różę... a tutaj obyczajówka :D Mimo wszystko naprawdę porządna, muszę kiedyś przeczytać więcej książek Link.

    kieleckoowszystkim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Masz rację - nastawienie się na konkretny gatunek, powiązane z rozczarowaniem, może wpłynąć na opinię o książce - nieraz negatywnie. Jednakże ten tytuł bardzo mnie kusi, więc z chęcią bym go przeczytała.

    OdpowiedzUsuń

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.